| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Następny
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Mariusz35
Dokonałem analizy wspomnień Wł. Kołacińskiego. Wykorzystałem do tego niżej podaną literaturę (przeczytanej a nie wykorzystanej nie ująłem):
Literatura:

1.BIESZCZANIN Zygmunt „Adam”, „Linia śmierci” Wydawnictwo MON 1969r.
2.BAKALARCZYK Adam, „Leśne boje”, Wydawnictwo MON, Warszawa, 1966r.
3.BOHUN – D?BROWSKI Antoni, „Byłem dowódcą Brygady Świętokrzyskiej NSZ”, Zakład Poligraficzny Edward Milewski, Michałowice, przedruk za: „Veritsa Foudation Publication Centre, London, Milla, 2001.
4.BÓR – KOMOROWSKI Tadeusz, „Armia podziemia”,, Studium Polski Poziemnej, Londyn 1979r.,
5.BORZOBOHATY Wojciech, „JODŁA – Okręg Radomsko – Kielecki ZWZ-AK 1939 -1945”, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1984 r.
6.CHLEBOWSKI Cezary „Pozdrówcie góry świętokrzyskie”, Iskry, 1969r.
7. CHLEBOWSKI Cezary „Reportaż z tamtych dni”, Krajowa Agencja Wydawnicza, 1986 r.
8.CHODAKIEWICZ Marek, GONTARSKI Piotr, ŻEBROWSKI Leszek – Tajne oblicze GL-AL., dokumenty”, Burchard Editio, Warszawa 1997, (108 dokumentów)
9.F?FARA Eugeniusz, „Nawrot” – „W świętokrzyskiej partyzantce”, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1969,
10.GAŁUSZKA Waldemar „ Ostępy i bezdroża” Wydawnictwo Promocyjne „Albatros”, Szczecin 1997r.
11. GMITRUK Janusz „Konspiracyjny ruch ludowy na kielecczyźnie 1939 – 1945” Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa, 1985.
11.HEDA „Szary”, „Wspomnienia Szarego”, Oficyna Wydawnicza Interim, Warszawa 1992
12.HILLEBRANDT Bogdan „Partyzantka na kielecczyźnie 1939 – 1945” Wojskowy Instytut Wydawniczy , Wydawnictwo MON, Warszawa 1970r.
13.HILLEBRANDT Bogdan, „Działania GL i AL. na kielecczyźnie” , MON, Warszawa 1962r.
14.HOJNACKI Bogusław „Robert”, „Wyjść z mroku” , wyd. MON, Warszawa 1980,
15.JANIC Marian, „Idą partyzanci”, Wydawnictwo MON, 1956r.
16.JANKOWSKI Stanisław M., „Steny z ulicy Mogilnej”, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 1977,
17.JELONEK Czesław, „Kartki z dziejów rozwoju harcerstwa na ziemi włoszczowskiej w latach 1916 - 1945”, Włoszczowa 1986 r.,
18.KAPCZYńSKI Włodzimierz, LIS Józef, NIEDBAŁ Jerzy, „Kryptonimy „Hetman” i „Chrobry” Armii Krajowej, cz. I., Zakład Poligraficzny „Print”, Włoszczowa,
19.KAPCZYńSKI Włodzimierz, LIS Józef, NIEDBAŁ Jerzy, „Kryptonimy „Hetman” i „Chrobry” Armii Krajowej, cz. II., Zakład Poligraficzny „Print”, Włoszczowa,
20.KAPCZYńSKI Włodzimierz, „Kryptonimy „Hetman” i „Chrobry” Armii Krajowej, cz. III, Zakład Poligraficzny „Print”, Włoszczowa,
21.KAPELUSZ Stefan - przysięgę do NSZ składał w dn. 6.06.42r przed Antonim WALKIEWICZ „Watra”. Od 22.09.1943 r. w oddziale „Żbika”, przy czym po śmierci brata działał tylko na terenie placówki Oleszno.
22. KAZIMIERSKI Mieczysław „Orkan”, „Leśna brać”, Ludowa Spółdzielnia Wyd. Warszawa 1972.
23.KOŁACIńSKI Władysław „Żbik”- „Między młotem a swastyką”,
24.MACHEJEK Władysław, „Kto następny”, Wydawnictwo MON, 1959,
25.MACIńSKI Tadeusz, WAGNER Wieńczysław, Od konspiracji do emigracji” (NOW – AK), Warszawa 1994r, Fundacja AK,
26.MAJ Tadeusz „Łokietek” – „Czerwona zieleń”, Nasza Księgarnia, Warszawa 1973 r.
27.MAńKO Włodzimierz, „”Wili” pod Kielcami”, Czytelnik, Warszawa 1982
28.MARCINKLOWSKI Władysław „Jaxa”, „Wspomnienia 1934 – 1945”, Wydanie z 1998r. “Burchard Edition”,
29.MŁUDZIK Mieczysław „Szczytniak”, „Polem, lasem”, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza Warszawa 1980r,
30.M?CZYńSKI Tadeusz, „Kalendarium z lat okupacji hitlerowskiej w latach 1939-1945 na Ziemi Włoszczowskiej”, s. 64. ( z 74 pp AK).
31.MOCZAR Mieczysław, „Barwy walki”, Wydawnictwo MON, 1968,
32.NAZAREWICZ Ryszard, „ Nad górna Wartą i Pilicą”, Wyd. MON, Warszawa 1964r. , Warszawa 1973r.
33.NAZAREWICZ Ryszard, „Armii Ludowej dylematy i dramaty”, Warszawa 2000,
34.ORKAN – ŁęCKI Tadeusz, “Nad wierną rzeką”, Wyd. MON, Warszawa 1973,
35.„Pamięci Narodowych Sił Zbrojnych we włoszczowskiem”, Zakład Poligraficzny „PRINT”, Włoszczowa 2001,
36.PAWLINA Piotr ps. „Piotr” – „Podziemni żołnierze wolności”, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1973r .
37.PIETRZYKOWSKI Jan, „Hitlerowcy w Częstochowie w latach 1939 – 1945”,Instytut Zachodni, Poznań 1959r,
38.PIETRZYKOWSKI Jan, „Hitlerowcy przed sądem w Częstochowie”, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1964 r.
39.PIETRZYKOWSKI Jan, „Tajemnice archiwum Gestapo”, Śląski Instytut Naukowy, Katowice 1989,
40.POPIEL Leszek „Antonowicz”, „Batalion „Nurta” – wyjątki z relacji adiutanta, „Nurt” relacje i wspomnienia”, Warszawa 1992 r.
41.Polski czyn zbrojny w II wojnie światowej – Polski Ruch Oporu 1939 – 1945 – praca zbiorowa, Wojskowy Instytut Historyczny, Warszawa 1988r.
1)Rozdział II, p.6. str. 116, „Stronnictwa i partie czwórporozumienia „ – Eugeniusz Duraczyński,
2)Rozdział V p.5. str. 279, „ Organizacje obozu narodowego” – Krzysztof Komorowski.
42.Praca zbiorowa, „Okupacja i ruch oporu w dzienniku Hansa Franka” tom II, „1943-45”, Książka i Widza, Warszawa 1972,
43.SOBIESIAK Józef „Maks” „Brygada Grunwald”, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1973r.
44.SOŁTYSIAK Marian, „Chłopcy Barabasza”, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1967,
45.SKWAREK Stefan, „1 Brygada AL im. Ziemi Kieleckiej”, Wydawnictwo MON, Warszawa 1977r.
46.SZCZEPAńCZYK Jerzy, „Partyzanckim szlakiem”, Wydawnictwo” Strażnica”, Celle, 1947r, drukowane w Hamburgu.
47.ŚLASKI Jerzy „Polska Walcząca” wyd. II, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1990r.
48.ŚLIFIERZ Mariusz, „Pożar o północy”, Wydawnictwo MON 1977r
49.ŚWIDERSKI Marian „ Dzik” – „Wśród lasów wertepów”, Instytut Wydawniczy PAX, 1983.
50.TARCHALSKI Mieczysław, „Włoszczowski Obwód Armii Krajowej – „Kaktus”, cz. I i „Na ścieżkach małej wojny” cz. II, - monografie – pamiętniki”, Zakład Poligraficzny St. Adamczak, Poznań, Poznań 1994,
51.TRZASKA Jan, „Gutek” „Partyzanckie ścieżki”, Wydawnictwo MON, Warszawa 1974r.
52. „WALKA I CIERPIENIE- Wspomnienia żołnierzy BCh”, Wydawca Ludowe Towarzystwo Naukowo Kulturalne, Kielce, 1999r. Wspomnienie Leona BOCHNIA „Grom”, „Akcja zbrojna w Czarnocinie”,
53.WAŻNIEWSKI Władysław, Walki partyzanckie nad Nidą 1939 – 1945” MON, Warszawa, 1969r.
54.WILCZUR Jacek E. , „Kazik Lwowiak” z oddziału „Ponurego”, a następnie w kompanii „Szorta” w batalionie „ Nurta” – „Sosny były świadkami” – Wydawnictwo MON, Warszawa 1982r.
55.Włoszczowskie zeszyty historyczne, nr 11, s. 114, Adam Szałowski, „Polegli pod Chotowem”,
56.„Z dziejów Ziemi Włoszczowskiej”, Krajowa Agencja Wydawnicza, Kraków 1980 r.,
57.ZIELIńSKI Zbigniew, „7 dywizja Armii Krajowej” , „Bellona”, Warszawa 2004,
58.ŻEBROWSKI Leszek, „Narodowe Siły Zbrojne – dokumenty- struktury-personalia”, Burchard Edition, Warszawa 1994 r. (Burchard Edition, 01-673 Warszawa, ul. Podleśna 15)









Ostatnio zmieniony przez Piotrk1 dnia Pon 12 Lut, 2007 19:43, w całości zmieniany 2 razy

Czw 03 Sie, 2006 14:25

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Rafus Napisałem, że był to największy oddział partyzancki NSZ. Jan Piwnik "Ponury", "Donat" był dowódcą zgrupowania partyzanckiego AK. Można to porównać z Brygadą Świetokszyską NSZ, w skład której też wchodziły różne oddziały.
Cytat:
co was fascynuje w NSZ - MNIE NIC

NSZ mnie też nie fascynuje ale interesuje, szczególnie sprawa podejrzeń o utrzymywanie kontaktów z Gestapo, współdziałanie na linii NSZ - AK, NSZ - BCh, zwalczanie partyzantki komunistycznej (polskiej i radzieckiej).

Czw 03 Sie, 2006 14:35

Powrót do góry
mariusz35
Podporucznik

Podporucznik





Posty: 328
Skąd: radomsko
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

prosze podac przyczyny usuniecia mojego postu morze ktos tu jest fascynatem nsz to wlasnie jest skrajne myslenie i poto jest forum i demokracja by morzna bylo mowic o swoich pogladach byle nie ublizac nikomu Smutny

Pią 04 Sie, 2006 8:52

Powrót do góry
RAFUS
Kapral

Kapral





Posty: 46
Skąd: Świętokrzyskie/Lubuskie/Wielkopolska
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

RAFUS napisał:
A co pwiece na toTadeusz Skarzyński "Bończa" (1915 – 1997), w czasie wojny adiutant dowódcy NSZ, jeden z założycieli Związku Żołnierzy Narodowych, był agentem SB o pseudonimie „Feliks”. Tak wynika z dokumentów Instytutu Pamięci Narodowej opracowanych przez dra Jan Żaryna i opublikowanych w Biuletynie IPN. Współpracę z UB rozpoczął w 1949 roku i trwała ona co najmniej do roku 1970. Rozpracowywał środowisko narodowe i emigracyjne. iiiiiiiii kicha

?ródło Nasz Dziennik, 8 luty 2006


Kolego, nie ma potrzeby pisać 3 postów pod rząd (na dodatek nie do końca poprawnie). A konfidenci byli wszędzie

ok. Zgadzam sie z twoją uwagą troche mnie poniosło.
Proszę o zrozumienie.
Sam pisałem że to forum to nie poligon złotych myśli niech więc tak pozostanie.
Czołg2

Pią 04 Sie, 2006 10:17

Powrót do góry
RAFUS
Kapral

Kapral





Posty: 46
Skąd: Świętokrzyskie/Lubuskie/Wielkopolska
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

RAFUS napisał:
A co pwiece na toTadeusz Skarzyński "Bończa" (1915 – 1997), w czasie wojny adiutant dowódcy NSZ, jeden z założycieli Związku Żołnierzy Narodowych, był agentem SB o pseudonimie „Feliks”. Tak wynika z dokumentów Instytutu Pamięci Narodowej opracowanych przez dra Jan Żaryna i opublikowanych w Biuletynie IPN. Współpracę z UB rozpoczął w 1949 roku i trwała ona co najmniej do roku 1970. Rozpracowywał środowisko narodowe i emigracyjne. iiiiiiiii kicha

?ródło Nasz Dziennik, 8 luty 2006


Kolego, nie ma potrzeby pisać 3 postów pod rząd (na dodatek nie do końca poprawnie). A konfidenci byli wszędzie

ok. Zgadzam sie z twoją uwagą troche mnie poniosło.
Proszę o zrozumienie.
Sam pisałem że to forum to nie poligon złotych myśli niech więc tak pozostanie.
Czołg2

Pią 04 Sie, 2006 10:22

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Mariusz35
Istnieje coś takiego jak słownik ortograficzny, zaglądaj do niego. Piszesz "morze" zamiast "może" i powtarzasz ten błąd stale.
Przed wysłaniem postu istnieje możliwość sprawdzenia poprawności tekstu - rób więc korekty.[b]

Pią 04 Sie, 2006 10:50

Powrót do góry
1234
Porucznik

Porucznik




Posty: 699
Pochwał: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Cytat:
współdziałanie na linii NSZ - AK,

Raczej za bardzo nie było. W zeszłorocznej Karcie jest fragment z pamiętnika żołnierza Barabasza, który wspomina, ze NSZ prześladowało członków AK, za co jeden z dowódców Barabasza urządził "pacyfikację", za co przez sąd polowy AK został skazany na KS. Jednak podczas odczytywania wyroku odstąpiono od jego wykonania, gdyż okazało się, że członkowie sądu mogą wkrótce podążyć za skazanym. Koniec końców facetowi włos z głowy nie spadł. kiedyś w necie wyczytałem, że NSZ chciało razem z AK zaatakować bodajże Moczara, na co dowódca AK zagroził, że byłaby to ostatnia walka NSZ na tym terenie.
A ostatnio wyczytałem, że członkowie NSZ oskarżają AK, że w potyczce pod Cacowem AK nie przyszła im na pomoc mimo wcześniejszej umowy.
Cytat:
NSZ - BCh

Ze współpracy pamiętam te bitwę, miejscowość zaczynała się na literę C... Ale - wstyd przyznać - w tej chwili nie pamiętam. W jakichś wspomnieniach wyczytałem, że w którejś wsi NSZ chciało załatwić podejrzewaną o komunizowanie rodzinę Durów. Niestety, mieli pecha, akurat wtedy, kiedy robili akcję przebywał tam niejaki J. Królik, ps. Baca, jeden ze starszych stażem partyzantów (1940 BONP, akcja na UG Jastków) i NSZ pogoniono. W rewanżu rozbrojono miejscowa placówkę NSZ.
Znalazłem jeszcze coś takie. W grudniu 1943 OS BCh S. Śnitki rozbroił 7 NSZ i odebrał im "zarekwirowane" we wsiach przedmioty. W rewanżu Żbik zaczął likwidować bechwskie placówki. Efektem było starcie BCh i NSZ pod Rokitną.
8 grudnia 1943 oddział Toma próbował spacyfikować wieś Ruski Bród - bazę OS J. Madeja, zginęło 4 mieszkańców, ale napad odparto.
W marcu 1943 we wsi Teofilów pow. Opatów NSZ zgarnęło 46 mieszkańców i rozstrzelało ich w Łysowodach.

_________________
Nasza droga nie wiodła przez stepy
I pustynie ogromne piaszczyste
Dla nas twierdzą była leśna głusza
Wiejskie chaty i pola ojczyste

Pią 04 Sie, 2006 14:52

Powrót do góry
Grot-Dziobecki
Major

Major





Posty: 1916
Pochwał: 3
Skąd: Warszawa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Kolego mariusz35,pisanie o kilkudziesięciotysięcznej sile partyzanckiej per "gówno" wykracza poza zasady dobrego wychowania.

Nie 06 Sie, 2006 21:37

Powrót do góry
1234
Porucznik

Porucznik




Posty: 699
Pochwał: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Grot-Dziobecki napisał:
Kolego mariusz35,pisanie o kilkudziesięciotysięcznej sile partyzanckiej per "gówno" wykracza poza zasady dobrego wychowania.

Co do tego wyrazu na g. to się zgadzam. Co do liczebności to już bym polemizował. 70 tys. miała NOW. Potem podczas scalenia, scaliła się część związana z przedwojennym SN. Pozostał ONR i Związek Jaszczurczy (oraz trochę drobniejszego planktonu). Biorąc pod uwagę przedwojenne poparcie dla SN i ONR to raczej sugerowałbym, że większość się scaliła i to spora większość. skąd więc w NSZ znów 70 tys? Pobóg-Malinowski pisze o kilkunastu tysiącach i sadzę, że to juz jest bliższe prawdy.

_________________
Nasza droga nie wiodła przez stepy
I pustynie ogromne piaszczyste
Dla nas twierdzą była leśna głusza
Wiejskie chaty i pola ojczyste

Wto 08 Sie, 2006 12:28

Powrót do góry
Grot-Dziobecki
Major

Major





Posty: 1916
Pochwał: 3
Skąd: Warszawa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

http://encyklopedia.pwn.pl/49964_1.html - podana ilość: 72,5 tys
http://pl.wikipedia.org/wiki/NSZ - podana ilość: 70-90 tys

Liczebność podawana przez zainteresowanych (ZŻ NSZ) też oscyluje wokół tych liczb.

Przedwojenny Obóz Wielkiej Polski, będący poprzednikiem ONR, liczył ponad 200 tysięcy członków. Niewielka ilość ONRowców była spowodowana działaniami piłsudczyków w tą organizację wymierzonymi.

Wto 08 Sie, 2006 13:26

Powrót do góry
1234
Porucznik

Porucznik




Posty: 699
Pochwał: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Rzecz w tym, że wszystkie organizacje sobie liczbę członków zawyżają. Na wikipedię bym się nie powoływał, encyklopedie ogólne... są jakie są. To może proszę o liczbę scalonych z NOW i tych którzy pozostali w NSZ, bo tu nikt żadnych danych nie podaje, a mogą być ciekawe.
A OWP to właśnie raczej SN a nie ONR.

_________________
Nasza droga nie wiodła przez stepy
I pustynie ogromne piaszczyste
Dla nas twierdzą była leśna głusza
Wiejskie chaty i pola ojczyste

Wto 08 Sie, 2006 14:01

Powrót do góry
Grot-Dziobecki
Major

Major





Posty: 1916
Pochwał: 3
Skąd: Warszawa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Trochę danych odnośnie liczebności:

"Stan zaprzysiężonych [członków Związku Jaszczurczego-dop.mój] osiągnął liczbę 60.000 do 65.000 członków" (Stanisław Jaworski, "Związek Jaszczurczy-Narodowe Siły Zbrojne")

"Stan liczbowy NSZ wachał się od 70,000 do 75,000 ludzi. Według raportu stanu z dnia 1-go października, 1943, przewiezionego do Londynu przez majora Zochowskiego [major dyplomowany Stanisław Zochowski, kurier kierownictwa NSZ-dop.mój] było: oficerów-865, podchorążych-681, podoficerów-5941, i szeregowych-64,942. Razem: 72429 ludzi" (autor jak wyżej)

I kilka przykładów:
"w Toruniu batalion tzw. Milicji Pomorskiej podporządkowanej Komendzie ZJ liczył około 1.000 ludzi. Stan Okręgu Śląskiego liczył od 4,000 do 5,000 ludzi" (j.w.)

Połączenie ZJ z SN w pierwszych miesiącach 42 wyglądało tak: ZJ-60-65 tysięcy ludzi, po połączniu NSZ 70-75 tysięcy. "Frakcja Stronnictwa Narodowego wniosła około 10% sił rzeczywistych w terenie, za to w większości obsadziła Sztaby" (ta sama książka)

[W rozmowach scaleniowych NSZ-AK-dop.mój] Frakcja SN dążyła do wzmocnienia osobistych pozycji przez wniesienie do AK "wiana" 70,000 ludzi, zalegalizowanych NSZ-owców" (j.w.)

Pozostaje jeszcze kwestia ilu endeków było w AK i BCh. Myślę że liczba ok. 70 tysięcy jest jak najbardziej historyczna.

Pozdrawiam

Wto 08 Sie, 2006 16:48

Powrót do góry
1234
Porucznik

Porucznik




Posty: 699
Pochwał: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Normalna rzecz, że wszyscy sobie stany zawyżali i AK też nie była wyjątkiem. Ja z kolei co do ZJ spotkałem się z liczbą 10 tys. (w tej chwili nie pamiętam gdzie). Najbardziej miarodajne byłyby jakieś raporty AK. Pytanie: co rozumiesz pod sformułowaniem
Cytat:
Pozostaje jeszcze kwestia ilu endeków było w AK
? Na pewno wielu, biorąc pod uwagę scalone NOW Mr. Green . Jeżeli chodzi o BCh to liczba ta poszłaby nie wyżej niż kilkadziesiąt. Po przejrzeniu "Słownika biograficznego żołnierzy BCh okręgu IV" Wojtasa, pojawia się raptem kilka takich nazwisk, zresztą tu przepływ ludzi był minimalny. Z kolei w województwie krakowskim stosunki BCh już z samym AK-NOW były tak napięte, że dochodziło do "buntowania" całych oddziałów (BCh kilka przeciągnęły do siebie), likwidowania ludzi i przygotowania do generalnej zbrojnej rozprawy po wojnie, tak więc nie sądzę, żeby tu mogło dojść do jakiejś większej współpracy BCh - NSZ.
PS. W/W książka jest dość stara, a jeszcze biorąc pod uwagę, że jej autorem jest wydawca Zeszytów Historycznych Narodowych Sił Zbrojnych i wspominając bajki w tych zeszytach zawarte, nie opierałbym się jednoznacznie na tym źródle.

_________________
Nasza droga nie wiodła przez stepy
I pustynie ogromne piaszczyste
Dla nas twierdzą była leśna głusza
Wiejskie chaty i pola ojczyste

Wto 08 Sie, 2006 19:40

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Interesuje mnie oddział NSZ "Żbika" a co za tym idzie Brygada Świętokrzyska i całe NSZ.
Pierwszą organizacja SN był NOW. Z moich ustaleń (różne wydania) wynika, że na podstawie rozkazu z 4.11.1942r AK podporządkowało się ok. 70.000 ludzi. Ok. 10.000 nie podporządkowało sie temu rozkazowi i po połączeniu że Związkiem Jaszczurczym w d. 20.09.1942 utworzono NSZ. Związek ten był szczególnie silny w warszawskim i kieleckim. W pozostałych rejonach poparcie miał niewielkie. Wg mnie podawana przez źródła NSZ liczba ok. 70.000 jest mocno zawyżona. Przecież później nastąpił kolejny rozłam w NSZ. Na podstawie umowy zawartej pomiędzy Komorowskim "Borem" z AK a Kurcyuszem "Żegotą" z NSZ w 1943r znowu część NSZ przeszła do AK. Do formalnego scalenia miało dojść w dn. 1.09.1943r ale przeciągało się to dosyć długo. Częściowa finalizacja nastąpiła dopiero w marcu 1944r. Po śmierci Kurcyusza nowym dowódca został Nakoniecznikoff - Klukowski "Kmicic", który tę umowę zakwestionował.
Tak więc liczebność NSZ była różna w różnych okresach. Układy scaleniowe zrobiły swoje. Tak więc można zakładać, że wszystkie organizacje polityczne liczebność swych członków o ile nie zawyżały to podają z okresu gdy były najliczniejsze.
Zastanawiałem sie już na tym problemem. Przyjąć chyba należy, że np. AK podając liczebność swych członków ujmuje tych, którzy przeszli z NOW, NZS i BCh, a te ostatnie ujmują tych, których policzyło już AK.
Brygada Świętokrzyska NSZ w najlepszym okresie liczyła ok. 1450 ludzi.

Pon 28 Sie, 2006 19:37

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

1234
Cytat:
Znalazłem jeszcze coś takie. W grudniu 1943 OS BCh S. Śnitki rozbroił 7 NSZ i odebrał im "zarekwirowane" we wsiach przedmioty. W rewanżu Żbik zaczął likwidować bechwskie placówki. Efektem było starcie BCh i NSZ pod Rokitną.


Czy masz jakieś bliższe informacje na ten temat?
Kołaciński w swych wspomnieniach podaje, że w lutym 1944 patrol jego oddziału dowodzony przez "Kmicica" rozbroił 3 z BCh zabierając im rkm. We wsi Nakło zostali zatrzymani przez oddział Stanisława Śnitki "Sowy". "Kmicic" zbiegł i powiadomił Kołacińskiego o zatrzymaniu jego ludzi przez BCH. Kołaciński z oddziałem zaczął szukać "Sowy" i ok. 23.02.1944 natknął się na niego w Rokitnie. Dogadali się. Zabrany bechowcom rkm oddal, jego ludzie zostali zwolnieni.
Mam materiały z których wynika, że w grudniu 1943 jego patrol działa w okolicach Lelowa i tam rozprawiał się z BCh. W Wydartuchach koło Boguniłka patrol ten został zaatakowany przez Niemców. Zginął tam Stanisław Kapelusz "Zagłoba" z NSZ. Za niedopełnienie obowiązków, na mocy wyroku sądu NSZ rozstrzelany został Tadeusz Trenda "Ryś" będący dowódcą tego patrolu. Dodać przy tym należy, że Trenda był dowódcą oddziału NSZ zanim zaczął dowodzić nim Kołaciński. Był dla Kołacińskiego niewygodny.

Pon 28 Sie, 2006 19:58

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Czy jest ktoś posiadaczem wspomnień Kołacińskiego?

Czw 07 Wrz, 2006 13:17

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Władysław KOŁACIńSKI „Żbik” rodzice – Wincenty i Magdalena zd. Król,
ur. 10.03. 1911r. we wsi Piekary, gm. Woźniki, pow. Piotrkowski, w wielodzietnej rodzinie chłopskiej (Eugeniusz OWCZAREK „Wiarus” podaje w WZK nr 11, str. 273 w artykule „Wojenne losy”, że ojciec Kołacińskiego był w gminie wójtem. Wg pisma z Gminy Wola Krzysztoporska wójtem był Stanisław Kołaciński, który nie był spokrewniony z rodziną Władysława Kołacińskiego.), zm. 8.11.1995 r. w USA.
ANALIZA WSPOMNIEń
„Między młotem a swastyką”

09.39r. - udział w kampanii wrześniowej na wybrzeżu do ok. 13.09.1939r.
18.09.39r. - obóz internowanych, nie podaje gdzie – do ok. października, listopada 1939r.
Wg informacji popdanych w: http://www.aspektpolski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1086&Itemid=30
w dn. 18 września 1939 r. dostał się do niewoli w Stargardzie Pomorskim.

6.40r. powrót do domu,
ok.15.08.40r. - wstępuje do NOW, pomocy udziela por. Józef Krasuski „Jastrzębiec”.
09.40r. - Żbik zostaje komendantem NOW w gm. Wożniki, później w gm. Parzeniowice i Krzyżanów.

Kandydaci do NOW, posiadający stopień wojskowy, po wstępnym przeszkoleniu kierowani byli na kursy dowódców, a po ich ukończeniu i odbyciu praktyki, kierowani do jednostek terenowych. Kandydaci bez stopni wojskowych przechodzili najpierw szkolenie organizacyjne a następnie wojskowe .
Brat jego Józef Kołaciński w dn. 5.4.1941 r. transportem radomskim przybył do KL Auschwitz, gdzie otrzymał numer 12297. Zmarł 3.08.1941r. Przyczyna aresztowania i zgonu nieustalona.


Wczesna wiosna 1943r. - ucieka przed Niemcami z Piekar do Częstochowy. Uzyskuje dokumenty na nazwisko Władysław Leszczyński „Żbik”.
1943r. - rozłam w NOW i przechodzi do NSZ. Zostaje początkowo komendantem Akcji Specjalnej na powiat włoszczowski a później okręgu Częstochowa. Przez Tomasza Jarczewskiego „Tomasz” skierowany do
pow. włoszczowskiego gdzie montuje 10 sekcji (6+1). Uzbrojenie słabe. Podlega dowódcy okręgu Częstochowa, Stanisławowi SZAJNA „Esman”.

Wiosną 1943r. „Żbik” na terenie powiatu włoszczowskiego usiłuje utworzyć oddział partyzancki. Zwerbowałczęść ludzi z NOW, którzy byli już scaleni z oddziałami AK. Z pozostałych członków NOW oddział utworzył Tadeusz Kozłowski „Piotr”.
Decyzja o scaleniu NOW z AK zapadła 4.05.42 r. i rozkazem z dnia 4 -11-1942 r. część oddziałów NOW włączono do AK. Reszta połączyła się z istniejącym od końca 1939 r. „Związkiem Jaszczurczym” i dn. 20.09.42 r. utworzono Narodowe Siły Zbrojne (NSZ). W ramach NSZ, w połowie 1943r. powstały oddziały Akcji Specjalnej, których głównym zadaniem była walka z komunistycznymi oddziałami partyzanckimi (zarówno polskimi jak i rosyjskimi). „Związek Jaszczurczy” to ramię zbrojne Obozu Narodowo - Radykalnego „ONR-ABC, którego komendantem był Władysław MARCINKOWSKI „Jaxa”. Po połączeniu z NSZ „Jaksa” zostaje Szefem Rady Politycznej NSZ, a później z-cą dowódcy Brygady Świętokrzyskiej. Komendantem NSZ zostaje płk OZIEWICZ, a po jego aresztowaniu i wywiezieniu do Oświęcimia komendantem NSZ zostaje Tadeusz KURCYUSZ „Żegota”.


4.1943r. - Żbik, Esman, Janusz i współdziałająca bojówka księdza por. Feliksa KOWALIK ps. „Zagłoba” dokonują napadu na bank w Częstochowie.
Była to największa akcja tego czasu, o której było bardzo głośno.
Napadu na bank w Częstochowie dokonała bojówka NOW pod dowództwem „Zagłoby” z Radomska. W marcu 1943 Częstochowie zdobyto umundurowanie, które następnie wykorzystane zostało w tej akcji. W dn. 20.04.43 r. wyjechano samochodem z Radomska. W Folwarkach zabrano uczestników akcji ubranych w zdobyczne mundury
i przez Rudniki pojechano do Częstochowy. Po napadzie odjechano samochodem do Św. Anny, gdzie zdobyto drugi samochód, do którego przeładowano skradzione pieniądze. Ze Św. Anny samochód z pieniędzmi pojechał na Koniecpol, Secemin, Włoszczowę, Kluczewsko, Przedbórz, Czermno. Samochód, który użyty był w akcji, pojechał ze Św. Anny na Cielętniki i tam został ostrzelany przez ścigających Niemców. Tam samochód porzucono i od Cielętnik w kierunku Przedborza uczestnicy akcji udali się pieszo.
W dn. 19.04.43r. w przedsiębiorstwie przewozowym Otto Weinerta w Radomsku zamówiono samochód do przewozu mebli z Częstochowy do Kodrąbia w pow. radomszczańskim. Kierowcą był pracownik tej firmy, Grzegorz KRUćKA. Za Radomskiem samochód został zatrzymany przez 4 ubranych po cywilnemu mężczyzn. Po wejściu do samochodu polecili podjechać pod las, gdzie czekało dalszych kilku mężczyzn ubranych w mundury Wehrmachtu. Ok. godz. 1000 zatrzymali się przed Bankiem Emisyjnym w Częstochowie. Do banku weszło ok. 10 cywilów i 8-10 osób w mundurach Wehrmachtu. W czasie akcji padł jeden strzał. Zabrano ok. 2.600.000 złotych. Uczestnicy napadu odjechali w kierunku Świętej Anny. Niemcy zorganizowali pościg, ale okazał się nieskuteczny, chociaż ostrzelali uciekających. Dowódcą grupy był „Zagłoba”, (Feliks Kowalik) wikary z parafii Czermno koło Przedborza, z NOW .
„20.04.43 r. grupa 12 ludzi z AK, częściowo w mundurach niemieckich dokonała napadu na Bank Emisyjny w Częstochowie. Zabrano 2.600.000 zł” .
http://www.thecorporatepage.com/pl:Narodowe_Si%C5%82y_Zbrojne - jest podane:
20 IV 1943 r. - uderzenie wspólnie z AK na Bank Emisyjny w Częstochowie wykonane przez oddziały "Stepa"(Adam Goldfinger lub Henryk Figuro-Podhorski) i "Zagłoby".
2 http://radomszczanska.strefa.pl/arch/19_612/07.htm jest podane:
Radomsko, styczeń 1943. W kręgu dowódców NOW trwa dyskusja, czego należy dokonać wraz z nastaniem wiosny, ażeby było to dotkliwe dla okupanta i jednocześnie by pomścić wyeliminowanych przez niego kolegów. NOW na szczeblu centralnym wydawał ostatnio czasopismo WALKA, którego naczelnym redaktorem był znany po wojnie z Wolnej Europy Wiktor Trościanko. W tym czasie z braku pieniędzy zawieszono wydawanie czasopisma. Dlatego przeważyła opcja, żeby pieniądze na czasopismo zdobyć na Niemcach. Należało wytypować bank dokonujący dużych obrotów gotówkowych z zawsze pełną kasą. Czegoś takiego w Radomsku nie było. Idealnym wydawał się Bank Emisyjny w Częstochowie w II Alei Najświętszej Marii Panny, zajmujący I i II piętro (przy czym kasa była na piętrze pierwszym), oddalony 50 metrów od ratusza. Już w styczniu ustalono, że dniem akcji będzie 20 kwietnia, obchodzony przez Niemców z wielką pompą jako urodziny Hitlera.
Ustalono, że uczestnicy akcji będą ubrani w mundury Wehrmachtu, które należało skompletować jeszcze tej zimy (tzn. 1943). Należało znaleźć je poza Radomskiem. Wybrano majątek Kluczewsko pod Włoszczową, wtedy pod zarządem niemieckim. Był tam ośrodek wypoczynkowy dla oficerów Wehrmachtu, gdzie stale przebywało 12 - 16 osób. Pilnowało ośrodka kilku żołnierzy ze starszych roczników. Zakończona powodzeniem akcja odbyła się w lutym 1943 r. Gdy wszystko było rozplanowane ze szczegółami, wynikł problem związany z wyznaczonym na dowódcę akcji księdzem Kowalikiem ps. Zagłoba. Jako duchowny musiał uzyskać zgodę biskupa na uczestniczenie w akcji. Dyspensę otrzymał od ordynariusza częstochowskiego ks. dra Teodora Kubiny. Ciężarówkę wynajęto wraz z kierowcą od radomszczańskiego volksdeutscha Weinerta, jakoby do przewozu mebli z Częstochowy do Radomska. Kierowca nazywał się Krućko, mieszkał przy ulicy Mickiewicza. Ciężarówka była o wysokich burtach pod plandeką o napędzie na tzw. Holzgass, czyli gaz drzewny. Jej maksymalna szybkość nie przekraczała 40 km/godz. Plan był taki, że rano 20 kwietnia Zagłoba i Orzeł wyjadą tym autem do Częstochowy, a w lesie za Folwarkami będzie czekał oddział poprzebierany w niemieckie mundury. Po zatrzymaniu ciężarówki mieli załadować się na skrzynię, a jeden z nich miał zastąpić kierowcę. Tak się też stało i auto było przed bankiem około godz. 10 rano. W tym czasie przed ratuszem roiło się od hitlerowskich mundurów uczestników fety urodzin Hitlera. Zgodnie z porzekadłem: "najciemniej jest pod latarnią", ciężarówka z przebierańcami nie wzbudziła żadnych podejrzeń na zatłoczonej ulicy. Wystawiono posterunek, albowiem przed zakończeniem akcji nikt nie miał prawa wyjść z banku. W tym banku transakcje pieniężne załatwiali cywilni i mundurowi Niemcy. Już wewnątrz banku wszystko przebiegało zgodnie z planem. Zagłoba sterroryzował bronią kasjera, a jego "asystenci" ładowali pieniądze do worków. Potem wrzucono pieniądze na ciężarówkę, która zgodnie z planem natychmiast ruszyła pełnym gazem. Ale teraz nastąpiło coś nieprzewidzianego, co omal nie stało się tragedią. Zagłoba, dowódca grupy - nie zdążył wskoczyć do samochodu. Rozpoczął się jego wyścig z czasem, który jednak wygrał i z pomocą pozostałych wdrapał się pod plandekę. Nasuwa się spostrzeżenie, że przy współczesnych autach byłby bez szans.
Akcja była tak zuchwała, że nawet po fakcie nie mogła dotrzeć do świadomości służb niemieckich. Dopiero po długich minutach zarządzono pościg. W tym czasie powolny (według kryteriów dzisiejszych) samochód wyjechał już z Częstochowy i najszybciej jak potrafił mknął w kierunku Koniecpola. Pościg żandarmerii trwał przez Mstów, Przyrów, Świętą Annę aż do lasów wsi Cielętniki. W międzyczasie uczestnicy akcji zarekwirowali w św. Annie osobowego niemieckiego Mercedesa i przerzucili doń pieniądze. Rozbito się na dwie grupki. Zagłoba i Orzeł przez Koniecpol, Włoszczowę, Przedbórz zdołali dojechać do wsi Czermno, gdzie ukryto pieniądze na plebanii. Pozostała dziesiątka dojechała zwartą grupą do lasu pod Cielętnikami. Prawie w ostatniej chwili. Trzy auta żandarmerii podjechały już na skraj lasu. Od strony ściganej grupy oddano kilka strzałów, dlatego żandarmi nie odważyli się podejść dalej. Dopiero na drugi dzień połączone siły żandarmerii, Wehrmachtu, nawet granatowej policji otoczyły lasy Dąbrowy Zielonej, Cielętnik, Sekurska, Żytna, Maluszyna, rozpoczynając metodyczną obławę, zakończoną kompletnym fiaskiem.
Po pieniądze zgłosił się na plebanię specjalny emisariusz z Warszawy. Pismo NOW miało już za co wychodzić. Uczestnicy rozproszyli się, oczekując nowych rozkazów AK. Nastąpiło już scalenie tej części NOW z AK. Z miasta Radomska pochodziło czterech uczestników tej akcji, pozostali z Wielgomłyn, Sokolej Góry. W Radomsku przy ulicy Sanickiej mieszka jeden z jej uczestników dziś w stopniu pułkownika w stanie spoczynku - Jan Załęcki. (Wiesław A. Leśniewski TOnZ)


color=red][/color]Z posiadanych informacji wynika, że ‘Żbik” w tej akcji nie brał udziału.

04.43r. - napad na magazyny w Kielcach. Udział brali : Żbik oraz Marcin Batorski ps. „Śmigły”,Edward Gieroń „Kukułka”, Euzebiusz Kuś „Szach” z Kurzelowa oraz Tadeusz Jażdżyński „Cenek” z Kielc.
05.43r. - wykonanie wyroku śmierci na agencie Gestapo Pani Kaczmarek. „Żbikowi” brak odwagi na jego wykonanie, więc robi to jego wspólnik.
1.6.43. - Wielgomłyny k. Radomska - „Żbik” ma wykonać wyrok na sekretarzu gminy. Nie wykonuje go jednak, a w kilka miesięcy później robi to AK.
1.6.44. - zbiórka pod Miechowem celem dokonania napadu na gorzelnię w Podlasiu. Szli z Kurzelowa.
Koniec 06.43r. - Napad nie udał się. Idą przez Koniecpol do Białej. W Koniecpolu postanawiają napaść na Bantschutzów, lecz nie udało się. W tym okresie kilka różnych akcji w tym nieudany napad na pociąg.

W czerwcu 1943 r. ppor. Stanisław SZAJNA „Esman” z NOW przeprowadził napad na posterunek Wehrmachtu na stacji kolejowej w Koniecpolu. Napad się nie udał, a „Esman” został ranny w nogę. Leczył się u Wojciecha Adamskiego „Czajka” w Kluczewsku.

W okresie od marca do końca czerwca 1943r. oprócz akcji na bank w Częstochowie - w której nie brał udziału - pozostałe akcje to konfiskaty z majątków lub akcje nieudane.


Ostatnio zmieniony przez Piotrk1 dnia Sro 06 Cze, 2007 10:30, w całości zmieniany 1 raz

Pią 22 Wrz, 2006 12:56

Powrót do góry
RAFUS
Kapral

Kapral





Posty: 46
Skąd: Świętokrzyskie/Lubuskie/Wielkopolska
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Re: Władysław KOŁACIńSKI "Żbik" NSZ -bohater czy a

Piotrk1 napisał:
Szukam partnerów do dyskusji na temat wspomnień zawartych w książce Wł. Kołacińskiego "Między młotem" a swastyką". Był dowódca największego oddziału partyzanckiego NSZ działającego w woj. kieleckim.
Odnośnie zawartych tam wspomnień mam wiele wątpliwości.
Temat NSZ i Brygady Świętokszyskiej w ogólnych zarysach wiele razy był poruszany.
Mnie interesuje konkretnie działalność tego oddziału.
Czołg2

to nie był największy oddział partyzancki z tego co wiemy ponieważ największym był oddział PONUREGO.

Sro 27 Wrz, 2006 9:37

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Jan Piwnik "Ponury", "Donat" był dowódcą zgrupowania partyzanckiego a nie dowódcą oddziału. Zgrupowanie "Ponurego" można porównać ze zgrupowaniem NSZ Brygada Świętokrzyska, którego dowódcą był Antoni Dąbrowski "Bohun".

Sro 27 Wrz, 2006 14:35

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

ok. 21.07. 43 – aresztowanie i pierwsze wstępne przesłuchanie w Gestapo na II piętrze. Był przesłuchiwany, ale nie torturowany. Podał prawdziwe nazwisko, a Fikus sprawdzał te dane telefonicznie, rozmawiając z sołtysem miejscowości, z której „Żbik” pochodził.
Mógł być doprowadzony do siedziby Gestapo przy ul. Klińskiego 10 w Częstochowie. W piwnicy były trzy cele a przesłuchań dokonywano na II piętrze.
21.07.43r. – przewiezienie do więzienia, gdzie osadzony został w celi nr 38 na II piętrze.
Aresztowanych umieszczano w więzieniu na Zawodziu. Więźniowie polityczni byli przetrzymywani na oddziale specjalnym mieszczącym się na II piętrze (cele nr 26-40). Oddział ten utworzony został na przełomie 1942/43 r. i obsługiwany był wyłącznie przez funkcjonariuszy SS i Gestapo. Kartoteki prowadzili Niemcy, obsługa polska nie miała tam prawa wstępu.
24.07.43r. – drugie przesłuchanie,
27.07.43. - trzecie przesłuchanie. Jest torturowany, ma wybite zęby. Podaje, że przesłuchiwał go Fikus.
Oberscharf?rher Franz FIKUS – był funkcjonariuszem Gestapo w
Częstochowie. Pełnił rolę tłumacza oraz konwojenta. Prowadził niektóre
sprawy, werbował i obsługiwał konfidentów, czasami wyposażał ich w
broń krótką. Jeden z najbardziej sadystycznych gestapowców. Zatrzymany w 1948r i skazany na karę śmierci .


17.08.43 - czwarte przesłuchanie, był bity przez Fikusa.
W dn. 9.08.1943 r. – agenci gestapo – wśród nich był „Cenek” Tadeusz JAŻDŻYńSKI) - likwidują Komendę Powiatową NOW-NSZ we Włoszczowej. Mimo, że Komenda Okręgu Częstochowa, tj. szef dywersji „Esman” (Stanisław Szajna) oraz komendant dywersji „Żbik” Władysław Kołaciński) wiedzieli, że „Cenek” jest agentem gestapo, nie wydano na niego wyroku śmierci i nie starano się go zlikwidować. Zatrzymany został przez patrol NOW-AK z oddziału „Piotra” (Tadeusza Kozłowskiego) i rozstrzelany w dn. 29.12.1943 r. przy młynie w Nadolniku. W kilkanaście dni później Kozłowski został zastrzelony przez NSZ.

19.08.43 – piąte przesłuchanie, bity po twarzy, konfrontowany, hardou udzielał odpowiedzi na pytania. Okazano mu zdjęcie „Esmana” Po zakończonym przesłuchaniu poprosił Fikusa, aby pomógł mu wyjść na wolność obiecując za to 50000 zł. Stwierdził, że pochodzi z bogatej rodziny.

22.08.43. – transport do Oświęcimia. Z więzienia wychodzili w szeregach, które były powiązane sznurami. W wagonie posadzono 20 osób przy czym więźniowie zajęli jedną połowę wagonu, a konwojenci (12 osób) drugą. W wagonie zajął miejsce jako drugi od drzwi - po prawej stronie. Drzwi z prawej zamknięte a z lewej lekko uchylone. Na jednej ze stacji część konwojentów wyszła z wagonu i pozostało ich tylko dwóch. Gdy zatrzymali się na stacji w Mysłowicach, zorientowali się, że ktoś z transportu chciał uciec, gdyż mówili o tym wartownicy.

Regułą (od której Gestapo nie odstępowało) było krępowanie rąk osobom przeznaczonym do transportu drutami. Pociągi do obozu w Oświęcimiu były zawsze przepełnione.

Poczta Muzeum <muzeum@auschwitz.org.pl> podaje:
Witam, Przeciętny transport liczył 1500-2000 osób. > pozdrawiam >
Beata Kłos > dział wydawnictw i informacji

Muzeum <muzeum@auschwitz. podaje w piśmie z dn. 4.03.2005 skierowanym do mnie: "W dn. 23.08.1943 z dystryktu radomskiego przybył transport 766 więźniów oznaczonych numerami 137420 - 138185 oraz 118 kobiet oznaczonych numerami 54999-55116. Brak informacji czy w transporcie tym były osoby zabrane z więzienia w Częstochowie - Zawodziu. W muzealnym archiwum jest relacja Dionizego Lechowicza (nr obozowy 137555) i wzmianka, że "w drodze zbiegło kilka osób, słyszeliśmy strzały""

23.08.43. po północy – ucieczka z transportu w Mysłowicach. Wcześniej przegryźli więzy na rękach, zaatakowali konwojentów, przy czym Kołaciński jednego z nich wyrzucił z wagonu.

Sposób ucieczki i trasa przejścia do Skorkowa opisana bardzo pobieżnie. M.in. razem z nim uciekli : Krysiak z PPR, „Narodowiec” z NSZ, Deszcz „Wicek” z AK, Majchrzak, Hanulak, Kaczmarek. „Żbik” podaje, że pierwszą miejscowość jaką napotkał po ucieczce z pociągu była wieś Niemce, a drugą, oddalona o ok. 3,5 km od niej, to wieś Bory.
Wicek i Narodowiec – osoby o takich pseudonimach były w oddziale AK Floriana Budniaka „Andrzej”. O innych brak jakiejkolwiek informacji.

Podane miejscowości istnieją, lecz nie w tym miejscu gdzie powinny być wg „Żbika”. Po porównaniu opisu miejsca ucieczki z topografią terenu wnioskować można, że ucieczka nastąpiła w dzielnicy Kosztowy w Mysłowicach. Dopiero tam zaczyna się wysoki nasyp i są lasy. Dalej, w dzielnicy Imielin nasypu już nie ma. Tor kolejowy na tym odcinku biegnie z północy na południe, z lekkim odchyleniem na wschód. Wieś Niemce, to obecnie dzielnica Ostrowy Górnicze, leżące w granicach Sosnowca. Z nazwy Niemce pozostała tylko karczma o nazwie „U Niemca”.
W tym rejonie znajdowały się dwie miejscowości Bory. Jedna znajduje się w obecnych granicach Jaworzna, koło Jelenia, a druga w obecnych granicach Dąbrowy Górniczej, koło Łagiszy. Ponadto niedaleko Maczek w Sosnowcu znajdowała się miejscowość Bór. Odległość od Kosztów, tj. przypuszczalnego miejsca ucieczki Kołacińskiego do wsi Niemce wynosi ok. 14 km w linii prostej, w kierunku północno - wschodnim.


„Żbik” podaje, że po godz. 0.oo dn. 23.08.43r. po wyskoczeniu z pociągu (prawdopodobnie w Kosztowach)uciekał w kierunku północno-wschodnim (a więc musiał uciekać prawie równolegle do torów kolejowych)., przechodzi przez pole do lasu (przy torowisku jest pole, ale żeby dojść do lasu należy iść w kierunku wschodnim),dochodzi do następnych torów kolejowych (linia kolei piaskowej w dzielnicy Mysłowic, Dziećkowice). Idąc dalej na północ mija łąkę, pole, las, dochodząc do rzeczki (powinn to być rzeka Przemsza, szerokości ok. 8 m, dno muliste, po której podczas wojny przewożono na barkach węgiel, trudna do przebycia wpław).Dalej idzie przez zagajniki, pola, łąki, lasy i świtem (ok. godz. 5oo dn. 23.08. - poniedziałek),dochodzi do wsi Niemce, bogatej z murowanymi domami, zamieszkałej przez kolonistów niemieckich (Niemce były osadą biedną, o zabudowie murowanej i drewnianej, w której wbrew nazwie nie było kolonii niemieckiej). W łanie pszenicy przy wsi Niemce spędza cały dzień, (od północy, do ok. godz. 500 przeszedł ok. 14 km licząc w linii prostej. Po drodze musiał przejść trzykrotnie przez tory kolejowe, rzeki Przemsza i Biała Przemsza, drogi, oraz osady: Dąbrowa Narodowa, Juliusz, Zawodzie. Aby te miejscowości obejść, trasa wyniosłaby ponad 20 km. Czy osoba mająca trudności w poruszaniu się – m.in. rozbite kolano i głowa, zwichnięta noga, powiększone gruczoły w pachwinach – byłaby w stanie przejść tę trasę?).
O zmierzchu (ok. 20oo dn. 23.08.) obchodzi wieś, i zostawiając ją z lewej strony skręca na północ, przechodzi przez tory kolejowe i dalej idzie leśną drogą. Po jakimś czasie wchodzi na ścieżkę biegnąca obok torów, a po kilku godzinach (rano dn. 24.08. - wtorek) dochodzi do wsi Bory leżącej po prawej stronie toru (z przeciwnej strony niż szedł) leżącej o 3,5 km od wsi Niemce. We wsi Bory trafia do domu zamieszkałego przez ślązaków gdzie odpoczywa. (chyba przespał 36 godzin, gdyż nie wspomina co robił cały wtorek, noc z wtorku na środę i w środę do wieczora) . Wieczorem 25.08.(środa) idzie do następnej wsi, skąd na drugi dzień o świcie, w dn. 26.08. (czwartek) z przemytnikami - pokonując ok. 30 km przedostaje się do generalnej Guberni, przekraczając granicę we wsi Zawada. Nie określa położenia wsi Zawada. Może to być wieś leżąca w powiecie olkuskim przy granicy GG.
Od wsi Bory w Jaworznie odległość do niej w linii prostej, w kierunku wschodnim, wynosi ok. 30 km Ze wsi Zawada do Małogoszczy odległość w linii prostej wynosi ok. 45 km.
Odległość od Kosztów do wsi Niemce wynosi ok. 14 km w linii prostej, w kierunku północno - wschodnim.
WERSJA I trasy ucieczki: Od wsi Niemce do wsi Bory w Jaworznie odległość w linii prostej, w kierunku na południe – a więc wracając w stronę Kosztów - wynosi ok. 13 km. Aby tam dojść należy iść przez osadę Feliks, lasy, tory kolejowe, wieś Maczki i miasto Jaworzno. W tym kierunku tory kolejowe nie prowadzą.
WERSJA II trasy ucieczki: Od wsi Niemce do wsi Bory w Dąbrowie Górniczej odległość w linii prostej, w kierunku na północny - zachód wynosi ok. 8 km. Należało dwukrotnie przejść przez tory kolejowe, miejscowość Kazimierz, las zwany „Czarne Morze”, osadę Staszic, miasto Dąbrowa Górnicza i rzekę Czarna Przemsza. W tym kierunku tory kolejowe nie prowadzą.
WERSJA III trasy ucieczki: Od wsi Niemce do wsi Bór w Sosnowcu odległość w linii prostej, w kierunku na południowy-zachód (a więc należałoby wracać w stronę Kosztów) wynosi ok. 8 km. Aby tam dojść należy dwukrotnie przekroczyć tory kolejowe przy wsi Niemce, osadę Klimontów, znowu dwukrotnie tory kolejowe i rzekę Biała Przemsza. W tym kierunku tory kolejowe też nie prowadzą.
Podana przez „Żbika” trasa ucieczki nie jest zgodna z rzeczywistością. Nawet jeżeli pomylił nazwy miejscowości i kolejność pokonywanych przeszkód, nie wspomniał o wielu innych przeszkodach utrudniających drogę, to i tak niewiarygodne jest aby tak okaleczony człowiek mógł te odległości w takim czasiie przejść.
Wiarygodność ucieczki z transportu ma potwierdzać Jerzy Szczepańczyk w książce „Partyzanckim szlakiem”. Z analizy tej książki trudno wyciągnąć wniosek czy jest pisana przez uczestnika wydarzeń, czy osobę znającą pewne zdarzenia ze słyszenia. Główny wątek dotyczy oddziału Floriana Budniaka „Andrzeja” z AK. Coś wie na temat działań Józefa Kowalskiego „Alma” oraz Mieczysława Tarchalskiego „Marcina”. Sporadycznie podawane są daty wydarzeń i miejscowości. Brak nazwisk osób, o których pisze. Wymieniane są imiona będące pseudonimami lub pseudonimy. Na str. 103 jest wzmianka na temat ucieczki „Żbika” z transportu. Autor pisze tak: „W wagonie jedne drzwi są zabite, drugie uchylone. W wagonie jest trzech Niemców. Oprócz innych więźniów, w wagonie siedzieli obok siebie st. strz. „Wicek”- obecnie jest w AK, "Narodowiec”- plutonowy z NSZ i starszy bosman „Żbik”- późniejszy dowódca największego po Brygadzie Świętokrzyskiej oddziału NSZ. Gdy wartownik szerzej uchylił drzwi aby zapalić papierosa, skoczyli do niego i wypchnęli z wagonu, a następnie wyskoczyli. Kajdany krępowały im ruchy. „Wicek” i „Narodowiec” trafili do oddziału „Andrzeja”, a „Żbik” zorganizował własny oddział” .
Jest to fragment zasłyszanej gdzieś wypowiedzi. Szczepańczyk nie był świadkiem tego zdarzenia i w niczym nie potwierdza faktu cieczki „Żbika” z transportu. Jan Pietrzykowski, historyk lat okupacji, specjalizujący się w dziejach Częstochowy, który zaraz po wojnie badał działalność Gestapo w Częstochowie i Radomiu, powtarza wielokrotnie, że więźniowie wysyłani z więzienia na Zawodziu do obozów mieli krępowane drutem ręce. Było to rutynowe działanie hitlerowców. Transporty z Częstochowy do Oświęcimia zabierały więźniów także wcześniej z innych stacji, wagony były z reguły przepełnione i zamykane. Ucieczki z takich transportu zdarzały się. Wyrywano deski z podłogi lub ścian, usuwano zabezpieczenia z okien. Bardzo prawdopodobne jest, że jeżeli ucieczka „Żbika” miała faktycznie miejsce, to nastąpiła za zgodą Gestapo i przy ich pomocy przedostał się do Generalnej Guberni.

Pon 02 Paź, 2006 18:01

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Muzeum Auschwitz. podaje w piśmie z dn. 4.03.2005 skierowanym do mnie: "W dn. 23.08.1943 z dystryktu radomskiego przybył transport 766 więźniów oznaczonych numerami 137420 - 138185 oraz 118 kobiet oznaczonych numerami 54999-55116. Brak informacji czy w transporcie tym były osoby zabrane z więzienia w Częstochowie - Zawodziu. W muzealnym archiwum jest relacja Dionizego Lechowicza (nr obozowy 137555) i wzmianka, że "w drodze zbiegło kilka osób, słyszeliśmy strzały". Brak informacji władz obozowych w tej sprawie oraz informacji czy zarządzono pościg i jaki był jego ewentualny rezultat.

Wto 10 Paź, 2006 17:33

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Ok. 1.9.43. – dociera do gajówki „Oczkowskiego „Oko” we wsi Skorków koło Małogoszczy. Tam dowiaduje się, że „Cenek” sypnął oraz, że oddział „Garbatego” zamordował pod Rząbcem „Murzyna” i trzech innych z NSZ oraz Linowskiego z Radkowa z AK. „Oko” i jego narzeczona oraz jego siostra Marysia w jakiś czas później giną z rąk Niemców.
„Cenek” – Tadeusz JAŻDZYńSKI – z NOW – zwerbowany do współpracy przez Gestapo. Początkiem lipca 1943r. Gestapo w Częstochowie przeprowadziło liczne aresztowania wśród członków NOW, a
w dn. 9.08.1943r. wspólnie z „Cenkiem” Gestapo i żandarmeria zlikwidowała Komendę Powiatową NOW we Włoszczowe. Pod koniec grudnia 1943r. patrol AK z oddziału „Piotra” – Tadeusza Kozłowskiego zatrzymał 4 mężczyzn. Okazało się, że byli to konfidenci gestapo, a jednym z nich był oficer NSZ – „Cenek”. Wszyscy zostali rozstrzelani (J. Lis…,”Kryptonimy …” s. 186 i 190,) .
Tadeusz Kozłowski „Piotr” zginął 18.01.1944r. Początkowo o zbrodnię podejrzewano ludzi „Garbatego”, ale obecnie można wskazać, że dokonali to ludzie z NSZ i mogła to być zemsta za rozstrzelanie „Cenka” (Wł. Kapczyński, „Kryptonimy…”, cz. III, s.48).
W marcu 1943 r. Władysław BORYń „Kamień” z oddziału „Garbatego (Stanisław Olczyk) w celach rabunkowych zastrzelił ppor. Lecha Linowskiego „Jazłowiec” z AK, a w lipcu „Garbaty” zastrzelił Stefana Sygniewicz „Zagłoba” i zranił „Raniewicza”. Związane to było z dokonywanymi przez oddział „Garbatego” konfiskatami dokonywanymi w majątkach należących do członków AK i NOW (W. Borzobohaty „Jodła” s. 229 ).
Linowski zamordowany został przez partyzantów z oddziału „Garbatego” w 7.04. 1943 r. a ppor. NN „Murzyn”, strz. NN „Konar”, strz. NN „Rysiek” i woźnica Wincenty Chrabąszcz z Nieznanowic 11.7.43 r. (J. Lis Kryptonimy…” cz. I. s. 188).
Kołaciński w powiecie włoszczowskim przebywał w tym czasie bardzo często, więc dziwne jest, że o tym wcześniej nie wiedział oraz to, że giną osoby z którymi kontaktował się zaraz po ucieczce. Nic nie wspomina o śmierci swego byłego dowódcy, Stanisławie Szajna „Esman”.


3-4.09.43r ppor. Marian Drabczyk przekazuje Żbikowi rozkaz o awansie, orderze i o wyznaczeniu na dowódcę oddziału leśnego.
W okręgu VI (od stycznia 1944 okręg VIII) kierownikami Akcji Specjalnej byli: por. Stanisław SZAJNA „Esman” do 06.43, por. „Murzyn” NN (zamordowany przez GL w dn. 11.07.43 r.), kpt. Władysław Kołaciński
„Żbik” (od 08.1943 r.) (L. Żebrowski, „NSZ…”, s. 300).
Ok. 18.07.43r. „ŻBIK” został aresztowany, z transportu uciekł w dn. 22/23.08.43r. a do Oczkowskiego dotarł ok. 1.09.43r. Jak to możliwe, że wg dokumentów NSZ Komendantem Akcji Specjalnej został w sierpniu 1943 r.

22.09.43r. – we wsi Dąbrowki od plut. Tadeusza TRENDA – Ryś” przejmuje oddział 32 ludzi wyposażonych w 2 rkm, 17 kb (w tym kilka niesprawnych), 20 granatów.
W dn. 8.10.1943 r. we wsi Ciemiętniki „Marcin” Mieczysław Tarchalski spotyka „ŻBIKA”, który leczył nogę zwichniętą podczas ucieczki z transportu do Oświęcimia (M. Tarchalski, „Na ścieżkach…”, s 132 i 228). W 1943 r. utworzone zostały dwa oddziały partyzanckie NSZ. Jeden zwany „Sosna” dowodzony przez Huberta Jura „Tom”, a drugi Władysława Kołacińskiego „Żbika”. W archiwach znajdują się dokumenty mówiące o tym, że „Tom” vel „Jerzy”, (używał także nazwisk Jerzy AUGUSTYNIAK i Herbert JUNG) od jesieni 1943 r. był ściśle związany z Gestapo, będąc agentem haptstürmfurera Paula Fuchsa. Z materiałów archiwalnych Sipo i SD wynika, że „Żbik” też utrzymywał kontakt z tym gestapowcem.
O tym, że „Tom” był agentem Gestapo wspomina także Władysław Marcinkowski „Jaxa” z-ca dowódcy Brygady Świętokrzyskiej. Pisze o kontaktach Brygady Świętokrzyskiej z Niemcami w czasie przechodzenia z kieleckiego przez Śląsk do Czech Wł. Marcinkowski, „Wspomnienia 1934-1945”,s. 117 i n. .


24.09.43. rozbrojenie Niemców w kolonii Marianów – zdobyto 12 kb.
Stefan Kapelusz stwierdza, że polega to na prawdzie.
25.09.43r. - majątek k. Małogoszczy - zatrzymuje dwóch partyzantów od Garbatego - sprawców napadu na ten majątek. Byli to Jałocha i Kociołek z Konieczna. Napadu dokonywali w mundurach, mieli czapki z orzełkami. Daje do zrozumienia, że po torturach przyznali się do 18 napadów na majątki i wskazali meliny, gdzie ukryto skradzione mienie. „Żbik” mówi, żże zostali rozstrzelani, a adresy melin przekazał żandarmerii z prośbą o odebranie mienia i oddania poszkodowanym. „Żbik” nie brał udziału w posiedzeniu sądu.
Z rąk „Żbika” w dn. 8.09.43r. (a więc przed objęciem dowództwa oddziału) zginęło 2 z PPR, tj. Jałocha i Śliwiński z Rząbca, w Radkowie 2 gwardzistów oraz w Lasochowie 2 jeńców rosyjskich zbiegłych z obozu. Przekazując żandarmerii te adresy powinien liczyć się z tym, że udzielił Niemcom informację o osobach pomagających partyzantom.b
„Żbik” współczuje właścicielowi majątku m.in. za zabrane przez GL bydło, które przeznaczone było na kontyngent, a kilka stron dalej stwierdza, że takie bydło zabierał chłopom wystawiając pokwitowanie. Wyraźnie widać, że inaczej traktowani byli właściciele majątków ziemskich a inaczej chłopi.
W dn. 3.08.1943 r., we wsi Rząbiec Gestapo zamordowało: Antoniego Śliwiński, Jałocha i Struski („Z dziejów Ziemi Włoszczowskiej”) .
Kpr. Stanisław KOCIOŁEK - taki partyzant był w brygadzie „Grunwald” dowodzonym przez „Maksa” Sobisiak „Brygada Grunwald” s.179 i 289.


Koniec 09.43 - zakłada bazę w lesie Czarna Rózga na granicy powiatu koneckiego i włoszczowskiego.

początek 10.43r. – Baza zostaje zagrożona przez Niemców, którzy przyjechali w sile ok. 50, dobrze uzbrojonych ludzi do wsi Mokre Góry, Kajetanów i Mojżeszów. Dochodzi do bitwy podczas której Niemcy wycofują się do Kajetanowa. NSZ przerywa natarcie.
Oddział Żbika liczył ok. 40 ludzi uzbrojonych w 2 rkm i 29 kb. Nie wszyscy partyzanci posiadali broń. Nie podaje ilu Niemców zginęło lub zostało rannych i czy zdobyli jakąś broń. We wspomnieniach opisujących działalność innych oddziałów, te elementy są zawsze wyraźnie podkreślane.
St. Kapelusz stwierdza, że taka potyczka miała miejsce. Brak informacji o tej potyczce w innych źródłach.

10.43. - przenosi oddział pod wieś Dąbrowy w lasach kurzelowskich. Tam dowiaduje się, że gajowy z Kajetanowa, Jasiński jest agentem. Melduje o tym Komendzie Okręgu, skąd otrzymuje rozkaz wykonania wyroku śmierci. Wyrok wykonał jednak ktoś inny, prawdopodobnie z AK. Jasiński ostrzegany był wcześniej przez „Marcina” z AK i Józefa Wyrwa „Stary” vel „Groźny” z NSZ. Żona Jasińskiego zaczęła grozić, więc została umieszczona wraz z dziećmi w młynie „W” mieszczącym się w południowej części pow. włoszczowskiego pod opieką ks. Mieczysława Paciej ps. Miś (proboszcz parafii Drochlin). Stwierdza, że w pow. włoszczowskim działa 6 leśnych oddziałów: „Piotra” z NOW, „Marcina” z AK, „Jana” i „Sowy” z BCh, „Garbatego” z AL. i „Żbika” z NSZ.
Oddział kpt. „Marcina” – Mieczysława Tarchalskiego, (od czerwca 1943 r. szef Kedywu ) powstał w lipcu 1943r. Bezpośrednie dowództwo objął por. „Ludwik” – Przemysław SCHÜTZ (syn właściciela majątku Bogumiłek – ginie w potyczce pod Bichniowem w dniu 27.11.43 r.), a zastępcą został ppor. „Orzeł” – Leon SZYMBERSKI. Od połowy 1943 r. oddział „Marcina” zaangażowany został w walkę z komunistami. Działo się to za przyzwoleniem Komendy Głównej AK, na podstawie wydanego rozkazu nr 116 zezwalającego na walkę z bandytyzmem. Po ujawnieniu, że „Orzeł” był agentem gestapo, wyrokiem sądu AK skazany został na śmierć i w czerwcu 1944 r., wyrok wykonano. (B. Hillebrandt, „Partyzantka…”, s. 201).
Oddziały BCh „Jana” (Józef Sygnet) od czerwca 1943 r., a NOW „Piotra” (Tadeusz Kozłowski) od listopada 1943 r. zostały podporządkowane AK (W. Borzobohaty „Jodła” s. 228). W listopadzie 1943 r. powstaje batalion AK w sile ok. 250 ludzi, którym dowodzi „Marcin” (Mieczysław Tarchalski).
W skład batalionu weszły trzy kompanie dowodzone przez „Ludwika”, „Piotra” i „Bartosza” (W. Borzobohaty „Jodła” s. 231).
Oddział Stanisława Olczyka „Garbaty” powstał w październiku 1942 r. W grudniu 1942 został rozbity przez Niemców i odtworzony w marcu 1943 r. Do końca wojny działa w pow. włoszczowskim.
W dn. 25.02.1944r podpisano akt o nieagresji pomiędzy AK a GL-AL.
W dn. 4.11.43r. ludzie z oddziału „Żbika” zamordowali Bogumiła Webera, leśniczego rejonu Złoty Potok za pomoc udzieloną rannemu gwardziście (R. Nazarewicz, „Nad górną …”, s.176)


11-11-43. pobyt w lasach chrząstowskich (koło Koniecpola)
po 11.11.43. rozbicie 2 samochodów kierowanych przez cywilów na szosie włoszczowa – Kielce obok Wymysłowa. Zabranie większej ilości alkoholu.
Brak informacji na ten temat w innych źródłach.
Koniec 11.43 przybycie do lasów kurzelowskich,
Początek 12.43r - lasy olesznieńskie – zakłada bazę przy gajówce „Wysoka Góra”. Pagórek okolony moczarami z jednej strony a z drugiej rzeką Czarna. Od zachodu prowadziła tam wąska dróżka. Buduje tam barak na 100 ludzi i stajnię. Baza była usytuowana za gajówką Zabrody, w odległości ok. 1 km od Budzisławia i ok. 3 km od Lasocina.

12.43 - potyczka plutonu Żbika dowodzonego przez plut. „Rysia” z Niemcami kołu miejscowości Wydartuchy. Ginie 1 partyzant.
St. Kapelusz stwierdza, że było to 2.12.43r. w miejscowości Wydartuchy, koło Bogumiłka. Zginął tam jego brat, Stanisław KAPELUSZ „Zawisza”.
Pod koniec listopada 1943 r., 18 osobowy oddział „Żbika”, dowodzony przez Józefa Fąfara „Kmicic” i Tadeusza Tręda, „Ryś” udał się do gminy Lelów przeprowadzając akcje represyjne na członkach BCh. Dokonano kradzieży różnego rodzaju mienia. Podczas postoju „Ryś” udał się do swej narzeczonej. Pod jego nieobecność, w dniu 2.12.43 r., oddział otoczony został przez hitlerowców. Wartownik zaspał. Zostawiając skradzione rzeczy żbikowcy zaczęli uciekać. Stanisław Kapelusz „Zagłoba” osłaniając ich ucieczkę zginął. Ok. 10.12.43r, na plebani w Drohlinie, gdzie proboszczem był ks. kpt. Mieczysław Pocieja „Miś”, odbył się sąd NSZ, który skazał na śmierć na Tadeusza Trendę „Rysia”. Wyrok wykonali partyzanci oddziału „Żbika”, który od tego czasu objął faktyczne dowództwo nad oddziałem (T. Mączyński, „Kalendarium …”, s. 64).

Pod koniec listopada 1943r ośmioosobowy patrol w składzie „Zawisza” (Stefan Kapelusz), „Owies” (Wiesław Pająk), „Jacek” ( Jan Podsiadły), „Flirt” (NN) i inni dowodzony przez „Rysia” (Tadeusz Trenda) przybył do Podlesia. Dowódca placówki Podlesie „Bartek” (NN), na zarządzona zbiórkę przyprowadził ok. 20 uzbrojonych ludzi, którym oznajmił, że mogą wstąpić do oddziału leśnego. Zgłosiło się 13. Z placówki zabrali 30 karabinów i 10000 szt. amunicji. Z uwagi na duże opady śniegu zatrzymali się w domu gospodarza w lesie za Wydartuchami a „Ryś” w młynie u Krupy. Kwaterowali tam 4 dni, a w ostatnim dniu tj. 2.12.43 ok. godz. 1000 zostali zaatakowani przez Niemców. Zginął „Zawisza” a „Owies” i „Jacek” zostali ranni.
(Pamięci NSZ s. 90)
W gospodarstwie Pana Jurczaka ps. „Mokrus” przebywał oddział „Żbika”. Niemcy uzyskali o tym informację wysłali 34 niemieckich żandarmów, którzy pojechali najpierw do Wąsosza, później do Kuźnicy – nie bardzo mogli odróżnić nazwę Kuźnica od Kuśmierek. Kuśmierki to nazwa łąk na Wydartuchach gdzie było gospodarstwo Pana Jurczaka. Ponieważ mieli dokładną informację ale nie mogli trafić, zabrali z Kuźnicy Pana Stanisława Dziurę, który zaprowadził ich na Kuśmierki. Placówka była ubezpieczona – padł strzał od partyzanta stojącego na straży. Dziura skorzystał z okazji i uciekł w las. Strzał ostrzegł przebywających w domu Pana Jurczaka partyzantów. Partyzanci ostrzeliwując się ratowali się ucieczką w las. Pan Jurczak z żoną uciekł w stronę stawów. „Zawisza” miał broń maszynową, był to najprawdopodobniej RKM o nietypowej amunicji. Broń tą dostał od księdza Pacieja, którą to ksiądz kupił od Huberta Stępnia, a ten prawdopodobnie znalazł ją w 1939r. Por. „Zawisza” poruszając się rowem melioracyjnym od strony stawów w Białej Wielkiej odcinał Niemcom drogę i umożliwiał ewakuację oddziału „Żbika”. Musiał wystrzelać wszystką amunicje i wówczas został zastrzelony. Margas Tadeusz z Drochlina znalazł zastrzelonego „Zawiszę” w rzece z bronią i przywieźli go na cmentarz w Drochlinie. Prawdopodobnie Niemcy go nie znaleźli, albo bali się podejść. Pochowany jest razem z „Piotrem” w jednej mogile

„Ryś” został skazany na śmierć na plebani w Drochlinie u ks. Pacieja. Przyczyna nieznana, prawdopodobnie chciał wystąpić z NSZ. Wykonawcami wyroku byli Izydor Żelezik „Zagłoba” i Władysław Pieka. Uzyskali informację o przebywaniu „Rysia” na Wydartuchach w gospodarstwie rolnym należącym do Pana Jurczaka ps. „Mokrus”. „Ryś” wchodząc do mieszkania zdjął kożuch w którego kieszeni miał broń i powiesił przy drzwiach. Kiedy wszedł do mieszkania Żelezik, „Ryś” ruszył po kożuch, ale na drodze stanął mu Piecha, (który ubezpieczał akcję) i wówczas wystrzelił Żelezik. Rysia partyzanci pochowali w lesie. Podczas kopania okopów (miała tu miejsce budowa linii obronnej aż po Gródek i Szczekociny przez Niemców w 1944r.) został przypadkowo wykopany i pochowali go Niemcy na cmentarzu w Drochlinie, ma grób pod ścianą, obecnie odnowiony przez Urząd Gminy w Lelowie.
Osobną postacią był ksiądz Paciej. O tej postaci ludzie nie chcą dużo mówić, ale wiadomym było, że na plebani były sądy i wyroki śmierci. Wykonawcą wyroków był Żelezik i Piecha. Żelezik na pewno, nie zginął pod Kłomnicami. Osobiście go widziałem na stawach w Białej Wielkiej w latach 1968-1970. Po wojnie został aresztowany i był w więzieniu w Częstochowie, wypuszczony na wolność dzięki księdzu Paciejowi był kierownikiem w PSS „SPOŁEM” Częstochowa. Zaginął w nieznanych okolicznościach na początku lat 1970. Ksiądz Paciej tuż przed końcem wojny uratował i wyleczył rosyjskiego pilota, który został zestrzelony pod Mełchowem. Był ranny, miał oparzenia, które wyleczył ksiądz Paciej. Był to oficer, który za uratowane życie uwolnił księdza Pacieja z więzienia. Ksiądz Paciej został kierownikiem Domu Kultury w Katowicach. Ludzie bali się go jeszcze po wojnie.
Informacja z Llelowskiego Towarzystwa Historycznego,.

Dlaczego „Żbik” nie wspomina nic o śmierci „Rysia”? /b]
12. 43. do oddziału „Żbika” przybywa „Harnaś”, dezerter z AK, w raz z żoną i dzieckiem i informuje, że zabicie „Dyszla” było koniecznością. Za zgodą „Marcina” (Tarchalskiego) przyjmuje go do oddziału. „Żbik” ponagla Komendę Okręgu o dostarczenia lekarstw i odzieży.

[b]sierż. Leon Biskupiski „Dyszel” zginął 26.11.1943.


12. 43. - Z rozkazu Komendanta Okręgu, do oddziału przybywa por. „Czech”. Obejmuje dowództwo oddziału, ale żołnierze odmówili podporządkowania mu się i wysłali pismo do Kom. Okręgu. Po trzech dniach do lasu przybył ppor. Piotr Kościelny „Maciej” i wyjaśnił, że nie było żadnego rozkazu dot. zmiany dowódcy oddziału. Kpt. „Hiszpan” z Kom. Powiatu wyjaśnił, że on wydał rozkaz o zmianie dowódcy oddziału, gdyż „Czech” na nim to wymógł. „Żbik” zostaje dowódcą a „Czech” oficerem szkoleniowym. Po kilkunastu dniach pobytu w oddziale, „Czech” obejmuje stanowisko Komendanta Powiatu Włoszczowa.

W grudniu 43, kpt. Kazimierz Olejniczak „Hiszpan” wydał rozkaz o zastąpieniu „Żbika” por. „Czechem”. „Hiszpana” wezwano do Komendy Okręgu do karnego raportu i zdymisjonowano. „Żbik” pozostał nadal dowódcą oddziału, a „Czech” komendantem powiatu. W lutym 1944 „Czech” zorganizował podchorążówkę, którą rozwiązano na początku kwietnia, a w maju „Czech” odwołany został z funkcji Komendanta Powiatowego. Jego miejsce zajął NN ppor. „Mnich” .

17.12.43r. zabranie bydła z majątku Maluszyn k. Włoszczowej – pozorowana strzelanina z policją granatową. „Żbik” stwierdza, że ma pistolet maszynowy.

Skąd go ma, broni ze zrzutów NSZ nie otrzymywał, nie wspomina też aby zdobył go na wrogu. We wspomnieniach innych partyzantów, zdobycie automatu – przynajmniej pierwszych egzemplarzy - było czymś szczególnym.

20.12.43r. wypad do miejscowości Kłomnice k. Radomska po wódkę. Idą 60 km przez Komorniki, Bobrowniki. Wracają przez lasy kurzelowskie, Zmarłe, Komorniki. Dochodzi do potyczki grupy osłonowej z Niemcami.
Izydor ŻELEZIK „Zagłoba” w grudniu 1943 r. zginął pod Kłomnicami – może zginął w tej potyczce, a „Żbik” o nim zapomniał ? „Pamięci NSZ …” s. 49, lista poległych,

ŻELEZIK BYŁ WYKONAWCĄ WYROKÓW ŚMIERCI A ZMARŁ W LATACH 70.

26.12.43r. dowiaduje się, że pod Radomskiem Niemcy okrążyli oddział Floriana Budniaka, ps. „Andrzej” z AK. „Żbik” wysyła mu na pomoc jeden pluton. Dołączyło do niego część żołnierzy z oddz. „Marcina” i razem pod dowództwem „Orła” udali się z odsieczą. Przyszli jednak za późno, gdyż „Andrzej” wyrwał się z okrążenia.
[b]W dn. 28.12.43 r. w lesie koło Rędzin, (radomskie) oddział Budniaka, w sile 12 osób, ukryty w ziemiance, zaatakowany został przez żandarmów, których doprowadził w to miejsce jakiś szpicel. W toku walki zabito pięciu żandarmów. Partyzanci bez strat wycofali się. W walce, po stronie AK uczestniczył partyzant NSZ „Narodowiec”. Podczas bitwy „Narodowiec” i dwóch innych zabrało kasę oddziału i zbiegło (R. Nazarewicz, „Nad górną Wartą”, s. 207)
W trakcie potyczki pod Rędzinami „Wicek” (NN), „Narodowiec” (NN), kpr. „Zemsta” (Zygmunt Wojtasiński) i jeszcze jeden zabrali kasę obozową i uciekli. Na drugi dzień jednak wrócili tłumacząc się, że chcieli ratować kasę, aby nie dostała się w ręce niemieckie. Po bitwie dotarł goniec od „Marcina” z AK nastepnie z 3 Brygady Al. im. Bema, a na końcu od drużyny z oddziału „Żbika” z ofertą pomocy, z której Budniak jednak nie skorzystał J. Szczepańczyk „Partyzanckim szlakiem” s. 103.. ]


01.44r. - zatrzymuje poszukiwanego przez AK i NSZ Budzynowskiego, agenta gestapo, który po torturach przyznał się do współpracy z hitlerowcami wskazując jednocześnie, że agentami są także Sobczykowie z Żeleźnicy. Budzynowski i Sobczykowie zostają rozstrzelani, a ich dzieci oddane na wychowanie członkom NSZ z Żeleźnicy.
St. Kapelusz stwierdza, że Sobczykowie byli agentami. Prowadzili w Żeleźnicy sklep i oszukiwali okolicznych mieszkańców. Podobno wydali hitlerowcom jakichś żydów.
W swych wspomnieniach Kołaciński stale wypowiada się negatywnie o żydach i komunistach uważając ich za wrogów numer jeden.


Od października do końca grudnia 1943 r. akcje „Żbika” to trzy potyczki, dwie akcje na majątki rozstrzelanie dwóch agentów. [/b]


Ostatnio zmieniony przez Piotrk1 dnia Pon 22 Mar, 2010 18:05, w całości zmieniany 2 razy

Pią 13 Paź, 2006 11:06

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

15.01.44r. pożar baraku w bazie przy leśniczówce Wysoka Góra. Nowe wyposażenie zabierają z kolonii niemieckiej k. Kluczewska. Stwierdza, że ma słabe uzbrojenie i mało amunicji.
Ok. 27.01.44r. - „Żbik” wychodzi z bazy z jedną grupą drogą przez Oleszno, Rutkę i Zmarłe do Kamparzowa, a sierż. Konieczny „Jurek” do Ciemiętnik. Oddziały rozchodzą się w Zabrodach. Gdy Żbik dochodził do mostu przy młynie w Rutce, rozległy się strzały. Okazało się, że „Jurek” zboczył z trasy i udał się do ojca Stanisława Prokopa „Lisa” mieszkającego w Rutce. Doszło do potyczki z Niemcami, podczas której zginął „Jurek” i „Lis” a ranni zostali Roman Wnuczek „Iks” i Szczupak. Niemcy aresztowali matkę, żonę i córkę „Lisa”. Po tej bitwie stan oddziału wynosi 120 ludzi uzbrojonych w 1 rkm i 56 kb, fuzje, sztucery, szable i kosy. 'Żbik" pisze list z pogróżkami do hauptmana HUSTE – komendanta posterunku w Kluczewsku.
Pomnik na Rutce – poświęcony jest żołnierzom NSZ „Żbika” i AK „Marcina” poległym w potyczce z hitlerowcami
w dn. 13.01.44 r. Z NSZ zginęli chor. Jerzy KONIECZNY „Harnaś” (powinno być „Jurek”) i st. strz. Stanisław PROKOP „Lis”, a z AK Władysław PYTEL „Niewinny” i NN „Zych”. („Zych” w dn.28.09.44 r. w drodze z Rutki do Komornik został postrzelony i zatrzymany przez Niemców. „Przebój postanowił go odbić i urządził zasadzkę w lesie przy Koziej Wsi. W potyczce zginął „Kanarek”).
Z ustaleń wynika, że Stanisław PROKOP „Lis” mieszkał w Komornikach. Mieczysław PROKOP z Oleszna, który w tym czasie mieszkał z rodzicami przy moście na Rutce nie chciał powiedzieć, czy jego rodzina była w związku z tą potyczką aresztowana.


1.02.44r. - od 1 do 3.02.44r. Huste zostawia listy do „Żbika” u sołtysów w Dobromierzu, Kluczewsku, Radoszycach, Olesznie wyznaczając spotkanie ze „Żbikiem” w kuźni w Kluczewsku.
9-02- 44. „Żbik” wyznacza spotkanie w Stojewsku i tam dochodzi do spotkania z Hustem, który obiecuje zwolnić ludzi zatrzymanych w Rutce. Są już oni osadzeni w więzieniu w Jędrzejowie ale już w dniu następnym są zwolnieni. Huste stwierdza, że wie jak nazywa się „Żbik” i że uciekł z transportu, mówi że konwojent, którego wyrzucili z wagonu podczas ucieczki zginął.

Stojewsko, tak jak i pobliskie Łopuszno, to kolonia niemiecka, w której znajduje się posterunek żandarmerii, a koloniści są uzbrojeni. Koloniści byli uzbrojeni w rkm ustawiony na wieży kościelnej oraz w kilkanaście karabinów i granaty. „Żbik” idzie tam z oddziałem liczącym ok. 100 osób uzbrojonych w 1 rkm i ok.50 kb, a więc połowa z nich nie posiada uzbrojenia. Można zakładać, że miał całkowitą pewność, że nic mu się tam nie stanie. Przecież należało się spodziewać, że Huste może wezwać posiłki z innych ośrodków.
Pod koniec 1943 r. szef gestapo dystryktu radomskiego Paul Fuchs nawiązał kontakt z Władysławem Kaniewskim „Żbikiem” 9B. Hillebrandt, „ Działania GL-AL. …”, s. 55.).


10.02.44. - w młynie Słupczyńskich w Lasku spotyka się z kpt. „Marcinem” i por. „Andrzejem” z AK, którzy chwalili go za nawiązanie kontaktu z Hustem.
W dn. 13/14.02.44 r. Florian Budniak „Andrzej” i Alfons Kasza „Alm” z AK prowadzili rozmowy z AL o wspólnej walce z okupantem. Wystąpili z propozycją likwidacji oddziału „Żbika” za jawną współpracę z okupantem. Dalszych decyzji nie podjęto, gdyż władze AK odwołały wspólne akcje. (R. Nazarewicz, „ Nad górna Wartą …”, s. 118)

ok.15.2.44. - plut. „Kmicic” z NZS powraca do bazy przynosząc 1 rkm. Powiedział, że z pięcioosobowym patrolem we wsi Witów rozbroił trzech partyzantów z oddziału „Sowy” z BCH zabierając im rkm. Następnej nocy jego patrol został zatrzymany we wsi Nakło przez BCH, ale jemu udało się uciec.

W czerwcu 1943r. z połączenia oddziałów specjalnych BCh Stanisława Jokiela „Janek” i Stanisława Śnitko „Sowa” powstał jeden oddział dowodzony przez „Sowę”. W listopadzie 1943 r. oddziały rozłączyły się. Oddział „Sowy” na okres zimy został zdemobilizowany i wznowił działalność dopiero wczesną wiosną 1944 r.
Przyczyną powstania oddziału BCh Stanisława ŚNITKO „Sowa” był nieudany atak na areszt w Pradłach. „Spaleni” żołnierze BCh musieli uciekać. Oddział liczył ok. 60 ludzi. W listopadzie 1943 oddział został rozbity przez Niemców a ludzie schronienie znaleźli w oddziale AK Mieczysława TARCHALSKIEGO. W dn. 15/16.11.43 dotarło tam ok. 30 a nieco później dalszych ok. 50 ludzi zarówno z oddziału jak i z terenu zagrożonych aresztowaniem. Utworzono z nich 3 kompanię BCh wchodzącą w skład Grupy AK „Marcina”. Po kilku dniach „Sowa” odszedł, a na jego miejsce władze BCh przysłały na dowódcę Jana SEWERYNA „Bartosz”. „Sowa” wraz z innymi zamelinował się. W styczniu 1944 powstaje oddział BCh Zygmunta NIEBRZYDOWSKIEGO „Henryka”, w którym „Sowa” pełni funkcję zastępcy. ( J. Gmitruk „Konspiracyjny ruch ludowy… (s. 133-134).

Ok.20.02.44r. - „Żbik” zaczyna szukać „Sowy” i ok. 23.02.44. natknął się na niego w Rokitnie. Podczas pościgu, pod wsią Biała, ostrzelał sanki, w których jechał „Sowa” i zatrzymał go. Nikomu nic się nie stało, a dowódcy dogadują się. „Żbik” oddaje zdobytą przez „Kmicica” broń. W tym czasie „Grom” podpalił baraki w bazie NSZ na Wysokiej Górze i uciekł. Część ludzi „Żbik” odsyła do „Czecha”, a z częścią zostaje w Zabrodach, aby przygotow ać zasadzkę na żandarmów z Łopuszna.
„W grudniu 1943 oddział „Sowy” rozbroił siedmioosobową grupę NSZ i zarekwirował jej zrabowane chłopom rzeczy. W odpowiedzi na akcję bechowską „Żbik” rozpoczął likwidację placówek BCh, biorąc przy tym zakładników. Zahamowała tą działalność zdecydowana interwencja oddziału partyzanckiego „Sowy” pod Rokitnem”. (J. Gmitruk „Konspiracyjny ruch ludowy… (s. 172).
7.03.44 - zasadzka z udziałem 40 partyzantów NSZ urządzona w lasku przy drodze z Łopuszna do Stojewska nie dochodzi do skutku. Po dojściu do niemieckiej kolonii Antonielów, odległej od miejsca zasadzki o kilkuset metrów (skąd zabierają podwody) zostają zaatakowani przez ok. 80 żandarmów z Kluczewska. Bronią się ostrzeliwując z 2 rkm. "Żbik" zostaje ranny i odwieziony do młyna gdzie opiekuje się nim „Sonia”. Leczenie trwało około miesiąca, a później jeszcze chodził o lasce.

Ta relacja w świetle innych dokumentów jest niewiarygodna. Ok. 27.01.1944r. „Żbik” stwierdza, że posiada 1 rkm i 56 kb. Nic nie wspomina aby zdobył inną broń.
Oddział „Żbika” i oddział „Las 1” Stanisława MASŁOCHY w marcu 1943 r. przeprowadzały pacyfikacje wsi w pow. opatowskim mordując klkudziesięciu członków PPR i AL, zbiegłych z obozów jeńców rosyjskich oraz napadając na małe oddziały partyzanckie. Unikały jednocześnie walk z oddziałami większymi.(R. Nazarewicz, „ Nad górna Wartą …)
W dn. 7.03.44. zwarto układ o podporządkowaniu NSZ dowództwu AK.


10.03.44r. przyjeżdża do „Żbika” „Harnaś”, który poinformował, że w dniu 7.03.44. oddział „Czecha” z NSZ, we wsi Budki zaatakowany został przez esesmanów i żandarmów. Wielu ludzi z NSZ i cywilów zginęło. Ludzie nie chcą zostać u „Czecha”. „Żbik” negatywnie wypowiada się o „Czechu” i o mjr „Zygmuncie” z NSZ.
W dn. 26.11.1943 r. Tadeusz OSTEN „Harnaś”, „Kmicic” będący dowódcą 1 plutonu 2-giej kompanii NOW zamordował w lesie pod Ciemiętnikami sierż. Leona Biskupiskiego „Dyszel”. Zwłoki zakopał w rowie po czym w raz z żoną „Janosik” i dzieckiem zdezerterował do oddziału „Żbika” Wraz z nim poszedł por. Richard Tullet „Harry”(J. Lis…”Kryptonimy…” s. 189,).
15.03.44 –Chroberz –w wyniku urządzonej przez NSZ zasadzki ginie „Stefan” z AL. Po nim dowództwo oddziału przejmuje „Adam" (W. Ważniewski, „Walki partyzanckie …”, s. 199).
W dn. 23.02.44r. dowództwo NSZ wydało rozkaz nr 3 nakazujący uznać Armię Czerwoną jako wrogą (Tamże, s. 592).
Oddział „Nurta” w pierwszych miesiącach 1944 r. był postrachem dla grup NSZ, które w tym czasie ożywiły swoją działalność (W. Borzobowhaty, „Jodła” s. 55.)..

12.03.44r. - „Czech” wręcza „Żbikowi” rozkaz Komendy Głównej NSZ o aresztowaniu za współpracę z Niemcami. Po wyjaśnieniu, rozkaz odwołano. W Dąbrówkach są kwatery podchorążówki NSZ. Oddział kwateruje na Krogulcu. Podaje, że ok. 40 osób prosiło go o pomoc w uwolnieniu aresztowanych. Dzięki pomocy Huste zwolnionych zostało wiele osób nie tylko z NSZ ale także z BCh, AK i komunistów.

Meldunek Kierownictwa Akcji Specjalnej do Dowódcy NSZ z dn. 11.04.1944r. mówi, że „zdobywanie broni dla NSZ odbywało się poprzez pozorowane ataki na konwoje niemieckie” 9B. Hillebrandt, „Działania GL …”,.s.55).
Z zachowanych w archiwum dokumentów dowódcy policji i służby bezpieczeństwa dystryktu radomskiego i krakowskiego wynika, że „Żbik” był stałym podopiecznym haptstürmfurera Fuchsa, Na konferencji w Radomiu Fuchs bronił lojalności „Żbika” w stosunku do władz niemieckich.
Gdy w pow. miechowskim, podczas konfiskat z majątków będących w zarządzie komisarycznym Niemców doszło do starcia partyzantów „Żbika” z Niemcami, partyzanci wyjaśnili, że działają w porozumieniu z Sipo w Radomiu i Niemcy odstąpili.
W kwietniu 1944 r. oddział „Żbika” przechodził jawnie, w ciągu dnia, bez zachowania środków ostrożności z pow. włoszczowskiego przez pow. jędrzejowski w pińczowskie. O kontaktach „Żbika” z Niemcami donosiły meldunki AK do Delegatury Rządu w Warszawie.
Sprawozdanie z czerwca 1944 stwierdzało, że:
1) po nawiązaniu kontaktu „Żbika” z Hustem, posterunki żandarmerii otrzymały polecenie przepuszczania oddziału „Żbika”, udzielania mu pomocy, nie aresztowania, ułatwiania transportu, dokonywania rekwizycji w majątkach polskich. „Żbik” miał za to zwalczać oddziały komunistyczne.
2) w Chrząstkowie, pow. włoszczowa uzbrojona grupa „Żbika” była obecna na zjeździe ziemian, na której obecny był Kreislandwirt,
3) Żandarmi otoczyli gajówkę Kwilina w pow. włoszczowskim, w której stacjonowała grupa „Żbika”. Po krótkiej strzelaninie „Żbik” wywiesił białą flagę. Niemcy weszli do środka, porozmawiali i odjechali.
4) W dn. 5.04. i 10.05. na terenie pow. stopnickiego „Żbik” kilkakrotnie kontaktował się z żandarmerią ( B. Hillebrandt, „Partyzantka na …”, s. 227-228.)
W kwietniu 1944 r. „Żbik” przebywając w Pierzchnicy, pobił tamtejszego nauczyciela, za to, że uczył chłopskie dzieci. (Sobisiak, „Brygada Grunwald” s. 133 - fakt pobicia niewiaryugodny, ale miejsce pobytu żbika tak..


koniec 04.44 r. - zatrzymany zostaje dezerter NSZ, st. strz. „Flirt”, który wspólnie z „Tomaszem” i Markiem” dokonywał napadów rabunkowych. „Flirt” został rozstrzelany przez NSZ a pozostali zatrzymani zostali przez Gestapo. Komenda powiatowa NSZ spowodowała, że w więzieniu zostali otruci, aby nie sypali innych.
04.44r. - potyczka, w n/n miejscu, ginie 1 Niemiec.
04.44r. - na drugi dzień po tej potyczce przyjmuje do oddziału trzech Rosjan zbiegłych z niewoli, w tym jednego oficera. Byli to „Zachar”, „Kola” i Michał”.

Rozkaz dowództwa NSZ nakazywał ich zwalczać a przypadki likwidacji żołnierzy sowieckich były częste.
4/5.44. - patrol z oddziału „Żbika”, dowodzony przez „Jerzego” starł się pod Sancygniowem z Niemcami. Stwierdza, że Rosjanie spisali się bardzo dzielnie, a szczególnie „Kola”, który obsługiwał rkm.

Sytuacja niewiarygodna, aby w dwa dni po przyjęciu Rosjan do oddziału, wyposażeni zostali w broń, i to w broń maszynową, zwłaszcza gdy broni nie starczało nawet dla partyzantów z dłuższym stażem. W innych oddziałach nowo przyjmowani nie otrzymywali broni od razu, a jak już to broń starego typu, niepełnosprawną, a przez jakiś czas pełnili w oddziale funkcje pomocnicze. Byli wówczas pilnie obserwowani, a broń mieli zdobyć na wrogu.
05.44r. - pobyt w lasach chroberskich celem rozbicia ddziału „Zygmunta”, który kwateruje we wsi Góry. Ok. 3 km od wsi Góra, na skutek pomyłki, doszło do wymiany strzałów z pododdziałem NSZ pchor. Łosia”. Grupę „Zygmunta” ścigał kilkanaście dni. Mimo, że do starcia nie doszło, to ją rozbił.
Na podstawie dokumentów AK w dn. 11.05.1944 r. „Żbik” ze swoim zastępcą byli w Gestapo w Busku. Na spotkanie przyjechał szef Gestapo dystryktu Radom. 13.05.1944 r. „Gustaw” – zastępca „Żbika” i „Jerzy”
byli na przyjęciu w Gestapo w Busku. Grupa „Żbika” doszła do porozumienia z Gestapo. Otrzymali podeszwy do butów i amunicję .
W rejonie lasów chroberskich przebywał oddział NSZ „Żbika”, a miejscowi dowódcy AK i BCh nie mieli wątpliwości, że współpracują z okupantem. Tam dołączył do niego oddział „Łosia” liczący ok. 40 ludzi.
Z dokumentów wynika, że w tym czasie„Żbik” utrzymywał ścisły kontakt z Niemcami, a działalność zbrojna polegała na likwidacji partyzantki komunistycznej. Ze sprawozdania wywiadu AK za maj i czerwiec 1944r. wynika, że Stronnictwo Narodowe z terenu Pińczowa złożyło do Gestapo w Busku listę działaczy komunistycznych. (B. Hillebrandt, „Partyzantka na …”, s. 260 i n.)


Od początku stycznia do końca kwietnia 1944 r. wspomina o trzech potyczkach z Niemcami, jednej z oddziałem BCh i pościgu za grupą AL „Zygmunta”.


Ostatnio zmieniony przez Piotrk1 dnia Pon 12 Lut, 2007 19:52, w całości zmieniany 1 raz

Pon 16 Paź, 2006 20:29

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

6.05.44. - wieś Stradów – zatrzymuje 2 kobiety. Później okazało się, że jedną z nich jest „Czarna Wanda,”, będąca członkiem bandy rabunkowej.

8.05.44 - „Żbik” dokonuje pacyfikacji wsi Złota i sąsiednich, wykonując 3 wyroki śmierci, w tym na „Czarnej Wandzie”, która miała przy sobie maszynopis z opisem jego oddziału, a która dzień wcześniej była w jego oddziale z inną kobietą.

Gdzie mogła „Wanda” w tak krótkim czasie sporządzić maszynopis, czyżby maszynę do pisania nosiła ze sobą?
9.05.1944r. z rozkazu Komendy Okręgu V we wsi Złota, oddział „Żbika” zamordował 3 członków AL: Marcelego Bogdańskiego, Mieczysława Szumiala i łączniczkę „Wandę” lat 18. W dn. 11.05.1944 r. we wisi Mączniki zamordowano 2 partyzantów z Ryczowa z oddziału AL „Adama” i 1 członka AL., Franciszka Staszowskiego z Dziewięczyc.
Od wiosny 1944 istniała umowa pomiędzy komendantami AL. i BCh w sprawie podziału rejonów wpływów i prowadzonej dywersji w pow. pińczowskim. !3.04.44 Komenda okręgowa AL powiadomiła Komendanta Obwodu AK Józefa Pszczołę „Wojnar” o rozszerzeniu działalności na gminę Złota i Chroberz. Ochotnicy z tych gmin, w tym cały oddział specjalny BCH Stanisława ćwieka „Stalowego” z gminy Złota oraz kompania Longina Walkowskiego z gminy Chroberz wstąpili do oddziału AL. Czyżby nawiązanie kontaktów BCh z AL w tym rejonie było przyczyną pacyfikacji dokonanej przez oddział „Żbika”. (J. Gmitruk, „Konspiracyjny ruch ludowy…”, s. 299.)
W dn. 8/9.05.44 r. „Żbik” i „Harry” byli na konferencji w Gestapo. „Żbik” miał ustalone hasła kontaktowe z Niemcami, a w dn. 9.05.44r. na rynku w Pinczowie dokonał publicznej chłosty trzech mieszkańców (B. Hillebrandt, „Partyzantka na …”, s. 260, na podstawie meldunków AK.)


05.44. - "Żbik" stwierdza, że oddział liczy 160, kompletnie uzbrojonych ludzi, a dzięki kontaktom z Hustem, uwolnił wiele osób, w tym Torbacza z AK ze wsi Staromieście. Wspomina o śmierci „Żegoty” i rozłamie w NSZ na dwa obozy, tj. „Lesińskiego” i „Kmicia”. Postanawia nie wykonywać ich rozkazów do czasu zakończenia sporu.

7.03.1944r. podpisano umowę scaleniową z AK w wyniku czego doszło do rozłamu w NSZ. Okres dezintegracji trwał do lipca a w niektórych rejonach nawet dłużej. W wyniku rozłamu powstały dwie organizacje NSZ,
używające tej samej nazwy: NSZ-AK i NSZ-ZJ (L. Żebrowski, „NSZ…”, s. 26).
Na podstawie wywiadu AK - oddział liczył ok. 150 ludzi, uzbrojonych w 3 ckm, kilka rkm, kilkanaście pm, ok. 100 kb, granaty i dla wszystkich pistolety lub rewolwery (Wł. Ważniewski „Nad partyzanckie …” , s. 204).
„Jaxa” w swych wspomnieniach podaje, że oddziały NSZ były bardzo słabo uzbrojone.
NSZ niezbyt dobrze było uzbrojone, gdyż ze zrzutów broni nie otrzymywali. Podstawą były zasoby przechowywane z kampanii wrześniowej 1939 r. oraz drobne zakupy broni i zdobycz na Niemcach (L. Żebrowski, „NSZ…”, s. 310).
W jaki sposób uzbroił i wyposażył oddział? Od końca stycznia 1944r. nie wspomina o żadnych akcjach, w których by ją zdobył. Zdobycie broni, szczególnie maszynowej, było czymś ważnym, co było mocno podkreślane przez piszących wspomnienia z innych organizacji.


Koniec 05.44r. - gajówka Młodzawy (pod Pińczowem), 3 km od owczarni Michałów. Oddział Żbika w sile ok. 80 osób spotyka się częścią oddziału „Bema”, który kwaterował w Michałowie. Myślał początkowo, że to komuniści. Wieczorem tego dnia oddział „Bema” zaatakowany został od strony szosy Pinczów – Działoszyce przez 120 osobowy oddział Niemców. Po krótkiej potyczce Niemcy wycofują się. Przypuszcza, że zadenuncjowali ich komuniści, gdyż „Harnaś”, na którego później AK wydało wyrok, uciekł z jego oddziału.
31.07.44 r. oddział Zygmunta Bieszczanina „Adama” liczący ok. 110 ludzi stoczył ciężką walkę we wsi Młodzawy Duże z niemieckim oddziałem ekspedycji karnej. Oddział powstał w czerwcu 1944 r. z połączenia ooddziału AL i BCh Józefa Maślanki. W dn. 6.08.1944r. przekształcony został w 1 Brygadę AL Ziemi Krakowskiej. (Z. Bieszczanin, „Linia śmierci”, s. 22).
Koniec maja 44r - „Żbik” podaje, że w Olesznie przebywa ranny dr Kamiński (Żyd), którym opiekuje się Aleksandra BANASIK „Oleńka”. Postanawia wracać we włoszczowskie, gdzie komuniści, szczególnie z oddziału „Garbatego”, rabują i mordują niewinnych ludzi. M.in. zabili 2 ludzi z oddziału AK „Marcina”. Upomina „Zachara” aby w jego oddziale nie szerzył komunizmu. Gdy był już w drodze, spotyka szefa Sztabu Okręgu Kielce mjr Antoniego Szacki – Dąbrowskiego „Buhun”, z którym był łącznik Okręgu Komendy Kielce, pchor. „Jerzy”. „Żbik” dowodzi połączonymi oddziałami „Bema”, „Łosia” i swoim. Przechodzą przez wieś Brzezinka. Pchor. „Szatan” z AK zwraca się o pomoc w ujęciu konfidenta gestapo. Po zatrzymaniu konfidenta, w dniu następnym rano, razem z por. „Katarzyna” (Maksymilian Lorenc) z AK przesłuchują go. Mimo sprzeciwu „Żbika”, na rozkaz „Katarzyny” został on rozstrzelany. W dniu następnym po wykonaniu wyroku, od spotkanego ppor. „Juranda” z oddziału AK „Barabasza” dowiedział się, że ten człowiek był niewinny.

Ok.20.05.1944r. „Szczytniak” we wsi Brzezinka spotyka się "Jurandem” (Bolesław Boczarski), który szedł w stronę Ciekot z ok. 20 osobowym oddziałem stanowiącym ochronę radiostacji AK Obwodu Kielce (M. Młodzik, „Polem. Lasem”, s.147).
Po co więc miałby „Szatan” zwracać się o pomoc do „Żbika”?
Pchor. „Szatan” – Teofil OBARA z AK – związany z oddziałem „Ponurego”. Ppor. „Jurand” – Bolesław BOCZARSKI z AK– od 15.04.44 r. jest dowódcą oddziału ochrony radiostacji nr 49 działającej w Obwodzie Kielce. Ok. 20.05.44r. wraz z 20 osobowym oddziałem przechodził przez wieś Brzezinka, kierując się na wieś Ciekoty. W tym, samym czasie przebywał tam oddział BCh „Szczytniaka”. Por. „Katarzyna” – Maksymilian LORENC z AK w 06.44r. mianowany zostaje dowódcą oddziału „Wybranieckich” (przejmuje oddział od „Barabasza”). Początkiem czerwca działa w rejonie Kielc, Skarżyska, Chmielnika. Od 3.08.1944 r. jest dowódcą 1 batalionu 4 pułku AK, w którym 1 kompanię stanowił oddział „Wybranieckich” „Barabasza” (B. Hillebrandt, „Partyzantka na…”s. 297.).
Czyżby por „Katarzyna”, jako dowódca oddziału, był w Brzezince bez obstawy i dlatego musiał korzystać z pomocy oddziału NSZ?
Pod koniec maja 1944 r. „Żbik” wraz z „Wilkiem” przybyli do Zagnańska, do „Bohuna”. „Żbik” powiedział, że Komenda Główna NSZ wydała rozkaz aby go aresztować i prosi „Bohuna” o pomoc w rozpatrzeniu sprawy, gdyż czuje się niewinny, bo były to pomówienia komunistów. „Bohun” proponuje „Żbikowi” wzięcie udziału w koncentracji oddziałów stopnicko-opatowskich oraz wysyła odpowiedni raport do Komendy Głównej. (A. Bohun - Dąbrowski, „Byłem dowódcą …”, s. 100,)


Początek 06.44r. - W celu stworzenia silnej grupy operacyjnej, w rejonie miejscowości Wronów – Mironowice następuje koncentracja wszystkich oddziałów NSZ. Są tam oddziały por. Stanisława GRABDA „Bema” i „Dymszy” z Okręgu Kielce, „ Żbika” i „Łosia” z Okręgu Częstochowa, „Stepa” z Okręgu Lublin i „Nowiny”. Tworzą 204 pułk Piechoty Ziemi Kieleckiej dowodzony przez mjr Eugeniusza KERNER „Kazimierz”. Stacjonują tam ok. 4 tygodnie. Niepowodzeniem jest nieudany atak na komunistyczny oddział „Osy”. Następnie przechodzą do Drogowli pod Rakowem, zachowują się bardzo swobodnie. Otrzymuje od „Kazimierza” rozkaz wydalenia żołnierzy radzieckich tj. „Koli” i „Michała” (wcześniej, za szerzenie komunizmu rozstrzelany został „Zachar”). Wysyła ich do oddziału „Łokietka”, gdyż wie gdzie on kwateruje.

Po 20.06.1944 r. do Mirongowic przybył oddział „Żbika” a po nim oddział „Dymszy” ( A. Bohun - Dąbrowski, „Byłem dowódcą …”,str. 259, wspomnienia por. J. Malec z oddziału „Boba”).
Koncentracja NSZ nastąpiła 10.06.44 r. w miejscowości Mirogonowice w pow. opatowskim.
W dn. 1.07. 44. we wsi Działki Nosowskie, batalion NSZ w sile ok. 160 ludzi, dowodzony przez Stepa” zaatakował połączone oddziały AL im. Bartosza Głowackiego i Zawiszy Czarnego w sile ok. 80 ludzi dowodzone
przez Stefana Szymańskiego „Góral” vel ”Osa”. Oddział NSZ wycofał się. Z NSZ zginęło 6 a 3 dostało się do niewoli i po przesłuchaniu zostali zwolnieni (B. Hillebrandt, „Partyzantka na…”, s. 459).
Od 22.05.44 r. „Łokietek” poszedł w lubelskie, celem odebrania, a następnie dostarczenia w kieleckie broni ze zrzutu. W dn. 6.06. brał udział w potyczce z okupantem pod Sulejowem, a w dn. 8.06. pod Janikiem. Przez cały czerwiec i połowę lipca przebywał z oddziałem w rejonie Iłży (S. Skwarek, „ I Brygada AL.”, s. 55).
„Żbik” nie mógł więc odesłać "Koli" i "Michała" do „Łokietka”. Skąd takie pozytywne nastawienie do komunistycznego oddziału, że posyła mu ludzi? W dwa miesiące później napada oddział „Łokietka”.


06.44r. - w pobliżu Drogowli przebywa desant Berlingowców w sile 120, dobrze uzbrojonych ludzi. Stwierdza, że w większości są tam bolszewicy i żydzi oraz niewielu polaków, że tylko osoby zaufane mogły oddalać się od oddziału. „Żbik” postanawia ich rozbić i w tym celu nawiązuje kontakty z niektórymi członkami tego oddziału. 17 z nich zgodziło się na współpracę z NSZ a napad miał nastąpić w dniu odbierania przez berlingowców zrzutu broni. Do rozbicia oddziału nie doszło, gdyż kontakty nagle się urwały.

Jeżeli partyzanci z oddziałów komunistycznych nie mogli oddalać się od swego oddziału, to jak wytłumaczyć fakt, że „często działali w małych grupach w oddaleniu od rodzimego oddziału i dowódcy” (L. Żebrowski, „Narodowe Siły …”).
25.06.44. w pobliżu Korzenna wylądowała grupa 11 berlingowców. W osadzie Szklarnia zostali okrążeni przez oddział AK „Wybranieckich”. Dowódca AK początkowo chciał ich internować, lecz po rozmowach odstąpił od tego zamiaru polecając jedynie aby berlingowcy przez 24 godziny nie odchodzili z miejsca postoju. Po upływie wyznaczonego czasu berlingowcy udali się w rejon Ociesęki – Korzenno. Pomocy udzielali im członkowie BCh. W nocy z dn. 1/2.07.44r. nastąpił desant zasadniczej grupy berlingowców w sile ok. 100 osób z dowódcą mjr Józefem Sobiesiak, „Maks”. W nocy z 14/15.07.44r odebrali zrzut broni co umożliwiło powiększenie stanu oddziału. Oddziałowi „Maksa” podporządkowały się oddziały BCh „Dziekana” i „Maślanki”. Od 22.07.44r. rozpoczęto wzmożone działania przeciwko hitlerowcom, działając często w małych grupach (B. Hillebrandt, „Partyzantka na …”, s. 283-289).
Najpierw w dn. 25.06.44. w okolicy Rakowa zrzucono grupę 11 zwiadowców a 1/2.07. resztę oddziału wraz z „Maksem”, którym przy lądowaniu pomagają partyzanci BCh z Korzenna. Zwiad dowodzony przez Rykowskiego napotkał w Hucie Szklanej oddział AK dowodzony przez kpt. „Katarzynę”, z którym był m.in. „Wierny” i „ Barabasz”. „Katarzyna” zażądał złożenia broni przez berlingowców. Przez dwa dni przebywali w obozie AK, skąd 28.06.44 uciekli i przygotowali miejsce na przyjęcie zrzutu pozostałej grupy z „Maksem” (J. Sobiesiak, Brygada …” s. 71, 99, 102 i n. ).
W dwa dni po zrzucie zasadniczej grupy (początek lipca), mjr „Maks” przebywający w Korzennie otoczony został przez oddział NZS dowodzony przez por. „Wilka” ze zgrupowania NSZ „Kazimierza”, żądający poddania się. Po rozmowie i libacji alkoholowej „Maks” odchodzi. Ok. 20 lipca pięciu berlingowców w tym Stanisław Kociołek zatrzymanych zostało przez patrol NSZ i doprowadzonych do Drogowli, do mjr „Kazimierza”. „Maks” z oddziałem udał się tam, otoczył oddział NSZ i po pertraktacjach uwolnił zatrzymanych, pobitych swoich partyzantów .
(uważam, że Sobiesiak koloryzuje)


I połowa 06.44r. - do zgrupowania przyjeżdża ppłk Stanisław Nakoniecznikoff - Klukowski ps. „Kmicic”, który wysyła "kompanie z akcji na akcję przeciwko obu wrogom” Postanawia zaatakować oddział „Maślanki” ps. „Dziadek” bazujący pod Stopnicą, w którym jest kilku berlingowców”. „Żbik” obejmuje dowództwo nad oddziałami. Po chwilowej wymianie ognia dowiadują się, że to nie jest oddział „Maślanki”, a tylko berlingowcy z którymi nie chcą walczyć. „Żbik” idzie do tego oddziału, aby porozmawiać z dowódcami i tam dowiaduje się, że jest to jednak oddział „Maślanki”, w którym jest tylko kilku „berlingowców”, m.in. sierż „Bil” (sic!), z którym prowadził wcześniejsze pertraktacje. Dowiedział się od niego, że kilku spiskowców rozstrzelano, a resztę rozesłano do innych oddziałów. Dochodzi do walki i rozbicia oddziału „Maślanki”, który z większością oddziału uciekł. Do niewoli dostało się 28 komunistów w tym 4 berlingowców, z którymi wcześniej spiskował. Nie pisze co się z ujętymi stało.

Oddział Józefa Maślanki „Dziadek” utworzony został w drugiej połowie czerwca 1944r. a już w pierwszej połowie lipca podporządkował się mjr „Maksowi”, dowódcy Brygady Al „Grunwald”.
„Żbik” najpierw chce zniszczyć oddział berlingowców, a później nie chce z nimi walczyć – dziwne ?
Pod koniec maja lub początkiem czerwca we wsi Mędrków nastąpiła koncentracja oddziałów NZS (ok. 400 ludzi). Ok. 30.06.1944r. kilku partyzantów z oddziału „Dziekana” z BCH (później przeszedł do AL) wysłanych zostało z Korzenna do Rakowa po chleb i we wsi Mędrków zostało zatrzymanych przez patrol NSZ. „Piotr”(Piotr Pawlina – zastępca „Dziekana”) udał się do Mędrkowa i po rozmowie z dowódcami NSZ jego ludzie zostali zwolnieni. W kilkanaście dni później oddziały NSZ pod dowództwem „Żbika” skierowały się do gminy Grabki. Nastąpiła mobilizacja placówek BCh. Oddziały NSZ skierowały się w rejon lasów skrobackich, gdzie obok wsi Jastrzębiec przebywał oddział AL Józefa Maślanki, którym dowodził Kazimierz ORCZYKOWSKI.” Żbik” wezwał” Maślankę” do poddania się. Pod nieobecność „Maślanki” rokowania podjął Orczykowski i z częścią ludzi poddał się. „Żbik” dał rozkaz otwarcia ognia do pozostałych partyzantów AL, lecz wtedy oddział „Żbika” zaatakowany został od tyłu przez oddziały BCh i zmuszony do wycofania się. Zginęło 10 NSZ a kilku zostało rannych. Z oddziału AL zginęło 4 ludzi, którzy pochowani zostali na cmentarzu w Kargowie (P. Pawlina, „Poziemni żołnierze…”, s. 263).
Wieś Jastrzębiec – Oddział NSZ dowodzony przez „Kmicica” (Stanisław Nakoniecznikoff – Klukowski) zaatakował połączone oddziały „ Adama” i Orczykowskiego. Pertraktacje prowadził Orczykowski z AL i ” Żbik” z NSZ. Orczykowski z kilkoma ludźmi poddał się. „Adam” z resztą oddziału został zaatakowany ale wyrwał się z okrążenia. Oddziały NSZ, od tyłu zaatakowane zostały przez partyzantów BCh z gminy Szczytniki, dowodzonych przez Józefa Molisaka. Zginęło 5 z AL. i ok. 22 z NSZ (J. Sobisiak, „Brygada…”, s. 224).
W dn. 15.07.44r. pod wsią Skrobaczów połączone oddziały BCh Józefa Maślanki i AL Zygmunta Bieszczanina „Adama” w sile ok. 100 osób, zaatakowane zostały przez oddziały NSZ liczące ok. 500 osób. Większość
partyzantów została wyprowadzona z okrążenia przez „Adama”, który w walce stracił 9 zabitych. 12 partyzantów wraz z p.o. dowódcy Kazimierzem Orczykowskim „Mścisław”, oraz taborem poddało się. Zostali rozbrojeni, pobici a następnie zwolnieni. „Mścisława” NSZ zwolniło oddając nawet broń (B. Hillebrandt, „Partyzantka…”, s. 372).
Meldunek kierownictwa Akcji Specjalnej do dowódcy NSZ z dn. 11.04.1944 r. oraz pismo komendanta Sipo i SD dystryktu Kraków do komendanta Sipo i SD w Generalnej Guberni BIERKAMPA z dn. 19.07.1944r. mówi o podpisaniu umowy pomiędzy „Żbikiem” a Niemcami o prowadzeniu wspólnej walki z PPR i AL (B. Hillebrandt, „Partyzantka…”, s. 55.)


Od początku maja do połowy lipca 1944 r. akcje Żbika to akcje na komunistów – pacyfikacja wsi Złota i wykonanie wyroków, Brzezinka – wykonanie wyroku, dwa ataki na oddziały AL i próba likwidacji oddziału berlingowców. Żadnych akcji przeciwko Niemcom.[/b]


Ostatnio zmieniony przez Piotrk1 dnia Pon 12 Lut, 2007 20:02, w całości zmieniany 1 raz

Pon 23 Paź, 2006 18:30

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Połowa 07. 44. - Czarnocin, gm. Stopnica – BCH zwraca się z prośbą o pomoc w odbiciu aresztowanych. Ppłk. „Kmicic” wyraził na to zgodę. Oddział „Żbika” pod Czarnocinem atakuje konwój składający się limuzyny i 4 samochodów ciężarowych, z których jeden ciągnął działko. Wszyscy Niemcy zginęli. Rannych dobijali, oprócz majora SS. Po skończeniu tej akcji dochodzi do strzelaniny w Czarnocinie. Ppłk. „Kmicic” prosi o przysłanie działka. Major SS pertraktuje z żandarmami, którzy poddają się. Aresztowanych uwolniono. W walce zabito 30 Niemców, zdobyto jedno działko, 1 ckm, 3 rkm, 6 pm, 19 kb, 5 pistoletów, kilkaset granatów. Podkreśla nienawiść do sowietów i żydów.

Na podstawie wspomnień NSZ podaje o przypadkowym ostrzelaniu samochodu niemieckiego oraz o starciu na szosie koło Czarnocina gdzie zabito kilku Niemców i zatrzymano oficera SS. (B. Hillebrandt, „Partyzantka…”, s. 458.)

21.07.44 r. we wsiach Mikołajów i Sokolna Niemcy aresztowali 13 osób i osadzili w areszcie w Czarnocinie. Bechowcy zebrali z placówek terenowych ok. 30 osób, do których później dołączył jeszcze kilkuosobowy pluton dowodzony przez Stefana PRZENIOSŁO „Zawieja”. Tadeusz ANTOS „ Wieczór” i Mieczysław NOWAK „Znany” zwrócili się do dowódcy kwaterujących od kilku dni we wsi Pełczyńska oddziałów NSZ o pomoc w odbiciu uwięzionych. W dn. 22.07.44 r. w godzinach rnnych „Żbik” dowodzący oddziałem w sile ok. 300 osób oraz kilkudziesięciu członków BCh zaczął oskrzydlać Czarnocin. W tym
czasie drogą w stronę Czarnocina jechały 3 samochody, które zostały ostrzelane przez NSZ. Zdobyto 2 samochody i zabito 2 z SS. Jeden samochód z rannym oficerem SS uciekł. Posterunek w Czarnocinie został otoczony i po kilku salwach karabinowych, jego załoga poddała się. Aresztowani chłopi zostali uwolnieni. (. Bochnia, Walka i cierpnie” i „Akcja w Czarnocinie” – wspomnienia żołnierzy BCh. s. 63 i n.) Podobna wersja tej akcji podana jest przez innego uczestnika tej akcji, zawarta w tej samej książce)


23.07.44r. - Oddziały przenoszą się do majątku Lubcza. Ppłk. „Kmicic” wybiera się do Warszawy do gen. „Grota”, a dn. 24.07.44 r., wczesnym popołudniem „Żbik” wraz z 35 ludźmi idzie we włoszczowskie.

24.07.44r. - na szosie Kraków – Kielce, pomiędzy Małym Potokiem a Klemencicami „Żbik” urządza zasadzkę. Zatrzymują samochód, w którym jest pułkownik SS, kierowca i dwie kobiety. Zabierają im 1 pm oraz 2 pistolety. Zatrzymani mają w walizkach złoto, pieniądze i inne kosztowności. Postanawia ich rozstrzelać, lecz nagle zostali przez kogoś zaatakowani. Zostawiają więc Niemców i odchodzą. Po drodze spotykają oddział AK, który wióżł czterech partyzantów rannych podczas jakiejś walki. Stwierdza, że w okolicy dużo Niemców. Dochodzą do wsi Jaranowice. Wysyła patrol, który ostrzelał gdzieś niemieckich żołnierzy. Patrol wraca przynosząc 1 rkm, 2 pm i 4 kb. Wyciąga z tego wniosek, że patrol zabił 7 Niemców. W tej potyczce zostaje ranny plut. „Kmicic”.

24.07.1944 r. – grupa „Żbika” w liczbie 35 osób idąc z Lubczy do Oleszna przechodziła szosę Jędrzejów – Miechów pomiędzy Małym Potokiem a Klemencicami. Gdy główna grupa już przeszła, a na drodze pozostali „Kmicic”, „Malarski”, „Długi” i „Znicz”, od strony Jędrzejowa nadjechał samochód osobowy. Na widok partyzantów zatrzymał się i wyszli z niego pułkownik SS i kierowca. Zabrano im pistolet maszynowy i sześć magazynków z amunicją. W tym momencie nadjechał samochód pancerny, z którego bezskutecznie ostrzelano partyzantów. Po dojściu do Jarnowic oddział zatrzymał się na odpoczynek. Wieczorem do wsi weszli Niemcy i wywiązała się walka. W potyczce tej został ciężko ranny „Kmicic”. Pozostawiono go w Radkowie, gdzie zmarł. Nad ranem 26 lipca oddział dotarł do Oleszna („Pamięci NSZ…”, s. 90, na podstawie wspomnień Stanisława AMBROZIKA z Zawiercia, członek oddziału "Żbika").
Ok. 24.07.44. powstaje tzw. „Republika pińczowska obejmująca teren od Nowego Korczyna i Nowe Brzesko, poprzez lasy sancygniowskie do Pińczowa. Istnieje do ok. 10.08.44 r. Zbliżający się front spowodował zmiany w rozkładzie sił niemieckich w woj. kieleckiem. W lipcu 1944 r. odziały partyzanckie AK, BCh i AL zmieniają taktykę działania. Każde z ugrupowań politycznych łączy swe oddziały tworząc duże zgrupowania. Hitlerowskie władze uciekły z terenów opanowanych przez partyzantów.
Dlaczego oddziały NSZ nie zostały w tym rejonie i nie przyłączyły się choćby do oddziałów AK pomagając zwalczać okupanta?


25.07.44r. - Wymarsz w kierunku Oleszna. Nad ranem dochodzą do Radkowa, gdzie zostawiają plut. Kmicica”.
26.07.44r. - „Żbik” dowiaduje się o śmierci „Kmicica”.
27.07.44r. - Oddział przychodzi do Krasocina. „Żbik” dowiaduje się, że w dniu wczorajszym tj. 26.07.44, po południu, pod Olesznem „Marcin” zabił w walce ok. 40 Niemców i zdobył dużo broni. Po przyjściu do Oleszna dowiaduje się, że nie jest to prawdą. Oddział „Marcina” zorganizował na Niemców zasadzkę, ale nie udała się i zabity został tylko jeden Niemiec. Zasadzka miała miejsce w lesie Niemojewskich pod Zabrodziem, na drodze miedzy Olesznem a Przedborzem.

Faktycznie miała miejsce koło Zabród, na drodze z Budzisławia do Oleszna.

28.07.44r. -ok. godz. 200 oddział „Żbika” przychodzi do Oleszna. Z kilkoma ludźmi kwateruje w młynie w Lasku, a reszta ok. 0,5 km dalej, w Żeleźnicy. O ok. 5 km od nich kwaterował w lesie oddział „Marcina”.
28.07.44r. ok. godz. 900 „Żbik” dowiaduje się, że w Olesznie jest ok. 20 Niemców aresztujących mieszkańców. Posyła meldunek do „Marcina” informując, że robi zasadzkę na Niemców na drodze między Olesznem
a Wolą Świdzińską i wyrusza z oddziałem z Lasku w kierunku na Dąbrówki. Po drodze dowiaduje się, że Niemcy zwolnili zatrzymanych i odjechali. Wysyła nowy meldunek do „Marcina” i zarządza odpoczynek w odległości ok. 4 km od Zabród. Tam od gajowego z Zabród, „Tęcza”, dowiaduje się, że od Budzisławia na Oleszno idzie oddział ok. 40 esesmanów, a w Budzisławiu zabili kilku chłopów. „Żbik” idzie na Niemców wzdłuż drogi z Lasku, ( nieco wcześniej podaje, że jest już w drodze na Dąbrówki i tam zarządził odpoczynek. Jak to więc możliwe, że atakuje hitlerowców od Lasku) a dochodząc do skraju lasu zauważył Niemców i zaatakował ich. Drogą szło tylko ok. 20, a reszta mogła iść przez górę w prawo na Żeleźnicę lub przez górę na Oleszno. Gdy walka z tą grupą kończyła się, usłyszeli strzały dochodzące od strony Żeleźnicy. To oddział „Marcina” szedł im z pomocą. Podczas walki zginęło 4 z NZS: st. strz. „Iskra”, st. strz. „Kowalski”, strz. „Poświst” i strz. „Walczyński”, a rannych zostało 6: sierż „Dąb”, sierż. „Wandal”, kpr. „Owies”, st. strz. „Łuczyński”, st. strz. „Pantera” i st. ułan „Lech”. Potyczka miała miejsce na polu należącym do rodziców Franciszka Strzelca ps. „Śmigły”. Brał w niej udział także Antoni WALKIEWICZ „Watra” – komendant placówki NSZ z Oleszna. Niemców było 18 i wszyscy zginęli. Ranni partyzanci odstawieni zostali do leśnego szpitala „Marcina” a oddział wraca do Lasku. Bitwa zakończona została po południu.

Oddział AK dowodzony przez Mieczysława Tarchalskiego „Marcina” w dn.26.07.44 r. pod Olesznem rozproszył grupę kawalerzystów SS, zabijając 3 hitlerowców i 1 raniąc, a następnie wybito oddział przybyły z odsieczą. Zabito 15 a 1 uciekł. Straty AK to 3 zabitych i 9 rannych. Przypis - Meldunek WK GG z dn. 31.07.44r. podawał, że „w dn. 27.07.44r. o godz. 23;30 między Olesznem a Budzisławiem dokonano napadu na pododdział SS ze stadniny koni. Jeden SS-man został ranny, 1 zginął; grupa w składzie 15 ludzi, którą skierowano w celu poszukiwań, została również napadnięta. Dotychczas powrócił 1 człowiek” (B. Hillebrandt, „Partyzantka…” s. 304,).
Bitwa pod Olesznem miała miejsce w dniu 26.07.44. Wg Tagensmeldungu podanego w przypisie, do starcia doszło w dniu 27.07.44. ok. godz. 23;30 pomiędzy Budzisławiem a Olesznem(J. Ślaski, „ Polska walcząca”, s. 625, ).
W zasadzce koło Zabrodzia „Alm” z AK „wystrzelał 18 żandarmów. Nie mniej żandarmów wykończył oddział „Żbika” wspólnie z wezwanym oddziałem „Marcina” w zasadzce pod Olesznem (J. Szczepańczyk, „Partyzanckim szlakiem”, s. 167).
22.07.44r. oddział pod dowództwem „Marcina” zorganizował zasadzkę pod Zabrodami, a w dniu następnym pod Olesznem. W wykazie podległych (s. 235) bitwa pod Olesznem datowana jest na 26.07.44r. (W. Borzobohaty, „Jodła…” s. 233.)
Z oddziału „Marcina” w bitwie pod Olesznem udział brali harcerze: Tadeusz ŻYLICHOWSKI „Szczęsny” (później był w II Batalionie „Przeboja”, 74 pp AK) oraz Kazimierz PIECH ps. „Poświst” (ranny w głowę, zmarł w szpitalu polowym na Krogulcu, gdzie opiekowała się nim Maria Słupczyńska „Muszka”. Dr Julian Kamiński opiekował się rannymi, w walce utracił rękę) (Cz. Jelonek, „Kartki z dziejów rozwoju harcerstwa…” , s. 65 i 72,).
W dn. 25.07.44 r. por. „Kmicic” z oddziału AK „Marcina” urządził zasadzkę przy gajówce w Zabrodach, na Niemców idących od strony Budzisławia. Po oddaniu kilku salw, wezwał Niemców do poddania się, lecz nie odniosło to skutku. Niemcy wycofali się, tracąc 3 ludzi. Reszta udała się w stronę Oleszna zabierając po drodze zakładników. Udali się z nimi do majątku Niemojewskich. Zostawili ich jednak i wycofali się z Oleszna. W nocy z dn. 25/26.07.44 r. do Oleszna przyszedł „Żbik” z ok. 33 ludźmi i zakwaterował
w Lasku. Gajowym w Zabrodach był Stanisław WŁODARSKI. Jego synowie, Kazimierz „Fala” i młodszy, Tadeusz „Borsuk” byli w NSZ. „Borsuk” powiadomił „Żbika”, że do Oleszna idzie ok. 40 Niemców i strzelają do ludzi. „Żbik” urządził na nich zasadzkę na drodze z Oleszna do Żeleźnicy. W końcowej fazie walki, z pomocą przyszedł oddział ok. 30 kałmuków z AK „Marcina”. Zginąć miało 22 Niemców a 1 uciekł. Zginęło także 3 partyzantów z NSZ tj. Czesław KOWALCZYK „Sroka”, Tadeusz CELEJOWSKI „Iskra” i Stanisław SOBCZYK „Malarski” oraz z oddziału AK „Marcina” Kazimierz PIECH „Poświst”, który był dowódcą kałmuków (Wersja podana przez ST. Kapelusz - członka NSZ).
Mieczysław PROKOP - z jego domu widać było pole walki - stanowczo stwierdził, że „Żbik” osobiście nie brał udziału w tej bitwie, gdyż w tym czasie ucztował u Sobczyńskich w Lasku.


Jedna bitwa, a ile nieścisłości?

28/29.07.44.- „Żbik” rusza w kierunku Kielc, zawraca jednak i w Lasochowie łączy się z pułkiem. (jest to 204 pułk dowodzony przez „Kazimierza”).
29.07.44r. rozpoczynają się walki o przyczółek sandomiersko-baranowski. Oddziały AK, AL, BCh współdziałają z wojskami rosyjskimi. W dn. 1.08.44r. Komenda Główna AK ogłosiła przystąpienie do realizacji planu „Burza”. W dn. 14.08.44 r. gen. Bór - Komorowski zarządził skierowanie do Warszawy dobrze uzbrojonych jednostek AK. W dn. 27.08.44r. marsz oddziałów partyzanckich na Warszawę został wstrzymany.
Ok. 5.08.44r. następuje stabilizacja frontu. Niemcy zaczynają ściągać w ten rejon odwody. Zaplecze frontu jest silnie nasycone wojskiem niemieckim kwaterującym prawie we wszystkich miejscowościach. Ludność cywilna jest kierowana do robót fortyfikacyjnych. Oddziały wydzielone z 4 Armii, żandarmeria, SS i własowcy skierowane zostają do likwidacji oddziałów partyzanckich.
Z pisma Sipo i SD Kielce do Komendanta Sipo i SD w Radomiu z dn. 4.08.44 r. wynika, że Gestapo stale było informowane gdzie przebywa oddział NSZ „Żbika” i o tym, że miał on przejść do pow. miechowskiego, celem likwidacji oddziału „Żbika” z AK (mowa o Stanisławie JAZDOWSKIM „Żbik” z oddziału specjalnego AK, podległego szefowi wywiadu 106 dywizji AK, który zginął w potyczce z Niemcami w Górach Miechowskich w dn. 18.08.44 r.).


08.44r. Pułk z Lasochowa idzie w stronę Oleszna. W szkole w Krasocinie kwateruje ok. 60 Niemców więc pułk zatrzymał się na naradę. Gdy doszli do szosy Krasocin – Oleszno, dowiadują się, że w Olesznie i Krasocinie też są Niemcy dozorujący budowy linii obronnych. Skręcają więc z szosy na Dąbrówki i Zabrody. „Żbik” kwateruje w Zabrodach. W Dąbrówkach zostaje „Dymsza” i tam zaatakowany został przez Niemców. Zginęło 5 Niemców, a z NSZ jeden i 3 zostało rannych. Pułk przeszedł za rzekę Czarna. Od strony Oleszna zostali zaatakowani przez Niemców, którzy jednak po chwili wycofali się. Pułk skierował się na Budzisław i dalej na Lasocin. Po drodze zatrzymanych zostało 6 partyzantów z oddziału „Łokietka”, który od kilku dni kwaterował w gajówce Wysoka Góra.. Puszcza ich wolno, gdyż „Łokietek” kwaterując w gajówce chciał pomóc „Dymszy” w walce z Niemcami. Pułk kwateruje w Lasocinie, a „Żbik” udaje się do leśnego szpitala „Marcina” położonego w rejonie Krogulca. W Żeleźnicy napotyka jakiś oddział, którego dowódcą jest polski Żyd, a z nim Rosjanie. Wyprowadza ich w pole informując, że wokoło są Niemcy i oddziały NSZ.

Plut. „Góral” z oddziału „Dymszy” nie wspomina aby taka potyczka miała miejsce (A. Bohun – Dąbrowski, „Byłem dowódcą…”, s. 283, wspomnienia „Górala”,). Mieszkańcy Dąbrówek też o potyczce nic nie wiedzą.
Brak informacji o tych potyczkach w innych źródłach.
W dn. 1 do 12.08.44 r. - „Łokietek” przebywał w okolicy Zagnańska, i dopiero ok. 15.08.44r. przyszedł w okolice Krasocina – Łopuszna (T. Orkan – Łęcki, “Nad wierną rzeką”).
Brygada Świętokrzyska nastawiona jest na zwalczanie partyzantki komunistycznej. Niewiarygodne wydaje się, aby uwolnił (o ile ich w ogóle zatrzymał) partyzantów „Łokietka”.
W dn. 9. 08. 44 r. grupa złożona z żołnierzy 202 i 204 pułku NSZ, w sile ok. 60 ludzi, dowodzona przez Adama GODFINGER „Step”, w rejonie Krasocina, na szosie Włoszczowa – Kielce ostrzelała 4 samochody, zabijając kilku Niemców oraz zdobywając broń i amunicję - informacja zawarta w książce „ W marszu i boju” s. 65 S. Korwin z NSZ. (za B. Hillebrandt, „Partyzantka na …” s. 460.)
W dn. 23.08.44. na szosie Łopuszno – Krasocin, koło Karolinowa oddział AL „Orkana” ostrzelał samochód zabijając 2 Niemców. (A. Bakalarczyk, „Leśne boje”,s.341. )
Od połowy lipca 1944 r. Tadeusz MAJ „Łokietek” przebywa w okolicy Iłży, a od 4.08.44r. w lasach siekierzyńskich. Jest dowódcą oddziału AL im. Narutowicza, który wszedł w skład 3 batalionu, I Brygady Ziemi Kieleckiej.
W dn. 2.08.44 r. „Łokietek” bierze udział w akcji na posterunek policji granatowej w Bodzentynie.
Rozkazem z dn. 5.08.44r. zostaje dowódcą II Brygady „Świt” otrzymując rejon działania Kielce – Jędrzejów – Włoszczowa.
W dn. 24.08.44 r. w Fanisławicach oddział „Bohuna” napadł na tabory oddziału „Orkana” i w tym samym dniu, koło Krasocina „Żbik” napadł na oddział AL „Zaręby” z brygady „Łokietka”.
Pismo z dn. 19.08.44. w którym dowódca Sipo i SD dystryktu Kraków broni lojalności „Żbika” wobec Niemców mimo dokonywanych przez niego napadów na majątki ziemskie w celu zaopatrzenia oddziału (B. Hillebrandt, „Partyzantka na..”, s. 227.)
.
Rozłam w NSZ – powstaje Brygada Świętokrzyska NSZ.

Pon 06 Lis, 2006 19:52

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Następny Strona 2 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.