| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Brodeur
Podpułkownik

Podpułkownik





Posty: 3027
Pochwał: 3
Skąd: z Wielkopolski
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

AMZ Tur.

Nowy pojazd produkcji AMZ. MA należeć do klasy pojazdów LMV. Więcej o nim ukaże sie w Raporcie, lub już sie ukazało.
napęd -silnik Iveco 3 litrowy o mocy 166-178 KM
ochrona-poziom 2 (7,62 AP) z możliwością rozszerzenia do 3
inne wyposażenie-filtrowentylacja, Fonet-BMS, możliwość instalacji modułu uzbrojenia.
To wstępne informacje. Trzeba przestrzec ludzi by nie brali tego pojazdu jako uniwersalnego, super dobrego "polskiego czołgu" bo tak nie jest. Trzeba przyznać że Tur to na prawdę dobra robota AMZ.



Opis załącznika:
zdjacie z serwisu NFOW

Opis załącznika:
zdjacie z serwisu NFOW

_________________
"Tylko umarli widzieli koniec wojny" Platon

Taki styl pisma wyraża ironię

Pią 23 Mar, 2007 13:20

Powrót do góry
Brodeur
Podpułkownik

Podpułkownik





Posty: 3027
Pochwał: 3
Skąd: z Wielkopolski
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

No i wyjaśniło sie jaki to "nowy pancerny" pojazd pojedzie do Afganistanu.
Cytat:

Tur zmierzy się z talibami

Pierwszy polski samochód patrolowy z pancerzem odpornym na miny z prywatnej fabryki AMZ Kutno pojedzie na wojnę z terrorystami. MON już planuje wysłanie testowego pojazdu do Afganistanu. A od pomysłu do jego realizacji minęło zaledwie osiem miesięcy.

Powstanie w tak ekspresowym tempie nowej polskiego wozu pancernego było możliwe tylko w prywatnej firmie. — Opancerzony samochód interwencyjny wymyślili od początku nasi inżynierowie, choć nie obeszło się bez współpracy z wojskowymi instytutami — przyznaje Jarosław Stachowski wiceprezes AMZ Kutno. Dziesięć lat temu firma startowała w kupionej na kredyt niewielkiej hali, montując proste nadwozia mikrobusów. Dziś swoje nowoczesne sanitarki na podwoziach mercedesa, bankowozy, autobusy sprzedaje w całej Skandynawii, Niemczech i krajach arabskich poczynając od Arabii Saudyjskiej. Ważnym klientem AMZ jest wojsko. Samochody opancerzone Dzik służą w Żandarmerii Wojskowej a 600 tych pojazdów specjalnie dostosowanych do warunków pustynnych, odbierze do końca roku armia iracka.

— Wojsko to coraz bardziej wymagający klient ale też niezawodnie reguluje rachunki — mówi prezes Stachowski. Przychody AMZ Kutno w zeszłym roku przekroczyły 160 mln zł a zyski 16 mln zł.

Armia zainteresowała się turem w okresie przygotowań do niebezpiecznej misji afgańskiej. Ważący 5,2 tony pojazd mieści pięciu żołnierzy, wykorzystuje niektóre elementy podwozia terenowego włoskiego producenta SCAM z Varese i trzylitrowy silnik Iveco. — Podoba mi się, że przedsiębiorcy z AMZ od początku myśleli o stworzeniu konstrukcji maksymalnie chroniącej ludzi. Specjalnie profilowana podłoga, ukształtowana tak, by rozpraszała impet wybuchu, modułowy pancerz, elastycznie dostosowywany do zagrożeń i tworzący wokół żołnierzy rodzaj kapsuły — to podstawowe zalety pojazdu — wylicza Grzegorz Hołdanowicz redaktor naczelny fachowego pisma Raport WTO.

Tur ma być bezpieczniejszy i zdecydowanie tańszy od amerykańskich humvee, które w Afganistanie nie miały dobrej prasy. Ekonomiczniejsze silniki iveco będą też spalać dwukrotnie mniej paliwa ( ok 20 l.) na 100 km od legendarnych hummerów, co wyjątkowo już podoba się wojskowym.

— Dla MON ważne jest, że produkcja potrzebnych armii pojazdów uruchomiona zostanie w krajowym zakładzie, tutaj też, dzięki wojskowym zamówieniom, ludzie mają szansę znaleźć pracę — mówi minister obrony narodowej Aleksander Szczygło. Zapowiada, że zanim zamówi pojazdy, rzetelne testy prototyp przejdzie w warunkach bojowych w Afganistanie. Jeszcze przed tym samochód czekają go prawdziwe tortury w fabrycznych warunkach. — Rozbudowujemy firmę i tworzymy właśnie specjalistyczne laboratoria, które umożliwią badanie odporności opancerzenia na wybuchy i ostrzał — mówi prezes Stachowski.

RZECZPOSPOLITA.pl


Należy pamiętać tylko, że w pierwszej zmianie TUR będzię sie sprawdzał w warunkach terenowych. Na patrole raczej rzadko pojeździ. Jak pisze redaktor Hołdanowicz "jeśli wszystko pójdzie w miarę dobrze, na III zmianę można spodziewać sie troszkę większą partię".

_________________
"Tylko umarli widzieli koniec wojny" Platon

Taki styl pisma wyraża ironię

Wto 24 Lip, 2007 22:56

Powrót do góry
Human
Colonel

Colonel





Posty: 4892
Pochwał: 3
Skąd: Wrocław
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

A jak pójdzie źle? To nie pojawi się nic, bo okaże się, że rama SCAM-a nie jest cudowna, mostów ze zwolnicami nie ma, a 20 calowe felgi nie rozwiązują problemu prześwitu.

Ale ze mnie czarnowidz Laughing

Wto 24 Lip, 2007 23:08

Powrót do góry
Brodeur
Podpułkownik

Podpułkownik





Posty: 3027
Pochwał: 3
Skąd: z Wielkopolski
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Po to jedzie teraz by go przetestować i wyeliminować wszelkie problemy. Od tego są chyba prototypy prawda?? Mam nadzieję ze testy wypadną jak najlepiej. Im więcej poprawek tym mniej później błędów i niedoróbek. Nie ma co sie łudzić poprawki będą na pewno, ciekawe tylko ile.
Jako ciekawostkę powiem że Tur wystąpi w Afganistanie z Kobuzem, wszystko na to wskazuje.

_________________
"Tylko umarli widzieli koniec wojny" Platon

Taki styl pisma wyraża ironię

Sro 25 Lip, 2007 18:09

Powrót do góry
Human
Colonel

Colonel





Posty: 4892
Pochwał: 3
Skąd: Wrocław
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Testować prototyp można i w kraju- taniej i jakoś do serwisu i części zamiennych bliżej. A na razie wychodzi, że to pierwsze testy prototypu, bo w tej konfiguracji zdolności terenowe to on ma delikatnie mówiąc średnie i pozostawienie ich na tym poziomie będzie lekko półśmieszne.

A i uzbrajanie jakiegoś wstępnego prototypu w Kobuza, zamiast instalowanie go w Rosomakach jest śmieszne- ale to tylko moja opinia. Pewnie Skrzypczak wie lepiej Laughing

Sro 25 Lip, 2007 18:16

Powrót do góry
Brodeur
Podpułkownik

Podpułkownik





Posty: 3027
Pochwał: 3
Skąd: z Wielkopolski
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Ważne że w końcu WP postanowiło sie zając Turem. Inaczej "utonął" by on gdzieś w zakamarkach biurokracji i na złomowisku bo przecież MON nie widział by potrzeby posiadania Tura.
Co do tych warunków to jednak Afganistan różni sie od poligonów WP i to znacznie Wink

_________________
"Tylko umarli widzieli koniec wojny" Platon

Taki styl pisma wyraża ironię

Sro 25 Lip, 2007 18:26

Powrót do góry
Brodeur
Podpułkownik

Podpułkownik





Posty: 3027
Pochwał: 3
Skąd: z Wielkopolski
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

A ty mamy wypowiedz rzecznika MON.

Cytat:
Właśnie taki pojazd jest potrzebny naszej armii i chcielibyśmy, żeby znalazł się w wyposażeniu polskich żołnierzy - mówi Jarosław Rybak, rzecznik prasowy MON. Przypatrujemy się trwającym testom turów, są to próby batalistyczne, ostrzeliwanie, najeżdżanie na miny, wysadzanie w powietrze. Jeśli przejdą próby w kraju, takie auta chcielibyśmy wysłać z misją do Afganistanu. Są one potrzebne jak najszybciej.

Dziennik Łodzki


Pytanie tylko na ile jest ta gazeta wiarygodna??

A ty pokaz Tura
http://www.tvn24.pl/2065419,12690,0,0,1,wideo.html

_________________
"Tylko umarli widzieli koniec wojny" Platon

Taki styl pisma wyraża ironię

Wto 07 Sie, 2007 18:43

Powrót do góry
Human
Colonel

Colonel





Posty: 4892
Pochwał: 3
Skąd: Wrocław
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Raczej na ile wiarygodny jest Jarosław Rybak. Jak się śledzi jego wypowiedzi to raczej mało.

A na pokazie dalej widać, że felgi są dość małe- mają może z 16 cali. Mostów ze zwolnicami też raczej nie ma. Jest super Laughing

Wto 07 Sie, 2007 19:16

Powrót do góry
Grendel
Moderator
Pułkownik

Pułkownik





Posty: 4645
Pochwał: 13
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

A ten się uparł...
Wstawi się centralny reduktor ;o)

Pozdrowienia
Grendel

P.S.
Prześwit przydało by się faktycznie zwiększyć.

Wto 07 Sie, 2007 19:26

Powrót do góry
Human
Colonel

Colonel





Posty: 4892
Pochwał: 3
Skąd: Wrocław
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Grendel, a co ma wspólnego z prześwitem blokada mostów? Jak mnie uczono to most ze zwolnicami powoduje możliwość zwiększenia prześwitu Laughing O blokadach mechanizmów rożnicowych nic nie pisałem Laughing

Wto 07 Sie, 2007 20:02

Powrót do góry
Grendel
Moderator
Pułkownik

Pułkownik





Posty: 4645
Pochwał: 13
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Po tylu latach na obczyźnie moja techniczna polszczyzna mocno zardzewiała, ale o ile mnie pamięć nie zwodzi, to zwolnica, to rodzaj reduktora planetarnego w piastach.O ile nie mylę elementu, to poprawia możliwości trakcyjne.
Dobrze myślę?
Zwiększając/zmniejszając moment obrotowy danego koła można nieco zmienić położenie środka ciężkości pojazdu, a tym samym zwiększyć/zmniejszyć prześwit, ale tylko podczas manewrowania, nie dłużej.
Pojazdy kołowe to nie moja specjalność.Jeśli się mylę - wybaczcie.
Pozdrowienia
Grendel

Sro 08 Sie, 2007 0:55

Powrót do góry
Human
Colonel

Colonel





Posty: 4892
Pochwał: 3
Skąd: Wrocław
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Ano właśnie- zwolnica powoduje sztuczne zwiększenie momentu obrotowego dopiero na kole. Przez to zmniejsza siły działające na dyferencjał i półosie, więc można zastosować dużo mniejsze i lżejsze elementy przez co zwiększa się prześwit.

Mam nadzieje, że pomogłem!

Sro 08 Sie, 2007 10:46

Powrót do góry
Grendel
Moderator
Pułkownik

Pułkownik





Posty: 4645
Pochwał: 13
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Human napisał:
można zastosować dużo mniejsze i lżejsze elementy przez co zwiększa się prześwit.

Wydawało mi się, ze najlepszą metodą na zmniejszenie prześwitu jest zastosowanie niezależnego zawieszenia kół (i najlepiej - jak w HMMWV) ukrycie dyferencjałów w kadłubie.Tak to się robi w sporej części pojazdów minoodpornych i posthummerowej generacji aut terenowych.

Pozdrowienia
Grendel

Sro 08 Sie, 2007 14:28

Powrót do góry
Human
Colonel

Colonel





Posty: 4892
Pochwał: 3
Skąd: Wrocław
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Wiesz, niezależne zawieszenie nie gwarantuje jeszcze dużego prześwitu. Jeśli nie zastosuje się sztywnych mostów to trzeba dać cholernie wytrzymałe przeguby, inaczej się poukręcają. Jeśli natomiast da się sztywne mosty to powstaje problem ich wykrzyżowania. Tak czy inaczej trzeba kombinować- zdaje się Humvee ma zwolnice.

A najprostszym sposobem jest zastosowanie naprawdę wielkich felg Laughing

Sro 08 Sie, 2007 15:26

Powrót do góry
Grendel
Moderator
Pułkownik

Pułkownik





Posty: 4645
Pochwał: 13
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Owszem - HMMWV ma je.Choć nie wiem, czy we wszystkich wersjach.
Samochody to nie moja specjalność i na ich teorii się nie znam.W praktyce - system zastosowany w HMMWV sprawdza się w terenie znakomicie (choć komfort jazdy w nim żaden!).
Przy sztywnych osiach by zapewnić duży prześwit można by wrócić do pomysłów Porsche'go (AD M.17, Radschlepper Ost), włoskich (Breda, Pevesi) czy francuskich (Latil), a także wielu innych, których wymieniać mi się nie chce, ale po co to robić?
Czy nie prościej zbudować odpowiednio ukształtowany pancerny kadłub ( jak to robią w Południowej Afryce), umieścić wewnątrz zespół napędowy i transmisyjny, a niezależne zawieszenia przymocować do kadłuba?
Sposób sprawdzony i wypróbowany.Po co kombinować?
Inne pytanie - 90% patroli ma miejsce na drogach, więc czy ma sens nadzwyczajne uterenowianie pojazdów?
Pozdrowienia
Grendel

Sro 08 Sie, 2007 16:11

Powrót do góry
Human
Colonel

Colonel





Posty: 4892
Pochwał: 3
Skąd: Wrocław
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Grendel napisał:
Przy sztywnych osiach by zapewnić duży prześwit można by wrócić do pomysłów Porsche'go (AD M.17, Radschlepper Ost), włoskich (Breda, Pevesi) czy francuskich (Latil), a także wielu innych, których wymieniać mi się nie chce, ale po co to robić?


Właśnie- po co, skoro Land Rover sobie chwacko poradził z patentami ze sztywną osią Laughing

Grendel napisał:
Czy nie prościej zbudować odpowiednio ukształtowany pancerny kadłub ( jak to robią w Południowej Afryce), umieścić wewnątrz zespół napędowy i transmisyjny, a niezależne zawieszenia przymocować do kadłuba?
Sposób sprawdzony i wypróbowany.Po co kombinować?


Ano po to żeby zapewnić wystarczającą wytrzymałość półosi, co takie łatwe nie jest. Może nie samych półosi, a raczej ich przegubów. W tym nigdy polski przemysł nie był mistrzem świata. A z rozwiązaniami zawieszenia opartymi na SCAMie też może być różnie.

Sro 08 Sie, 2007 16:22

Powrót do góry
Grendel
Moderator
Pułkownik

Pułkownik





Posty: 4645
Pochwał: 13
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Land Rover nie był, nie jest i nigdy nie będzie samochodem zabezpieczonym nawet przed podmuchem.Nie ta klasa.
Stąd brytyjski "ratunkowy" program zakupów samochodów patrolowych.
Jeśli chcesz Tura z czymś porównywać, to rób to z czyś podobnej klasy (i przeznaczenia).
Pozdrowienia
Grendel

Sro 08 Sie, 2007 16:32

Powrót do góry
Human
Colonel

Colonel





Posty: 4892
Pochwał: 3
Skąd: Wrocław
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Nie mówię o pojeździe, tylko o rozwiązaniach w obrębie zawieszenia- tutaj konkretnie sztywnych mostach. Wiadomo, że nie będę porównywał Tura do Land Rovera pod względem konstrukcji- chociaż w sumie można. W końcu oba są oparte na klasycznej ramie.

Sro 08 Sie, 2007 16:42

Powrót do góry
Brodeur
Podpułkownik

Podpułkownik





Posty: 3027
Pochwał: 3
Skąd: z Wielkopolski
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Grendel napisał:

Inne pytanie - 90% patroli ma miejsce na drogach, więc czy ma sens nadzwyczajne uterenowianie pojazdów?
Pozdrowienia
Grendel


W Afganistanie nasze patrole poruszają sie po bezdrożach. Żołnierze specjalnie nie korzystają z dróg by nie narazić sie na IED lub miny. W Afganistanie drogi aswaltowe to rzadkość więc i łatwiej podłożyć minę. W jednym z patroli polscy żołnierze jechali wyschniętym korytem rzeki.


------------------------------------------------------------------------------------
A tu taki artykuł o Turze z Interii. Fachowości w nim tyle co nic ale zawsze można troszkę sie pośmiać.


Cytat:
Polski pojazd lepszy od Hummera?

Jeżdżący sprzęt wojskowy znad Wisły podbija poligony na całym świecie.

Po Rosomaku i Dziku zaczynamy produkcję Tura - samochodu, który wytrzymałością przewyższa podobno nawet legendarnego i uznawanego za niezniszczalnego Hummera (Humvee).
Wóz bojowy o wdzięcznej nazwie Tur już za kilka miesięcy ma dołączyć do innych "zwierzęcych" pojazdów znad Wisły - Rosomaka i Dzika, które z powodzeniem jeżdżą po poligonach całego świata.
Przez ostatnich kilka lat Polska sprzedała zagranicznym armiom kilkaset Rosomaków (produkowanych na licencji fińskiego Patria Vehicles) i Dzików. Opancerzone i uzbrojone po dach pojazdy trafiły m.in. do Iraku, Malezji i Afganistanu. Jak twierdzą specjaliści, azjatyckie armie wybierają polski sprzęt, bo oferuje on dobrą jakość za rozsądną cenę. A wartość całego wojskowego interesu liczy się w miliardach dolarów.
Kilka miesięcy temu malezyjski rząd zatwierdził kupno 48 Rosmomaków za łączną sumę 370 mln dol., zastrzegając sobie możliwość zwiększenia kontraktu o kolejne 50 pojazdów. Za podobnej klasy wozy opancerzone, ale produkowane przez Amerykanów, Malezja musiałaby zapłacić co najmniej o 30 proc. więcej. Nic więc dziwnego, że zdecydowała się na produkt z Polski.
Szefostwo zakładów AMZ-Kutno ma nadzieję, że ich najnowszy produkt - pojazd interwencyjno-patrolowy Tur, odniesie przynajmniej tak duży sukces, jak Rosomak.

Co więcej, ludzie, którzy skonstruowali Tura twierdzą, że jest on lepszy niż legendarny Humvee.

INTERIA.pl

_________________
"Tylko umarli widzieli koniec wojny" Platon

Taki styl pisma wyraża ironię

Pon 13 Sie, 2007 20:44

Powrót do góry
Human
Colonel

Colonel





Posty: 4892
Pochwał: 3
Skąd: Wrocław
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Ktoś wie jaka jest budowa tego zawieszenia? Może faktycznie rację mają ludzie z Auto-Traper i tam jest amortyzator ze sprężyną śrubową i pojedynczy wahacz? Jedzie ktoś na MSPO i będzie mógł zajrzeć pod Tura?

Pią 24 Sie, 2007 12:17

Powrót do góry
Grendel
Moderator
Pułkownik

Pułkownik





Posty: 4645
Pochwał: 13
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Żeby nie przepisywać - dołączam mały fragmencik z artykułu Kińskiego i Multarzyńskiego z kwietniowej nTW.
Żeby się nie wiem jak starali - możliwości terenowe nawet przeciążonych do absurdu M1114 będą lepsze.
Gdyby się ktoś jednak do Kielc wybierał, to poproszę o jak największą ilość zdjęć wszelkich możliwych detali (nie tylko Tura).
Pozdrowienia
Grendel



Opis załącznika:

Pią 24 Sie, 2007 19:32

Powrót do góry
Brodeur
Podpułkownik

Podpułkownik





Posty: 3027
Pochwał: 3
Skąd: z Wielkopolski
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

No dobrze Grendel ale dlaczego go porównujesz do M1114?? Tur ma nie być Polskim HMMWV. To inna klasa, grupa pojazdów, bardziej LMV.

-------------------------------------------------------
Dodano 1.09.2007.

Kolejna garść informacji o Turze.

Cytat:
Nowe Tury na MSPO

Podczas MSPO 2007 swoją premierę będą miały dwa prototypy (już nie demonstratory) samochodów patrolowych Tur z AMZ Kutno. Oba z widocznymi zmianami konstrukcyjnymi w stosunku do demonstratora najbardziej rzucają się w oczy otwory strzelnicze dodane w drzwiach (zgodne z postulatami żołnierzy, choć zwykle nie stosowane w pojazdach tej klasy). Poprawiono system blokowania drzwi. Zmieniono także położenie wlewu paliwa (rozwiązanie docelowe w opracowaniu). Wprowadzono zmienione fotele kierowcy i dowódcy pojazdu, wyposażone w czteropunktowe (?) pasy.
Pierwszy prototyp, zielony, został wyposażony w zdalnie sterowany moduł uzbrojenia ZSMU-Kobuz z OBRSM w prototypowej odmianie z zasilaniem amunicją spod pancerza. Drugi, pustynny (piaskowy), jest dodatkowo wyposażony w 4x2 wyrzutnie 81-mm granatów dymnych systemu samoobrony oraz ma zmodyfikowany tył nadwozia.
Prototypy zostały osadzone na podwoziach praktycznie w całości wykonanych w AMZ Kutno, choć wywodzących się z wcześniej znanych podwozi włoskich. Zastosowanie nowszych technologii pozwoliło na odchudzenie pojazdu – Tur w wariancie podstawowym (bez obronicy i systemów łączności i dowodzenia, ale z opancerzeniem zapewniającym ochronę do poziomu 7,62 mm x54R B32 czyli powyżej Level 2 STANAG 4569 – zakończenie badań odporności Level 3 ma nastąpić wkrótce) ma masę ok. 4800 kg przy masie całkowitej dopuszczalnej w tej chwili 6200 kg, co daje ok. 1400 kg na załogę, wyposażenie dodatkowe i uzbrojenie. (glh)

ALTAIR.com.pl/


No właśnie. Czy Tur był już w Afganistanie?? W prasie nie spotkałem takiej informacji. Wychodzi na to że był "testowany" przez żołnierzy w kraju. Ciekawe tylko jak wyglądały te testy??



Opis załącznika:
Zdjęcie: AMZ Kutno

Opis załącznika:
Zdjęcie: AMZ Kutno

Opis załącznika:
Zdjęcie: AMZ Kutno

Opis załącznika:
Zdjęcie: AMZ Kutno

Opis załącznika:
Zdjęcie: AMZ Kutno

_________________
"Tylko umarli widzieli koniec wojny" Platon

Taki styl pisma wyraża ironię

Sob 01 Wrz, 2007 12:22

Powrót do góry
buzun
Szeregowiec

Szeregowiec




Posty: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Tur - polska odpowiedź na Hummera

W Polsce można skonstruować pojazd wojskowy nie ustępujący rozwiązaniom amerykańskim. Mało tego - pojazd, który w wielu aspektach okazuje się lepszy, jest bowiem konstrukcją nowoczesną, dostosowaną do współczesnego pola walki. Jest szansą na lepszą ochronę naszych żołnierzy podczas niebezpiecznych misji.

Nasze wojsko obecne jest w Iraku, Afganistanie, niedługo pewnie pojawi się w Darfurze. Są to zapalne rejony świata, tam toczą się wojny i giną ludzie. Dlatego też naszą armię wyposażyć trzeba najlepiej jak się da. W ramach umowy offsetowej pozyskaliśmy od naszych amerykańskich sojuszników około 200 sztuk pojazdów HMMWV - zwanych popularnie Hummer. Niestety nie dostaliśmy wersji najnowszej, z wysokim poziomem opancerzenia, co opisałem w tym artykule.

Stara prawda "cudze chwalicie, swego nie znacie" okazuje się ponadczasowa i za nic nie chce stracić aktualności. Jest bowiem w Polsce firma, która ma w swojej ofercie pojazd wręcz wymarzony do takich operacji. Firma z dużym doświadczeniem w produkcji pojazdów specjalnych, w tym opancerzonych. Mało tego - produkuje ona dla polskiej armii pojazd Dzik - używany przez Żandarmerię Wojskową w Iraku i Kenii. Wygrała też przetarg na dostawę sześciuset Dzików dla nowej armii irackiej. I to właśnie w firmie AMZ z Kutna powstał Pojazd Interwencyjno - Patrolowy Tur.

Jak wygląda Tur?

Tura zobaczyłem po raz pierwszy, kiedy stał sobie na przyfabrycznym parkingu. Czyściutki przycupnął obok innych pojazdów. Wyglądał całkiem niepozornie i niewinnie, aż przyszedł kierowca i zbudził potwora - auto ryknęło silnikiem. Wsiadłem na wygodny fotel, rodem z auta osobowego i rozejrzałem się wewnątrz. Zaskoczyło mnie wykończenie wnętrza - wszystko miękko obite (szybko sprawdziłem czy są wewnętrzne klamki - były - uff;-), łącznie z podsufitką. Na desce rozdzielczej sporo rozmaitych, wojskowych urządzeń - w tym interkom dla całej załogi. Przy każdym fotelu wisi zestaw słuchawek z mikrofonem - nie trzeba się więc przekrzykiwać podczas jazdy. Jak na auto terenowe Tur ma doskonałe wyciszenie - owszem, to nie auto osobowe, ale przy 80 km/h mogliśmy normalnie rozmawiać. W Hummerze, którym jeździłem w Iraku było to niewykonalne przy takiej prędkości.

Kierowca Tura ma nad szybą ekran - może na nim oglądać drogę z tyłu lub przodu pojazdu, na dodatek jeśli ma takie życzenie - w podczerwieni. Bardzo wygodne rozwiązanie - w warunkach bojowych można poruszać się bez włączonych świateł. Dowódca pojazdu ma obok lewej nogi spory ekran z wieloma przyciskami - to system dowodzenia (nieco tajny). Do tego pojazd wyposażony jest w GPS (niestety nie mówi - "za siódmą palmą skręć w lewo") - więc na bieżąco załoga dokładnie wie gdzie się znajduje.

Cała konstrukcja wygląda na bardzo solidną. Wszystko jest grube, mocne i duże. Ciekawie wygląda dość opływowa maska, jest to zresztą chyba jedyny obły element w całej karoserii - reszta jest kanciasta. Drzwi z niedużymi, pancernymi szybami otwierają się lekko. Specyficzny jest ich zamek - z dodatkowymi ryglami obsługiwanymi jedną klamką. W Hummerze dodatkowe rygle mają osobne klamki - trochę trudno się nimi operuje - a w Turze ruch ręką i po sprawie. Kabina zapewnia załodze ochronę przed pociskami przeciwpancernymi kalibru 7,62 mm. Opancerzone są też newralgiczne elementy pojazdu, takie jak zbiornik paliwa i silnik. Auto nie ma poduszek powietrznych i kontrolowanych stref zgniotu - to kawał twardej skorupy stworzonej do ochrony życia żołnierzy na polu walki.

Jazda na bezdroża!

Ruszyliśmy w teren. Kierowca włączył klimatyzację i tutaj kolejny plus Tura - klimatyzacja moim zdaniem dużo wydajniejsza niż w pustynnych Hummerach, a na dodatek cichsza. Wyciszenie, jak już mówiłem, jest lepsze, a na dodatek miękkie wyściełanie sufitu i drzwi bardzo się przydaje podczas dynamicznej jazdy w terenie. A cóż to była za jazda - auto mknęło leśnymi duktami, ostro skręcając, momentami sunąc w poślizgach bocznych, pod pełną kontrolą doskonałego kierowcy. Zaliczyliśmy błotnistą drogę, która wznosiła się i opadała co kilkadziesiąt metrów. Tur radził sobie znakomicie, koleiny wypełnione błotem, z mokrą trawą na wierzchu nie robiły na nim wrażenia. Koła wgryzały się w podłoże i auto parło naprzód jak czołg. Po kilku przejazdach koleiny zostały przerobione na błotnistą breję, a mimo to Tur nadal przejeżdżał bez kłopotu. W środku dość mocno nami rzucało, na szczęście każdy fotel wyposażony jest w trzypunktowe pasy, a do tego wewnątrz jest całkiem sporo uchwytów - było się więc czego złapać. Nieco dziwne na początku wydały mi się tylne fotele - wykonane z rurek i taśmy, ale kiedy na nich przejechałem kawałek drogi - zaskoczyły mnie wygodą. Zaletą takiego rozwiązania jest też ich mała grubość, po złożeniu niemal nie zabierają przestrzeni.

Pancerne wyposażenie

Auto jest zbliżone szerokością i długością do Hummera, ale zdecydowanie wyższe. Mimo to nie jest wywrotne. Hummer wydaje się przysadzisty, a Tur wysoki, ale wcale nie umniejsza mu to stabilności. Aby go przewrócić trzeba by go postawić bokiem przy sporej prędkości - bowiem podobnie jak Hummer - ma nisko położony środek ciężkości. Ma też solidny pancerz oraz mocną przewagę nad HMMWV - grubą i ukośną podłogę. Przypomina łódź osadzoną na kołach. Jest w stanie wytrzymać sześć kilogramów materiału wybuchowego TNT eksplodującego centralnie pod nim. Hummer po takiej eksplozji pofrunie i może wylądować na boku lub dachu, jego podłoga jest bowiem całkowicie płaska, a do tego niezbyt gruba - nawet z opancerzeniem. Tur taką eksplozję zniesie spokojnie - ukośne podwozie rozproszy energię wybuchu na boki. Taka konstrukcja jest bardzo potrzebna, bowiem w Iraku i Afganistanie miny-pułapki są niestety na porządku dziennym.

Trochę techniki mechanicznej

Hummera prowadzi się nieco łatwiej, ze względu na automatyczną skrzynię biegów. Na polu walki to bardzo przydatna rzecz - pozwala oszczędzać cenne ułamki sekund. Jednak Hummera wyprodukowano w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy - Tur, póki co, istnieje w jednym egzemplarzu (dwa następne są w produkcji) i jest prototypem. Jak zapewnia AMZ - może być dostarczany z automatem - wszystko zależy od życzenia zamawiającego. Obecnie ma sześciobiegową ręczną skrzynię, która w połączeniu ze skrzynką rozdzielczą i reduktorem - oferuje w sumie 24 biegi (12 drogowych i 12 terenowych). Obie maszyny różnią się też silnikami. Amerykanie stosują potężnego widlastego diesla o ośmiu cylindrach. Pojemność tego smoka to ponad sześć litrów. Tur ma silnik zdecydowanie mniejszy - tylko cztery cylindry, w rzędzie, o pojemności ledwie trzech litrów, ale za to z turbodoładowaniem. W efekcie Tur ma więcej mocy niż Hummer. Tur jest też cięższy - jego masa własna to około 5200 kg (w zależności od wersji) - może zabrać w sumie tonę ładunku. Jak widać nie da się nim pojeździć mając prawo jazdy kategorii B. Zresztą Hummerem w wersji bojowej też nie. Tur oferuje pięć miejsc siedzących zaś Hummer tylko cztery. Jednak w obu pojazdach piątą osobą jest strzelec z wieżyczki. Wieżyczka w Turze jest fabrycznie rozkładana (np. do transportu). Wieża w Hummerze to konstrukcja stała. Tur ma też specjalne uchwyty na broń strzelecką przewożonych żołnierzy, dzięki czemu nie jest ona utykana gdziekolwiek jak w HMMWV.

Dodatkowe wyposażenie jakie zapewnia Tur, to solidne opancerzenie silnika, system gaśniczy w komorze silnikowej, wyrzutnie granatów dymnych i wiele innych elementów ułatwiających żołnierzom wykonanie zadania i bezpieczeństwo. Ciekawą opcją są masywowe wkładki w oponach (opaski z lanej gumy) - dzięki nim auto może jechać przez kilkanaście kilometrów nawet po sporym zniszczeniu opony. Firma AMZ jest w stanie wyprodukować Tura z dowolnym wyposażeniem - za co tylko zechce zapłacić zamawiający. Na życzenie może go też opancerzyć systemem z komponentów ceramicznych.

Kiedy zostanie powołany do wojska?

Co ciekawe - Tur nie powstał ot tak sobie. Skonstruowano go przy ścisłej współpracy z polską armią. Wiele szczegółów było na bieżąco konsultowanych, wprowadzano sporo rozwiązań specjalnie pod kątem specyficznych wymagań naszego wojska. Jednak zakupami dla wojska nie kierują niestety ci, którzy pomagali w konstruowaniu Tura. Tutaj w grę wchodzi ustawa o zamówieniach publicznych i skomplikowane procedury przetargowe. Ciekawe czy i kiedy Tur pomoże chronić naszych chłopców w gorących rejonach globu...

Dziękuję firmie AMZ i jej pracownikom za udostępnienie Tura i pomoc w realizacji materiału.


?ródło: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/tur_polska_odpowiedz_na_hummera_38372.html


Cytat:
Czy Tur zastąpi Hummera?

Wbrew pozorom polska myśl techniczna jeszcze istnieje i co ciekawe, nawet ma się całkiem dobrze. Niepodważalnym przykładem tej tezy jest fakt, że grupa konstruktorów z Kutna zaprojektowała pojazd, który w niedługim czasie może narobić sporo zamieszania na rynku specjalistycznych samochodów produkowanych dla wojska.

Tury wymarły wprawdzie w XVII wieku, ale w czasach swojej świetności były doceniane za niezwykłą siłę, wytrzymałość i zdolność przetrwania nawet w najcięższych warunkach. Takie cechy mają charakteryzować najnowsze dzieło inżynierów z zakładów AMZ Kutno. Tur, bo tak się on nazywa, ma udowodnić, że w polskich warunkach można stworzyć pojazd wojskowy, który swoim zaawansowaniem i konstrukcją nie będzie odbiegać od rozwiązań stosowanych przez Amerykanów.

Firma AMZ-Kutno jest producentem zabudów specjalnych dla samochodów użytkowych. Opisywany pojazd o wdzięcznej nazwie "Tur" nie jest pierwszym "zwierzęciem" oferowanym przez zakład do zadań wojskowych. Polski producent zdobył już wcześniej doświadczenie produkując samochód pancerny o nazwie "Dzik". Do tej pory jest on seryjnie produkowany i sprzedawany Polskiej Żandarmerii Wojskowej oraz na podstawie kontraktu dla państw Bliskiego i Dalekiego Wchodu. Auto odniosło sukces, gdyż poza bardzo dobrymi parametrami oferowało także korzystne warunki cenowe, co zwielokrotniło jego powodzenie, w stosunku do drogich produktów zagranicznych producentów.

Od słynnej akcji Pustynna Burza w Iraku, gdzie swój sukces wypracowały popularne Hummery, do tej pory wydawało się, że są to samochody nie do zniszczenia i potrafią się sprawdzić w każdych warunkach. Okazało się, że jednak XXI wiek postawił przed Amerykanami dużo surowsze wymagania. Amerykański "cud techniki" zaczął przegrywać z minami oraz ostrzałem rakietowym nieprzyjaciela na Bliskim Wschodzie.

Te wydarzenia pobudziły wyobraźnię i motywację inżynierów, którzy zaledwie po niecałym roku eksperymentów i badań w laboratoriach przy ścisłej współpracy z armią stworzyli pierwszego Tura. Jak dotąd powstał tylko jeden egzemplarz, który jest obecnie intensywnie testowany, natomiast dwa dodatkowe są już w produkcji. Jeżeli tylko uda mu się przejść wszystkie wymagane testy, to już jesienią ruszą taśmy montażowe w kutnowskiej fabryce. Pomimo tego, że samochód nie jest jeszcze seryjnie montowany to i tak cieszy się on bardzo dużym zainteresowaniem. Tak jak w przypadku "Dzika" samochodem są już zainteresowane władze innych krajów.

Wiedząc już niemal wszystko o kulisach powstania samochodu, nadszedł czas żeby przyjrzeć mu się z bliska. A więc nadwozie "polskiego Hummera" swoją bryłą przypomina bardzo delikatnie swojego amerykańskiego konkurenta. Całość została złożona z prostych linii i kanciastych kształtów, a jedyną wypukłością jaką można na nim zobaczyć to kształt maski. W końcu zadaniem tego samochodu jest pozwalać walczyć i przeżyć, a nie wyglądać ładnie na parkingu. Kabina zapewnia ochronę przed pociskami kalibru 7,62 mm, a także wybuchem ładunku TNT o masie 6 kg. Newralgiczne element pojazdu, jak zbiornik czy silnik zostały dodatkowo opancerzone płytami pancernymi. W celu zmniejszenia wagi pojazdu, niektóre elementy pojazdu mogą zostać zrobione z materiałów kompozytowych. Po wejściu do środka przez grube drzwi z małymi pancernymi szybami okazuje się surowe wnętrze obite miękkimi materiałami. Pojazd pozwala przewozić pięciu żołnierzy za jednym razem. Przy każdym z foteli zbudowanych z cienkich rurek i pasków znajdowały się tzw. interkomy do komunikacji dla całej załogi. Pomimo dobrego wyciszenia wnętrza, podczas wyższych prędkości hałas mógłby uniemożliwiać komunikację między żołnierzami.

Kierowca Tura widzi drogę przed sobą dzięki szybie, aczkolwiek można do niego zamówić specjalne ekrany prezentujące obraz w poczerwieni z przodu i z tyłu pojazdu. Takie rozwiązanie jest komfortowe, bowiem w warunkach bojowych można się poruszać bez świateł. Na miejscu dowódcy pojazdu znajduje się duży ekran, a obok niego przyciski pozwalające zarządzać wieloma funkcjami. Do pomocy w nawigacji w terenie używany jest system GPS.

Tur swoimi gabarytami jest zbliżony do wielkości Hummera. Nawet przy swojej dużej wysokości auto nie jest wywrotne w terenie bowiem konstruktorzy zadbali o niskie położenie środka ciężkości. Mocne błoto i brak utwardzonej nawierzchni nie powstrzymają polskiego "zwierza bojowego". Dzięki permanentnemu napędowi na cztery koła oraz dużej wadze wynoszącej ponad pięć ton, auto pokonuje wszystkie przeszkody bardzo gładko. Pod maską montowany jest silnik Aifo produkcji Iveco. Wysokoprężna jednostka o pojemności 2,998 cm3 generuje moc 166 koni mechanicznych. Cztery cylindry i system common rail pozwalają wyciągnąć moment obrotowy wielkości 380 Nm. Wraz z silnikiem współpracuje manualna skrzynia biegów. Posiada ona sześć przełożeń do przodu i jedno do tyłu, ale dzięki skrzynce rozdzielczej i reduktorowi liczba biegów zwiększa się do 24 (12 drogowych i 12 terenowych). Producent zaznacza, że na zamówienie będzie w stanie przygotować samochód z automatyczną skrzynią biegów, która w ferworze walki sprawdza się dużo lepiej niż manual. Auto spala około 20 litrów oleju napędowego na 100 kilometrów, czyli o połowę mniej niż amerykański Hummer.

Koła mają rozmiar szesnastu cali i są założone na stalowych obręczach. Opcjonalnie można je wyposażyć w specjalne wkładki masywowe umożliwiające jazdę nawet po przestrzeleniu. W zależności od przeznaczenia na dachu pojazdu może się znajdować górny właz lub wieżyczka obrotowa, na której można zamontować karabin maszynowy lub wyrzutnię granatów. Producent zapowiada, iż jest w stanie stworzyć samochód w dowolnej specyfikacji, jaką tylko zażąda zamawiający.

Cena Tura będzie oscylować w okolicy połowy amerykańskiego odpowiednika. Patrząc na stan finansowy i wyposażenie polskiej armii, samochód może cieszyć się bardzo dużą popularnością. Na dodatek był przygotowywany przy współpracy naszych wojskowych. Jednak to nie oni będą decydować o ewentualnym zakupie tura. Wszystko rozstrzygnie się przez ustawę o zamówieniach publicznych oraz dosyć zagmatwane procedury przetargowe. Być może armia przygarnie "zwierzaka" polskiej produkcji pod swoje skrzydła.

Sebastian Kościółek


?ródło: http://www.twoja-firma.pl/wiadomosc/16044227,czy-tur-zast-pi-hummera.html


Cytat:
Nadjeżdża Tur

Pierwsze jazdy poligonowe polskim interwencyjno-patrolowym pojazdem rozpoznania terenu odbyły się na terenie Wojskowego Instytutu Techniki Pancernej i Samochodowej (WITPiS) w Sulejówku 27 marca tego roku. Ich wyniki ze zrozumiałych względów objęte są klauzulą tajemnicy, ale wiadomo, że pojazd spotkał się z dużym zainteresowaniem wojska. Teraz pierwsi dziennikarze mieli wyjątkową okazję do przetestowania prototypu Tura na offroadowym torze łódzkiego Autotrapera.

Tur jest w całości polską konstrukcją powstałą w zakładach AMZ w Kutnie. Prototypowy egzemplarz widoczny na naszych zdjęciach został wykonany w oparciu o podwozia nowych włoskich samochodów użytkowych SCAM dostępnych w sprzedaży sieci Iveco. Oczywiście całkowicie je przebudowano dostosowując do intensywnej eksploatacji w ciężkich warunkach – z oryginału zostały praktycznie mosty i koła (o średnicy 255/100 R16). W wersji produkcyjnej konstruktorzy zamierzają docelowo zastosować podwozie własnej konstrukcji oraz większe koła.

Wygląd Tura budzi zrozumiałe zainteresowanie, a zamocowana na jego dachu obrotowa wieżyczka strzelnicza także respekt. Auto mierzy niemal 5 metrów długości i ponad dwa szerokości. Układ kierowniczy ze wspomaganiem pracuje lekko, ale trudno przyzwyczaić się do monstrualnych rozmiarów, ponadprzeciętnej szerokości auta i zaokrąglonej przedniej maski skutecznie utrudniającej manewrowanie tym pojazdem. W tylnej przestrzeni ładunkowej ulokowano opancerzony zbiornik paliwa i koło zapasowe. Można tam przewozić także zaopatrzenie, dodatkową amunicję i paliwo bez potrzeby narażania na niebezpieczeństwo załogi składającej się z pięciu osób. Dwie siedzą z przodu, trzy z tyłu na rozkładanych siedziskach z pasów parcianych, które okazały się o wiele wygodniejsze, niż na to wyglądały. Na pochwałę zasługuje niski poziom hałasu we wnętrzu i bardzo wydajny układ klimatyzacji. Naturalnie na polu walki załoga porozumiewa się za pomocą interkomów rozmieszczonych w jego wnętrzu. W prototypie Tura zainstalowano kamerę produkcji FLIR, pozwalającą na obserwację terenu przed pojazdem zarówno w dzień, jak i w nocy. Przez cztery wizjery umieszczone po bokach auta siedzący w środku mogą obserwować teren.

Pod maską pojazdu znalazł się 3-litrowy silnik Diesla produkcji Iveco o mocy 166 KM, co jak się okazało podczas jazd, nie jest wystarczająco mocnym napędem dla ważącego prawie sześć ton samochodu. W prototypie zamontowano również seryjne sprzęgło, które już po kilkunastu minutach terenowej jazdy odmawia posłuszeństwa dając temu wyraz specyficznym zapachem spalenizny. Zawieszenie Bilstein oparte na pojedynczych wahaczach jest zbyt delikatne jak na auto mające sprawdzić się na polu walki, podobnie jak łopatki wentylatora chłodnicy (brak kilku z nich spowodował przegrzanie silnika i przymusowy postój). Za to Tur bezbłędnie i gładko poradził sobie z najazdami, zjazdami, trawersem i „próbą wody" (głębokość brodzenia wynosi 700 mm). Samochód spełnia standardy opancerzenia Stanag 4569 poziom 2 i 3, chroniące go przed ostrzałem z broni maszynowej kalibru 7,62×51 i 7,62×54. Jednak dalej prowadzone są prace nad podniesieniem odporności przeciw pociskami większych kalibrów.

Specjalnie wyprofilowane stalowe płyty chronią zamontowane pod podwoziem Tura wytrzymać mogą wybuch ładunku wybuchowego o masie 6 kg, który w przypadku zwykłego auta w ciągu sekund zamienia go w palący, poskręcany wrak, o czym wielokrotnie przekonały się wojska koalicji w Iraku, czy Afganistanie. Takie opancerzenie chroni również załogę przed odłamkami granatów i min przeciwpiechotnych. Grube szyby Tura mają aż siedem cm grubości, a każde z bocznych drzwi ważą po kilkadziesiąt kilogramów. Zbiornik paliwa ma pojemność 160 litrów, co starcza na około 300 kilometrów.

Interwencyjno-patrolowy pojazd rozpoznania terenu – Tur stanowić ma alternatywę dla używanych z konieczności w strefie działań bojowych Honkerów, Dzików czy też opancerzonych pojazdów Skorpion. Pojazd klasy Tura może przyczynić się znakomicie do większej efektywności i bezpieczeństwa polskich żołnierzy biorących udział w misjach rozjemczych i stabilizacyjnych na świecie. Jeśli wszystkie próby i badania zakończą się sukcesem, AMZ Kutno mogłoby wkrótce rozpocząć dostawy Tura, którego cena w zależności od wyposażenia wynosić ma około 200 tysięcy euro (prawdopodobnie netto).

(rb), źródło: Mototarget


?ródło: http://moto.money.pl/go/338__strona__4__0__5__316775673__-1__-1__1__2__1.html


Cytat:
Polski samochód opancerzony lepszy od hummvee?

Niebawem na afgańskie drogi wyjedzie polski samochód opancerzony Tur. To konstrukcja polskiej firmy AMZ Kutno, spcjalizującej się w tzw. zabudowach specjalnych samochodów. Jest nowszy i tańszy od amerykańskiego hummvee, który rozczarował polskich żołnierzy. - Specjalnie profilowana podłoga, ukształtowana tak, by rozpraszała impet wybuchu, modułowy pancerz, elastycznie dostosowywany do zagrożeń i tworzący wokół żołnierzy rodzaj kapsuły - to podstawowe zalety pojazdu - wylicza Grzegorz Hołdanowicz redaktor naczelny fachowego pisma Raport WTO.

Według Jarosława Stachowskiego, prezesa AMZ Kutno wóz powinien wytrzymać wybuch sześciokilogramowej miny i zachować odporność w konfrontacji z terrorystycznymi ładunkami-pułapkami.

Opancerzone fińskimi blachami nadwozie ma pomieścić pięciu żołnierzy z pełnym wyposażeniem. Tur ma również zabezpieczony pancerzem silnik. Nie wiadomo jeszcze jakie uzbrojenie zostanie zamontowane na jego dachu. Będą to jednak prawdopodobnie obrotnice z karabinami maszynowymi stosowane w hummvee.

Zanim Tur trafi na stan polskich jednostek przejdzie fabryczne i poligonowe testy. - Potem wyślemy go do Afganistanu, gdzie zostanie przetestowany w warunkach bojowych - mówi Jarosław Rybak, rzecznik prasowy ministra obrony narodowej. - Oczywiście wóz będzie najpierw solidnie ostrzelany i przejeżdżony w Polsce. Przecież nie wyślemy kota w worku.

Armia jest zainteresowana nowym wozem. To nowa konstrukcja i spala znacznie mniej niż hummvee, bo jedynie 20 litrów ropy na 100 km. - Nie miałem jeszcze okazji oglądać Tura - mówi kpt. Jacek Popławski z 6 brygady powietrzno-desantowej. - Ale nasza Żandarmeria Wojskowa wykorzystuje samochody Dzik tego samego producenta i nie narzeka.

- Jeżeli polski producent może zapewnić nam nowoczesny i bezpieczny pojazd, to można się tylko cieszyć - mówi Jarosław Rybak. - Oczywiście Tur nie jest receptą na udaną misję. Ale żołnierze powinni czuć się w nim bezpiecznie.

To właśnie opinie żołnierzy o nowym wozie prawdopodobnie zadecydują o włączeniu go do wyposażenia naszej armii. Firma z Kutna sprawdziła się do tej pory jako dostawca. Poza wozami dla Żandarmerii Wojskowej do końca roku ma dostarczyć 600 Dzików w wersji pustynnej dla irackiej policji.
Ryszard Parka - Dziennik Zachodni


?ródło: http://ustron.naszemiasto.pl/wydarzenia/757284.html


Cytat:
Czas kupić pojazdy na misje

Doczekaliśmy się rozpoczęcia procedury przygotowania zakupu dla Wojsk Lądowych nowych odpornych na wybuchy min i dobrze opancerzonych samochodów patrolowych, czyli tego, co postulowaliśmy wielokrotnie pisząc o przygotowaniach do misji afgańskiej (patrz np. RAPORT-wto 01/07). Departament Zaopatrywania Sił Zbrojnych (DZSZ) MON ogłosił 18 sierpnia – zaskakującą wobec wcześniejszych sygnałów – skierowaną do potencjalnych dostawców prośbę o deklarowanie ewentualnego możliwego (rzecz jasna: jak najszybszego) terminu dostarczenia 120 Lekko Opancerzonych Samochodów Patrolowych (LOSP). Deklaracje miały spłynąć do 3 września do południa. Pojazdy mają spełniać szczegółowe i często wygórowane wymagania zapisane w przygotowanych przez Dowództwo Wojsk Lądowych Wstępnych Założeniach Taktyczno-Technicznych na LOSP, przekazanych do DZSZ w połowie sierpnia. Samochody mają spełniać zarówno polskie przepisy, jak i europejskie, w tym mieć napęd zgodny z normą Euro 3, a to praktycznie eliminuje samochody zza Oceanu.

Zapisy WZTT zawężają poszukiwania w istocie do trzech pojazdów: włoskiego Light Modular Vehicle (LMV) od Iveco DVD (w armii włoskiej znany jako Lince), szwajcarskiego Eagle IV od Mowaga (największy i najpotężniejszy z potencjalnych pojazdów) oraz polskiego Tura z AMZ-Kutno. Ten ostatni jest jednak w relatywnie wczesnej fazie rozwoju i wcale nie jest jednoznacznie namaszczony na zwycięzcę, mimo odczuwalnej sympatii jaką jest darzony w ostatnich miesiącach. Jakkolwiek zasadniczym wstępnym kryterium ewentualnych negocjacji ma być termin dostawy 120 pojazdów, to nie można zapominać o wartości przetargu. A ta może być niemała: standardowo wyposażony Lince kosztuje nie mniej niż 350 tys. Euro, Tur może ok. 200 tys. Euro, Eagle IV jest jeszcze droższy niż Lince. A mówimy o pojazdach, w których ma pojawić się sporo specjalnego sprzętu. W dodatku wymagane będą zmiany dostosowujące wozy do oczekiwań klienta (być może najmniejsze w Turze). Potencjalny kontrakt może mieć wartość od 25 do 50 mln Euro…
Czym będzie LOSP?

Zadaniem LOSP ma być patrolowanie i osłona konwojów (np. podczas misji stabilizacyjnych), transport żołnierzy oraz wspieranie ogniem broni pokładowej działań grup szturmowych i rozpoznawczych, w każdych warunkach doby i przez cały rok. Ma mieć możliwość wspierania ogniem spieszonych grup, jak i odpowiadania ogniem na atak na przemieszczający się pojazd. Uzbrojenie ma mieć możliwość niszczenia lekko opancerzonych stacjonarnych i ruchomych celów przeciwnika odległych o co najmniej 400 m (także w nocy), oraz nisko lecących celów powietrznych.

LOSP ma mieć masę całkowitą do 6,5 t i możliwość przewożenia co najwyżej 5 osób (kierowca, dowódca, strzelec i 2 żołnierzy). Ma być zabezpieczony przed ostrzałem broni małokalibrowej do 7.62mm x 54R B32 API przy prędkości początkowej 854m/s i 7.62 mm x 51 AP (WC) Vp=930 m/s (STANAG 4569, Level 3), przed skutkiem wybuchu miny o masie do 6 kg TNT (STANAG 4569, Level 2A) oraz przed minom-pułapkom (IED) w postaci detonujących w odległości 25 m pocisków artyleryjskich kal. 155 mm na poziomie 4 wg STANAG 4569. Co ciekawe, przychylono się do postulatów potencjalnych użytkowników, by stworzyć możliwość podawania przez drzwi bez konieczności ich otwierania dokumentów o grubości do 10 cm.

LOSP ma mieć możliwość przemieszczania się po szosie z prędkością co najmniej 100 km/h (przyśpieszenie od 0 do 80 km/h do 30 s) i co najmniej 60 km/h po bezdrożach, a także mieć możliwość jazdy ze stabilną prędkością minimalną 4 km/h, co miałoby pozwalać na swobodne wsiadanie i wysiadanie załogi w ruchu. Integralny zapas paliwa ma zapewniać zasięg do 650 km po szosie i do 300 km po bezdrożach. Konstrukcja podwozia ma zapewniać prześwit nie mniejszy niż 300 mm i kąty najścia i zejścia nie mniejsze niż 35o. Zapewniona ma być możliwość brodzenia bez dodatkowego przygotowania w wodzie o głębokości min. 75 cm (optymalnie po przygotowaniu 120 cm).

Koła pojazdu mają być bezdętkowe o średnicy co najmniej 16 cali, z oponami terenowymi, dostosowanymi do założenia łańcuchów zimowych oraz z wkładkami zapewniającymi możliwość jazdy po przestrzeleniu opon z prędkością min. 40 km/h przez godzinę.
Mini wóz bojowy?

Przytoczone wcześniej sformułowanie zadań implikuje konieczność zainstalowania na pojeździe zdalnie sterowanego modułu uzbrojenia. I tak też jest zapisane w WZTT – LOSP powinien być wyposażony albo w obrotnicę, albo zsmu, przystosowane do instalacji 7,62-mm km lub 12,7-mm wkm bądź 40-mm granatnika automatycznego (jednostka ognia odpowiednio 2000 szt. naboi, 800 szt. i 120 szt.). Wątpliwości jednak budzi wymóg zasilania broni amunicją spod pancerza: obecnie praktycznie wszystkie rozwiązania zakładają zasilanie z magazynów na zewnątrz (z wyjątkiem odmiany norweskiego Protectora Kongsberga montowanego na norweskich M113 oraz proponowanego przez OBRSM wariantu Kobuza, pokazywanego po raz pierwszy na MSPO 2007 – żaden zresztą nie oferuje zasilania granatnika spod pancerza!). Ponadto zapisano żądanie awaryjnego manualnego prowadzenia ognia (właz w dachu). LOSP ma być wyposażony w 6 wyrzutni 81-mm granatów dymnych systemu samoobrony.

System łączności ma zapewniać możliwość pracy w zautomatyzowanym systemie łączności WL i obejmować radiostacje UKF i KF, radiostacje indywidualne załogi (o zasięgu maksymalnym nie mniejszym niż 800 m, co wskazuje na stosowane w systemie Fonet PNR-500, powszechnie już stosowane m.in. na Rosomakach). Całość ma być zarządzana za pośrednictwem systemu łączności wewnętrznej (Fonet).

Wyzwania i wątpliwości

Kłopotliwe może być użycie systemu klimatyzacji o żądanej (wysokiej!) wydajności oraz systemu przeciwpożarowego (przestrzeń! – pojazdy tej klasy są projektowane tak, aby ogień rozprzestrzeniał się poza kabiną załogi: zbiornik paliwa jest np. umieszczany poza strefą bezpośrednio chronioną). Pojazdy mają mieć urządzenia filtrowentylacyjne (element systemu ochrony przed skutkami użycia broni NBC, który także jest wymagany) wytwarzające nadciśnienie min. 200 Pa i z wydajnością min. 30 m3/h. Odnieść można wrażenie, że są to wymagania zbliżone do stawianych pojazdom klasy transportera opancerzonego a nie lekkiego pojazdu patrolowego.

Dopuszczenie manualnej zmiany biegów jest niewątpliwie ukłonem w kierunku Tura, który w znanym prototypie (na MSPO szykowane były 2 kolejne, w tym wyposażony w Kobuza z zasilaniem spod pancerza oraz w malowaniu pustynnym) nie ma automatycznej skrzyni biegów.

Pojazdy mają pozostawać w służbie przez ok. 30 lat, a materiały powinny pozwalać na 12-miesięczne przechowywanie pojazdu na terenie otwartym. Gwarancja na wszystkie elementy pojazdu ma być nie krótsza niż 24 miesiące. Rzecz jasna wszelkie możliwe polskie normy obronne powinny być spełnione, co niemal na pewno w wielu punktach utrudni zadanie potencjalnym oferentom zagranicznym (podobnie jak słuszne oczekiwanie maksymalnej unifikacji ze sprzętem i systemem logistycznym już istniejącym w kraju). Pojazdy mają także spełniać narodowe przepisy o ruchu drogowym. Co ciekawe, LOSP ma mieć możliwość podróżowania drogą lotniczą na pokładzie samolotu Hercules, ale w wersji C-130J, która jest nieco większa niż zakupione przez Polskę C-130E. Różnica zapewne pomijalna, ale wymóg nieco zaskakujący.

Przy preferowaniu terminu dostawy jako podstawowego kryterium dosyć ryzykowna jest konieczność dwustopniowego zbadania przygotowanego dla WP samochodu (a wszystko za sprawą decyzji nr 57/MON z 9 marca 2005) na koszt oferenta. Najpierw miałby być poddany weryfikacji na zgodność z WZTT egzemplarz modelowy. Dotyczy do w istocie badania odporności pojazdu (ale – co ważne! – bez wyposażenia w uzbrojenie i elektronikę oraz inne drogie a nie wpływające na odporność elementy – wyraźna nauka po rozstrzelaniu kompletnego Rosomaka – patrz RAPORT-wto 03/07). Druga część badań obejmować ma sprawdzenie 2 kompletnych wozów. W zakresie prób trakcyjnych obciążony maksymalnie pojazd ma pokonać 15 tys. km (w tym 8 tys. km na drogach utwardzonych). Po obu fazach badań zdawczo-odbiorczych mają być jeszcze przeprowadzone badania eksploatacyjno-wojskowe, których pomyślne zakończenie ma dopiero pozwolić na rozpoczęcie pełnych zakupów LOSP.
Jak najszybciej do Afganistanu!

Wiele wskazuje na to, iż konieczne będzie odstąpienie od części wymagań, szczególnie związanych z testami, które są długotrwałe i kosztowne. A właściwie stworzenie możliwości maksymalnego skrócenia i uproszczenia tej procedury. W przeciwnym przypadku pojazdy te nie trafią do wyposażenia nie tylko III, ale i IV zmiany PKW-A. A są potrzebne jak najszybciej.

Tymczasem mimo zapowiedzi wysłania egzemplarza prototypowego Tura do testów w Afganistanie, wciąż brak jest formalnej zgody na tego typu manewr w odniesieniu do sprzętu oferowanego dopiero MON. Każdy tydzień opóźnienia zwiększa szansę wysłania pojazdu jak najlepiej spełniającego oczekiwania Wojsk Lądowych, i rzeczywiście oferującego użytkownikowi najwyższy poziom bezpieczeństwa w swojej klasie.

Liczba poszukiwanych nowych samochodów jednoznacznie wskazuje, iż podjęto decyzję o konieczności zastąpienia obecnie eksploatowanych wypożyczonych od USA ponad 100 samochodów M1025P1/1026P1 rodziny HMMWV. I to mimo ponownego potwierdzenia rozmów, jakie są prowadzone z rządem USA w sprawie wypożyczenia 57 potężniejszych M1114/1151 HMMWV z pakietem opancerzenia Frag Kit5 i wyższym zabezpieczeniem nadkoli i podłogi (Frag Kit 5 obejmuje wzmocnienie ochrony boków i częściowo góry pojazdu). Przypomnieć należy, iż w sierpniu rozpocznie się proces montowania zakupionych przez USA dodatkowych płyt pancernych (kompozytowych?), mających zwiększyć odporność wyjątkowo marnie chronionych podłóg i nadkoli pojazdów używanych przez Polski Kontyngent Wojskowy w Afganistanie (PKW-A). Nie trzeba dodawać, iż negatywne doświadczenia ostatnich miesięcy sprawiły, że w Dowództwie WL praktycznie już brak woli dalszej eksploatacji HMWWV w tym rodzaju wojsk i zapanowało przekonanie o konieczności ich przesunięcia do jednostek o innym charakterze niż np. 18. Batalion Desantowo-Szturmowy, w pełni wyposażony w nieopancerzone starsze odmiany HMMWV (217 sztuk).

DWL chciałby docelowo zakupić nie 120 a znacznie więcej LOSP. Miałyby być one etatowym wyposażeniem pododdziałów Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych ekspedycyjnych 12. i 17. Brygad Zmechanizowanych oraz 21. Brygady Strzelców Podhalańskich (czyli jednostek przewidzianych do eksploatacji Rosomaków) oraz obu brygad aeromobilnych (6. i 25.) i pododdziałów jednostek specjalnych i rozpoznania oraz szkolnictwa wojskowego.

O dalszych losach postępowania w sprawie LOSP dowiemy się na początku września. Jeśli dojdzie do negocjacji z oferentami, to zapewne będą one się odbywały w październiku. Wówczas kontrakt może być podpisany nie wcześniej niż pod koniec listopada. To będzie duży sprawdzian dla DZSZ MON.

Grzegorz Hołdanowicz


?ródło: http://www.altair.com.pl/files/raport/0407/tur.htm


Ponadto polecam:
http://youtube.com/watch?v=95V8HtygvsY&mode=related&search=
http://youtube.com/watch?v=1cpwBwzcGpw

Czw 06 Wrz, 2007 10:43

Powrót do góry
Human
Colonel

Colonel





Posty: 4892
Pochwał: 3
Skąd: Wrocław
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Dobra, mitów koniec. Są brutalne realia rynku.

Do fazy II przetargu na LOSP przeszedł Eagle IV, RG-32 Patrol, Iveco LMV i nasz Tur.

Więcej: Altair

Wto 01 Kwi, 2008 10:52

Powrót do góry
Matchwat
Szeregowiec

Szeregowiec




Posty: 12
Skąd: Warszawa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

To jeszcze potrwa, tak do października/listopada. Niestety o szybkim dostarczeniu pojazdów klasy LMV/Tur nie ma co marzyć.
Zobaczymy też jak wyglądać będą poprawione ZTT.

Wto 01 Kwi, 2008 17:21

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Idź do strony 1, 2, 3  Następny Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.