| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 10, 11, 12  Następny
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

11.08.44r. - Lasocin – przybywa tam ppłk. Antoni Dąbrowski „Bohun”.
Informuje o powstaniu Brygady Świętokrzyskiej i rozpoczyna
walkę na dwa fronty, tj. z Niemcami i komunistami.
Stwierdza, że oddziały Brygady są bardzo dobrze uzbrojone
w broń maszynową i artylerię.

Zastępcą dowódcy Brygady zostaje Władysław Marcinkowski „Jaxa”, szefem sztabu „Ząb”, a oficerem do zadań specjalnych został „Tom” vel „Jerzy” – (agent Gestapo). Później „Tom” przeszedł do Częstochowy, gdzie stanął na czele egzekutywy Oddziału II KG NSZ. (R. Nazarewicz, „ Armii Ludowej dylematy …”, s. 179.)

W sierpniu „Łokietek” stacjonujący z oddziałem w rejonie Lasocina otrzymał informację, że Brygada Świętokrzyska planuje napad na jego oddział. Wezwał na pomoc oddział „Filuka” i „Górala”. „Bohun” zrezygnował z napaści i odszedł w stronę Włoszczowy.(Z. Bieszczanin, „Linia śmierci”, s. 341.)
„Myszka” zdezerterował z oddziału „Żbika” początkiem 08.44 r. w Giebułtowie, a powodem dezercji było rozstrzelanie z rozkazu „Żbika” 11 żydów.(Wł. Majcherek, „Kto następny”, s. 199.)

[b][b]Wg ustaleń poczynionych przez "Bielszyma", a zamieszczonych dalej, zbrodni tej dokonał Tadeusz MAJ "Łokietek"


M. Tarchalski w swych wspomnieniach, mówiąc o akcji scaleniowej podaje, że skrajnych NSZ, a szczególnie Brygady Świętokrzyskiej nie udało się połączyć z AK. Na przeszkodzie temu stała ogólnie ujemna opinia publiczna powodowana jawną współpracą i konszachtami faszystowsko nastawionego zgrupowania z władzami niemieckimi, a także walkami bratobójczymi, które wszczynano, tak ze skrajną lewicą, jak i lewicującymi odłamami BCh.(M. Tarchalski, „Włoszczowski Obwód AK”, s. 71.) [/b]

„Żbik” pisze, że 20.08.1944 r. drużyna „Bociana” z oddziału mjr „Rusina” (Henryk Karpowicz) pod Kurzelowem rozbiła niemiecką kolumnę zdobywając 300 karabinów i 90.000 sztuk amunicji.

W dn. 20.08.44r. 2 batalion 202 pułku NSZ pod Kurzelowem, na szosie Włoszczowa – Radomsko, zatrzymał 4 samochody zabierając 300 karabinów i 90.000 sztuk amunicji.(B. Hillebrandt, tamże, s. 463, opierając się na materiałach NSZ.)
Pisze także o tym Jerzy Ślaski w „Polsce walczącej”, str. 695 oraz A. Bohun-Dąbrowski w „Byłem dowódcą, s. 114 -115.
Wg dokumentów niemieckich – jest mowa tylko o napadzie na transport broni dokonanym w dn. 22. 08. 44 r.
o godz. 103o w Kluczewsku. Z 7 osobowego konwoju S.A. 3 osoby zostały zabite, a 2 ranne. Partyzanci zabrali 220 karabinów i 10.000 sztuk amunicji. (może „Żbik” pomylił datę i miejscowość).


21.08.44. - postój w Raszkowie. W nocy z dn. 22/23.08.44 r. na własną
prośbę, po otrzymaniu zgody dowódcy Brygady, wychodzi
urządzić zasadzkę na Niemców na szosie Małoszyce – Małoszyce
Dziadówki. Nad ranem 23.08.44 r. „Żbik” będąc we wsi Jasieniec,
dowiaduje się, że zbliża się kolumna Niemców. We wsi
urządza zasadzkę. Zginęło 43 Niemców, a 11 dostało się do
niewoli. Na rozkaz kpt. Mieczysława
Godziszewskiego „Mieczysław” z Wydz. II NSZ jeńców wrzucano
do studni i strzelano do nich z góry. Chłopi od razu zakopali ciała,
tak że nie zostało żadnego śladu. Opis potyczki bardzo pobieżny.

23.08.1944 r., gdy kwaterowali na południe od Raszkowa, „Bohun” powiadomiony został przez por. „Mosta”, że w okolicznych wsiach żandarmi przeprowadzili obławę, zatrzymali i rozstrzelali 40 zdemobilizowanych partyzantów AK. Celem powstrzymania żandarmów od robienia dalszych obław, wysyła tam „Żbika”- jako dowodzącego i „Mosta”. W wyniku przeprowadzonej zasadzki ginie 40 żandarmów a 13 dostało się do niewoli. (A. Bohun-Dąbrowski, „Byłem dowódcą…”, s. 115,)

W dokumentach niemieckich nie ma o tym śladu. Jaki był sens wrzucać jeńców do studni, skoro chłopi musieli zwłoki zaraz z niej wyciągać, a następnie zakopać?

Dn. 23. 08. 44r. we wsi Jasieniec w pow. olkuskim, w środek kwaterujących oddziałów 1 i 2 kompanii 204 pułku NSZ wjechało 9 furmanek z Niemcami. Oddział został wybity. (B. Hillebrandt, „Partyzantka na…”, s. 493 – wg materiałów NSZ)

Jasieniec, pow. Olkuski – w środek kwaterujących tam dwóch kompanii 204 pułku wjechały furmanki z kilkudziesięcioma żandarmami. Wg NSZ zginęło 43 Niemców. Polscy historycy liczbę ta kwestionują. Ślaski podaje, że czasami dochodziło do potyczek z Niemcami, ale były to albo pomyłki albo oddolna inicjatywa młodszych dowódców nie orientujących się w współpracy NSZ z Niemcami.(J. Ślaski, „Polska walcząca”, s. 695 – wg materiałów NSZ.)
W sierpniu oddział „Żbika” dozoruje linię kolejową Kielce – Włoszczowa – Częstochowa, celem niedopuszczenia do wysadzania niemieckich transportów kolejowych.(B. Hillebrandt, „Działania GL …”, s. 97.)


23/24.08.44. - Przybycie Brygady do Radkowa. Pod Krzepicami
kwaterował oddział Garbatego” (Stanisław Olczyk ) z AL.
AK prosiło o jego zlikwidowanie i przekazało nawet w tym
celu jakąś broń. „Żbik” z oddziałem „Bema” zaatakował
miejsce kwaterowania oddziału ”Garbatego” lecz po chwili
okazało się, że kwateruje tam oddział „Jana” z BCh, z
którym kilka dni wcześniej rozmawiał. „Garbaty”
kwaterował w pobliżu, lecz w nocy odszedł.

W dn. 25.02.1944 r. podpisany został akt o nieagresji pomiędzy AK a AL i nadal obowiązuje.
W dn. 16.08.44r. pod Krzepicami liczący ok. 130 ludzi oddział „Wiary” został okrążony przez oddziały Brygady Świętokrzyskiej w sile ok. 1000 ludzi. Po odparciu pierwszego ataku, „Wiara” dał rozkaz zaprzestania ognia i wraz z zastępcą „Groźnym” udał się na pertraktacje do „Bohuna”. Zostali rozbrojeni. Doprowadzono tam też resztę oddziału BCh przed którymi ustawiono 2 rkm. W wyniku prowadzonej przez „Bohuna” agitacji, do oddziału NSZ przystąpiło 6 policjantów granatowych, którzy po napadzie na posterunek żandarmerii i policji w Szczekocinach, w dniu 22/23.07.44r. wstąpili do oddziału „Wiary”. W tym czasie okoliczne placówki BCh zostały już powiadomione i kierowały się pod Krzepice z pomocą. „Bohun” oddał zabraną broń i zwolnił wszystkich. W potyczce zginęło 2 partyzantów BCh, którzy zostali pochowani na cmentarzu w Dzierżgowie. Wg członków Brygady Świętokrzyskiej była to pomyłka, gdyż myśleli, że to oddział AL „Garbatego”.(B. Hillebrandt, „Partyzantka na…”, s. 384.)
Jak mógł rozmawiać z „Janem” skoro był to oddział „Wiary”.

Także w dn. 16. 08. 44r. patrol NSZ schwytał 4 partyzantów z oddz. AL „Garbatego”. Jeden z nich tj. „Wiąz” uciekł, „Pirata” zwolnili a „Mir” i „Ładny” zostali zamordowani. Zostali pochowani na cmentarzu w Bebelnie.
„Bohun” otrzymuje informację, że komunistyczne oddziały leśne przeprowadzają koncentrację, aby zaatakować i zniszczyć Brygadę. Zachowując to w tajemnicy zarządza wymarsz. W 18.08.1944r uderzają w miejsce gdzie miały być skoncentrowane oddziały komunistów, lecz okazało się, że był tam tylko mały oddział BCh. „Garbarty” odszedł, gdyż powiadomiony został o zamierzonym ataku przez jakiegoś agenta, który był w II oddziale sztabu. (A. Bohun-Dąbrowski, „Błem dowódcą…”, s. 114,)
W dn. 27.08.44 r. Brygada Świętokrzyska kwaterowała we wsi Kaniów i Jasiów.(T. Maj, „Czerwona zieleń”, s. 109.)


Ok.30.08. - wracając z zasadzki pod Fanisławicami batalion w składzie 1 kompania „Żbika” i 2 „Bema” dowodzony przez kpt.„Wilka” bierze do niewoli oddział AL por. „Zaręby” liczący ok. 80 osób. Wszystkich puszczają wolno, mimo że wcześniej partyzanci AL rozstrzelali 9 policjantów a jeszcze 7 mieli zamiar rozstrzelać. Opisu walki brak.

Granatowi policjanci byli w oddziale „Wiary” z BCh.

W dn. 24.08.44r, w pobliżu Krasocina, 29 osobowy oddział z Brygady „Łokietka”, dowodzony przez por. „Zarębę” zaatakowany został przez 300 osobowy oddział dowodzony przez „Żbika”, który podawał się za AK. Jeden z AL, „Baca” uciekł. Resztę zatrzymano i doprowadzono do miejsca postoju „Bohuna”. Tam byłych partyzantów z AK zwolniono do domu, a pozostałych włączono do NSZ. Po kilku dniach grupa NSZ prowadząca „Zarębę”, we wsi Kaniów została zaskoczona przez pluton AL i rozbrojona, a „Zaręba” uwolniony w dn. 31.08.44r.(A. Bakalarczyk, „Linia śmierci” s. 406.)

Także w dn. 24.08.44 r, godz. 6.45 300 osobowy oddział NSZ dowodzony przez „Bohuna” dokonał napadu na gajówkę Fanisławice, w której pozostał tabor oddziału AL „Orkana” z brygady „Łokietka” i 5 ludzi. Oddział NSZ podawał się za AK. Zabito gajowego Woźniaka z AK i 3 partyzantów z AL. (m.in. ppor. „Maciek”, berlingowiec), a jednego zwolniono. W tym czasie oddział „Orkana” był na akcji wysadzenia pociągu w pobliżu wsi Gnieździska, a „Łokietek” kwaterował ok. 6 km od gajówki Fanisławice.(A. Bakalarczyk, „Linia śmierci” s. 406.)

Gajowy Kazimierz WO?NIAK został w sierpniu 1944 r. zamordowany przez grupę „Żbika” z Brygady Świętokrzyskiej wraz z dwoma rannymi partyzantami z II Brygady AL „Świt”. Oddział „Wilki” z AK korzystał z pomocy tego gajowego.(Wł. Mańko, „Wilki…”, s. 151.)
We wsi Gnieździska, przebywał oddział NSZ, który zaatakował gajówkę. Napadu dokonał oddział NSZ „Wilka” z 204 pułku NSZ Brygady Świętokrzyskiej.(B. Hillebrandt, „Partyzanci na…”, s. 399.)

Ok. 30.08.44r. oddział „Barabasza” spotyka w miejscowości Małmurzyn – Stachura Brygadę Świętokrzyską. Stwierdza, że zachowywali się bardzo swobodnie, dobrze byli ubrani, wyżywieni, dużo w taborach było kobiet. Samochodem osobowym z Kielc przywieziono im prowiant.(M. Sołtysiak, „Chłopcy Barabasza”, s. 111.)


Początek 09.44. - pod Zagnańcem144D1 Brygada Świętokrzyska zostaje
zaatakowana przez pociąg pancerny. Ginie kilkunastu
partyzantów z NSZ.

28.08.1944 r. Brygada zatrzymuje się we wsiach Kaniów, Jasiów i Belmo koło Zagnańska, Po południu zostają ostrzelani z pociągu pancernego oraz przez kałmuków. W walce polegli podchorąży Zygmunt i strz. Hanusz. Gdy kałmucy i pociąg wycofali się, Brygada została z daleka ostrzelana przez komunistów.(A. Bohun-Dąbrowski, „Byłem dowódcą…”, s.121)

Ok. 2 do 5.09.44r. Brygada Świętokrzyska przebywała w Zagnańsku. Z pociągu pancernego w kierunku Brygady oddanych zostało kilka strzałów z dział i na interwencję „Bohuna” Niemcy przestali strzelać. Z II batalionu I Brygady AL zatrzymanych zostało kilku zwiadowców, m.in. Józef Niewiadowski „Sokół”. Po nadciągnięciu całości sil Brygady AL zostali zwolnieni. Brygada Świetokrzyska wycofała się z Zagnańska.
Pociąg pancerny stał kilkaset metrów od nich i nie ostrzelał jej.(M. Moczar, „Barwy walki”, s. 227.)

W dn. 29.08.44 r. oddziały Brygady Świętokrzyskiej rozbroiły patrol plutonu zwiadu I Brygady AL. Gdy reszta Brygady AL nadciągnęła, NSZ zwolnił zatrzymanych i wycofał się. Oddziały Brygady Świętokrzyskiej
wycofywały się w biały dzień. Na oddalonym o kilkaset metrów torze kolejowym stal pociąg pancerny, lecz nie zaatakował wojsk „Bohuna”.(B. Hillebrand, „Działania GL …”, s. 110.)

Raport nr 5 „Łokietka” z początku 09.44 r. - „Bohun” ze swym oddziałem pprzebywa w rejonie Huciska (niedaleko Oblęgorka) i ma kierować się na
Lasocin.(A. Bakalarczyk, Linia śmierci” s. 411.)

Początkiem 09.1944r do wsi Podłazie przybyły oddziały Brygady Świętokrzyskiej. Dokonano aresztowań domniemanych komunistów a część z nich rozstrzelano. NSZ przebywało w tej okolicy kilkanaście dni.(M. Młudzik, „Polem, lasem”, s. 306.)


1944r. - Wspomina, że został zatrzymany łącznik z oddziału AL „Brzozy”, Franciszek Kozłowski, niosący rozkaz rozbicia oddziałów NSZ „Starego” (por. Józef Wyrwa). Wówczas batalion dowodzony przez „Wilka” w sile ok. 250, dobrze uzbrojonych ludzi otrzymuje rozkaz uderzenia na oddział „Brzozy”, który kwaterował we wsi Cierchy. Ponieważ partyzanci oddziału „Brzozy” nie chcieli się poddać, oddziały NSZ wycofały się. Wg „Żbika”, „Brzoza” był zbyt dobrze uzbrojony i dlatego nie zaatakowano go. Było w nim 120 ludzi, mieli 3 ckm i 10 rkm. Gdy już oddalali się, do „Żbika” przybiegł „Kola” i „Michał” aby się z nim przywitać. PPodarowali mu też posiadaną amunicję do pepeszy.

A. Bohun - Dąbrowski nic o tym nie wspomina, a przecież oddział „Żbika” był przy Brygadzie. Czyżby prawdą było, że atakuje tylko słabszych ? „Kolę” i „Michała” odesłał w czerwcu do oddziału „Łokietka”.
Do 14.08.1944 „Brzoza” był dowódcą 1 batalionu 1 Brygady AL im. Ziemi Kieleckiej po czym został zastępcą szefa bezpieczeństwa Obwodu III.


1944r - Podczas drugiego pobytu w Lasocinie, „Żbik” otrzymuje zezwolenie na urządzenie zasadzki na trasie Kąparzów - Wymysłów, którą przechodził oddział Niemców w sile 80 Niemców. Po krótkiej walce Niemcy poddali się. Daje do zrozumienia, że wszystkich Niemców rozstrzelano. Brak opisu potyczki. Bez walki forsują silnie obsadzone linie umocnień niemieckich i wracają do bazy w Lasocinie.

22.09.44r. w pobliżu Komornik pluton ppor. „Sosny” z 3 kompanii AK miał potyczkę z Niemcami. W jej wyniku zostało zabitych lub rannych 19 Niemców. Z oddziału AK zginął „Kanarek” który należał do oddziału AK „Przeboja”, a zginął w dniu 28.09.44r.(W. Gałuszka, „Ostępy i bezdroża”, s. 79) (

W dniu 30.07.1944r. wojska rosyjskie przekroczyły Wisłę w rejonie Baranowa Sandomierskiego. Utworzony został przyczółek Sandomiersko –Baranowski. Istniejącą od ok. 23.07. w strefie przyfrontowej tzw. „Republikę Pińczowską” Niemcy zaczęli likwidować wprowadzając tam oprócz żandarmerii i SS także oddziały wojska. Od początku sierpnia 1944 r. zaczęto ściągać w ten rejon odwody wojsk niemieckich. Od połowy sierpnia 1944r. Niemcy przystępują do budowy fortyfikacji ziemnych na Pilicy. Liczne pola minowe, zasieki, gęsto rozstawione posterunki uniemożliwiały przekroczenie tej strefy nie tylko dużym oddziałom, ale także małym.(B. Hillebrandrt, „Działania GL …”, s. 104) [/b]

„Żbik” stwierdza, że życie w Brygadzie toczyło się w normalnych warunkach koszarowych, a w swych założeniach NSZ nie było nastawione na zwalczanie komunistów, a zdarzenie z 8.09. pod Rząbcem nastąpiło z uwagi na prowokację komunistów.


Ostatnio zmieniony przez Piotrk1 dnia Pon 23 Kwi, 2007 17:24, w całości zmieniany 2 razy

Pon 13 Lis, 2006 13:03

Powrót do góry
1234
Porucznik

Porucznik




Posty: 699
Pochwał: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

A czy masz coś na temat zatargu Brygady Świętokrzyskiej z oddziałem Barabasza, o którym wspomina M. Basa w swoich wspomnieniach tu:
http://www.karta.org.pl/karta.asp?ProduktID=189#280
Podobno NSZ robiło "karne ekspedycje", podczas których bito i mordowano min. akowców. W rewanżu dowódca plutonu od Barabasza zrobił "pacyfikację", za co sąd wojskowy AK skazał go na karę śmierci. Jednak wobec postawy reszty oddziału i samego Barabasza, który nie gwarantował sądowi odejścia cało w przypadku próby wykonania wyroku, odstąpiono od niego.

_________________
Nasza droga nie wiodła przez stepy
I pustynie ogromne piaszczyste
Dla nas twierdzą była leśna głusza
Wiejskie chaty i pola ojczyste

Pon 13 Lis, 2006 21:59

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Oddział AK Mariana Sołtysiaka „Barabasz” uważam za jeden z aktywniejszych oddziałów partyzanckich. Nadana mu przez Sołtysiaka nazwa „Wybranieckich” nie była bezzasadna. Oddział ten wchodził w skład zgrupowania „Ponurego” później wszedł w skład 4 pułku piechoty legionów AK. Oddział wart, aby poświęcić mu obszerną monografię. Nie przypominam sobie za co Sołtysiak był postawiony przed sądem i czy miał jakieś zatargi z Brygadą Świętokrzyską NSZ. Miał natomiast zatarg z BCh a chodziło o pochodzącą ze zrzutu broń, którą ze schowka w Ociesękach zabrała grupa BCH Aleksandra Liszaja „Tomczyka”. AK-owcy „Barabasza” nie patyczkowali się przy prowadzonych czynnościach mających na celu odzyskanie broni. Z wyroku AK zabity został „Tomczyk” co zaogniło stosunki między AK i BCh.
Swe wspomnienia Marian Sołtysiak zawarł w książce „Chłopcy Barabasza”. Nie mam jej jednak i nie mogę sprawdzić. Sympatią NSZ-tu zresztą nie darzył. Jest tam m.in. na str. 111 napisane: że ok. 30.08.44r. oddział „Barabasza” spotyka w miejscowości Małmurzyn – Stachura Brygadę Świętokrzyską. Stwierdza, że zachowywali się bardzo swobodnie, dobrze byli ubrani, wyżywieni, dużo w taborach było kobiet. Samochodem osobowym z Kielc przywieziono im prowiant .

Wto 14 Lis, 2006 11:24

Powrót do góry
1234
Porucznik

Porucznik




Posty: 699
Pochwał: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

O BCh wiem. I nie chodziło o samego Barabasza, a o por. Wiernego, dowódcę plutonu. Z kolei w "monografii" kompanii Bema-Grabdy z Brygady Świętokrzyskiej Barabasz to dobry kolega NSZ, wywodzący się z NOW. O tym "dziele" juz gdzieś wspominałem, do niektórych spraw tam poruszonych należy podchodzić ostrożnie.
_________________
Nasza droga nie wiodła przez stepy
I pustynie ogromne piaszczyste
Dla nas twierdzą była leśna głusza
Wiejskie chaty i pola ojczyste

Wto 14 Lis, 2006 15:52

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Raczej "Barabasz" nie był kolegą Grabdy. Oddział "Barabasza" powstał w kwietniu 1943 i od początku był związany z AK. Pod koniec 1944r część oddziałów NSZ przeszła do AK. Nie chcę popełnić gafy, ale wydaje mi się, że zrobił to także "Bem".

Czw 16 Lis, 2006 15:30

Powrót do góry
1234
Porucznik

Porucznik




Posty: 699
Pochwał: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Właśnie tak zrobił. Ciekawym z jakich powodów, bo Brygada Świętokrzyska odchodziła na zachód i to poniekąd wyglądało na dezercję. Zresztą sprawa z Grabdą była o tyle ciekawa, że jego oddział był rozpracowywany przez kogo się dało. Najpierw trafiło do niego dwóch "dezerterów" z AK, którzy dostali funkcje dowódców chyba nawet plutonów. A jak po wojnie siedzieli na UB, to okazało się, że członkiem oddziału był też facet który kapował Maślance.
A jak będę miał w ręku ten numer Karty to spróbuję jakoś skopiować ten fragment i podrzucić go tutaj.

_________________
Nasza droga nie wiodła przez stepy
I pustynie ogromne piaszczyste
Dla nas twierdzą była leśna głusza
Wiejskie chaty i pola ojczyste

Czw 16 Lis, 2006 20:11

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Byłem pewny, że do AK przeszedł Józef WYRWA „Stary”. Dla mnie nie do końca zrozumiała jest postawa NSZ. Walka z dwoma wrogami, przy czym wrogiem nr 1 był ZSRR. Niemcy jako okupant, w tych czasach aktualny, mordujący tysiące ludzi nie był w ich zainteresowaniu. Początkiem 1944r nie było jeszcze wiadomo jaki los spotka Polskę. W „dziennikach Hansa Franka (T. 33, str. 252) jest zapisane zdanie dowódcy policji i SS w GG, Wilhelma Krugera ( z posiedzenia rządu GG w dn. 15.04.1943r) „… Należy zbadać, jak można wygrać przeciwko sobie poszczególne grupy ruchu oporu, gdyż obok narodowych należą doń również elementy bolszewickie…”. NSZ prowadziło już w tym czasie działalność antykomunistyczną, co zwróciło chyba uwagę Niemców i wykorzystano to. Z dokumentów wywiadu AK wynika, że początkiem maja 1944r niektórzy dowódcy NSZ kontaktują się z Gestapo.
Druga połowa1944 – AL. wyraźnie nastawiona na współpracę z sowietami. AK – dowództwo zapatrzone w Londyn, ale w terenie często oddziały partyzanckie AK współdziałały z wojskami sowieckimi. Duża rola wywiadu AK. BCh zachowywały się podobnie, może trochę bardziej ciążyło ku sowietom. NSZ w tym czasie nastawia się na walkę z polskimi i sowieckimi komunistycznymi oddziałami partyzanckimi. W tym czasie powstaje tzw. „Republika pińczowska” , staje się to dzięki akcjom oddziałów AK, BCh i AL. Dlaczego NSZ wychodzi z tego terenu?
AK grupuje oddziały w celu „marszu na Warszawę”. NSZ nie przyłącza się. Wg Kołacińskiego, Stanisław Grabda „Bem” chciał iść na odsiecz Warszawie, ale zdanie Leonarda Zub – Zdanowicza „Ząb” przeważyło aby tego nie robić. Uzasadnienie było dobre – brak ciągłości lasów, brak ciężkiej broni itp.
11.08.1944r powstaje Brygada Świętokrzyska NSZ, a jej dowódca „Bohun” zapowiada walkę z oboma wrogami Polski. I zaczyna się likwidacja oddziałów komunistycznych.

Pią 17 Lis, 2006 14:09

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Rząbiec - nazwa ta, mimo upływu 62 lat nadal budzi wśród wielu kontrowersje.
„Żbik” stwierdza, że życie w Brygadzie toczyło się w normalnych warunkach koszarowych, a w swych założeniach NSZ nie było nastawione na zwalczanie komunistów, a zdarzenie z 8.09. pod Rząbcem nastąpiło z uwagi na prowokację komunistów.

8.09.44 - pod Rząbcem oddział AL „Tadka Białego” pochwycił patrol w sile 12 ludzi z NSZ, którzy byli torturowani i skazani na śmierć. Brygada (udział brał oddział mjr „Rusina” zaatakowała oddział „Tadka Białego”, uwolniła zatrzymanych, a oddział zdziesiątkowała. Nie wspomina w jaki sposób to zrobiono. Brak opisu potyczki. Jeden z uwolnionych partyzantów NSZ „Sanowski” złożył śluby, że za uratowanie życia poświęci się Bogu. Został później księdzem.

Pchr. ppor. Franciszek Bajcer ps. "Sanowski", ujęty przez komunistyczny oddział AL Tadeusza Grochala ps. "Tadek Biały" 7 września 1944 roku koło miejscowości Rząbiec i poddany okrutnym torturom, złożył ślubowanie, że za uratowanie życia poświęci się służbie Bogu. Uwolniony przez kolegów, ślubowania dotrzymał. Po wojnie ukończył seminarium duchowne i był proboszczem polskiej parafii w Johannesburgu (Republika Południowej Afryki).
Przedruk z: "Na przełomie stuleci. Naród-Kościół-Państwo w XIX i XX wieku", pod redakcją Mirosława Piotrowskiego, Lublin 1997, ss. 453-458.

Nasuwa sie tu pytanie: co było powodem złożenia ślubów przez Franciszka Bajcer?
Czy jako żolnierz, dowódca patrolu, który zdawał sobie sprawę, że idąc do oddziału partyzanckiego będzie zabijał przeciwnika a zarazem sam narażał się na śmierć, aż tak wystraszył się śmierci, że postanowił się zmienić? Czy może postanowienie to było wynikiem zamordowania w jego obecności (a może sam brał w tym udział) kilkudziesięciu ludzi?


Meldunek Wehrkreiskommando GG z dnia 10.09.1944 r. oraz raport Komendanta Sipo i SD dystryktu Radom z dn. 30.09.1944r. donosił: „ w toku rozpracowania grup komunistycznych w rejonie Jędrzejów – Miechów została w dniu 8.09.1944r. zniszczona większa banda komunistyczna w rejonie Włoszczowy”.

Wywiad Brygady uzyskał informację, że oddziały komunistyczne przeprowadzają koncentrację aby zniszczyć Brygadę. Przez przypadek w dn. 8.09.1944r. Brygada znalazła się pod Rząbcem, gdzie kwaterowało większe zgrupowanie komunistycznych oddziałów. Dowiaduje się, że dwunastoosobowy patrol pod dowództwem ppor. Sosanowskiego, który wysłany został po mąkę, został przez komunistów zatrzymany i wszyscy mają być rozstrzelani. Postanawia zaatakować komunistów. 202 pułk pod dowództwem kpt. „Rusina” i 204 pod dowództwem „Żbika” atakują komunistów. Po godzinnej walce wszyscy komuniści poddają się. Był to oddział AL „Białego” i rosyjski Karawajewa. Zdobyto dużo sprzętu wojskowego oraz dokumenty świadczące o planach ewentualnej wojny z Zachodem i niszczenia członków NSZ i AK. W nocy podczas marszu jeńcy przerwali konwój. Część uciekła a reszta zginęła. Mieszkańcy Rząbca dziękowali Brygadzie za rozgromienie partyzantów komunistycznych(A. Bohun – Dąbrowski, „Byłem dowódcą…”, s. 123,)

"Żbik" w swych wspomnieniach nie podaje, aby brał udział w tej walce.

Oddziały "Tadka Białego" i "Karawajewa" liczyły ok. 300 ludzi i miały zniszczyć brygadę liczącą ok. 1400 ludzi?

Patrol AL ostrzelany został przez patrol NSZ. Gdy nadciągnęły posiłki AL, partyzanci NSZ zostali zatrzymani. Podawali się za partyzantów z oddziału AK „Szarego”. Gdy zatrzymanych NSZ-towców przesłuchiwano, oddział AL został otoczony przez oddziały NSZ i ostrzelany. W pobliżu kwaterował oddział rosyjski, w którym byli także własowcy. Oni poddali się pierwsi a następnie reszta. Gdy w AL zaczęło brakować amunicji, jako jeden z parlamentariuszy wysłany został do NSZ Machejek. Został jednak zatrzymany i rozbrojony. Wówczas „Tadek Biały” z częścią oddziału wyrwał się z okrążenia a pozostali dostali się do niewoli. Oficerów rosyjskich NSZ przekazało Gestapo, a resztę oddziału rozstrzelano, w tym polską sanitariuszkę „Marysię”. Zatrzymanych gwardzistów zaprowadzono do Rząbca, a następnie przez Ogarki, Rogienice, Bebelno doprowadzono do Radkowa. Tam ich osądzono, skazując 4 na śmierć („Napoleon”, „Siła”, „Myszka” – dezerter z oddziału „Żbika” oraz „Krysia”),
13 wcielono do NSZ a resztę zwolniono do domu. Machejek wcielony został do oddziału „Żbika” razem z „Szachem” i „Słowikiem”, skąd następnie zdezerterował.(Wł. Machejek, „Kto następny”, s. 199.)

W czasie akcji Brygady Świętokrzyskiej pod Rząbcem Niemcy w sile ok. 2000 ludzi zabezpieczali pełne okrążenie alowskiego oddziału. (R. Nazarewicz, „Nadcgórną…”, s. 342.)

W dn. 8.09.1944r. doszło do przypadkowej wymiany strzałów pomiędzy grupą aprowizacyjną AL, a patrolem Brygady Świętokrzyskiej. Patrol ten został ujęty przez posiłki nadesłane przez AL. Gdy zatrzymanych przesłuchiwano, „Bohun” otoczył biwak AL i rozpoczął atak. Tadeusz Grochal „Tadek Biały”, wysłał parlamentariuszy z żądaniem zaprzestania ognia i informacją, że partyzantów „Buhuna” po przesłuchaniu zwolni. Partyzanci NSZ opanowali obozowisko AL zabijając w walce 16 alowców a pozostałych biorąc do niewoli. Na rozkaz „Bohuna” rozstrzelano cały oddział rosyjskich partyzantów „Karawajewa” liczący 73 ludzi (2 zdołało uciec), a z wziętych do niewoli alowców na drugi dzień 4 rozstrzelano, kilkunastu wcielono do NSZ, a resztę zwolniono. (J. Ślaski, „Polska walcząca”, s. 695.)

W dn. 8.09.44. partyzanci oddziału AL im. Bartosza Głowackiego „Tadka Białego” zatrzymali 9 uzbrojonych ludzi. „Tadek Biały” ich rozpytywał skąd są i co robią. W tym czasie nastąpił na oddział liczący ok. 120 ludzi atak sił NSZ. Pułk 202 atakował a 204 oskrzydlał. Po pierwszych strzałach „Tadek Biały” wysłał parlamentariusza i jednego z zatrzymanych, ale „Bohun” dowodzący całą akcją domagał się bezwarunkowego poddania oddziału. Obok kwaterował oddział partyzantów rosyjskich „Karawajewa” w sile 76 ludzi. „Karawajew” wraz z oddziałem poddał się. „Tadek Biały” z częścią oddziału przebił się przez okrążenie tracąc w walce 16 ludzi. Cały oddział „Karawajewa” i 32 z AL dostało się do niewoli. Z NSZ zginęło 4 a rannych zostało 8 ludzi. Na rozkaz „Bohuna” 5 oficerów rosyjskich przekazano Gestapo a resztę oddziału rozstrzelano. Z partyzantów AL 4 rozstrzelano, 13 wcielono do NSZ a resztę zwolniono. (B. Hillebrandt, „Partyzantka na…”, s. 467.)


Mieszkańcy Rządca jeszcze w 2004 r. nie pozwolili usunąć obelisku upamiętniającego to wydarzenie.

Czw 23 Lis, 2006 18:39

Powrót do góry
1234
Porucznik

Porucznik




Posty: 699
Pochwał: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Mnie tu dziwi jedno: jakim cudem ci "wzięci do niewoli" przeżyli? Gdyby AL chciało ich wykończyć, to by zrobiło bez trudu. Dziwi mnie też tempo koncentracji Brygady Świętokrzyskiej. Skoro było rozlokowana po kilku wsiach (bo nie wyobrażam sobie półtora tysiąca chłopa w jednej wsi), to jakim cudem tak szybko udało się zebrać wszystkich do kupy i przygotować atak?
Moje wersja: NSZ chciało zlikwidować oddział AL. Jednak grupa rozpoznawcza dostała sie do niewoli. Dowództwo Brygady Świętokrzyskiej zdało sobie sprawę, że "przyciśnięci" mogą zdradzić plany. Jako, że Brygada była przygotowana do ataku, atak ten nastapił.

_________________
Nasza droga nie wiodła przez stepy
I pustynie ogromne piaszczyste
Dla nas twierdzą była leśna głusza
Wiejskie chaty i pola ojczyste

Pią 24 Lis, 2006 22:12

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Oddziały Brygady na ogół stacjonowały w pobliskich wsiach, więc nie było problemu w ich zebraniu. Niemcy ich jakoś nie niepokoili. Normalną czcionką przytaczam tylko to co pisał Kołaciński.

Pią 24 Lis, 2006 22:49

Powrót do góry
1234
Porucznik

Porucznik




Posty: 699
Pochwał: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Wiem, ale w czasach,kiedy nikt nie słyszał o telefonie stacjonarnym, nie wspominając o komórkach, zebranie takiej kupy ludzi, poinformowanie ich o co chodzi i przygotowanie jakiegoś planu jednak trochę czasu by zajęło.
_________________
Nasza droga nie wiodła przez stepy
I pustynie ogromne piaszczyste
Dla nas twierdzą była leśna głusza
Wiejskie chaty i pola ojczyste

Pią 24 Lis, 2006 22:56

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Brygada Świętokrzyska przemieszczała się w zasadzie całym stanem osobowym. Poszczególne oddziały, jeżeli wychodziły gdzieś na akcję, to po jej zakończeniu wracały. Kwaterowały w pobliskich wioskach, więc nie było problemu w przekazywaniu informacji do poszczególnych oddziałów. Praktycznie w każdym oddziale partyzanckim były konne patrole, które też wykorzystywane były do przesyłania meldunków. Przebycie kilku czy kilkunastu kilometrów pieszo czy na rowerze było normalnością. Przed wzmianką o Rząbcu Kołaciński pisze:

„Wojskowe życie w Brygadzie toczyło się prawie jak w normalnych warunkach koszarowych. Przeglądy, apele, ćwiczenia i nabożeństwa wypełniały czas wolny od wypadów i walk. Znienawidzone przez wszystkie rodzaje broni „Kanarki” żółtymi sznurami pod dowództwem por. Bispinga „ Grota” i tu dawały się we znaki. Wyłapywali spóźnionych i bez przepustek. Opiekowali się „zaoliwionymi”, dając im przytułek na deskach do rana. Działał też i sąd polowy, w skład którego wchodzili przedwojenni prawnicy. Wyroki tego sądu były surowe. W stosunkowo krótkim czasie zapadły nawet 3 wyroki śmierci: plut. pchor. „Łoś” – gwałt kobiety, strz. „Śmiały” – notoryczne kradzieże, strz. „Lotnik” – ściągnął chłopu buty, terroryzując go bronią”


Trochę dziwnie to brzmi, jeżeli porówna się to z innymi wydarzeniami. W tym czasie front się ustabilizował, a oddziały hitlerowskie przystępują do likwidacji oddziałów partyzanckich - 11.09. w lasach koło Złotego Potoku otoczony został batalion AK „Skała”; 12.09. zaatakowano oddział AL. „Bema” pod Ewiną; 16.09. akcja przeciwko zgrupowaniu AL. pod Gruszką.

Kołaciński w swych wspomnieniach nie opisuje walki pod Rząbcem. Wspomina tylko o niej stwierdzając, że:


„Jakkolwiek NSZ prowadziły oficjalną politykę przeciw Moskwie, określając ją po przegranej przez Niemców bitwie pod Stalingradem wrogiem nr 1, to jednak w założeniach swych nie miały atakowania i zwalczania polskich oddziałów komunistycznych. Komuniści często nas prowokowali. Często sami szukali „guza”. I tak też rzecz miała się 8 września 1944 roku pod Rząbcem. Kwaterujący tam wówczas oddział komunistyczny „Białego” pochwycił patrol 12 ludzi z II batalionu 202 pułku, skazując ich na śmierć. Przed wykonaniem wyroku jak zwykle wzięto ich na spytki z zastosowaniem tortur. Przywiązano wszystkich do drzew z rękami do tyłu, jak w średniowieczu przywiązywano do słupa palonych na stosie.
Politrucy z armii sowieckiej, a wśród nich i polscy Żydzi, dali szczególny upust nienawiści do polaków – „faszystów”. Dla skazanych zaczęła się prawdziwa tragedia. Bito ich, kłuto bagnetami i przysmażano ogniem. Najbardziej znęcano się nad dowódca patrolu, z którego czerwoni nie mogli wydobyć słowa zdrady. Plut. pchor. „Sanowski” mimo katuszy zaciął usta i milczał uparcie. Wpatrzony w górę modlił się, prosząc o ratunek. Podchorąży złożył ślubowania: przyrzekł poświęcić swoje życie służbie Bogu za uratowanie ich od śmierci.
Chłop wiozący patrol furą, wrócił do Brygady i zawiadomił o wypadku. Bataliony i kompanie osaczyły komunistów, a mjr. „Rusin” na czele jednej kompanii wpadł do obozu nieprzyjaciela. Skazani naśmieć zostali uwolnieni, a oddział „Białego” zdziesiątkowany.”

Usprawiedliwienie ataku na oddział „Białego” jest mocne. Nie ma natomiast słowa o zaatakowaniu oddziału „Karawajewa”, który stacjonował w pobliżu oddziału „Tadka Białego” i z zatrzymaniem patrolu NSZ nie miał nic wspólnego. Kołaciński podaje dalej, że oddział „Białego” zdziesiątkowano, a faktycznie oddziały komunistyczne wybito. Nie wspomina, że w akcji tej brał udział jego oddział. O udziale oddziału Kołacińskiego w bitwie pod Rząbcem wspomina natomiast „BOHUN“ – Antoni D?BROWSKI, w „Byłem dowódcą Brygady Świętokrzyskiej NSZ”. Przemilczenie tego faktu daje dużo do myślenia.

Nie 26 Lis, 2006 9:37

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Niedwuznaczną wymowę mają też poniższe opinie:
„Działalność NSZ bez zmian. Wyraźna współpraca z Niemcami i plaga społeczeństwa na skutek stosowania rekwizycji. W dn. 21.11. w czasie marszu NSZ przez miejscowość Oleszno Niemcy ściągnęli posterunki. Rannych z NSZ Niemcy proponują odstawić do szpitali niemieckich. Notowane są kontakty z Gestapo” (W. Borzobohaty, „Jodła”, s. 408).

W dn. 22.11.44r. Brygada, w której był także oddział „Żbika” przechodziła przez Oleszno.( Nazarewicz, Armii Ludowej dylematy…”, s. 186).

Początek 12.44r. – Brygada Świętokrzyska przeszła do pow. miechowskiego, przy czym Niemcy zdjęli posterunki ochronne znad Pilicy. Początek 12.44r – w Giebułtowie Brygada Świętokrzyska urządziła defiladę, na której władze niemieckie reprezentował zastępca Reidingera.( Wł. Ważniewski, „ Walki partyzanckie…”, s. 314).
Chociażby Nazarewicza i Ważniewskiego uznać za stronniczych, to pozostaje Borzobohaty.

Nie 26 Lis, 2006 10:03

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Ciekawe wnioski można wyciągać z poniższego dokumentu. Tłumaczenie wykonane na moje zlecenie.

Kielce, dnia 5 sierpnia 1944r
Komendantura Policji Bezpieczeństwa
i Służby Bezpieczeństwa Dystryktu Radom
Placówka w Kielcach
IV N ........44r.

Oryginał dokumentu z załącznikami
Do komendanta SIPO i SD
na Dystrykt Radom – IV N
w Radomiu

Odesłane z poniższymi rezultatami dochodzenia :

Tutejsza grupa NSZ „Żbik” nie operowała nigdy według informacji łącznika „Wiesel” na terenie powiatu miechowskiego. Obecnie znajduje się z innymi grupami w trójkącie Jędrzejów – Chęciny – Małogoszcz, gdzie dokonuje się ich koncentracja. Jej celem jest zniszczenie operującej tam komunistycznej grupy „Garbatego” jak również rzekome zabezpieczenie linii kolejowej Kielce – Jędrzejów. „Żbik” znajduje się ze swoją liczącą ok. 80 ludzi grupą już ponad 2 miesiące przy pułku, który zatrzymał się w wyżej opisanym trójkącie. Wcześniej pułk operował na granicy powiatów Kielce - Opatów. Jak dalej informuje „Wiesel”, w powiecie miechowskim istnieje grupa AK, która operuje pod pseudonimem #8222;Żbik”. Siły i uzbrojenia tej grupy nie można było podać. Również jej obecne miejsce pobytu jest nieznane.
Ponieważ wymieniona grupa ma dokonać napadów najcięższego rodzaju, tutejsza grupa NSZ „Żbika” dla zwalczenia tej grupy chciała przenieść się na tamtejszy teren, lecz z bliżej nieznanego powodu nie zostało to do tej pory zrobione.
W przypadku bandy „Żbika” operującej w Miechowie, nie może w żadnym przypadku chodzić o tutejszą grupę NSZ, ponieważ o jej każdorazowym miejscu pobytu przedkładane są na bieżąco meldunki. Informacje podane przez „Wiesela” odpowiadałyby więc faktom.

Ustalenia dotyczące "Zbika" z AK:
„Żbik” z AK, o którym mowa w tym meldunku, to Stanisław JAZDOWSKI. Od wiosny 1944r. był oficerem dywersji Obwodu Miechów. Zginął w potyczce z Niemcami w Górach Miechowskich w dniu 18 sierpnia 1944 r. dowodząc oddziałem partyzanckim AK „Skrzetuski”. („Walki partyzanckie nad Nidą 1939-1945” Władysław Ważniewski.

„Żbik” z NSZ to Władysław KOŁACIńSKI.

Na szczególną uwagę zasługuje tu zwrot "według informacji łącznika „Wiesel”. Wniosek wynika taki, że nie był to agent a ktoś, kto utrzymywał stały lub okresowy kontakt z Gestapo. Nie zakładam aby to był Kołaciński. Mógł to być pchor. "Jerzy" lub ppor. "Gustaw" - szef wywiadu. Ich nazwisk jednak nigdzie nie znalazłem. Wnioskuję to na podstawie poniższego:
Meldunek kierownictwa Akcji Specjalnej do dowódcy NSZ z dn. 11.04.1944 r. oraz pismo komendanta Sipo i SD dystryktu Kraków do komendanta Sipo i SD w Generalnej Guberni BIERKAMPA z dn. 19.07.1944r. mówi o podpisaniu umowy pomiędzy „Żbikiem” a Niemcami o prowadzeniu wspólnej walki z PPR i AL.
Na podstawie dokumentów AK w dn. 11.05.1944 r. „Żbik” ze swoim zastępcą byli w Gestapo w Busku. Na spotkanie przyjechał szef Gestapo dystryktu Radom. 13.05.1944 r. „Gustaw” – zastępca „Żbika” i „Jerzy”byli na przyjęciu w Gestapo w Busku. Grupa „Żbika” doszła do porozumienia z Gestapo. Otrzymali podeszwy do butów i amunicję.

Czw 30 Lis, 2006 12:27

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Inne traktowanie partyzantki NSZ przez okupanta niż partyzantki innych ugrupowań wynika też ze wspomnień Mieczysława Tarchalskiego, dowódcy oddziału AK zawartych w "Na ścieżkach małej wojny" wydane w 1994r. Na str. od 165 i następne wspomina o ciągłych obławach wojsk niemieckich na oddziały AK i AL, które zaczęły się już 9.09.44 od zaatakowania zgrupowania AK w rejonie Nowa Wieś - Brzozówki.
Pisze dalej:
Okupant widząc stały wzrost naszych działań partyzanckich na terenie kielecczyzny i mając na karku przyczółki pod Magnuszewem i Baranowem, ściągnął poważne siły, złożone z formacji SS, policji i wehrmachtu, by oczyścić zaplecze frontu.
Rozpoczęto operacje nazwane kryptonimem "Waldkater" i "Hubertseinsatz". Do operacji "Waldkater" przystąpili Niemcy na terenie lasów Przysuskich juz na początku września i prowadzili ją przeciwko 25 i 72 pp AK..........
.... Na terenie powiatu Radomsko rozpoczęli Niemcy operację "Hubertuseinsatz" również w początkach września, obławami pod Nową Wsią i w lasach Ewiny. Następnie przerzucili się za Pilicę na powiat włoszczowski i zaatakowali 2 DP AK pod Radkowem."
Na zgrupowanie Brygady Świętkorzyskiej nie było żadnej obławy niemieckiej.
Ma to jakąś wymowę.
Tarchalski był negatywnie nastawiony do władz polskich i ZSRR. W styczniu 1945 aresztowany, wywieziony do ZSRR, a zwolniony w listopadzie 1947. W 1950 ponownie aresztowany i dopiero w 1953r skazany na 10 lat więzienia. Uwolniony w 1956r.

Sob 02 Gru, 2006 12:59

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Dalsza analiza wspomnień Władysława Kołacińskiego.

Koniec 09.44. - Baza w Raszkowie. Ponieważ patrole Niemieckie były niedaleko, w 2 dni później Brygada wyruszyła do Brynicy Mokrej, gdzie ostrzelano kolumnę niemiecką. Są obserwowani z samolotu.

20.09.44r - 202 pułk dowodzony przez ppłk Władysława Marcinkowskiego „Jaxa” urządza zasadzkę w lesie pomiędzy Zdanowicami a Cacowem. Niemcy ponieśli bardzo duże traty. W tym czasie 204 pułk, w którym był oddział Żbika, kwaterujący w Cacowie został ostrzelany i zbombardowany przez lotnictwo niemieckie. Zginęło 3 z NSZ a 5 zostało rannych. Niedaleko kwaterował oddział AK, który też został w ten sposób zaatakowany. Następny postój w miejscowościach Bogusławów i Drewniana Huta.

W dniu 20.09.1944r. Brygada dotarła do Cacowa. Zaatakowano oddział niemiecki zadając mu duże straty, zdobywając broń i amunicję. W pobliżu kwaterował oddział AK, który miał współdziałać z Brygadą, lecz zamiast udzielić pomocy, skrycie oddalił się.(A. Bohun – Dąbrowski, „Byłem dowódcą…”, s. 123,)

W dn. 19.09.44. oddział AK ostrzelał w Cacowie samochód z Niemcami ale jednemu udało się zbiec. Oddziały AK udały się w kierunku Radkowa, a w nocy z 19/20.09.44. do Cacowa przebyła Brygada Świętokrzyska. W dn. 20.09. Niemcy urządzili obławę i ok. godz. 1000 zaatakowali Caców, także z udziałem lotnictwa. 202 pułk NSZ odszedł w lasy na wschód a 204 pułk w lasy na zachód od wsi. Do krótkiego starcia doszło pomiędzy Niemcami a 202 pułkiem „Jaxy”. Oddziały NSZ ostrzeliwane były z daleka i mało skutecznie i ok. 17.30 skierowały się w stronę przeprawy przez Nidę. Z przebiegu potyczki można wnioskować, że doszło do niej przypadkowo, w wyniku pomyłki. (B. Hillebrandt, „Partyzantka na…”, s. 469.)

W tym samym czasie na oddziały AK, BCh i AL hitlerowcy ciągle przeprowadzają obławy. Oddziały te zmuszane są do ciągłej zmiany miejsc postoju a następnie do rozdzielania oddziałów na mniejsze.

Ok. 20-25.09.44. do wsi Gacie k. Gruszki, w której kwaterował 2 batalion 1 Brygady AL „Górala”, przyszedł oddział dowodzony przez „Żbika”. „Żbik” i kpt. „Kruk” udali się do oddziału AL żądając poddania się i zdania broni. Gdy żbikowcy zorientowali się, że w pobliżu stacjonują nne oddziały AL, oddalili się. W tym czasie hitlerowcy zaczęli ściągać a rejon Gruszki swoje oddziały i w dn. 29.09.44r. doszło do bitwy AL z Niemcami. Po wyrwaniu się oddziałów AL z okrążenia i odejściu Niemców, w rejonie tym przebywały oddziały NSZ wyłapujące komunistów.(S. Skwarek, „I brygada AL…”, s. 126 i 147.)


Dalej wg „Żbika” - Podczas pobytu Brygady w Bogusławowie, oddział „Bema” (nie podaje gdzie i kiedy) miał starcie z Niemcami. Odniósł zwycięstwo zdobywając dużo broni oraz haubicę 105 mm, ale Brygada musiała zmienić miejsce postoju.

Informacji na ten temat w innych źródłach brak.

W dn. 3.11.1944r komendant Obwodu AK Radomsko wydał rozkaz informujący o stwierdzonej współpracy NSZ z Niemcami oraz zabraniający utrzymywania wszelkich kontaktów z NSZ.

Do połowy października 1944 r. Brygada Świętokrzyska przebywała na terenie pow. włoszczowskiego dokonując pacyfikacji garnizonów AL (wieś Budki – zastrzelono „Brzozę”, Dębie – „Zrywa”, Ogarki – 2 partyzantów radzieckich i obrabowano 14 mieszkańców. Rabunków mienia dokonano także w Chlewskiej Woli i Czarnicy. Ogółem zatrzymano ok. 40 osób, których przewieziono do Bieganowa, gdzie kwaterowały główne siły NSZ. Większość zatrzymanych została rozstrzelana. Następnie Brygada przeszła do pow. radomszczańskiego. Przechodzili bez przeszkód przez umocnienia niemieckie na Pilicy. W Maluszynie, w ciągu dnia przechodzili obok posterunku żandarmerii. Żandarmi i gestapowcy przyglądali się im (na podstawie meldunku AK). W tym powiecie zamordowano ok. 30 osób, a kilkanaście uprowadzono, w tym kobiety. Dochodziło do starć z pododdziałami 3 Brygady Al im. Gen. Bema, a 6.09.44 zamordowano 2 oficerów WP. (B. Hillebrandt, „Partyzantka na…”, s. 470-471, na podstawie meldunków AK i AL.)

Od połowy sierpnia 44r. Niemcy pokazują się we wsiach rzadko, ale NSZ coraz częściej. Już niemal nie ukrywają współpracy ze „szwabami”. Na przełomie października i listopada 1944 r. w rejonie Pińczowa, Działoszyc, Trzonówka, skąd wyszły oddziały partyzanckie innych ugrupowań, najpierw Niemcy a następnie Brygada Świętokrzyska NSZ dokonują pacyfikacji wiosek.(J. Trzaska, „Partyzanckie ścieżki”, s. 261.)

W dn. 9.10.44 r. – oddział „Żbika” dokonał pacyfikacji miejscowości Koryczany, gm. Żarnowiec, gdzie obrabowano mieszkańców a kilku pobito. 9.10.44 r. – inna grupa z oddziału „Żbika” dokonała pacyfikacji wsi Karczowice.(Wł. Ważniewski, „Walki partyzanckie…”, s. 314.)

Wrzesień lub październik 1944 - Podłazice – wywiadowcy NSZ zbierali informacje o komunistach, których miał likwidować oddział „Żbika”. Gdy plany zostały ujawnione, „Żbik” nie wykonał zaplanowanej akcji. Wieś była przygotowana do odparcia napaści i uzbrojona. Mieszkańcy tej wsi współpracowali z AL. (B. Hojnacki, „Wyjść z mroku”, s. 195.)


Koniec 09.44. - Baza w Raszkowie. W dwa dni później wymarsz na Brynicę Mokrą, gdzie ostrzelali kolumnę niemiecką.

Ludzie z oddziału „Żbika” zamordowali w dn. 24.10.1944r. dowódcę 4 batalionu III Brygady AL, por. Rezanowa, „Stachowski”.(B. Hillebrandt, „Działania GL…”, s. 106)

W dn. 11.11.1944r. na terenie powiatu radomszczańskiego oddziały Brygady ostrzelały 80 osobowy oddział straży granicznej. Hitlerowcy wycofali się, tracąc zabitych i rannych. (B. Hillebrandt, „Partyzantka na…”, s. 471, na podstawie materiałów NSZ.)


Od połowy lipca do końca września 1944 r. akcje Żbika to 8 potyczek z Niemcami. Potwierdzenie jest do 3 potyczek, z tym że 1 to ewidentna pomyłka Niemców, którzy zaatakowali NSZ myśląc, że to AK. Ponadto 1 napad na oddział BCh i 2 napady na oddziały AL.

Wto 05 Gru, 2006 19:49

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

22.11.44. - W Brygadzie zaczyna brakować odzieży. Otrzymał meldunek, że we Włoszczowej jest magazyn mundurów więc postanawia dokonać napadu. Bez walki dostali się do środka zabierając buty i mundury.

Brak informacji na ten temat.

„Działalność NSZ bez zmian. Wyraźna współpraca z Niemcami i plaga społeczeństwa na skutek stosowania rekwizycji. W dn. 21.11. w czasie marszu NSZ przez miejscowość Oleszno Niemcy ściągnęli posterunki. Rannych z SZ Niemcy proponują odstawić do szpitali niemieckich. Notowane są kontakty z Gestapo”. (W. Borzobohaty, „Jodła”, s. 408.)

W dn. 22.11.44r. Brygada, w której był także oddział „Żbika” przechodziła przez Oleszno.(R. Nazarewicz, Armii Ludowej dylematy…”, s. 186.)

Początek 12.44r. – Brygada Świętokrzyska przeszła do pow. miechowskiego, przy czym Niemcy zdjęli posterunki ochronne znad Pilicy. Początek 12.44r – w Giebułtowie Brygada Świętokrzyska urządziła defiladę, na której władze niemieckie reprezentował zastępca Reidingera. (Wł. Ważniewski, „ Walki partyzanckie…”, s. 314.)

Oddziały „Łosia” i „Grzmota” pod dowództwem „Bema”, w dn. 8.12.44r. przeszły do AK z zadaniem likwidacji oddziałów komunistycznych.(Wł. Ważniewski, „ Walki partyzanckie…”, s. 305.)
.

Połowa 12. 1944r. - baza Brygady w okolicy Maciejowa (jędrzejowskie). „Żbik” z oddziałem w sile ok. 140 ludzi idzie w rejon Kurzelowa celem zlikwidowania kompanii Niemców w sile ok. 120 osób, dozorujących wyrąb drzewa. Zakwaterował we wsi Dąbrowy (4 km od szosy). Niemcy z Kurzelowa chodzą do lasu na Maluszyn. Oddział ten został rozbity, ale Żbikowcy zostali zaatakowani przez inny oddział i musieli się wycofać. Ujętych Niemców zwolniono, dając do zrozumienia, że zaatakowali ich sowieci. Znajdują się w odległości ok. 10 km od linii kolejowej Włoszczowa – Koniecpol i kierują się na wieś Studzienki odległą o ok. 5 km od miejsca zasadzki. Obławę niemiecką, w której brały udział wozy pancerne, czołgi, lekka artyleria, pociąg pancerny i masa piechoty, przeczekali w niewielkim lasku brzozowym porośniętym wikliną niedaleko wsi Kazubiec a następnie wrócili do bazy Brygady w Maciejowie.

Brak informacji o takiej potyczce w innych źródłach.

17.12.1944 r. – do Brygady zgłaszają się mieszkańcy wsi Węgrzynów - Obiechów, z prośbą o pomoc przeciwko grasującym dwom bandom sowieckim, które rabowały i gwałciły kobiety. Stwierdzono, że sowieci są w dwóch domach we wsi Kurzelów. Zostali zaatakowani i po niedługim czasie poddali się. Nie podaje co się z nimi stało. Sowieci mieli rozkazy, aby gnębić uchodźców z Warszawy oraz niszczyć oddziały leśne AK i NSZ. W Węgrzynowie sowieci gwałcili kobiety, zabierali im odzież. (A. Bohun – Dąbrowski, „Byłem dowódca…”, s. 139,)
Do grudnia Brygada przebywała w pow. radomszczańskim i częstochowskim. Następnie bez przeszkód przekroczyła Pilicę i przez pow. włoszczowski i jędrzejowski pomaszerowała w Miechowskie. Jeden z uczestników przemarszu (Korwin str. 62 – kronika NSZ) pisze: „Po trzytygodniowym postoju nastąpił przerzut przez Pilicę do pow. radomskiego, gdzie mieliśmy zniszczyć operujące większe rosyjsko – polskie zgrupowanie komunistyczne. Pilicę przekroczyła Brygada w pogotowiu bojowym w miejscowości Maluszyn. Przejście nastąpiło prawie pod bokiem Niemców, którzy jednak nie wychylili nosa ze swych kwater”.(B. Hillebrandt, „Partyzantka na…”, s. 470.)

W dn. 21.12.194r. oddziały Brygady Świętokrzyskiej pojawiły się w kilku wsiach powiatów miechowskiego i pinczowskiego zajmując tam kwatery. „Oszczędzali obszarników a gnębili i rabowali chłopów, których dobytku nie naruszały dotąd inne oddziały partyzanckie”. Pacyfikowali wsie, zatrzymywali i osądzali osoby podejrzane o współpracę z komunistami. Prokuratorem był „Mieczysław”, a szefem „dwójki” „Przeor”, który ścigał podejrzanych.(J. Trzaska, „ Partyzanckie ścieżki”, s. 254.)

Po ustabilizowaniu się linii frontu na przyczółku baranowsko-sandomierskim (sierpień 1994 r.), Niemcy w rejon bezpośredniego zaplecza (którym jest kielecczyzna) ściągają posiłki z frontu zachodniego. Teren jest silnie nasycony wojskami niemieckimi, które kwaterują prawie we wszystkich wsiach. Oddziały partyzanckie były zmuszone ciągle zmieniać miejsca zakwaterowania. Od początku września 1944 r. z Niemieckiej 4 Armii Pancernej wydzielone zostały oddziały, które wraz z oddziałami żandarmerii i SS miały zwalczać wszystkie oddziały partyzanckie. Przykładem jest dywizja AK z oddziałem „Nurta” czy „Marcina”, która od początku września była ścigana przez te oddziały. Często dochodziło do starć i potyczek z Niemcami (Zakrzów, Michałów, Chotów). W dn. 28.09.44. z uwagi na niemożność wyżywienia i zakwaterowania tak dużej jednostki rozwiązano dywizję. W dn. 11.11.44r. nastąpiło także rozczłonkowanie 2 pułku piechoty Legionów „Nurta”. Inny przykład to oddziały AL, które stacjonowały w rejonie wsi Gruszka ponad tydzień. Starczyło to aby Niemcy w rejon ten ściągnęli kilka tysięcy wojska, czołgi, artylerię, samoloty i okrążyły stacjonujące w rejonie Gruszki oddziały AL.
W tym czasie oddziały NSZ spokojnie przemieszczały się przez powiaty kielecczyzny.


25.12.44r. - dalszy postój Brygady w Maciejowie. Z tej okazji odbyto uroczystą mszę, była też defilada i bal sylwestrowy, nadawano awanse i odznaczenia. Obecny był gen. Zygmunt Broniewski „Bogucki”.

Postój Brygady w rejonie Giebułtów – Maciejowice – Buczkowice w okresie od 22 grudnia 1944 r. do 12 stycznia 1945 r.(A. Bohun – Dąbrowski, Byłem dowódcą …”, s. 142,)

W dn. 21.12.44r. NSZ zajęła kwatery we wsiach Maciejów Nowy, Janowicz, Giebułtów i Święcice.(B. Hillebrandt, „Partyzantka na …”, s. 472.)

31.12.44. na wizytację Brygady przyjechał Komendant Główny NSZ, gen. Zygmunt Broniewski „ Bogucki”.

W okresie od sierpnia do grudnia 1944r. Wehrmacht uczestniczył w 173 akcjach przeciwpartyzanckich; sierpień – 38 akcji, wrzesień – 17, październik – 30, listopad – 34, grudzień – 54 akcji. Pod koniec października oddziały partyzanckie AK, BCh i Al. pod naporem Niemców zostały zmuszone do rozformowania oddziałów, ich częściowej demobilizacji lub przedarcia się przez linię frontu na ziemie wyzwolone. W okresie tym nastąpiło znaczne ograniczenie kontaktów pomiędzy AK i Al.(Praca zbiorowa, „Polski czyn zbrojny”, s.789.)

5.01.45. - „Żbik” z 60 osobowym oddziałem wychodzi do wsi Zawada radomszczańskie) celem zlikwidowania posterunków ochraniających mosty na Warcie. 11.01.45 przychodzi do majątku Cielętniki pod Zawadą. Ponieważ jest tam dużo Niemców, wycofują się. Odpoczywają we wsi Konstantynów pod Koniecpolem i tam zakładają obóz. Do Brygady już nie wraca.

[b]Z Maciejowa do wsi Zawada jest ok. 80 - 90 km w linii prostej. Jest to teren przyfrontowy, silnie obsadzony wojskami niemieckimi, przeprawy przez rzeki obsadzone przez wzmocnione posterunki niemieckie. Prawie w każdej miejscowości znajdowały się jednostki niemieckie, cywile byli wyłapywani i kierowani do robót fortyfikacyjnych. Dotarcie do linii przyfrontowej było bardzo trudne. Porównaj np. opisy partyzantów oddziału „Szczytniaka” ze zgrupowania „AK „Nurta” zawartych w książce „Polem, lasem”, którzy po rozformowaniu zgrupowania wracali do swych miejscowości rodzinnych położonych w strefie przyfrontowej.
Czy dowódca oddziału partyzanckiego nie wiedział o tym ? Dlaczego niepotrzebnie narażał swych ludzi?
Zadaniem NSZ było zwalczanie komunizmu, a wysadzenie mostu byłoby z tym sprzeczne.

15.01.1945r. Brygada wraz z jednostkami niemieckimi zaczęła wycofywać się na zachód. Towarzyszyło jej 2 oficerów SS – w tym Paul Fuks i oficerowie Wehrmachtu. 16.01.45. między miejscowościami Pogwizdów i Kępie zostali zaatakowani przez Niemców. „Bohun” wysłał do nich adiutanta „Jaremę”, i zostali przepuszczeni przez Żarnowiec bez walki. 18.01.45. pod Lublińcem Brygada znowu została zaatakowana przez Niemców. Przywieziony z Katowic „Jaxa” okazał „glejt” zezwalający na przemarsz przez Śląsk. Brygada przeszła na teren Czechosłowacji i zatrzymała się na Morawach. 13.04.45 r. poszła w kierunku Pilzna. Na kilka dni przed zakończeniem działań wojennych oddziały NSZ zablokowały drogę na Pilzno utrudniając Niemcom odwrót, a 6.05.45. nawiązały kontakt z armią amerykańską.

W dn. 15.01.45r. - Brygada Świętokrzyska razem z wojskami niemieckimi zaczęła wycofywać się na zachód.(Wł. Ważniewski, „Walki partyzanckie…”, s. 314.)

Łącznikiem pomiędzy Brygadą Świętokrzyską a Ggestapo był podkomendny Paula Fuchsa, FLOHR, PS, „Szymański”. (C. Chlebowski, „Pozdrówcie góry…”, s. 105.)


12.01.1945r. rozpoczyna się ofensywa wojsk radzieckich. Obrona niemiecka została przełamana.

14.01.45. - Dowiaduje się, że front przeszedł, a Częstochowa jest już wyzwolona i że wraz z oddziałem pozostał na jego tyłach. Postanawia iść do Radomska. Podczas przemarszu często dochodzi do potyczek z ukrywającymi się w lasach oddziałami niemieckimi. Staje na odpoczynek w młynie w jakiejś wsi, do której przychodzi oddział Niemców. Bojąc się aby Rosjanie nie usłyszeli strzałów bez walki bierze ich do niewoli, a następnie przekazuje komunistom, którzy pod konwojem odprowadzili ich do Rosjan, a ci ich podobno rozstrzelali. Nad ranem dochodzi do celu (?), gdzie wcześniej byli Niemcy. Oddział został ostrzelany przez Rosjan. Udało się im wycofać. We wsi Kijów przebrali się w cywilne ubrania a broń oddali na przechowanie miejscowym gospodarzom. „Żbik” i chor. „Stella” kierują się na Piotrków. Tam komórka AK daje mu dokumenty na nazwisko Władysław KANIEWSKI.

NSZ za wroga numer „jeden” uważało sowietów, sprzymierzając się z hitlerowcami we wspólnej walce przeciwko sowietom. Jaki cel miał „Żbik” przekazać żołnierzy niemieckich Rosjanom? Czy jest to wiarygodne? Czzęstochowa, a także Przedbórz i Radomsko zostały wyzwolone 17.01.1945r.

Od początku października 1944 r. do wyzwolenia tj. 17.01.1945 r. wspomina o dwóch potyczkach z Niemcami, lecz brak potwierdzeń w innych źródłach.


03.1945r. - Piotrków – dowiaduje się, że jest ścigany i skazany na śmierć. Później jest we Włochach na odprawie dowództwa NSZ, ( dowódca – gen. Zygmunt BRONIEWSKI „Bogucki”).

( W lutym i marcu ze stanu Brygady Świętokrzyskiej wydzielono kilkudziesięcioosobowe grupy, które skierowane zostały na kursy dywersyjno – sabotażowe prowadzone przez Niemców. Większość absolwentów przerzucona została na tereny wyzwolone celem prowadzenia dywersji.(B. Hillebrandt, „Działania GL…”, s. 134,)

16.04.45. - Planuje napad na więzienie we Włoszczowej. Pomocy ma udzielić jakiś porucznik z AK z oddziału „Marcina”. Wyjeżdża w radomszczańskie gdzie czeka na 30 ludzi. Idą ok. 15 km do wsi Strzałków gdzie u Tomasza PRZEŻYńSKI jest zdeponowana broń. Do napadu na więzienie nie dochodzi, gdyż jest tam dużo milicji i wojska.

27.04.45. - pod wsią Dąbrowa, w godzinach rannych zostaje zaatakowany przez batalion milicji dowodzony przez Garbatego. Podczas potyczki zginął jeden z NSZ. Ścigany przez Garbatego udaje się w lasy koneckie pod Przedborzem, gdzie zakłada bazę. Oddział powiększył do ok. 150 a później do 250 osób, gdyż przyłączyli się do niego żołnierze z armii Berlinga. Napadali na konwoje z bydłem. Walk z Rosjanami i Polakami nie podejmowali. W dn. 20-05-45. oddział por. Sikorskiego, „Jaremy” walczy w rejonie Buska, a w jakiś czas później „Żbik” wykonał 14 wyroków śmierci na funkcjonariuszach UB.

06-1945r. - Przechodzi w rejon Piekar, gm. Woźniki i tam biwakuje do września.

09-1945r. - Zdaje w posterunku milicji w Woźnikach broń po czym z oddziałem odchodzi w lasy spalskie, gdzie przez „Groma” oddział zostaje rozwiązanył.


[b]Z treści wspomnień Kołacińskiego wynika, że podczas całej działalności konspiracyjnej, jego oddział brał udział w 16 potyczkach w hitlerowcami, w akcji na bank w Częstochowie, dokonał kilku konfiskat w majątkach i pacyfikacji wsi Złota, wykonał kilka wyroków na agentach. Ponadto dokonał dwóch napadów na oddziały BCh, dwóch na oddziały AL, ścigał oddział AL „Zygmunta” oraz próbował zlikwidować oddziały berlingowców i „Brzozy”. Z wymienionych 16 potyczek, tylko 4 mają potwierdzenie w innych źródłach.[/b]

Pon 11 Gru, 2006 13:02

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Posłowie do wspomnień Kołacińskiego napisał Leszek ŻEBROWSKI – historyk NSZ. Zawiera ono krótką biografię Władysława Kołacińskiego i opis jego działalności partyzanckiej. Kilka sformułowań budzi jednak pewne zastrzeżenia, a mianowicie:

1. od sierpnia 1943 r. Kołaciński objął funkcję Okręgowego kierownika Akcji Specjalnej.

Jak mógł być w sierpniu awansowany, skoro w tym czasie był w więzieniu i jego dalsze losy nie były znane. Aresztowano go ok. 21.07., uciekł z transportu 22/23.08, a do Oczkowskiego dotarł ok. 1.09.43r. Po tym dniu dowództwo NSZ mogło się dopiero dowiedzieć, że Kołaciński jest na wolności i nadal zamierza działać w konspiracji.

2. od września dowodził jednym z największych i najsilniejszych oddziałów partyzanckich.

Najsilniejszy oddział – rozumieć przez to należy nie tylko jego liczebność ale i uzbrojenie. To że oddział Kołacińskiego był dobrze uzbrojony nie ulega kwestii, potwierdza to wywiad AK. Czy Żebrowskiego nie zastanowiło w jaki sposób Kołaciński uzbroił oddział. W„Narodowe Siły Zbrojne – dokumenty – struktury - personalia”, Żebrowski podaje, że „NSZ niezbyt dobrze było uzbrojone, gdyż ze zrzutów broni nie otrzymywali. Podstawą były zasoby przechowywane z kampanii wrześniowej 1939 r. oraz drobne zakupy broni i zdobycz na Niemcach. O słabym uzbrojeniu oddziałów NSZ pisze też Władysław Marcinkowski „Jaxa”.

3. Największą zaletą książki jest autentyzm opisanych wydarzeń, postaci, akcji. Miałem przyjemność obserwować Autora podczas pracy nad jej obecna edycją. Uderzyła mnie przede wszystkim Jego niezwykła skrupulatność przy sprawdzaniu szczegółów, ustalaniu nazwisk, zbieraniu relacji, oświadczeń, przeprowadzaniu wywiadów ze świadkami historii, rozproszonymi obecnie po kraju. Rzadka to dziś cecha – być wiernym w szczegółach, nie ulec pokusie uproszczeń i cenzurze wewnętrznej.”

Słowami tymi Żebrowski podkreślił wiarygodność wspomnień Kołacińskiego zawartych w „Między młotem a swastyką”. Zastrzeżeń co do tej wiarygodności jest wiele. Zrozumiałe jest, że upływ czasu jest czynnikiem decydującym i o wielu sprawach się zapomina. Ale czy można zapomnieć jak nazwał się zastępca dowódcy oddziału. Nigdzie nie ma o nim wzmianki, a z informacji wywiadu AK wynikało, że m. in. on kontaktował się z Gestapo. Brak także informacji o losach Tadeusza Trenda „Ryś”, a przecież jest to istotna postać, bo od niego Kołaciński przejmuje oddział. Niedomówień w sprawach istotnych jest więcej. Uważam, że Leszek ŻEBROWSKI jako historyk NSZ miał obowiązek bardziej szczegółowo podejść do tych wspomnień, i o ewentualnych zastrzeżeniach napisać.
Zastanawiające jest też milczenie o penych okresach czasu i wydarzeniach.

Pią 15 Gru, 2006 11:25

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

MOJE UWAGI DO WSPOMNIEń WŁADYSŁAWA KOŁACIńSKIEGO „ŻBIKA” ZAWARTYCH W KSI?ŻCE „MIęDZY MŁOTEM A SWASTYK?”

W dn. 5.04.1941 jego brat Józef osadzony został w KL Auschwitz, nr obozowy: 12297, a w dn. 3.08.1941 zmarł. To mogło w znacznym stopniu przyczynić się do podjęcia działań przeciwko okupantowi.
Początkowa działalność konspiracyjna (do czasu aresztowania) jest raczej typowa dla wszystkich: organizowanie się, zbieranie broni, drobne akcje zaopatrzeniowe lub sabotażowe. Uwagę zwraca fakt dwukrotnego odstąpienia od wykonania wyroków na ludzi podejrzanych o współpracę z okupantem. Jeden wyrok wykonało za niego później AK, a drugi wykonuje jego wspólnik.
Udział w napadzie na Bank Emisyjny w Częstochowie przypisał sobie. Słyszał o nim i coś wiedział. Wiadomo, że napadu dokonała bojówka NOW dowodzona przez „Zagłobę”.
Sprawa aresztowania Kołacińskiego jest oczywista, wątpliwości moje budzą dwie kwestie: że Gestapo nie wiedziało z kim ma do czynienia i jego ucieczka z transportu.
W czasie gdy przebywał w więzieniu, Tadeusz Jażdżyński „Cenek”, który wiedział o „Żbiku” wiele, współpracował z Gestapo i przyczynił się do likwidacji w dn. 9.08.1943 komendy powiatowej NOW-NSZ we Włoszczowej. Dziwne by było, gdyby nie poinformował Gestapo o roli Kołacińskiego w działalności konspiracyjnej.
Spore wątpliwości mam też co do sposobu ucieczki z transportu.
W dn. 23.08.1943r faktycznie do KL Auschwitz przybył transport więźniów z dystryktu radomskiego. Było w nim 766 więźniów oznaczonych numerami od 137420 do 138185 oraz 118 więźniarek (numery od 54999 do 55116) a więc razem 884 osoby. W zbiorach tego obozu jest relacja jednego z więźniów, Dionizego Lechowicza, że „w drodze zbiegło kilka osób, słyszeliśmy strzały”. Brak natomiast informacji o ewentualnych represjach wobec przybyłych tym transportem więźniów. Podczas ucieczki miał zginąć konwojent. Czy hitlerowcy zostawiliby to nie wyciągając żadnych sankcji wobec innych?
Miejsce gdzie mógł wyskoczyć z pociągu jest mi doskonale znane, podana trasa ucieczki jest niezgodna z rzeczywistością. Zakładam, że z uwagi na upływ czasu mógł pomylić nazwy miejscowości, ale pozostaje tu jeszcze czas w jakim dotarł do Skorkowa. Siedem dni, czy tak pokaleczony człowiek mógł tego dokonać? Dziwnym trafem w niedługim czasie giną osoby z gajówki w Skorkowie, z którymi spotkał się po ucieczce.
Kolejna nurtująca mnie sprawa to zdziwienie Kołacińskiego na otrzymaną w tej gajówce wiadomość o zamordowaniu przez „Garbatego” Linowskiego z AK oraz „Murzyna”: i trzech innych z NSZ. Lech Linowski „Jazłowic” zginął 7.04.1943 a „Murzyn”(kierownik Akcji Specjalnej po którym Żbik obejmuje w sierpniu stanowisko), „Konar”, „Rysiek” z NSZ oraz woźnica Wincenty Chrabąszcz w dn. 11.07.1943r. O „Murzynie” i pozostałych mógł nie wiedzieć, ale niewiarygodne jest aby nie wiedział o Linowskim. W tym czasie bardzo często przebywał w pow. włoszczowskim.
Wie, że „Cenek” współpracuje z Gestapo i nie robi nic w kierunku jego likwidacji. „Cenka” likwidują dopiero pod koniec grudnia 1943 r. ludzie z oddziału Tadeusza Kozłowskiego „Piotra”. Zastanawiające jest też, że 18.01.1944 „Piotr” ginie. Początkowo posądzano o to ludzi z oddziału „Garbatego”, ale później przeważyła opinia, że dokonali to członkowie NSZ w odwecie za „Cenka”. Opinię taką wydaje m. in. Włodzimierz Kapczyński z AK, którego w żadnym względzie nie można podejrzewać nawet o drobną sympatię do komuny (do 1989 r. był na celowniku SB. Ciekawy wywiad był z nim na telewizyjnej „Trójce” w sobotę 16.12.2006 r.).
Kołaciński stwierdza, że potwierdzenie jego ucieczki znajduje się w książce komunisty Jerzego Szczepańczyka „ Partyzanckim szlakiem” ( wydane w 1947 w Hamburgu), że Kołaciński, „ Wicek” i „Narodowiec” zbiegli z transportu, ale jest to tylko powielenie zasłyszanej gdzieś informacji. Mieczysław Tarchalski „Marcin” z AK też dwukrotnie w swych wspomnieniach podaje, że 8.10.1943 we wsi Ciemiętniki spotkał się ze „Żbikiem”, który leczył zwichniętą po ucieczce z transportu nogę, lecz nic więcej nie dodaje.
Dla mnie sposób ucieczki podanej przez Kołacińskiego jest niewiarygodny i jestem skłonny przyjąć, że nastąpiła ona za zgodą i pomocą Gestapo.

Wto 19 Gru, 2006 19:29

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Ciąg dalszy moich uwag

W dn.22.09.1943 od Tadeusza Trenda „Ryś” przejmuje oddział w sile 32 ludzi. Rozbrojenie Niemców w Marianowie, potyczka kolo Kajetanowi, wyrok śmierci na agencie Gestapo, wyrok na dwóch ludziach z oddziału GL „Garbatego”, rozbicie dwóch samochodów z cywilami, to pierwsze akcje oddziału.

W grudniu 1943 „Żbik” wysyła pluton pod dowództwem „Rysia” w rejon gminy Lelów. Tam prowadzą akcje przeciwko BCh. W drodze powrotnej zostali zaatakowani przez Niemców. Wyrokiem sądu NSZ za pozostawienie podwładnych bez nadzoru, rozstrzelany zostaje Tadeusz Trenda „Ryś”.

Dlaczego Kołaciński nie wspomina o tym, przecież to był człowiek, który zorganizował oddział i mu go przekazał. Czego się obawiał? Czy dopiero po rozstrzelaniu „Rysia” mógł być pewny swego stanowiska?

Nawiązanie przez „Żbika” kontaktu z hauptmanem HUSTE – komendantem posterunku w Kluczewsku, daje podstawę do posądzania „Żbika” o współpracę z okupantem. „Żbik” stwierdza, że dzięki temu kontaktowi uratował wiele ludzi.

Dla mnie sprawa nie jest jasna.

Stojewsko to kolonia niemiecka, a koloniści są uzbrojeni w rkm ustawiony na wieży kościelnej oraz w kilkanaście karabinów i granaty. W pobliskim Łopusznie znajduje się posterunek żandarmerii. „Żbik” idzie z oddziałem liczącym ok. 100 osób uzbrojonych w 1 rkm i ok.50 kb, a więc połowa z nich nie posiada uzbrojenia. Jaką miał pewność, że Huste nie wezwie posiłków z innych ośrodków. Można zakładać, że miał całkowitą pewność, że nic mu się tam nie stanie.

Opisując okres od 12.03.1944 r. do 6.05.1944 r. wspomina o wręczeniu mu rozkazu dowództwa NSZ o aresztowaniu za współpracę z okupantem, przyłączeniu się do jego oddziału „Harnasia” i trzech Rosjan, zatrzymaniu dezertera z NSZ, spotkaniu z oddziałem „Łosia” z NSZ, pościgu za grupą „Zygmunta” z AL.

Ten okres wg dokumentów wywiadu AK jest inny, kontakty „Żbika” i ludzi z jego oddziału z Gestapo.

Komu dać wiarę, wg mnie bardziej wiarygodne są informacje AK.

Wzmianka, że w kilka dni po przyjęciu sowietów do oddziału i o tym, że brali aktywny udział w potyczce pod Sancygniewem, podczas której „Kola” obsługujący rkm bardzo się dzielnie się spisał, brzmi dziwnie, gdy weźmie się pod uwagę jego częste, nienawistne wypowiedzi pod adresem komunistów i żydów. W tym czasie miał jeden rkm i dał go w ręce niesprawdzonego człowieka??? Nawiasem mówiąc jednego z nich rozkazał później zastrzelić, a pozostałych dwóch rzekomo odesłał do oddziału „Łokietka”.
Czyżby chciał sprawić dobre wrażenie w sprawie Rząbca?

Sprawa „Czarnej Wandy”. Z opisu Kołacińskiego wynika, że należała do bandy rabunkowej, a ponieważ rozpracowywała jego oddział, kazał ją rozstrzelać.
Z innych materiałów wynika, że w dn. 9.05.1944r zastrzelił nie tylko „Wandę” – łączniczkę AL, ale także Bogdańskiego i Szumialę. W dwa dni później zastrzelił trzech kolejnych członków AL.

W opisie za maj 1944 stwierdza, że jego oddział liczy 160 kompletnie uzbrojonych ludzi.

Skąd ta broń, nie wspomina w jaki sposób ją zdobył. Zdobycie broni, szczególnie automatycznej było, przynajmniej w początkowych okresach działalności partyzanckiej czymś bardzo ważnym, a w literaturze wspomnieniowej to podkreślano.

Opis zaatakowania oddziału „berlingowców” w lipcu 1944 r. też jakoś dziwnie brzmi. Niby chce go rozbić, a jednak nie chce. Opis bardzo pogmatwany. Gdy zaatakował, okazało się, że to nie „barlingowcy” a oddział Józefa Maślanki. Niby go rozbił, ale większość uciekła.
Z innych materiałów wynika, że gdy „Żbik” zaatakował oddział Maślanki, od tyłu zaatakowany został przez oddział BCh Piotra Pawliny i szybko musiał się wycofać.

Czarnocin. Z niewielkiej potyczki pod tą miejscowością zrobił wielka bitwę. Faktem jest, że bechowcy prosili go o pomoc w uwolnieniu aresztowanych i pomocy takiej „Żbik” im udzielił. W tym czasie ostrzelano też jadące drogą trzy samochody zdobywając dwa. Trzeci z ranny oficerem odjechał. Załoga posterunku, gdzie osadzeni byli aresztowani, po kilku strzałach poddała się i aresztowanych uwolniono.

Zasadzka kolo Klemencic i potyczka w Jaranowicach, to wg Kołacińskiego zamierzone akcje.
Faktycznie to przypadki. Uczestnik tej akcji, Stanisław Ambrozik wspomina, że po przejściu oddziału, na drodze pozostało już ich tylko czterech i wtedy to nadjechał samochód, który ostrzelali. Był w nim kierowca i jakiś pułkownik. Zabrano im pistolet maszynowy oraz sześć magazynków. W Jaranowicach zatrzymali się na odpoczynek. Do wsi weszli Niemcy i wywiązała się walka. Partyzanci wycofali się a ranny został Józef Fąfara „Kmicic”.

Czw 21 Gru, 2006 18:31

Powrót do góry
Bielszym
Porucznik

Porucznik




Posty: 597
Pochwał: 3
Skąd: Żoliborz
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Zaintrygowany lekturą wspomnień "Żbika", chętnie przyłączę się do dyskusji o wiarygodności autora i roli odegranej przez jego oddział jako konkretny przykład aktywności NSZ podczas okupacji niemieckiej.

Rozbieżność pomiędzy obrazem okupacji w starszych publikacjach (do niedawna dominującym także w mediach) a tym, który rysuje książka "Między młotem a swastyką" i inne, nowsze publikacje, jest zbyt duża, aby przejść nad tym do porządku dziennego.

Wdzięczny inicjatorowi tematu, że zadał sobie trud poszukania wzmianek o "Żbiku" w imponującej liczbie książek, chętnie skorzystam z jego wiedzy.

Zacznę od zapytania, czy ktoś z Was zweryfikował może informację o mordzie na 11 Żydach, popełnionym przez oddział "Żbika" w 1944 (jeśli dać wiarę książce Machejka pt. "Kto następny...", którą cytuje Piotrk1). O jakie wydarzenie chodzi? Gdzie miało miejsce? Jaki był jego przebieg? Czy jest po nim ślad w książkach wspomnieniowych lub opracowaniach, które znacie?

Sprawa ta rzutuje zasadniczo na odpowiedź na pytanie, kim był "Żbik" i skąd się wzięła zła opinia o nim i o całym NSZ, żywa do dzisiaj.

Pią 05 Sty, 2007 23:04

Powrót do góry
Bielszym
Porucznik

Porucznik




Posty: 597
Pochwał: 3
Skąd: Żoliborz
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

W poście sprzed kilku miesięcy Piotrk1 na forum pt. "polska partyzantka w IIWŚ" podaje następującą informację, wiążącą się z moim zapytaniem sprzed kilku dni, na które oczekuje odpowiedzi:

"Maj 43 r, oddział NSZ zaatakował grupę 30 żydów, którzy uciekli z getta w Częstochowie i kierowali się w stronę Włoszczowy. Zastrzelonych zostało 27 żydów a 3 uciekło".

Skąd konkretnie pochodzi ta informacja? Gdzie miała miejsce ta zbrodnia? O jaki oddział NSZ chodziło (nie było ich wtedy wiele)? Kto nim dowodził? Czy było w tej sprawie śledztwo, w czasie wojny ze strony AK a po wojnie np. ze strony np. Komisji Wiesenthala? Czy ktoś z Was coś o tym wie?

Pon 08 Sty, 2007 0:55

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Cytat:
"Maj 43 r, oddział NSZ zaatakował grupę 30 żydów, którzy uciekli z getta w Częstochowie i kierowali się w stronę Włoszczowy. Zastrzelonych zostało 27 żydów a 3 uciekło".


Informacja ta zawarta jest na str. 124, w opracowaniu Ryszarda Nazarewicza "Nad górną Warta i Pilicą" wydanie z 1964 r. Nie przypominam sobie w tej chwili czy coś więcej tam odnotowano. Sprawdzę.
Analizując wspomnienia Kołacińskiego opierałem się na różnych publikacjach, zdając sobie sprawę, że niektórzy autorzy są mniej lub bardziej wiarygodni. Machejek, Sobiesiak, Moczar należą do tych mniej wiarygodnych, co nie znaczy że nie warto tych pozycji poznawać. Są tam też prawdziwe informacje, daty pewnych zdarzeń. miejscowości pseudonimy itp. Należy do niektórych pozycji podchodzić ostrożnie. Co do Nazarewicza, to do przytoczonej wyżej pozycji też starałem się podchodzić z rezerwą. Jego inną pracę, tj. "Armiij ludowej dylematy i dramaty" ja uznałem jako pozycję bardzo wartościową i wiarygodną.
W mym opracowaniu przytaczałem różne napotkane gdzieś informacje, nie mając czasami pełnego zaufania do ich prawdziwości. Przytaczając je, miałem nadzieję, że ktoś będzie miał na ten temat inne, bardziej wiarygodne i pełniejsze informacje.
Ucieczka Kołacińskiego z transportu do "KL Auschwitz" nadal mnie intryguje i mam nadzieję na dokonanie dalszych ustaleń w tej sprawie.

Pon 08 Sty, 2007 12:22

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Bitwa pod Olesznem do dzisiaj budzi nadal spory między akowcami a żbikowcami.
Nieżyjący już Mieczysław Prokop z Oleszna powiedział mi, że „Żbik” w czasie tej walki przebywał w Lasku (dworek i młyn na rzeką Czarna) i chyba było coś w tym prawdy. Znajomość terenu pozwala polemizować z wersją „Żbika”. Podaje on, że od Lasku poszli w kierunku Dąbrówek aby urządzić zasadzkę na drodze pomiędzy Olesznem a Wolą Świdzińską a później podaje, że atakowali od Lasku. Jeżeli byli w drodze na Wolę Świdzińską, to od Lasku nie mogli atakować. Domniemywać można, że przynajmniej nie brał udziału w początkowej części bitwy. Walka zakończyła się zwycięsko dzięki pomocy oddziału AK „Marcina”. Kołaciński wśród poległych w tej bitwie swoich partyzantów wymienia Kazimierza Piecha „Pośwista” i Czesława Kowalczyka „Sroka”, a faktycznie byli z oddziału „Marcina”.
Jasieniec – wg „Żbika” wielkie zwycięstwo – 43 zabito a dalszych 11 ujęto. Jeńców rozstrzelano i wrzucono do studni. Chłopi ciała wyciągnęli i zakopali. Potwierdzenia sa tylko we wspomnieniach NSZ, innych brak.
Fanisławice - w oczach „Żbika” 29 osobowy oddział „Zaręby” urósł do 80. Ok. 300 ludzi z Brygady Świętokrzyskiej na ok. 30 komunistów.
„Żbik” zapomniał przy tej okazji dodać, że reszta Brygady w tym samym dniu zaatakowała tabory „Orkana” z AL. znajdujące się w gajówce Fanisławice chronione przez 5 ludzi.
Nieco później Kołaciński stwierdza, że Brygada odstąpiła od ataku na oddział „Brzozy”, gdyż był on liczny (ok.120 osób u „:Brzozy” i ok. 1400 w Brygadzie) i dobrze uzbrojony.
Wniosek – NSZ atakowało tylko wtedy, gdy mieli miażdżącą przewagę.

Rząbiec – wspomina, że oddział „Tadka Białego” zaatakowała Brygada a udział w tej walce brał mjr „Rusin”. Opis bardzo pobieżny i całkowicie przemilczany jego udział oraz fakt wybicia oddziału „Karawajewa”. Dlaczego to ukrył?
Historycy NSZ w tym L. Żebrowski oburzają się, gdy padają głosy, że NSZ podejmowało walkę z okupantem hitlerowskim sporadycznie i na ogół przypadkowo. Uważam, że taka była prawda. NSZ uznało dwóch wrogów, ale ważniejszym byli komuniści, mimo że w tym czasie hitlerowcy robili większa krzywdę ludności polskiej.

Pon 22 Sty, 2007 15:10

Powrót do góry
1234
Porucznik

Porucznik




Posty: 699
Pochwał: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

A jak mówimy trochę szerzej, to wiesz może coś więcej na temat takich wydarzeń, jak uprowadzenie 46 ludzi z Teofilówki i rozstrzelanie ich w Łysowodach w marcu 1944, pacyfikacja Rudy Kosciańskiej i Julianina oraz walki w Ruskim Brodzie 8 grudnia 1943?
_________________
Nasza droga nie wiodła przez stepy
I pustynie ogromne piaszczyste
Dla nas twierdzą była leśna głusza
Wiejskie chaty i pola ojczyste

Pon 22 Sty, 2007 21:32

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 10, 11, 12  Następny Strona 3 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.