| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leuthen
Kapitan

Kapitan




Posty: 843
Pochwał: 6
Skąd: Wrocław
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Tajemnica Jasiela...

Postanowiłem wrzucić tu informacje o niezwykłych (przynajmniej dla mnie) wydarzeniach, które rozegrały się w nocy z 10 na 11 lipca b.r. podczas mojej wędrówki po Beskidzie Niskim. Być może po lekturze tej opowieści na ustach niektórych z Was pojawią się wyrozumiałe uśmieszki, ale ja do dziś nie jestem w stanie sobie wyjaśnić tego, co się mi wtedy przydarzyło. A było to tak...

W lipcu b.r. pojechałem wraz z dwójką moich znajomych (płci pięknej Wink ) na turystyczną wyprawę w Beskid Niski. Trasa miała być 6-dniowa, start w Gorlicach, meta w Komańczy. Jeden z noclegów zaplanowałem pod namiotem. Po 2 dniach wędrówki nasza grupa stopniała o jedną osobę - koleżance nawaliło ścięgno i postanowiła zostać w gospodarstwie agroturystycznym w Krempnej, gdzie nocowaliśmy i po paru dniach wracać stamtąd do Wrocławia. Odtąd wędrowałem już tylko w towarzystwie drugiej znajomej. 9 lipca we dwójkę dotarliśmy do chatki studenckiej w Zyndranowej, niepodal Przełęczy Dukielskiej. Po noclegu, rankiem 10 lipca, ruszyliśmy w drogę. Tego właśnie dnia nocleg miał wypadać pod namiotem - na polu namiotowym w Jasielu. Od rana padało. Deszcz przemienił się w ulewę. Byliśmy oboje kompletnie przemoczeni. Po południu deszcz ustał. Przed godz. 17 dotarliśmy do Jasiela.

Jasiel jest doliną, w której kiedyś była wieś o tej samej nazwie. Z wsi pozostały ruiny dwóch domów, kilka przydrożnych kapliczek, cmentarz z kwaterą żołnierzy radzieckich poległych w 1944 r. i 2 pomniki: kurierów karpackich i WOP-istów. Przez Jasiel przechodzi niebieski szlak turystyczny, biegnący granicą państwa, tj. grzbietem Beskidu Niskiego. Schodzi on w rejonie Jasiela w ową dolinę, by zaraz za nią ponownie wspiąć się na górski grzbiet. Planując wyprawę w BN, zauważyłem w Jasielu znaczek oznaczający pole namiotowe. Idealne miejsce na nocleg! Napotkany dzień wcześniej turysta - Andrzej - powiedział nam, że jest to pole bezpłatne. Najbliższa zamieszkana wieś znajdowała się ok. 8-10 km na północ od Jasiela.

Ok. godz. 17 rozbiliśmy namiot. Po przebraniu się w suche rzeczy, zjedzeniu kolacji itd. położyliśmy sie w śpiworach (było dość wilgotno i chłód dawał się we znaki). Ja czytałem sobie jeszcze informacje z przewodnika po BN nt. Jasiela. Wiedziałem, że walczono tam w 1944 r. podczas operacji dukielsko-preszowskiej, o czym świadczyła kwatera żołnierzy radzieckich, którą minęliśmy w drodze na pole namiotowe. Znacznie później dowiedziałem się też, że podczas I wojny światowej walczono zawzięcie o jeden ze szczytów górujących nad doliną. Jednakże w tamtej chwili przeczytałem w przewodniku informację o tym, że 20 III 1946 r. banderowcy wzięli w Jasielu do niewoli 94 żołnierzy WOP, których następnie rozstrzelali (z wyjątkiem dwóch, którym udało się zbiec). Pomnik im poświęcony znajdował się ok. 100 metrów od miejsca, gdzie rozbiliśmy namiot, po drugiej stronie potoku Jasiołka.

Leżeliśmy sobie w śpiworach, więcej milcząc niż rozmawiając, aż zaczął zapadać zmierzch i w namiocie zaczęło się robić ciemno. Prawdopodobnie gdzieś między godz. 19 a 20 zasnąłem.

Obudził mnie niesamowity hałas. O płótno namiotu tłukł niemiłosiernie deszcz, a hałas ten uniemożliwiał zaśnięcie. Obudziła się też moja współtowarzyszka.
W kompletnych ciemnościach po omacku odnalazłem komórkę. Po naciśnięciu jakiegoś przycisku wyświetliła się godzina - 23.42. Po jakimś czasie deszcz przestał tłuc o "dach" i z powrotem zasnąłem.

Obudził mnie ponownie hałas. Tym razem nie był to odgłos deszczu tłukącego o tropik namiotu, a wiatr. Ale jaki! Zdarzało mi się wielokrotnie nocować pod namiotem (także w górach), ale nigdy wiatr nie targał tropikiem z taką siłą jak wtedy. Myślałem, że może zaraz wyskoczą "szpilki" i trzeba będzie je z powrotem umocować, bo jak znowu zacznie padać, to obudzimy się w "basenie". Postanowiłem, że odszukam czołówkę (była chyba w bocznej kieszonce namiotu) i pójdę sprawdzić stan "szpilek", gdy wiatr momentalnie stracił na sile. I wtedy ja i współtowarzyszka usłyszeliśmy nowy odgłos dochodzący z zewnątrz. Brzmi on mi w uszach do dziś. Był to odgłos kogoś stąpającego powoli po trawie i chodzącego dookoła namiotu...

Te ciche odgłosy kroków trwały przez jakiś czas. Doszedłem w końcu do wniosku, że może to po prostu jakieś zwierzę - np. lis. Wyszedłem z namiotu i obszedłem go z zapaloną czołówką. Nie znalazłem nic. Wróciłem do namiotu i spałem do rana. Odgłos kroków nie powtórzył się więcej...

Łatwo jest mówić, że nie wierzy się w duchy, gdy siedzi się w ciepłym pokoju przed komputerkiem, ale wtedy - z dala od osad ludzkich, w opuszczonej wsi, w miejscu w którym podczas I i II wojny światowej oraz potem ginęli ludzie, znacznie łatwiej było uwierzyć w nadprzyrodzone zjawiska. Może istotnie dookoła namiotu krążył lis, który czmychnął na pierwszy odgłos mojego wychodzenia z namiotu. A może jednak to nie był lis...

PS 1 Peter Haining, Leksykon duchów, Warszawa 1990 r., hasło: "ŻOŁNIERZE WIDMA" (s.361-362):

"Relacje o żołnierzach widmach powtarzają się od najdawniejszych czasów, co jest zrozumiałe wobec straszliwych rzezi, do jakich dochodzi podczas wojen. Najstarsze legendy tego rodzaju wywodzą się ze starożytnej Asyrii, gdzie widmowi wojownicy atakowali ponoć pustynne miasta; najnowsze zaś z Wietnamu, gdzie w 1971 roku grupa żołnierzy amerykańskich usłyszała obok siebie kroki plutonu żołnierzy widm. Podobno w Glastonbury w hrabstwie Somerset w Anglii - tu według legendy odkryto ongiś grób króla Artura i królowej Guinevere - można niekiedy usłyszeć nocą chrzęst zbroi widmowych rycerzy; w rejonie Marston Moor zaś, gdzie w 1644 roku armia purytańska pokonała stronników Karola I, od wielu lat widuje się żołnierzy w ubiorach z czasów wojny domowej. Najwięcej opowieści o żołnierzach widmach powstało w czasie pierwszej i drugiej wojny światowej. Interesujący wybór tych opowieści zawierają tomy War and the Weird (1919) Forbesa Phillipsa i R. Thurstona Hopkinsa oraz Strange Mysteries of Time and Space (1958) Harolda T. Wilkinsa."

PS 2 Z kronikarskiego obowiązku dodam jeszcze, że na cmentarzu w Jasielu polegli czerwonoarmiści spoczywają w 70 zbiorowych mogiłach - to chyba świadczy o tym, że spoczywa ich tam co najmniej parę setek, jeśli nie tysięcy...

PS 3 Obszerny opis lipcowej wypawy w Beskid Niski znajduje się na blogu mojej znajomej, która towarzyszyła mi do Komańczy - http://ala1987.blog.onet.pl/2,ID230619837,DA2007-07-13,index.html

Sro 07 Lis, 2007 8:24

Powrót do góry
tonieja
Porucznik

Porucznik





Posty: 683
Skąd: dolny śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Z tym tupaniem,to przeżyłem podobną historię wiele lat temu nocując w jasną księżycowa noc pod gołym niebem na zamku w Olsztynie pod Częstochową.Słyszałem głośne bliskie stąpanie,trochę jakby się ktoś skradał.O halucynacjach nie było mowy-byłem trzeżwy i nie tylko ja kroki słyszałem.Poczuliśmy się nieswojo,tym bardziej,że było widać na wiele metrów a tu nikogo....A kroki tuż tuż...Sprawcą hałasu okazał się tuptający za skałką jeż Laughing Nie wierzę w duchy,ale jeśli by miał koło mnie przechodzić, to chyba tak właśnie powinienem to odczuć jak wtedy Mr. Green

Sro 07 Lis, 2007 11:55

Powrót do góry
maxikasek
Moderator
Generał broni

Generał broni





Posty: 10835
Pochwał: 36
Skąd: obecnie Szczecin
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Lisa ani wilka bys nie usłyszał tupania Laughing Co innego jeż, kiedyś ojciec przynosił do domu je- nie można było zasnąć tak tupały biegając.
PS
A mógłbyś rozwinąć wątek tego przemoczenia i wspólnego suszenia? Wink Tak ze szczegółami Mr. Green Piwo

_________________
Prawo Balaniego:
Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz.

http://www.powrotlegendy.pl/

Sro 07 Lis, 2007 13:01

Powrót do góry
Grendel
Moderator
Pułkownik

Pułkownik





Posty: 4645
Pochwał: 13
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Kiedyś zdarzyło mi się nocować w starych okopach (o ile mnie pamięć nie myli było to gdzieś na Magurach - w Bieszczadach).Pogoda była wredna (był to koniec września).Wiało jak diabli.W nocy spałem dobrze, ale sny, które tam śniłem ... hmmmm... zabrzmi zabawnie, ale do tej pory pamiętam ten sen,po 30 latach... Śniło mi się (cholernie realistycznie!), że siedzę w tym diabelskim okopie, a wkoło wybuchają pociski, giną koledzy...Byłem tam jeszcze parę razy później (piękne rzeczy się tam znajdywało, ale "rozrywek" też były tysiące), ale już nigdy nie zostawałem tam na noc, a wracałem do Suchych Rzek.
Pozdrowienia
Grendel

Sro 07 Lis, 2007 17:49

Powrót do góry
Gollum
Porucznik marynarki

Porucznik marynarki




Posty: 575
Pochwał: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Podobne przypadki słyszenia odgłosów walki czy nawet przechodzenia przez ściany żołnierzy w historycznych (nawet rzymskich) strojach często pokazuje stacja Discovery. I poważni naukowcy, a nie nawiedzone babiny wypowiadają się co to może być. Może być, bo co to jest, tego na pewno nikt nie wie...

Sro 02 Sty, 2008 12:23

Powrót do góry
krassnowski
Gość

Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Historyjna z Bobrownik nad Wisłą

Po studiach wzieli mnie w kamasze i trafiłem do III Brygady Pontonowo-Mostowej we Włocławku. Poligon mięliśmy w Bobrownikach nad samą Wisłą, dokładnie po drugiej stronie rzeki była Nieszawa. Fajny widok - dwoją drogą. W nocy żołnierz zszedł z warty - trzeźwiutki, niegłupi, ale przerażony. opowiada, że w ogległości mniej więcej dwudziestu - trzydziestu metrów od niego przeszło dwóch facetów, wyglądających jak powstańcy styczniowi na obrazach Grottgera. Polityczny - historyk amator, gdzies tam wyczytał, że faktycznie w tej okolicy były jakieś potyczki... Kolejnej nocy, inny zołnierz, cwaniaczek z Szczecina - Podjuchy, w cywilu handlarz dolarami ( więc nie jedno już widział)... telefonuje z budki wartowniczej i opowiada o dwóch facetach - i co ma robić. W pewnym momencie kończy rozmowę i przybiega na wartownię... prawie obsrany ze strachu. Zaczęliśmy kombinować - o co tu chodzi? dwaj powstańcy styczniowi z dubeltówkami, w sierpniu - w kozuchach, pojawiaja się i znikają.... Zaczailiśmy się w nocy ( na wszelki jednak wypadek we trzech i z ukaefką) i się wyjaśniło - dwaj kłusownicy, dubeltówki okazały się pokrowcami na jakieś elektrody do kłusowania ryb a na kożuchach był napis - "PKP"...

Sob 15 Sie, 2009 16:33

Powrót do góry
Gollum
Porucznik marynarki

Porucznik marynarki




Posty: 575
Pochwał: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Byłem w okolicach Jasiela, w Jaśliskach. Z rodziną, w tym małymi dziećmi, wiec gospodarze odradzali wyprawę w te okolice, bo dla małych byłoby za ciężko. I tez opowiadali o niesamowitych historiach, jaki ponoć się tam dzieją...

Pon 17 Sie, 2009 18:24

Powrót do góry
groszek
Generał brygady

Generał brygady





Posty: 6440
Pochwał: 5
Skąd: Gd.
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Zaczailiśmy się w nocy ( na wszelki jednak wypadek we trzech i z ukaefką) i się wyjaśniło - dwaj kłusownicy, dubeltówki okazały się pokrowcami na jakieś elektrody do kłusowania ryb a na kożuchach był napis - "PKP"...
To Wyście widzieli.....ale kolega mógł widzieć powstańców Wink Co do "tupań" i zwidów hmmm są na świecie rzeczy o których nie śniło się filozofom.Ponoć nagromadzone emocje,złe czyny... no chyba coś w tym jest
Zszokowany .Może jeszcze ktoś coś napisze Rolling Eyes ,ciekawostki takie dobrze sie czyta.

_________________
Jest nad zatoką dąb zielony,
Na dębie złoty łańcuch lśni;
I całe noce, całe dni
Wędruje po nim kot uczony...

Pon 21 Wrz, 2009 17:45

Powrót do góry
marek8888
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 4484
Pochwał: 5
Skąd: Sekcja polska NKWD
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

A może to także są strażnicy tajemnic III Rzeszy?

Pią 02 Paź, 2009 14:55

Powrót do góry
WERTTREW
Moderator
Kapitan

Kapitan





Posty: 1122
Pochwał: 2
Skąd: Warszawa, PL
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Mogę dorzucić dwa grosze? Nie będą aż tak dramatyczne, jak innych, ale z wojennymi plenerami i duchami w tle ... Wink

Jakieś dobre 20 lat temu z kumplem i dwiema "zebranymi po drodze" białogłowami jechaliśmy przez Polskę z namiotem (dwójką, sztuk raz). Nie wchodząc w szczegóły, któregoś dnia (a dokładnie w nocy) wylądowaliśmy w Sobótce. Przyjechaliśmy do miasta o 2-giej w nocy. Przeszliśmy przez nie, bo trzeba myło wyszukać miejsce do rozbicia namiotu, co zresztą okazało się średnio proste, szczególnie po ciemku. Leźliśmy jak te krety, aż pojawiło się coś jakby łączka, a za nią zalesione zwniesienie. Tam też poszliśmy. Byliśmy tak uwaleni, że po znalezieniu "kawałka" wolnej ściółki rozbiliśmy namiot i padliśmy. Ponieważ lokal przeznaczony był na dwie sztuki człowieka, a było nas czworo toboły i plecaki zostały na zewnątrz. Na pytanie, czy ktoś ich sobie nie pobierze rzuciłem żartobliwie, że może tu nikt nie bywa, a tak generalnie to znając moje szczęście zapewne rozbiliśmy się obok jakiegoś cmentarza. Skarcono mnie za ten żarcik. W każdym razie wyjścia nie było, poszliśmy, że tak powiem 'spać' i w sumie w nocy nic specjalnego się nie działo. Za to rano ... .
Rano obudziło nas walenie w drzewa. Wylazłem z namiotu zbadać co jest. Po chwili zza drzew wyłonił się brodaty pan w zielonkawym wdzianku z ... budką dla ptaków pod pachą i młotkiem w rączce. Zauważyliśmy się. Pan wycofał się do lasu. Troszkę mnie to zaniepokoiło, bo pomyślałem, że zaraz wyskoczy z posiłkami i nam jeszcze mandat walnie za nielegalne nocowanie. Postawiłem na nogi resztę ekipy i zaczęliśmy zwijać obóz. W lesie w tym czasie znów postukało i po kilku minutach z krzaków, ale już w innym miejscu pan we wdzianku wypadł ponownie. Tym razem ruszył na nas. Dobrze nie było, ale zachowaliśmy spokój. W pewnej chwili na twarz pana wpłynął uśmiech, a z ust popłynęły słowa: "Co, nie straszyło w nocy?"
Wszyscy rzucili we mnie piorunujące spojrzenia! Ratowałem się pytając pana, czy powinno straszyć? No i okazało się, że powinno. W okolicy gdzie nocowaliśmy odkryto masowe groby zdaje się jeńców sowieckich i różne opowieści po miasteczku o tutejszych strachach chodziły.
No cóż, nasze duchy się nad nami nie pastwiły, pan leśnik zresztą też (po krótkiej rozmowie zniknął w lesie).

Myśmy duchów nie spotkali, choć teoretycznie powinniśmy. Może zresztą były, ale myśmy akurat zajęci byli innymi rzeczami ... Wink

_________________
Pozdrawiam WERTTREW
-------------------------------
Historia&Tajemnice W-wy: http://www.werttrew.fora.pl/

Sro 21 Paź, 2009 10:24

Powrót do góry
saddam44
Major

Major





Posty: 1680
Pochwał: 6
Skąd: Guantanamo Bay
Archiwum: Langley, Virginia
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Już nie raz pisałem o "moich widmach" tak pewnie jest to efekt mojego weekendowego picia jak wielu uważa przeżartej historią, patriotyzmem, wódą i przejściami życiowymi kory mózgowej ale cóż.
Raz na grilu u znajomka usłyszeliśmy okrzyki wojenne oraz serie z KM-u obok spalonej przez Rosjan wsi - zbiorowa halucynacja ? pewnie tak nadmiar alku napewno nie, leki narkotyki nie w naszym przypadku (uczciwi płacący podatki obywatele Mr. Green ).
Podobnie do Grendela też kiedyś w lecie kimałem w okopie z IIWŚ przy działce znajomego mojego ojca było to na żniwa zabrałem się z ojcem on pomagał znajomemu ja wybrałem się na polno-leśne obżarstwo maliny jeżyny. Łaziłem, łaziłem spociłem się jak bawół, znużyło mnie otworzyłem mineralną i przykimałem obudził mnie pojedyńczy strzał to był pewnie zbyt realny sen (albo strał myśliwego ale na ten obwód nikt nie był wypisany tego dnia) więc to nie ten temat. Na jesień jednak w tym samym miejscu pomagałem w budowie paśnika, byłem sam. Paśnik był 3 metry obok wielkiego okopu. Było już prawie ciemno było tylko widać na horyzoncie zorze zachodzącego słońca, słabe resztki promieni przebijały się jeszcze między drzewami więc postanowiłem kończyć. Odchodziłem już gdy usłyszałem hałas, pomyślałem że to zwierzyna więc obracam się i rozglądam i widzę faceta kręcącego się wokół drzewa, patrzącego w dół jakby zakłopotany szukał coś ważnego, był ubrany jakby w brunatne ciuchy podobne do łachów rosyjskiej karnej kompanii.
Pomyślałem albo kłusownik albo grzybiarz. Hmmm kłusownik takkk, to ja ci bratku pokaże aż się w gacie pos**sz za te wnyki na których ostatnio o mało się nie powiesiłem. Zabrałem sztychówkę (moją ulubioną bronię) leżącą na ziemi podnoszę się i widzę, że on klęka jak by coś znalazł za krzakiem jeżyn, myślałem że wnyki zakłada cwaniak. Podbiegam a tam nikogo nie ma nie mógł uciec na 100 m była widoczność no to prawie ja się pos**łem. Na drugi dzień zauważyłem obok paśnika resztki "Knochelbecher'a" (sorki za pisownię często niemczyzna mi się myli) zatkało mnie i jak tu nie pić Neutral Mr. Green Laughing

_________________
Tatarska jazda, półksiężyc i gwiazda.

Pon 26 Paź, 2009 18:17

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.