| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
erkael56
Kapitan

Kapitan





Posty: 1321
Skąd: Małopolska
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

NOL-e imitujące samoloty

George A. Filer III (MUFON)

Dr Bruce Cornet uprzejmie zezwolił mi na publikację jego naukowych odkryć na temat UFO. Ma on dwa doktoraty. W dniu 24.IX.1992 roku, pomiędzy godzinami 18:10 a 19:20 EDT jechał do domu z pracy w Lamont-Doherty Earth Observatory w Palisades, NY, do Middletown, NY.
Zbliżał się szybko zachód słońca, kiedy dr Cornet jechał w kierunku północnym w kierunku swego końca autostrady na New York Throughway. Ale jej nie opuścił, zanim zobaczył coś, co go absolutnie wytrąciło z równowagi. Po jego prawej stronie, pomiędzy autostradą a górą Mt. Bear, która ciągnie się równolegle do niej, ujrzał on naraz wielki stratoliner zbliżający się z dużej odległości. Tylko problemem był pułap jego lotu. On leciał poniżej szczytu Mt. Bear, którego wysokość wynosi maksymalnie ok. 100 m ponad dno doliny.
Kiedy samolot zbliżył się do niego, to zaczął błyskać swoimi światłami lądowania kilkakrotnie: ciemno – błysk – ciemno – błysk – ciemno – błysk. Następnie samolot znajdował się w odległości nie większej niż pół mili (800 m) i wyraźnie chciał, by zwrócić nań uwagę. Potem samolot zaczął skręcać w swoją prawą stronę. Powoli przeleciał nad autostradą przed jego samochodem. Leciał na wysokości nie większej niż 200 ft/~67 m, w odległości nie większej niż 500 ft/~167 m. Szybko przeleciał na drugą stronę autostrady. Samolot ten miał kształt Boeinga 707, ale pomalowany był całkiem na czarno. Na jego powierzchni nie było żadnych znaków czy logo. Nawet okna wyglądały jakby były całkiem zaciemnione czy zamalowane. Powodował on taki hałas jak samolot odrzutowy przelatujący w pobliżu.

Dr Cornet pisze:
Zobaczyłem samolot Boeing 707 bez zewnętrznych silników (razem 4), cały czarny, bez okien nawet w kokpicie, bez żadnych oznaczeń przewidzianych przez FAA, co wskazuje na to, że nie był to samolot wyprodukowany przez ludzi. Przypominam sobie cygarokształtny kadłub z rozwiniętymi skrzydłami i stabilizatorami ogona, a potem fałszywy odgłos pracy silników odrzutowych.
A teraz opinia sceptyka. Jak można wyjaśnić to, że wielki Boeing 707 leci daleko poniżej pułapu 1000 ft/~333 m (przepis FAA poza kontrolą portu lotniczego) a pilot mruga światłami lądowania? Czy pilot miał kłopoty? Czy chciał ostrzec kierowców na autostradzie, że podchodzi właśnie do awaryjnego lądowania używając jej jako pasa startowego?

Przepis FAA, nr 91.515 na temat wysokości lotu stanowi, że:
(a) Niezależnie od przepisów zawartych w punkcie 91.119 i z wyjątkiem wypadków przewidzianych w ustępie „b” niniejszego artykułu, żadna osoba nie może obsługiwać samolotu w ramach VFR na wysokości:
(1) tysiąca stóp ponad powierzchnią ziemi, albo 1000 ft/330 m od każdej góry, wzgórza czy innej przeszkody dla lotów dziennych; i
(2) wysokości przepisane w punkcie 91.177 dla lotów nocnych.
(b) Niniejszy przepis nie ma zastosowania:
(1) podczas startu i lądowania
(2) jeżeli inna wysokość lotu jest dozwolona przez zrzeczenie się do tej sekcji w segmencie „J” tej części; lub
(3) jeżeli lot jest prowadzony w szczególnych warunkach pogodowych VFR minimum opisanymi w punkcie 19.157, za odpowiednią zgodą ATC.
Przepis FAA nr 91.177:
Minimalna wysokość dla lotów na IFR.
(a) Loty samolotem na małych wysokościach. Poza koniecznością startu i lądowania, żadna osoba nie może prowadzić samolotu poniżej IRF.
(1) Minimalne wysokości lotu są podane w §§. 95 i 97 tego rozdziału; albo
(2) jeżeli sprecyzowano minimalny pułap w tych paragrafach –
(i) w przypadku lotów nad terenami opisanymi jako tereny górskie w § 95, na wysokości 2000 ft/~660 m ponad najwyższą przeszkodą, na horyzontalnym dystansie wynoszącym 4 mn/7,4 km od kursu lotu, albo –
(ii) w każdym innym przypadku na wysokości 1000 ft powyżej najwyższej przeszkody znajdującej się w odległości 4 mn od trasy przelotu samolotu. (AIM/FAR 1994)

Takie były niektóre myśli, które przemknęły przez umysł dr Corneta, kiedy przygotowywał się do wyjazdu z Harriman. To, co go zaniepokoiło najbardziej, to była jego obserwacja, że nie słychać było żadnych silników tej maszyny, ani pod skrzydłami ani na kadłubie. Odrzucił tą obserwację jako możliwie mylną (wszak słyszał on odgłos pracy silników odrzutowych) i dalej kontynuował swą podróż skręciwszy na zachód drogą stanową R17M. Ale po przejechaniu kilku mil od skrzyżowania znów ujrzał ten sam samolot. Tym razem przeleciał on nad drogą w odległości ½ mili przed nim. I znowu leciał on bardzo nisko nad ziemią i z niewielką prędkością: potrzebował aż 5 sekund do przelotu nad autostradą. Świadek stał się bardzo zbulwersowany, bowiem teraz było wyraźnie widocznym, że pilot miał poważny problem i przygotowuje się do lądowania awaryjnego. Nawet gdy obszar ten wydawał się być słabo zamieszkały, to dr Cornet wiedział, że poza drzewami porastającymi obrzeża autostrady znajdują się duże działki i rezydencje. Zaś kilka wzgórz otaczających okolicę autostrady powodowały znaczne niebezpieczeństwo dla lotu na małej wysokości. Dr Cornet w dalszym ciągu obserwował ten samolot usiłując ocenić jego prędkość. Wyglądało na to, że poruszał się on o wiele wolniej niż byłby w stanie utrzymać się w powietrzu. Na mapce możemy zobaczyć cztery lokalizacje jego wozu, kiedy samolot przelatywał przed jego maską ponad autostradą.
Około 1-2 mile na zachód jadąc drogą R17M dr Cornet zauważył ponownie samolot jakieś ½ mili przed nim. Trzeci raz przeleciał nad szosą z prawej do lewej bardzo powoli i na małej wysokości.
On spoglądał na okolicę, czy ten samolot gdzieś się nie rozbił w dzielnicy willowej, ale gdzie to się stało i dlaczego? Dotarło potem do niego, że cokolwiek to było, chciało się mu pokazać. Nie było bowiem nikogo przed nim w czasie trzech poprzednich manifestacji. - Ale on nie mógł być celem – pomyślał. Kto by mu uwierzył w taką dziwną historię bez jakiegokolwiek dowodu? Każdy wie, że Boeing 707 nie może latać bez silników, i musiałby spaść na ziemię jak kamień, gdyby poruszał się z prędkością poniżej 150 kts/278 km/h.
Dr Cornet przejechał kolejną milę potrząsając głową i dziwiąc się czy ktokolwiek inny widząc ten samolot zadawał sobie takie same pytania. Naraz w chwilę potem samolot przeleciał mu drogę po raz czwarty, ale tym razem z lewej do prawej. Tym razem miał trudniejsze warunki, bowiem słońce świeciło idealnie na wprost i samolot widoczny był na tle tarczy słonecznej, która kryła się za horyzontem, bowiem autostrada biegnie idealnie ze wschodu na zachód. I to był ostatni raz, kiedy ujrzał on ten samolot w świetle dnia, Anie nie po raz ostatni tego wieczoru. Najciekawsze dopiero nadchodziło.
Zob. - http://www.sunstar-solutions.com/AOP/Boeing/boeing07.htm Najwidoczniej to szło dwoma drogami – i ET i ludzie potrafią robić kopie pojazdów.

UFO zamienia się w samolot

Znajdowałem się właśnie na podwórku fotografując smugi kondensacyjne. W dniu 4.III.2017 roku, około godziny 13:00 PDT, moim aparatem fotograficznym Canon Power Shot SX50HS, zobaczyłem contrails przez celownik aparatu. Zrobiłem serię 70 zdjęć z prędkością 10/s.
Zacząłem fotografować całą smugę, jak tylko samolot pojawił się w moim polu widzenia. UFO pojawił się na monitorze mojego peceta, jak tylko załadowałem wszystkie 70 zdjęć. Trudno mi było w to uwierzyć w to, co złapał mój aparat. Udało mi się złapać kilka UFO, które zmieniały swój kształt w samolot.
Samolot zmieniał swój kształt w UFO i vice-versa kilkukrotnie w czasie tej sesji zdjęciowej. Odkryłem to przepuszczając wszystkie zdjęcia przez komputer do przodu i do tyłu. Robię zdjęcia smugom kondensacyjnym odkąd zobaczyłem, co robi te smugi. (Dzięki „Stargaazer”)

Obiekt z Kalifornii

Antioch, CA – w dniu 29.III.2017 roku, około godziny 19:05 PDT, zobaczyłem obiekt wyglądający jak typowy odrzutowiec pasażerski z San Elijo, CT do Antioch, CA o godzinie 12:00 i unosił się w powietrzu.
Kiedy tak leciał w kierunku na południe w pewnej odległości i nagle wykonał ostry zwrot i poleciał ku północy z nieprawdopodobną prędkością.
To leciało w kierunku horyzontu w czasie 4-5 sekund z odgłosem przypominającym brzęczenie zabawkowego drona, ale był on tak daleko, że niepodobieństwem byłoby słyszeć odgłos pracy silnika dronu.
(Dzięki Williamowi Puckettowi, dyrektorowi WWW.ufosnw.com.)

A jak w Polsce?

No właśnie – UFO zamieniające się w samoloty i vice-versa mają jeszcze jeden nieoczekiwany aspekt. Od dawna obserwuję przelatujące nad Jordanowem samoloty i ich smugi kondensacyjne w nadziei, że wreszcie ujrzę osławione chemtrails. Chemtrails nie udało mi się zobaczyć, chociaż samoloty zostawiały za sobą różne dziwne contrails, o czym już tu pisałem, to moją uwagę zwróciły samoloty, które leciały w zupełnej ciszy nie zostawiając za sobą żadnych smug kondensacyjnych, albo – jak w opisanym przypadku – leciały nie wydzielając smug kondensacyjnych, ale słychać było ich pracujące silniki.
Te drugie można bardzo łatwo wyjaśnić warunkami atmosferycznymi – suchością i temperaturą powietrza. Im bardziej suche i ciepłe powietrze, tym smugi są krótsze, lub nie ma ich wcale. W moim przypadku najczęściej były to maszyny lecące do portu lotniczego Krakowie-Balicach (KRK), które dolatywały do ścieżek podejścia na wysokościach ok. 2000-5000 m. Tym niemniej widziałem także „samoloty” latające na większych wysokościach, które nie zostawiały smug ani nie słychać było odgłosów pracy ich silników…
Pamiętam przypadek, kiedy udało mi się zaobserwować dwa samoloty lecące na tym samym pułapie niemal na czołowe zderzenie, z których jeden był „normalny”, zaś drugi poruszał się jak widmo – bezdymnie i bezdźwięcznie.
Takie dziwne „samoloty” widziałem także nad Międzyzdrojami we wrześniu 2010 roku i nad Helem we wrześniu 2012 roku. O ile w przypadku Międzyzdrojów jakoś to sobie wytłumaczyłem pogodą, to przypadek z Helu już nie bardzo.
Innym razem jadąc drogą S1 z portu lotniczego Katowice-Pyrzowice (KTW) do wjazdu na A4 w kierunku Krakowa, będąc w okolicach Siewierza zaobserwowałem wraz z moją siostrą samolot, który… stał w zawisie! Obserwowaliśmy go przez ok. 20 sekund, jak wisiał nieruchomo nad tamecznym masywem leśnym, a potem straciliśmy go z oczu. Początkowo tłumaczyliśmy to sobie tym, że jadąc z prędkością ok. 90 km/h obserwowaliśmy efekt złożenia prędkości samolotu i naszej, ale potem doszliśmy do wniosku, że było to niemożliwe, bowiem te dwa wektory o różnych zwrotach NIE MOGŁY się złożyć i były sobie przeciwne, tak więc samolot ten musiałby się poruszać z prędkością zwiększoną o prędkość naszego samochodu… A jednak wisiał w bezruchu.
Równie dziwne „samoloty” widziałem nad Słowacją – pierwszy raz na trasie pomiędzy Dolnym Kubinem a Trsteną w lecie 2013 roku, drugi raz z Zamku Strečno w dniu 9.IX.2014 roku.
Tak czy owak, na naszym niebie dzieją się dziwne rzeczy i trzeba będzie dobrze przyglądać się samolotom nad naszymi głowami.

Przekład z angielskiego i komentarz – ©Robert K. F. Leśniakiewicz



Opis załącznika:

Opis załącznika:

Opis załącznika:

Opis załącznika:

Opis załącznika:

Opis załącznika:

Opis załącznika:

_________________
www.wszechocean.blogspot.com

Pon 26 Cze, 2017 11:33

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.