| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zubek
Gość

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Bitwa o Monte Cassino 1944

Witam,
tu wstęp taki mały - zajawka - wprowadzenie do dyskusji dalszej.
Ogólnikowe Embarassed - ale to tylko wprowadzenie Wink ...
I prośba do moderatorów- z tematu:
Cytat:
IOH News -> 68 lat temu żołnierze 2 Korpusu Polskiego zdobyli Monte Cassino
- poproszę o wklejenie tu postów merytorycznie odnoszących się do tematu, jeśli można Rolling Eyes
Cytat:

Monte Cassino

Rok 1944 zaczynał się dla Tysiącletniej Rzeszy fatalnie.
Już tylko nieliczni apologeci Führera wierzyli niezachwianie w ostateczne zwycięstwo, cywilizacyjną misję obrony Zachodu przed azjatyckimi, komunistycznymi dzikimi hordami ze Wschodu, Wunderwaffe i geniusz Wodza.

Wielu tylko umiejętnie maskowało swoje uczucia, jeszcze inni nie mieli po prostu innego wyjścia. Znamienne, ale niezbyt fortunne dla dalszych losów wojny słowa prezydenta Roosevelta podczas konferencji w Casablance w styczniu 1943 r. o „bezwarunkowej kapitulacji”, a następnie ustalenia konferencji teherańskiej na przełomie listopada i grudnia 1943 r. jasno i wyraźnie wyznaczały strategiczny cel aliantów – już nie tylko militarne zwycięstwo, ale fizyczny koniec państwowego bytu pod nazwą III Rzesza, ze wszelkimi tego konsekwencjami, a więc także z pociągnięciem do odpowiedzialności wojennych zbrodniarzy, nie tylko z wierchuszki nazistowskiej partii, Einsatztruppen, SS czy SD, ale i polowych dowódców niemieckiej armii – Wehrmachtu...

Paradoksalnie- nagłośniona, ba - wyolbrzymiona przez goebbelsowską propagandę wypowiedź Roosevelta doprowadziła niemiecką generalicję do konstatacji, iż tą wojnę prowadzić należy do końca – licząc już tylko na cud – albo na nieuchronne, zdaniem Hitlera, tarcia pomiędzy wschodnimi a zachodnimi sojusznikami.

Oczywiście, część wyższej kadry oficerskiej Wehrmachtu, wychowana w pruskich jeszcze tradycjach kajzerowskiej armii, kierowała się swoistym poczuciem honoru i lojalności wobec Rzeszy i jej Wodza, lecz i ci zdawali sobie sprawę, że klęska Niemiec zakończy się twardym rozliczeniem ich przez zwycięskich Aliantów. Pozostawała więc złudna nadzieja na jakąś nieoczekiwaną odmianę losów tej wojny, zawarcie honorowego pokoju lub też ograniczenie tej wojny tylko do działań na Wschodzie, pod szyldem powstrzymania Europy przed czerwoną zarazą...

Efektem i niejako kumulacją tych nastrojów były podejmowane jeszcze w 1943 r roku przez oficerów armii niemieckiej próby zamachów na Hitlera, znajdujące swój finał w zdarzeniach 20 lipca 1944 r. - zamachu w Wolfschanze, przeprowadzonego przez płk. von Stauffenberga.
Ale to już całkiem inna opowieść...

Tymczasem sytuacja strategiczna Rzeszy na wszystkich frontach pogarszała się wyraźnie niemal od początku 1943 roku.

Na wschodzie – załamanie kilkakrotnie przesuwanej w czasie operacji Zitadelle i klęska strategiczna na Łuku Kurskim, potem operacja Smoleńska i przegrana bitwa o Dniepr, a konsekwencji znaczne postępy wojsk radzieckich, konieczność skrócenia frontu i wycofania pod naporem Armii Czerwonej wojsk Wehrmachtu z Kaukazu, południowej i środkowej Ukrainy – zwiastowały rosnącą potęgę ZSRR i rozwój dalszych działań wojennych w niespotykanej dotąd skali.
Słowiańscy Untermensche, gnani rzekomo do boju jedynie przez komisarzy partyjnych z rewolwerem w dłoni – nagle okazali się nader skutecznymi żołnierzami, ba - kadra dowódcza Armii Czerwonej, podobno bezwolna i bez inicjatywy własnej, posłuszna jedynie linii Partii, przetrzebiona po stalinowskich czystkach – okazała się być zarówno w pełni dojrzała do wielkich operacji, jak i niezwykle w ich przeprowadzaniu skuteczna.

Śmiało stwierdzić można, że na przełomie 1943-1944 front wschodni załamał się na dobre, a Wehrmacht zmuszony został do przejścia do permanentnej defensywy.

Radzieckie propagandowe hasła – dobić hitlerowską gadzinę w jej gnieździe – Berlinie – nagle stały się całkiem realną perspektywą wojny na Wschodzie.
To była już tylko kwestia czasu...

Rosło w siłę partyzanckie podziemie – w Jugosławii, w Polsce, w ZSRR, we Francji – angażując spore siły niemieckie do utrzymania ładu i porządku, wprowadzając zamieszanie na tyłach niemieckich, prowadząc akcje wywiadowcze, dywersyjne i sabotażowe, zakłócając transport i produkcję, nie pozwalając Niemcom swobodnie poruszać się po coraz większych obszarach okupowanej Europy.

Przewaga techniczna i sprzętowa Aliantów również stała się wyraźnie zauważalna i niezmiernie dla wojsk niemieckich dokuczliwa. Na front wschodni, do Anglii, Afryki, południowych Włoch spływały całe masy nowych, dobrze wyposażonych wojsk oraz czołgów, samolotów, dział i wszelakiego innego sprzętu i zaopatrzenia.

Na Atlantyku coraz liczniejsze eskortowce i coraz potężniejsze lotnictwo Sprzymierzonych powoli, lecz skutecznie, wymiatało niemieckie U-booty z bezpiecznych dotąd akwenów. Konwoje coraz częściej na całej swojej trasie miały osłonę powietrzną - na przełomie lat 1943/44 zjawisko to stało się niemal regułą.

W okresie od stycznia do marca 1944 roku przepłynęło północny Atlantyk ponad 3300 statków w ponad 100 konwojach, z których zginęły tyko 3. Niemcy stracili w tym okresie aż 36 OP, co wpłynęło na znaczny spadek morale wśród załóg.

Atak brytyjskich miniaturowych okrętów podwodnych we wrześniu 1943 r. skutecznie wyeliminował z działań wojennych na dłuższy czas stacjonujący w Altafjordzie pancernik „ Tirpitz”, 25 grudnia zaś, niejako ostatnim akordem mijającego roku kolejny wielki okręt Kriegsmarine – pancernik „Schanrhorst” - zatopiony został za Przylądkiem Północnym przez jeden z najnowszych brytyjskich okrętów liniowych - „ Duke of York”.

Wściekły Adolf Hitler wydał więc rozkaz zakazujący użycia ciężkich okrętów Kriegsmarine bez jego zgody, początkowo zresztą w swym zapamiętaniu chcąc okręty te wycofać ze służby i złomować, przeznaczając cenną stal na budowę nowych czołgów.
Flota niemiecka, choć jeszcze groźna, nie przedstawiała zatem już poważniejszego niebezpieczeństwa.

A poza tym – Niemcom brakowało już po prostu żołnierzy, brak pełnych stanów wojsk i zadowalających ilości uzupełnień gen. Halder notował już pod koniec 1941 r. Tak więc długotrwała wojna na wyniszczenie musiała zakończyć się nieuchronną klęską Rzeszy...

Wyparcie wojsk Osi z Afryki Północnej, następnie udana inwazja na Sycylię, a potem wkroczenie do Włoch, upadek faszystowskiego rządu Mussoliniego i wyeliminowanie Włoch z wojny, rysujący się przełom w Bitwie o Atlantyk, odwrót na Wschodzie... coraz potężniejsze dzienne i nocne, nieustanne bombowe naloty na miasta i przemysł III Rzeszy, już nie w sile kilkudziesięciu, a kilkuset samolotów jednocześnie – którym Luftwaffe nie była już w stanie skutecznie się przeciwstawić... wreszcie spodziewana lada dzień z wiosną 1944 inwazja na kontynent – to nie były dobre wiadomości.

I nawet kompletny laik zdawać musiał sobie sprawę, że „hitlerowska bestia” może jeszcze pokąsać, jak ranny lew, ale zwyciężyć już jej się nie uda...

A w perspektywie strategicznej nic już nie można było zrobić – Niemcy, mając otwartych kilka istotnych frontów – zmuszeni zostali do rozproszenia sił i środków.

Mimo wyraźnego wzrostu produkcji wojennej i produkcji przemysłowej w ogóle III Rzeszy w 1944 r. lawinowo rosnące potrzeby wielu frontów nie mogły zostać w żaden sposób zaspokojone. Braki w zaopatrzeniu uwidaczniały się powoli i stopniowo, ale stawały się coraz bardziej dotkliwe.
***
Koncepcja zaatakowania „ miękkiego podbrzusza Europy” czyli inwazji na Włochy i Bałkany, aby w ten sposób i z tego kierunku wkroczyć do Europy Środkowej, koncepcja lansowana usilnie przez premiera Churchilla, została ostatecznie przez Aliantów odrzucona.

Priorytet uzyskała operacja desantowa w płn Francji – jako główne uderzenie na okupowany przez Niemców kontynent, najkrótsza droga do Berlina.

Front włoski, na razie jedyny front zachodnioeuropejski – schodził stopniowo w 1944 r. na dalszy plan.

Zimą 1943/44 we Włoszech Alianci utknęli na tzw. linii zimowej – po początkowym sukcesie nad rzeką Volturno, w wyniku którego, opóźniani przez tylne straże wojsk niemieckich „przepełzli” nieco do linii rzek Garigliano i Sangro – i zatrzymali się na potężnej obronie nieprzyjaciela – w sumie w wyniku kilkunastu tygodni krwawych starć armie alianckie zdołały przesunąć się pod koniec 1943 r i w pierwszych miesiącach 1944 roku jedynie nieznacznie na północ - do Linii Gustawa - umocnionej rubieży, ciągnącej się od Morza Tyrreńskiego do Apeninów i dalej do Adriatyku w poprzek najwęższej części włoskiego buta, szczególnie rozbudowanej i umocnionej w swej zachodniej części – od masywu Monte Cairo do Morza Tyrreńskiego, zamykającej najkrótszą drogę na północ...

Innej dogodnej drogi na Rzym nie było, a szybkie zdobycie Rzymu przynieść miało nie tylko ostateczną klęskę marionetkowej Republiki Salo (kierowanej przez Benito Mussoliniego uwolnionego jesienią 1943 r. z niewoli przez komandosów Otto Skorzennego) ale i zakończenie kampanii włoskiej wobec spodziewanej kapitulacji lub skutecznego zneutralizowania reszty wojsk niemieckich.

Jednakże styczniowy desant pod Anzio, zakrojony na dość sporą skalę i początkowo nader udany, w efekcie niezbyt potem fortunnie przeprowadzanych przez amerykańskich dowódców działań, nie dał spodziewanych rezultatów – wojska amerykańskie utknęły w marcu 1944 na zdobytym przyczółku na dobre...

Również podejmowane w styczniu - lutym- marcu 1944 działania ofensywne, zmierzające do sforsowania Rapido , wejścia w dolinę rzeki Lirii i opanowania Via Casilina – drogi Nr 6, głównej arterii wiodącej na Rzym – zakończyły się niewielkimi w sumie sukcesami - poza uzyskaniem kilka wyłomów w niemieckich umocnieniach czy przyczółków na drugim brzegu rzek – lecz nie zmieniało to sytuacji frontu w skali strategicznej, a nawet operacyjnej – front włoski zastygł...

Generał Harold Alexander, dowodzący 15. Grupą Armii we Włoszech, stanął przed sporym wyzwaniem.
Zbliżający się termin inwazji na Francję zmuszał go do podjęcia szybkich decyzji i zdecydowanych działań. Wszak wszyscy zdawali sobie sprawę, że front włoski po otwarciu drugiego frontu we Francji stanie się teatrem działań drugorzędnych, co przekładać się miało i na liczebność zaangażowanych tam wojsk alianckich, jak i na zabezpieczenie dostaw – priorytet otrzymała Operacja Overlord...

Od początku 1944 roku Sprzymierzeni podejmowali kilka razy próby rozwiązania patowej sytuacji we Włoszech, stojąc przed perspektywą znacznego ograniczenia sił i środków w miarę zbliżającego się terminu inwazji na Francję...

A zatem działania na Sródziemnomorskim TDW i froncie włoskim na przełomie 1943/1944 rozwijały się następująco:

13 maja 1943 r. skapitulowały w Tunezji ostatnie oddziały Osi.

W dniu 10 lipca armie alianckie wylądowały na Sycylii, a już 3 września – co prawda po ciężkich walkach – Alianci lądują w Salerno, Tarencie i Kalabrii, zaś 1 października zajmują Neapol.

12-13 października przełamana zostaje linia rzeki Volturno, lecz ulewne deszcze, błoto, ciężkie warunki terenowe, nieskoordynowane ataki w sile dywizji-korpusu jedynie oraz – hm... pewna niefrasobliwość wyższych dowódców złożyły się na nikłe postępy Aliantów w ciągu następnych niemal trzech miesięcy. Wreszcie, wspólnym wysiłkiem Sprzymierzonych, w połowie stycznia 1944 r. wojska Aliantów dotarły na przedpole Linii Gustawa.

Dalszą drogę na północ zamykały góry Monti Aurunci i kluczowy, strategicznie położony nad doliną rzeki Lirii masyw Monte Cassino, flankowany z prawej szczytem Monte Cairo.
***


Na razie tyle
Pozdrawiam

Pią 13 Lip, 2012 16:23

Powrót do góry
seth
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 7603
Pochwał: 35
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Mój tekst który dotyczył jedynie kwestionowania faktu zdobycia klasztoru brzmiał tak;

Zajęcie klasztoru było ważnym punktem bitwy, jednak nie Polakom przypada główny laur zwycięski w tym rejonie.
Do operacji "Diadem" przeznaczono siły znacznie przewyższające liczebnością oddziały obrońców. Gros sił 5 i 8 armii zgromadzono na 32 kilometrowym odcinku który rozciągał się między Cassino a morzem Tyrreńskim.
Wówczas Polacy którzy walczyli w rejonie masywu przejęli pozycje obsadzane przez 78 dywizję. Były one ulokowane powyżej Cassino. Rozkaz jaki otrzymał Anders mówił o zajęciu klasztoru. Tylko czy pozycja jaką zajęli Polacy była wywalczona w krwawym boju, czy też została przejęta od sojusznika?
Zgodnie z otrzymanymi rozkazami w dniu 12 maja Polacy uderzyli. Ataki poprowadzono wzdłuż wzniesień Widmo i Głowa Węża. Odpowiednio 5 KDP i 3 DSK. Żeby była jasność, to nie jest kierunek na klasztor.
Jak się zakończył ten atak chyba wiadomo. Zero korzyści, duże straty i rejterada.
Przełomem który zaważył na "polskim zwycięstwie" było wyłamanie jakie osiągnęli Francuzie w rejonie Monte Maio. Niemiecka obrona pękła i 1 DZmot gen. Juina wjechała w dolinę rzeki Liri.
Brytyjczycy z 8 armii, 4 DP, 78 DP oraz 6 DPanc wsparła Francuzów. 4 DP uderzyła w kierunku strategicznej drogi nr.6 która była na tyłach masywu Cassino. 78 DP minęła od południa podstawę Cassiono i wyszła na tyły pozycji niemieckich. Właśnie te działania wymusiły na Niemcach powolne opuszczanie linii obronnych.
Jak wyglądała w tym czasie sytuacja Polaków? Gen. Anders ponowił atak na Widmie, i wobec jego zajęcia kierował się w stronę Małego San Angelo.(16 maja)
17 V. 3 DSK walczyła na Głowie Węża. Efekty niewielkie, straty spore, postępy w terenie nieduże. Jednak udało się zaatakować Albaneta Farm, którą zajęto.
Gen. Anders wiedział że przesilenie i zwycięstwo jest w zasięgu ręki. Opór słabł bowiem Niemcy wycofywali się. Ale nie był to efekt działań II Korpusu. Tylko zagrożonych tyłów.


Bitwom które stoczono w rejonie masywu Cassino poświęcono wiele książek, nie wiem czy jest sens powtarzać to co już jest znane. Bardziej interesującym aspektem jest fakt zajęcia ruin klasztoru, który nastąpił praktycznie bez walki. Pytanie brzmi czy notoryczne trąbieniu o zdobyciu tego obiektu nie jest li tylko propagandowym kłamstewkiem ??? Jestem gotowy do merytorycznej dyskusji, mimo faktu że kolega Zubek z lekka odwrócił punkt ciężkości tego tematu.

Temat który stał się kanwą obecnej wymiany zdań znajdziecie tu;

https://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=24859

Pią 13 Lip, 2012 18:21

Powrót do góry
Ted1
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany







Posty: 1044
Pochwał: 7
Skąd: Wrocław/UK
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

re

Co do korpusu francuskiego ,ktore zwycieskie dzialania (strzelcy MAROKANSCY i Algierczycy _ zapomniano o nich ) staly sie pdstawa zwyciestwa, napisano
Dzwigajac sprzet na barkach przeszli przez wzniesienia gorskie uwazane przez Niemcow za niedostepne (3000-foot Monte Maio)

Cytat:
The French Corps had captured Monte Maio and were now in a position to give material flank assistance to the 8th Army against whom Kesselring had thrown every available reserve in order to buy time to switch to his second prepared defensive position, the Hitler Line, some eight miles (13 km) to the rear. On May 14 Moroccan Goumiers, travelling through the mountains parallel to the Liri valley, ground which was undefended because it was not thought possible to traverse such terrain, outflanked the German defense materially assisting XIII Corps in the valley. In 1943 the Goumiers were colonial troops formed into four Groups of Moroccan Tabors (GTM), each consisting of three loosely organised Tabors (roughly equivalent to a battalion) specialised in mountain warfare. Juin's French Expeditionary Corps consisted of the Command of Moroccan Goumiers (CGM) (with the 1st, 3rd and 4th GTM) of General Augustin Guillaume[34] totalling some 7,800 fighting men, broadly the same infantry strength as a division, and 4 more conventional divisions: the 2nd Moroccan Infantry Division (2 DIM), the 3rd Algerian Infantry Division (3 DIA), the 4th Moroccan Mountain Division (4 DMM) and the 1st Free French Division (1 DM). On May 15 British 78 Division came into the XIII Corps line from reserve passing through the bridgehead divisions to execute the turning move to isolate Cassino from the Liri valley.

Francuzi walczyli z niem. 71/i 91.Inf.Div
min. za http://panzerschreck.strefa.pl/monte_casino.html
oraz Monte Cassino 1944,- Zbigniew Wawer

p.s
Zolnierzom Fr.Korpusu poswiecono dwa filmy
Cytat:
"Indigènes" ["Days of Glory"] directed by Rachid Bouchareb (2006), has ...... "L'Ennemi Intime" ["Intimate Enemies"] (2007), a film by Florent Emilio Siri,

To zostawili pod M.Cassino Link_cmentarz Venafro



Opis załącznika:
Operacja Diadem

Opis załącznika:
Dokadniejsza mapa

Opis załącznika:
To nasz cmentarz

Sob 14 Lip, 2012 8:03

Powrót do góry
seth
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 7603
Pochwał: 35
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Bratu mojej teściowej, Jankowi który walczył w szeregach 5 KDP, post poświęcam.

Sytuację polityczną nakreślił kolega Zubek. To co dziś niektórzy uważają za akt szaleństwa, wówczas zdawało się koniecznością. Sowieci postawili nasz kraj i wysiłek jaki ponosiliśmy w nieustannych walkach pod wielkim znakiem zapytania. Ignorowanie rządu londyńskiego i armii, po tym jak wyszły na jaw ich zbrodnie w Katyniu, było i pozostanie jednym z największych skandali międzynarodowych. Poczucie zdrady, kolejnej z resztą, dotknęło każdego Polaka. Czy wobec powyższego zgoda gen. Andersa na udział w czwartej bitwie o Monte Cassino był logiczna i zasadna Question Z współczesnego punktu widzenia jak i militarnego, na pewno nie.
W marcu 1944 niemiecka propaganda trąbiła o trzecim zwycięstwie w rejonie miasta Cassino i masywu Monte Cassino. I to był fakt. Bitwy, jako żywo, przypominały te z lat Wielkiej Wojny. Krwawo odpierane ataki, olbrzymie straty w ludziach i sprzęcie, jednym słowem, sytuacja patowa.
Planowanie kolejnej ofensywy sprawiło że gen. Leese zaproponował dowódcy 2 Korpusu generałowi Andersowi udział w boju.
Teoretycznie była to propozycja którą zważywszy na przewidywane olbrzymie straty w sile żywej, można było odrzucić. Teoretycznie. A praktycznie rozumowanie Andersa było takie ( relacja gen. Wiśniowskiego);

" Jeśli zdobędziemy Monte Cassino, a zdobyć je musimy, wysuniemy sprawę polską-obecnie tak tłamszoną-na czoło zagadnień świata i damy rządowi polskiemu nowy atut w obronie naszych praw"

Czy Anders stracił zdrowy rozsądek ? On żołnierz I wojny, wielokrotnie ranny, kawaler krzyża św. Jerzego, VM i czterokrotnie KW!!! Czy generał mógł tak bezmyślnie poświęcić życie swoich rodaków ?
Opinia nt. udziału 2 Korpusu jaką miał Naczelny Wódz, gen. Sosnkowski, była krańcowo inna, bardziej zdroworozsądkowa. Tak to zrelacjonował Anders w "Bez ostatniego rozdziału". Sosnkowski powiedział;

"Pióropusz biały się panu śni (...)"

Naczelny Wódz, mając na względzie impas w rejonie klasztoru sugerował aby Monte Cassino ominąć, a uderzyć całością sił z prawej strony poprzez góry, pozostawiając całość za lewym skrzydłem.
Stało się jednak inaczej. Anders postawił na swoim. Dlaczego? Sosnkowski napisał (Myśl-praca-walka) ;

"W normalnych warunkach jedyną właściwą konsekwencją samowoli gen. Andersa byłoby odebranie mu dowództwa Korpusu. Na obczyźnie, wobec zarysowanego już wyraźnie zagrożenia naszej sprawy, oraz nieszczęsnych warunkach domowych, decyzja podobna z mej strony groziłaby skandalem w stosunkach zewnętrznych, nieobliczalnymi tarciami na wewnątrz"

Problem samowoli Andersa jaki stanął przed Sosnkowskim był jeszcze bardziej złożony, niż wskazuje na to jego relacja. W.g umowy polsko-brytyjskiej(5 sierpnia 1940) polskie jednostki walczące na froncie podlegały dowództwu brytyjskiego. Zatem pozbawienie dowództwa generała Andersa doprowadziłoby do konfliktu między Naczelnym Wodzem a War Office. Wynik był jasny, zważywszy na osobę Sosnkowskiego.

Koniec cz.1


Ostatnio zmieniony przez seth dnia Wto 17 Lip, 2012 18:26, w całości zmieniany 1 raz

Sob 14 Lip, 2012 17:54

Powrót do góry
seth
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 7603
Pochwał: 35
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Cześć II.

Gen. Anders podejmując arbitralną decyzję dotyczą udziału 2 Korpusu w rejonie Monte Cassino, nie do końca miał świadomość jak trudne zadanie stoi przed polskim żołnierzami. Chociaż jako jedyny miał możliwość lotu rozpoznawczego nad przyszłym terenem bitwy.
2 kwietnia szef sztabu, płk.dypl Wiśniowski zaprezentował generałowi planowane kierunki uderzenia polskich dywizji. Trochę dziwiło że atak 3 DSK i 5 KDP ma być rozbieżny. Zamiast przełamać niemiecką linię obrony wspólnie, jedną zwartą masą, nasze dywizje były oddzielone doliną Masseri i Albanety ! Nie rokowało to dobrze na przyszłość. Zważywszy na fakt że nowym problemem stała się osłona obu skrzydeł w każdej z dywizji, miast dwóch skrzydeł łącznie. I już na wstępie okazało się, że aby sprostać temu wyzwaniu należy uruchomić całość sił, pozbawiając się jakichkolwiek rezerw.
Wracając do przedmiotu tego tematu, czyli faktu że głównym celem działań 2 Korpusu było wzgórze klasztorne wraz z ruinami obiektu, to i owszem taki pomysł istniał od samego początku planowanych działań.
Tak gen.Anders mówił 8 kwietnia 1944;

"Zwartym natarciem Korpusu po osi Colle Maiola-Massa Albaneta przełamać obronę nieprzyjaciela na kompleksie górskim Monte Cassino. Opanować i utrzymać jego południowo-zachodnie stoki, przez co zapewnić własną obserwację i działanie ogniem na dolinę rzeki Liri oraz izolację klasztoru Monte Cassino. Następnie uderzyć i zdobyć klasztor z kierunku północno-zachodniego "

Szybko okazało się że atak z kierunku północnego był a wykonalny ! 6 maja w rozkazie nr. 1 napisano;

"Następnie uderzyć na Klasztor po osi Massa Albaneta-468 (wzgórze)-Klasztor (516)Osłonić to natarcie przez kolejne oczyszczanie terenu z npla oraz zorganizowanie się obronnie na południowo-zachodnich stokach wzgórza Monte Cassino. Po wyruszeniu natarcia na Klasztor Monte Cassino jeden batalion oddać do odwodu Korpusu"

Rozkaz bardzo na wyrost, by nie rzec mrzonka. Na szczęście dla życia polskich żołnierzy zarzucono pomysł ataku z kierunku północnego ! Trudno powiedzieć czyja to zasługa, wiadomo że jedynym oficerem który miał pewne doświadczenia w walce w terenie górzystym był gen.Szyszko -Bohusz.

Powstał zatem plan którego założeniem było;

Pierwszy przedmiot natarcia - wzgórze Widmo-Massa Albaneta
Drugi przedmiot natarcia- wzgórze S.Angelo- Klasztor

Tylko czy do tak ambitnego przedsięwzięcia posiadano odpowiednią ilość środków ? Czy ignorowanie w tym rejonie niemieckiego oporu było zasadne ? Czy Polacy którzy już niedługo złożą ofiarę swojej krwi mogą myśleć tak jak Francuzi ? Których poświęcenie miało sens ? O tym i innych aspektach bitwy w części 3.

Nie 15 Lip, 2012 13:27

Powrót do góry
Zubek
Gość

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Dzięki za wszelkie uwagi, jak już wspomniałem - jest to opracowanie tła i bitwy dla przyszłych uczestników rajdu HONKER w 2014 r., z których wielu wie tyle, co tam w gimnazjum czy liceum na historii jest.
Uwagi na pewno uwzględnię, choć moja praca to najbliższe kilka miesięcy jeszcze, a zamierzam trzymać się - najpierw, aby nie zamieszać - swego scenariusza tej opowiastki, a mianowicie:
- Linia Gustawa
- dowodzący – Alianci i Niemcy
- działania zimowe – 1 i 2 atak,
- lądowanie pod Anzio
- 3 szturm – przyczółki nad rzekami, wyłomy,
- ogólny plan operacji 5. i 8. Armii, gen Alexander
- gen Leese – i jego zamiar
- rozterki Andersa, płk Wiśniowski, skład 2 KP, rozkazy
- rola 2 Korpusu – a Brytyjczycy, Francuzi, Amerykanie – przebieg frontu
- 4 szturm – operacja GA – działania korpusów
- działania dywizji polskich, brygad, batalionów,
- komandosi polscy – zgrupowanie Smrokowskiego
- gen Sosnkowski- a umowa polsko – brytyjska
- ocena działań – straty – w powiązaniu
- walki 2 KP- w powiązaniu
- wydźwięk bitwy
- ocena polityczna
- efekty propagandowe

Oczywiście wszelkie uwagi uwzględnię - ale po opracowaniu swojej wersji podstawowej - mamy czas, nadejdą długie zimowe wieczory, to i się będzie czytać, pisać , poprawiać, dopisywać czy zmieniać...

Tak że, Seth - nie tak szybko - do bitwy Polaków jeszcze mi daleko...
Pozdrawiam

Nie 15 Lip, 2012 17:39

Powrót do góry
seth
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 7603
Pochwał: 35
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Zubek;

Cytat:
Tak że, Seth - nie tak szybko - do bitwy Polaków jeszcze mi daleko...


Podchodzę to tematu systematycznie, krytycznie ale bez niepotrzebnych i nieudokumentowanych napięć. Przecież nie o awanturę tu chodzi tylko o merytoryczną dyskusję. Jak już napisałem;

Cytat:
Mój tekst który dotyczył jedynie kwestionowania faktu zdobycia klasztoru



Dzięki temu że założyłeś odrębny temat, mam zamiar przedstawić to co nie jest tajemnicą. Mit to jedno, a fakty do drugie. Skupmy się zatem na faktach.

Nie 15 Lip, 2012 19:38

Powrót do góry
Zubek
Gość

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

I taki mam zamiar, melduję posłusznie Mon General Uśmiech
Pozdrawiam

Nie 15 Lip, 2012 23:33

Powrót do góry
seth
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 7603
Pochwał: 35
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Zubek;

Cytat:
I taki mam zamiar


Nigdy w to nie wątpiłem Piwo

Cześć III.

Zdobycie klasztoru miało pierwszorzędne znaczenie propagandowe. Obiekt ten stał się istotnym elementem bitwy po sławetnym bombardowaniu 15 lutego 1944. Dopiero wówczas Niemcy zajęli gruzowisko włączając je tym samym do pasa obrony. Trzy poprzednie bitwy zakończyły się krwawą łaźnią, a liczne akty bohaterstwa i poświęcenie nie zdały się na nic.

Polscy sztabowcy wyznaczając cele dla poszczególnych dywizji szybko skalkulowali że już na wstępie zabraknie jedna brygada piechoty, która winna być w odwodzie 2 Korpusu. Sztab 8 armii nie miał zamiaru odkomenderować własnej brygady. Jednak aby zaradzić problemowi płk Wiśniowski zaproponował obsadzenie biernych odcinków frontu spieszonymi żołnierzami z pułków rozpoznania.
8 kwietnia gen. Leese poinformował Andersa że jego sztab nie planuje równoczesnych działań w kierunkach na Passo Corno i klasztor.
Największą przeszkodą na jaką natrafili Polacy był całkowity zakaz działań rozpoznawczych w planowanym pasie ataku.Pozostawało prowadzenie nasłuchu, oraz obserwacja terenu. Nasi żołnierze musieli uderzyć na ślepo. Polscy dowódcy i sztabowcy znali teren przyszłej bitwy ze zdjęć lotniczych i map !!! Widmo I wojny i podobnie prowadzonych operacji wisiało nad wszystkimi.
Nie dziwi zatem że atak 5 KDP wyprowadzony 12 maja o godzinie 1- 1.30 w kierunku na Widmo , San Angelo-wzg.575 i Balkon musiał zakończyć się olbrzymimi stratami, a zdobycze terenowe były nikłe. Niemcy byli wstrzelani w ścieżki podejścia, ich pozycje były dobrze zamaskowane i umocnione. Polakom prócz ciągłego ognia ze wszystkich praktycznie stron, doskwierał prawie całkowity brak łączności !!!
Straty pierwszego dnia bitwy w 5 KDP wynosiły 51 oficerów i 716 szeregowych zabitych i rannych.
3 DSK atakująca wzgórza 593, 569 i Massa Albaneta miała równie ciężką przeprawę. Łączność zawodziła, gońcy ginęli, ostrzał niemiecki był tak silny, że polscy żołnierze sądzili że okłada ich własna artyleria !!! Trzeba tu wspomnieć że nasi sztabowcy uważali że na zdobycie Albanety wystarczy 45 minut, maksymalnie 1,5 h !!! Za te optymistyczne prognozy zapłacił żołnierz.
Straty pierwszego dnia bitwy wyniosły 38 oficerów i 505 zabitych i rannych. Zaginął jeden oficer i 35 szeregowych.

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że oczekiwania były wygórowane zważywszy na brak rozpoznania, a straty niewspółmierne do osiągniętych celów.

Koniec cz.III

Pon 16 Lip, 2012 18:21

Powrót do góry
seth
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 7603
Pochwał: 35
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że oczekiwania były wygórowane zważywszy na brak rozpoznania, a straty niewspółmierne do osiągniętych celów.


Cz.IV

Dzień 12 maja 1944 roku tak wspominał w książce "Bez ostatniego rozdziału", gen. Anders;

"Niewątpliwie i ta bitwa tworzy całość, lecz całości nikt nie widzi. A w tych osobliwych warunkach każdy widzi jeszcze mniej niż zazwyczaj (....) Ten pochód na wzgórze 593, na Gardziel i na Widmo, to jedno pasmo woli, męstwa, wysiłku i ofiary, którym razem dano miano bohaterstwa"

Sama prawda. Anders nie pisze jednak czy wówczas 12 maja nadal uważał że celem nr. 2 może być klasztor. Czy po skutecznym odparciu polskiego ataku uda się jeszcze cokolwiek osiągnąć.
Rankiem tego dnia łączność praktycznie nie istniała. Anders który przed północą zajął wysunięty punkt obserwacyjny na pł. wsch od S. Vittore (G 954183), nic nie widział, i prawie nic nie wiedział. Jego dwie dywizje próbowały zająć wytyczone im cele, a on mógł tylko czekać na meldunki, a z tym było krucho.
O 3.40 nadeszła wiadomość telefoniczną z 3 DSK że natarcie zostało zatrzymane. Około 5 również z tego odcinka dotarło potwierdzenie zajęcia wzg.569 i 593.
Jeszcze gorzej wyglądała sprawa w pasie uderzenia 5 KDP. Wobec całkowitego zerwania łączności pierwszy rozkaz gen. Sulika dotarł dopiero o godzinie 5 !!! Ale praktycznie rozkaz ten dotarł dopiero o 6.25 ! Utrzymanie łączności po drucie graniczyło z cudem. Intensywny ogień niemieckiej artylerii nieustannie zrywał łącza. Pozostawały radiostacje, ale i w tym przypadku nie było lepiej. O ile sprzęt nie uległ uszkodzeniu, to nawiązanie łączności na wyznaczonych wcześniej pasmach było niemożliwe. Dlaczego? Dlatego że wszyscy byli na tych samych pasmach ! W eterze trwał nieustanny jazgot który uniemożliwiał nadanie meldunku.
Problemy z łącznością całkowicie komplikowały dowodzenie i wsparcie ogniem artyleryjskim. Problemy gen. Sulika są tego dostatecznym dowodem. Przykładowo meldunek o ciężkich walkach na Widmie dotarł o g. 6.30, a zwrotne połączenie nastąpiło dopiero o g. 7.25 ! Jak w takich warunkach skutecznie dowodzić ?
Gen. Anders mając mglistą wiedzę o tym co udało się osiągnąć wysłał ok. godziny 7.40 5-punktowe wytyczne, do obu dywizji. Wyobrażenie o rzeczywistej sytuacji w rejonie walk 2 Korpusu doskonale ilustruje wypowiedź szefa Oddziału Operacyjnego płk dypl. Stanisława Sieleckiego ;

"meldunki o stratach wydają się przesadzone i wymagają sprawdzenia"

To że polski atak był, li tylko, odciążeniem na rzecz innych odcinków w podjętej ofensywie, chyba dla nikogo nie jest tajemnicą. Około 10.30 brygadier Firth wysłany przez gen. Leese (dow. 8 Armii) do Andersa oświadczył że obecnie wystarczy utrzymać zajęty teren. Obiecał również wsparcie artylerii XIII Korpusu.
Jednak już po godzinie 11 Niemcy podjęli przeciwnatarcie, którego rezultat nie jest tajemnicą.
Jedyne na co mógł liczyć gen. Anders to wsparcie artylerii. Własnej jak i wspomnianego XIII Korpusu. Tylko czy to mogło w czymś pomóc ? 12 maja niestety nie.
O 16 przybył generał Leese. Oczywiście podziękował Andersowi za poświęcenie i zadane straty niemieckim spadochroniarzom. Innymi słowy podziękował za związanie sił przeciwnika w wyznaczonym rejonie.
Nie ujmując niczego gen. Andersowi, wizyta dowódcy 8 armii odniosła zamierzony skutek, bowiem o godzinie 18 w wysłano rozkaz szczególny w którym była mowa o maksymalnym związaniu walką Fallschirmjäger z 1 Dywizji, oraz zadaniu im jak największych strat.
Po godzinie 17 Niemcom udało się trafić w skład amunicji i 1600 pocisków moździerzowych poszło w powietrze. I tak w tym fajerwerku dobiegł końca dzień 12 maja. Żołnierze naszych dywizji wycofali się, wsparcie było symboliczne, straty duże. Nawet XIII Korpus nie osiągnął zbyt wiele. Następny dzień nie zapowiadał sukcesu. O zdobyciu klasztoru, przynajmniej wśród tych którzy cały dzień byli pod ogniem, nikt chyba poważnie nie myślał.

Sam się zastanawiam czy kontynuować ? Bo to opowieść raczej smutna i nie dla młodzieży, która i tak historię ma w d...ie. Po cholerę mam ich jeszcze bardziej odzierać z fałszywych wyobrażeń ???



Opis załącznika:
Temu żołnierzowi poświęcam ów post. Jan S. który po raz pierwszy przyjechał do Polski w 1997 roku. Zmarł w wieku 89 lat w 2011 w Wlk. Brytanii.

Wto 17 Lip, 2012 18:29

Powrót do góry
EK
Generał brygady

Generał brygady





Posty: 6733
Pochwał: 19
Skąd: Wschowa/Fraustadt
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Spróbuj tylko zakończyc!!! Bo wpadnę do stolicy Pomorza i Kujaw. Czołg2 Wielki szacun Super
_________________
Jak się nie ma co się lubi , to się lubi co się ma .
Jur,,EK,,

Wto 17 Lip, 2012 19:22

Powrót do góry
krakus57
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany






Posty: 2561
Pochwał: 16
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

[quote="seth"]
Cytat:


Sam się zastanawiam czy kontynuować ? Bo to opowieść raczej smutna i nie dla młodzieży, która i tak historię ma w d...ie. Po cholerę mam ich jeszcze bardziej odzierać z fałszywych wyobrażeń ???


No , no . Osobiscie dam naganę.

NAUKĘ i FAKTY ( młodzież ??? .. ma w d...e - twierdzę ,że ogrom członków tej nacji ) właśnie dlatego trzeba par force wręcz wbijać do głów - szczególnie wtedy kiedy członkowie "plemienni " mają od wieków idiosynkrezję do nich a teraz nawet ... dyslekcję.

Pozdrowienia MJR

Sro 18 Lip, 2012 11:29

Powrót do góry
seth
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 7603
Pochwał: 35
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

EK;

Cytat:
Bo wpadnę do stolicy Pomorza i Kujaw.



na dobre piwo zawsze możesz u mnie liczyć Piwo

krakus57;

Cytat:
Osobiscie dam naganę.


Przyjmę ją z pokorą Wink To co będzie tematem kolejnego postu miłe nie będzie. Jednak nie o dyskredytację polskich żołnierzy chodzi. Może bardziej o niekompetencje dowództwa i sztabu.

Zatem czas na część V. Gdzie V wcale nie oznacza zwycięstwa.

Mało który z polskich historyków starszego pokolenia, pisze o stanie psychicznym żołnierza po przebytej walce. Nasza historiografia przez dziesiątki lat pomijała tą kwestię całkowitym milczeniem. Jak wyglądało to wśród żołnierzy po pierwszym dniu walk w masywie Monte Cassino ???
Aby nie użyć zbyt mocnych słów los naszego ataku był z góry przesądzony. Niemcy mieli wgląd w nasze przygotowania z punktów obserwacyjnych na Monte Cassino, Monte Cairo i Monte Cifalco. Stąd pierwsze straty na drogach podejścia na pozycje wyjściowe, sięgające czasami 50 % !
Do godziny 12 kryzys ogarnął wszystkie polskie jednostki. Okoliczności tego stanu rzeczy przedstawiłem powyżej.
Jedynym słowem jakie pasuje do określenia stanu psychicznego walczących polskich żołnierzy był wstrząs. Okazało się że odporność psychiczna naszych żołnierzy jest niewystarczająca. Niektórzy z autorów opisujących bitwę tłumaczyli tern stan rzeczy dotychczasowymi przeżyciami, np. zsyłką lub zaawansowanym wiekiem. Na pewno są to ważne powody, które miały wpływ na postawę atakujących.
Znacznie gorszym czynnikiem jest to że ten stan udzielił się kadrze dowódczej. Objawy panikowania, zła ocena kierunku ostrzału przeciwnika, za którą winiono głównie własną artylerię, zbytnia nerwowość na działanie nieprzyjacielskich patroli, której efektem było wzywanie na pomoc własnej artylerii nie wróżyła dobrze na przyszłość.
Ppłk. Brzósko w roku 1946 tak określił braki które cechowały polskich żołnierzy;

"(....) brak u naszego żołnierza wytrwania i zaciętości zwłaszcza tuż po zdobyciu przedmiotu natarcia"

Gen. Sulik tak przedstawił ten stan rzeczy;

"(...) walki o opanowanie Widma (...) spowodowały w oddziałach 5 KDP poważny wstrząs psychiczny. Były dwa powody tego wstrząsu, pierwszy- to świadomość żołnierza, że wykonał całkowicie, z najlepszą wolą i z największą ofiarnością wszystko, co do niego należało, a mimo to nie osiągnął, w jego przekonaniu żadnego rezultatu; drugi powód- ciężkie krwawe straty (...)"

Na szczęście dla 2 Korpusu kolejne natarcie było przekładane, w związku z tym udało się rozpoznać przedpole, zreorganizowano walczące bataliony, nawiązano łączność dzięki której można było nękać przeciwnika ostrzałem artyleryjskim.
Kolejny atak miał być zgrany w czasie z działaniami XIII Korpusu. Pewna zmiana nastąpiła w osiągnięciu planowanych celów.
5 KDP miała opanować S. Angelo i wzg. 575 po czym zorganizować obronę stałą. Albanetę zostawić.
3 DSK opanować wzgórza 593, 569 i 479. Po zdobyciu wyznaczonych celów- obrona stała.
A co z bohaterem naszego postu, klasztorem. Jet wzmianka i na ten temat;

"Wykorzystać klasztor na mój rozkaz."

W związku z tym że Francuzi jak i Brytyjczycy powoli i z niemałymi stratami wgryzali się w niemiecką obronę na lewym skrzydle 2 Korpusu, coraz wyraźniej rysowała się szansa na to że Niemcy będą zmuszeni do opuszczenia swoich pozycji.
16 maja szef sztabu płk. dypl. Wiśniowski sugerował że są objawy świadczące o możliwym wycofaniu się nieprzyjaciela.
W nocy z 16 na 17 maja 1944 gen. Duch dowódca 3 DSK poinformował gen. Andersa że istnieje możliwość wycofania niemieckich oddziałów.
17 maja płk. dypl Wiśniowski otrzymał meldunek o sytuacji na terenie ruin klasztornych. Nad tym co pozostało z klasztoru wznosił się słup dymu, mimo że nikt z naszej strony nie prowadził ostrzału artyleryjskiego Wobec tego założono że obiekt ten był ewakuowany. Niemcy podjęli akcję zadymiania tego obszaru, co tylko potwierdziło nasze przewidywania.

Nadszedł czas kolejnego szturmu. Czy celem będzie klasztor i jego zdobycie ?

Sro 18 Lip, 2012 17:22

Powrót do góry
EK
Generał brygady

Generał brygady





Posty: 6733
Pochwał: 19
Skąd: Wschowa/Fraustadt
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Seth-u masz dość ,zadyszka bo mam nadzieje że nie jest to koniec.Myślałem że o Monte Casino wiem trochę więcej niż w książce, ale bardzo się myliłem Brawo
_________________
Jak się nie ma co się lubi , to się lubi co się ma .
Jur,,EK,,

Czw 19 Lip, 2012 22:06

Powrót do góry
seth
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 7603
Pochwał: 35
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Kontynuacja w toku. Proszę i wyrozumiałość.

Pią 20 Lip, 2012 18:41

Powrót do góry
Ted1
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany







Posty: 1044
Pochwał: 7
Skąd: Wrocław/UK
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

re

Mimo,że umniejszając Polakom bohaterstwa ,zaciętości i tego co potem napisano
Cytat:
"Przechodniu, powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni Jej służbie".

http://www.cmentarzmontecassino.com.pl/index.php/joomla-license.html

polecam obejrzenie ciekawego filmu (na youtube w 5cz. , był swego czasu na UK History Channel) czyli spojrzenie ze strony brytyjskiej i niemieckiej na bitwę o M.Cassino od marca 1944 czyli (operacja Dickens) i potem (4-ta Honker z maja "44 z udziałem Polaków)
Czasem pisza o
Cytat:
26. Marz - 18. Mai 1944 »Operation Diadem«
min.
Janusz Piekalkiewicz
Die Schlacht von Monte Cassino

Dla Niemców były to cztery bitwy o Monte Cassino.
Dla aliantów natomiast: jedna bitwa o Cassino, dwie o Monte Cassino, czwarta natomiast rzeczywiście była "wokół" Monte Cassino.


Monte Cassino - The Soldiers' Story
http://www.youtube.com/watch?v=5z105Nn1k4E&feature=related

Ciekawie o zbombardowaniu klasztoru Link_ czeskie forum i informacja

Pią 20 Lip, 2012 19:28

Powrót do góry
seth
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 7603
Pochwał: 35
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Cz.VI. Drugi szturm.

Trudno sobie wyobrazić, ale 15 maja major Stańczyk (16 LBK)być może uniesiony zaistniałą sytuacją tak zapowiadał;

„ Przy zdecydowanym i śmiałym działaniu (przeciwnik) na pewno się załamie, tym bardziej że
grozi mu odcięcie”

Jeżeli chodzi o punkt drugi, to mjr. Stańczyk miał rację. Postępy XIII Korpusu były dosyć anemiczne, jednak parcie dywizji marokańskich i algierskich z Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego dobrze rokowało na przyszłość.
2 Korpus Polski miał ponowić działania w rejonie gdzie dotychczas nie odniósł sukcesu.
Mimo porażki zadał Niemcom pewne straty, związał walką ok. 10 batalionów niemieckich
Ściągnął na siebie ogień wrogiej artylerii. I to z punktu widzenia całej operacji było cenne i ważne.
A że o życie żołnierza chodzi ? Taki już marny los żołnierskiego żywota.

Po ataku z 12 maja nastąpiła krótka przerwa. Dzięki niej Polacy mogli dokonać zmiany na pozycjach, dokonać rozpoznania przedpola, podciągnąć łączność, uzupełnić zapasy amunicji.
W przypadku tej ostatniej kwestii nastąpił pewien zgrzyt między sojusznikami.
Otóż angielscy kierowcy odmówili drugiego kursu z amunicją dla 5 KDP, przez co około 40 % amunicji nie trafiło w ręce Polaków.
Polski sztab, który pierwotnie dosyć na wyrost określił cele jakie mogą osiągnąć polscy żołnierze, 13 maja skonstatował że lokalizacja niemieckich oddziałów była określona błędnie, bowiem otrzymał informację że Niemcy jakoby opuścili Widmo. Kooperująca z Polakami 4 Dywizja Piechoty donosiła że wokół klasztoru trwa nieustanny ruch jednostek niemieckich.
Polacy mogli mieć nadzieję że siły broniące masywu, pod wpływem obejścia ich prawego skrzydła będą musieli się wycofać. Pytanie brzmiało, kiedy to nastąpi ?
W nocy z 16 na 17 maja rozpoczęto atak na Widmo. Drugi z kolei. Bataliony 5 KDP śmiało ruszyły na wzgórze, szczególna brawura cechowała te jednostki które do tej pory nie uczestniczyły w boju.
Problemem stała się postawa tych którzy wcześniej ponieśli duże straty. Tak było w przypadku 13 Wileńskiego Batalionu Strzelców. Relacja por. Janiewicza;

„Po wycofaniu się baonu na Widmo właściwie żadnej organizacji kompanijnej nie było, gdyż nie było możliwości zebrać ludzi i sprawdzić”*

Relacja kpt. Czechowskiego;

„Żołnierz ten był bardzo trudny w dowodzeniu w dniu 17 maja, dowódcy dokazywali nadludzkich wysiłków, ażeby zmusić do dalszego ruchu naprzód -na cholerę się ruszać nie tu, to za dwa metry dalej zabiją, tak czy siak umierać-było bardzo częstą odpowiedzią na rozkazy”*

Łączność ponownie szwankowała. W rejonie S.Angelo doszło do kilkakrotnego ostrzelania oddziałów przez własną artylerię.

Niemiecki kontratak przeprowadzony w godzinach porannych 17 maja, nie tylko spędził z S.Angleo na Widmo zmieszane oddziały polskie, czym zagęścił i skomplikował sytuację w tym rejonie, ale z miejsca pozbawił Polaków pewności zwycięstwa.
Relacja kpt. Leśkiewicza;

„Usiłuję wprowadzić jakiś ład. W tym rozgardiaszu nakazuję ppor. Janowi Szczerepie
Z 1 kompanii (17 batalion) zając i uporządkować prawe skrzydło.”

W tym przypadku okazało się że można liczyć na starych wiarusów;

„Stary żołnierz doskonale wyszkolony wie, co ma robić. Kilku szeregowych, z których jeden wziął erkaem od rannego, leży na prawym skrzydle.”

Tak że i niemieckie przeciwdziałania bywają odparte z dużymi stratami.

To co udało się osiągnąć w pasie uderzenia polskich dywizji należało za wszelką cenę zachować. Stąd pod wieczór 17 maja do 14 batalionu nadszedł meldunek ;

„ukryć wojsko w ziemiankach, pozostawić obserwatorów”

Ok. godziny 20 wiadomo było że z pewnych punktów obrony Niemcy się wycofali.
Ciekawostką jest użycie w rejonie Monte Cassino kompanii komandosów pod dowództwem mjr. Smorkowskiego (15 oficerów i 72 szeregowych). Wprowadzenie do boju tej elitarnej jednostki, w związku z brakiem powodzenie podczas pierwszego natarcia, było uzasadnione. Jednak los komandosów nie był do pozazdroszczenia.
Najpierw otrzymali ogień w strefie wyjściowej do natarcia. Następnie po osiągnięciu wzgórza 706 wraz ze szwadronem 15 Pułku Ułanów znaleźli się pod ogniem moździerzy. Intensywny ogień w rejonie S. Angleo przygwoździł gros sił atakujących z obu oddziałów. Tak wspomina tą sytuację ppor. Lalko z 15 Puł.Uł :

„Prócz tego był tam już dowódca komandosów, 10 jego żołnierzy, por. Cygielski i paru ułanów ppor. Dudy. Reszta, to jest jakieś 80% całego oddziału podobnie jak moi ludzie pozostali na Widmie- "leżeć". Widząc tę sytuację przestałem się siebie wstydzić, że źle plutonem dowodziłem. U innych było identycznie jak u mnie-źle”

Mimo że drugi atak nie przyniósł polskim oddziałom przełamania linii niemieckiej, to spełnił on pokładane nadzieje dowództwa brytyjskiego. Bowiem odciągnął był, część ognia niemieckiej artylerii, związał walką około 10 batalionów wrogich sił, zadając im przy tym pewne straty.
Co prawda 17 maja XIII Korpus brytyjski też za wiele nie zdziałał, to już 18 maja Francuski Korpus Ekspedycyjny zajął mało znaną miejscowość San Oliva. Niby nic, a znaczyło to tyle że lewe skrzydło na Linii Hitlera groziło najzwyklejsze w życiu, obejście. Niemcom pozostał tylko śpieszny odwrót.

A co z klasztorem i jego zdobywaniem ? O tym w części VII

* Cytaty o ile nie napisałem inaczej zaczerpnięto z "Monte Cassino. Walki 2 Korpusu Polskiego" Z.Wawer.

Sob 21 Lip, 2012 18:03

Powrót do góry
Ted1
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany







Posty: 1044
Pochwał: 7
Skąd: Wrocław/UK
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

re

Cytat:
Mimo porażki zadał Niemcom pewne straty, związał walką ok. 10 batalionów niemieckich


('Question') Czyżby znowu polska " fantazja ułańska" ?

Sob 21 Lip, 2012 22:09

Powrót do góry
seth
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 7603
Pochwał: 35
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Ted1;

Cytat:
Czyżby znowu polska " fantazja ułańska" ?




Polska fantazja ogranicza liczbę batalionów do 9. O 10 batalionach mówił dowódca 8 Armii gen. Leese. Była to forma ukłonu i rzekomej wdzięczności w stronę Polaków. Celowo piszę "rzekomej" bo prywatnie Leese twierdził ,że wolałby aby 8 Armia składała się wyłącznie z jednostek brytyjskich. Irytowała go skomplikowana sytuacja polityczna związana z udziałem w walkach polskiego korpusu.


Cz.VII
Zdobycie klasztoru, czyli polski atak którego nie było

W granicach godziny 15 (+/-) natarcie 2 Korpusu w rejonie Albanety i wzgórza 569 zostało odparte, a bataliony wycofały się na Widmo. Opór niemiecki wbrew oczekiwaniom wcale nie słabł, chociaż nad polem bitwy królowała artyleria. Jeszcze w nocy 17 maja sztab 3 DSK wyrażał nadzieję że być może w przypadku zajęcia Albanety i wzgórza 569 uda się osiągnąć wzgórze klasztorne. Rankiem tego dnia wszystko wydawało się możliwe.
O 8.45 dotarł do sztabu korpusu niepokojący meldunek, jakoby Brytyjczycy rozpoczęli opanowywanie podnóża stoku klasztornego, a spadochroniarze poddają się.
Jakby tego było mało niecałą godzinę później wpłynął kolejny meldunek, w którym była mowa że na ruinach klasztoru wisi biała flaga. Była godzina 9.31- 17 maja 1944 (czas otrzymania meldunku z RAF)
W związku z powtarzającymi się meldunkami o powszechnym wywieszaniu białych flag, gen. Anders wydał rozkaz;

" Nie respektować białej flagi"

Gen. Anders był przeświadczony, że ruiny klasztoru są zaminowane dlatego uzupełnił rozkaz groźbą rozstrzelania wszystkich jeńców niemieckich o ile "nie powiedzą prawdy o bombach w klasztorze" !!!
Polska wersja dotycząca tego kontrowersyjnego meldunku mówi, że zawsze po wywieszeniu przez Niemców białej flagi Polacy byli ostrzeliwani. Tylko że jest to półprawdy. Dochodziło bowiem np. do zawieszenia broni, celem zebrania rannych, i obie strony dogadywały się bez problemów, mało tego służby sanitarne wzajemnie sobie pomagały.

17.25 -17 maja- Oddział Informacyjny korpusu, przekazał do sztabu 3 DSK informację z przechwyconego meldunku radiowego dla załogi klasztoru o ewakuacji. Zarysował się szansa, przynajmniej w głowach sztabowców że można by uderzyć i zająć tak ważny obiekt, a przede wszystkim wyprzedzić Brytyjczyków. Ale realia wśród naszych wojsk były inne. Meldunki mówiły jedynie o utrzymaniu zdobyczy terenowych, okopaniu się, o trudnościach z uporządkowaniem oddziałów, brakiem amunicji itp. Najlepiej opisał ten stan płk. dypl. Rudnicki;

" Melduję mu (Andersowi) o poważnym kryzysie (g.20- 17 maja) spowodowanym nieopanowaniem czubka Angelo, którego już nie ma czym zdobyć, i nie wiadomo czy jutro także będzie czym. Jeśli nie uda się opanować przemieszania, to może być jutro tragedia"

Na szczęście dla oddziałów 2 Korpusu to "jutro" okazało się dniem niemieckiego odwrotu.

18 maja ok. g. 8 ruszył w kierunku klasztoru polski patrol z 12 Pułku Ułanów. Obiekt był już opuszczony przez Niemców, dlatego dojście było w ogóle możliwe. Na miejscu zastano jedynie 16 rannych, pozostali Niemcy zeszli w stronę pozycji brytyjskich i poddali się. O godzinie 9.50 nad ruinami pojawił się proporczyk pułkowy. Ok. 11 z rozkazu gen. Ducha wywieszono flagę biało-czerwoną. Później wskutek interwencji brytyjskiej i na rozkaz gen. Andersa wciągnięto na ten sam maszt Union Jack.

Tak, że wbrew obiegowemu skrótowi myślowemu żołnierze 2 Korpusu nigdy nie zdobyli Klasztoru Benedyktynów.

Nie 22 Lip, 2012 14:48

Powrót do góry
krakus57
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany






Posty: 2561
Pochwał: 16
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Cytat:
"seth" wbrew obiegowemu skrótowi myślowemu.


... SKRÓT ( myślowy ) .. ???? PT Seth - nie szargaj Swiętości Narodowej .Wszak żyjesz na polskiej ziemi , jesz polski chleb . No wiesz - jak możesz . Toż Twoja wersja o APW z jego przewybitnym Wodzem i Politykiem godzi w Historię i Kulturę Narodową. A kysz , a kysz . Jacy to ludzie są niewdzięczni - kąsają rękę Ojczyzny Matki . Toż to uświęcona Tradycja Narodowa. Oczko w głowie. Równoważne z " liberum veto ". Równie mocna jak np. kanony " przedmurza chrześcijańskiego " , durny , leniwy i niemrawy : rusek , niemiaszek , chińczyk , żyd , murzyn czy arab a co dopiero ich społeczeństwa czy ich kraje - nie to co Polak z jego ukochaną Ojczyzną ( ustrojoną nieudolnie na dodatek , we wszystkie możliwe barwy tychże pogardzanych ) . Polacy uwielbiają ...obrządek , obojętnie gdzie bo to łatwe , miłe no i bez wysiłku. Co tam prawo ten tyran wolności , krepujący en masse "wybitne" jednostki narodowe . Co tam praca i nauka szczególnie w dziedzinach technicznych . W Historii tej Nacji liczyła się ,liczy się , i będzie się liczyć TYLKO forma a że bez treści , a któż to będzie to sprawdzał. Boso , bo boso ale jakie ...ostrogi . Nieodżałowany Jasio Kaczmarek : " ... miała być JAKOŚĆ a wyszło jak zwykle !!!! JAKOŚ .. ". Czy to tak dużo znaczy jedna litera? Pozostają nam przecież jeszcze 31 litery w alfabecie oraz dyslekcja ( logiczna ) na podorędziu . No , ma się gest . A jak . Mamy nowy alfabet w myśleniu . Polak= prekursor ( zawsze na przekór lub ... kopista na dodatek marny ). Pt Seth takie wypowiedzi podcinają byt tego Narodu . Sieja zwątpienie itd itp. Wszak wiodącym dziełem dla tego Narodu ( szkoda że tylko poddanymi Matki Boskiej a nie Narodem Wybranym ) i jego Wieszcza jest rymowana bajeczka o zwykłej burdzie szlacheckiej co mutatis mutandis ma odpowiednik we wspólczesnej wizycie na stadionach piłkarskich . Alem się oburzył . Zaraz ogłoszę protest ( oczywiście nie głodowy ale z napitkiem , bo to wiadomo aqua vita ) i strajk oraz ściągnę ..TVP a przede wszystkim zawiadomię IPN !
A tak ode mnie masz .. gratulacje oraz ( poza protokołem ) dobrą ..śliwowicę , niekoniecznie paschalną ( może być łącka ? Wg .:"No ...wy...Sącz to do dna ." )

Pozdrawiam MJR

PS . W telewizji ( internecie , ściągawce , Wyższej Szkole Prywatnej poprawna angielska pisownia koledż itp - pożądane dopisać lub skreślić ) powiedzieli i to jest odpowiednikiem matematycznego pewnika ... No i wystarczy . Na dodatek chyba słusznie nie cierpią Marksa z jego ; " ..Byt określa ŚWIADOMOŚĆ ..." . Zbyt dużo w tym racji. A prawda ( fakt ) nie jest miła. Chyba ,że wyciągnie się z tego stwierdzenia wnioski. Ale po co się trudzić jak i tak się ...żyje . Wszak sama mądrość narodowa - przysłowie - głosi : " .. Moja chata z kraja..".

Chociaż : " Złapał Kozak Tatarzyna , a Tatarzyn za łeb trzyma "

A co do Andersa - obecnie AAN ma w posiadaniu materiały z Stanford University z tzw. " Polish Collection " ( Hoover Institute ) nr. zespołu 800 gdzie są "smakowite " archiwalia tyczące tego jeżdżca na białym koniu . Audiatur altera pars - jako epilog do " Bez ostatniego rozdziału " , gdzie pozbawiono to dzieła piórek ...pawich . Jak to pisał Stasio W . : "...ostał ci się jeno sznur ..", nie ma jednak to stwierdzenie żadnej wartości , bo fakt pokazuje ,że intelekt autora był marny , bowiem uśmiercił go w młodym wszak wieku - niechrześcijański krętek biały . Feee. No i tak trzymać.

Nie 22 Lip, 2012 19:26

Powrót do góry
EK
Generał brygady

Generał brygady





Posty: 6733
Pochwał: 19
Skąd: Wschowa/Fraustadt
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Nic dodać nic ująć.Fantastyczne opracowanie.Młodzi czytajcie i uczcie się prawdy. Dzięki Seth Super
_________________
Jak się nie ma co się lubi , to się lubi co się ma .
Jur,,EK,,

Nie 22 Lip, 2012 21:50

Powrót do góry
marek8888
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 4484
Pochwał: 5
Skąd: Sekcja polska NKWD
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

No nie zazdroszcze tym młodym, którzy z takimi poglądami zechcą się skonfrontować z "obiegową mądrością narodu" lansowaną przez starych...
Moim zdaniem szkoda nerwów i czasu bo i tak nic z tego nie wyniknie a będzie jak ze Szczerbcem - to nic , ze w jego czasach nie istniała Złota Brama o którą mógłby zostac wyszczerbiony tak przecie było i basta bo starzy wiemy lepiej Uśmiech
Dlatego też choć jestem pod wrażeniem i treści i formy wypowiedzi Setha zadaje soboe pytanie czy warto walczyć z wiatrakami i burzyć błogostan spojrzenia na historię , która nie ważne jaka była ale ważne co NALEŻY o niej myśleć...
Dyskutować można i należy w gronie dyskutantów, któtrzy chcą i czerpią przyjemność z wymiany poglądów a ten wątek przecież raczej wcale czymś takim nie ma być...
Pozdrawiam

_________________
Czy można dostąpić selektywnej mądrości lub przekwalifikować się na prawdziwego człowieka ot tak po prostej lekturze dzieł Jacka Kaczmarskiego? Tak - na IOH można...

Wto 24 Lip, 2012 10:17

Powrót do góry
JG300_vonKresky
Gefreiter

Gefreiter




Posty: 40
Skąd: uralte Stadt Breslau
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Das ist............

Das ist wirklich herrlich Herr General. A godzi się tu wspomnieć, że ja (a swoje latka już mam ) byłem wychowywany na "Bitwie o Monte Cassino " Melchiora Wańkowicza i oczywiście na Czerwonych makach co to czerwieńsze będą bo z polskiej wzrosną krwi. A co gen. Andresa to jestem podobnej opinii. Uważam (tu spotykam się z różnymi opiniami), że gdyby nie wyprowadził wojska do Iraku to komuniści doszli by do władzy później lub wcale. Pamiętajmy o Czechosłowacji. Ich wojska walczyły u boku Armii Czerwonej, prezydent wrócił z Londynu a jedyny słuszny ustrój zapanował dopiero w 1948 roku. Ale to takie sobie gdybanie.
_________________
Verloren ist nur, wer sich selbst aufgibt - Hans Ulrich Rudel

Wto 24 Lip, 2012 11:38

Powrót do góry
seth
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 7603
Pochwał: 35
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

JG300_vonKresky;

Cytat:
byłem wychowywany na "Bitwie o Monte Cassino " Melchiora Wańkowicza


Dokładnie tak. Wańkowicz był pierwszy w Polsce Ludowej którego "Szkice spod Monte Cassino" kształtowały całe pokolenia. Później, czyli w roku 1989 ukazał się reprint trzytomowej pracy pt. "Bitwa pod Monte Cassino". Jednak przez ostatnie 20 lat trochę pozycji w temacie bitwy wydano. Wśród licznych tytułów, był i komiks. Oczywiście poziom był zróżnicowany. Jednak dla tego kto chciał trochę pogrzebać i ustalić pewne fakty dało się to zrobić. Ujmując to wprost, wielkiej tajemnicy user o nicku "seth" nie odkrył.
Przyznam, że wśród licznych lektur, poczynając od Wańkowicza, którego przez wzgląd na PRL, usprawiedliwiam, najbardziej przypadł mi do gustu Zbigniew Wawer.
Nad problemami tej bitwy dywagowali następujący autorzy( tylko pozycje w języku polskim);

1. Piekałkiewicz Janusz
2. Parker Mathew
3. Doherty Richard
4. D.Hapgood i D.Richardson
5. G. Becla i Z. Tomecki (komiks)
6. Sarner Harvey
7. Wawer Zbigniew
8. Wańkowicz Melchior
9. Ford Ken (Osprey)

Tytułów nie podaję, bo wiodącym słowem kluczem jest Monte Cassino. Przeczytałem każdą z wymienionych pozycji, na przestrzeni kilku lat. Tekst, skromny, jaki powstał na IOH jest tylko pewnym zarysem działań 2 Korpusu. Jednak książka która mnie naprawdę zainspirowała, napisał Fred Majdalany " The Battle of Cassino" White Lion Publ., London 1973. Znalazłem tam zdania klucze, które stały się wytrychem do tej bitwy.

Chyba najbardziej bulwersującą sprawą jaka wynikła w trakcie pogłębiania tematu, to udział w bitwie polskich saperów. Każdy kto był pod Monte Cassino, lub czytał Wańkowicza wie o "drodze polskich saperów". Tylko czy każdy ma świadomość szczegółów ich wykorzystania ??? Nieuzasadnionych zarzutów o tchórzostwo??? Czy wiecie że nasi saperzy szli na front praktycznie nieuzbrojeni??? Może Zubek podejmie trud wyjaśniania tego "innego oblicza historii"??? Lub jakikolwiek inny user. Nie chciałbym być posądzany o stronniczość.

Wto 24 Lip, 2012 19:36

Powrót do góry
JG300_vonKresky
Gefreiter

Gefreiter




Posty: 40
Skąd: uralte Stadt Breslau
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Odpowiedz z cytatem

Ujmując to wprost, wielkiej tajemnicy user o nicku "seth" nie odkrył.
Może i nie ale wykonał kawał solidnej roboty za którą jeszcze raz dziękuję.

_________________
Verloren ist nur, wer sich selbst aufgibt - Hans Ulrich Rudel

Wto 24 Lip, 2012 21:39

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny Strona 1 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.