| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Następny
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Plany i opis obozu na Pękowcu.


1261150076_PEKO. 1..doc
 Opis załącznika:

Pobierz
 Nazwa pliku:  1261150076_PEKO. 1..doc
 Rozmiar:  1001 KB
 Ilość pobrań:  Plik ściągnięto lub wyświetlono 335 raz(y)

Pią 18 Gru, 2009 17:28

Powrót do góry
harnacz
Plutonowy

Plutonowy




Posty: 64
Pochwał: 1
Skąd: Pomorze
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Piotrk1 napisał:
(...) A bardzo intreresują mnie dwie osoby „Narodowiec” i „Wicek”.


Dzięki Piotrk za Pękowiec.

Poszperałem no i coś nie coś znalazłem o interesujących Cię partyzantach. Obaj „Narodowiec” i „Wicek” występują w dokumentach Oddziału Leśnego AK Obwodu Radomsko o kryptonimie „Zbigniew” (lato-jesień 1943 r.) Twórcą i dowódcą oddziału był por. Stanisław Sojczyński ps. „Zbigniew”, bardziej znany jako „Warszyc”.

Plut. „Narodowiec” pojawił się w rozkazie dcy oddziału z 14 X 1943 r. Tam mowa, iż przybył do oddziału 3 IX 1943 r. i został wcielony do plutonu ppor. „Chmury”. 15 i 17 X 1943 r. sporządzono w oddziale m.in. dwa dokumenty nt. mieszkańców Kłomnic (k. Częstochowy) współpracowników władz niemieckich, które podpisał, jako świadek (obok innych) „Narodowiec”.
On także został wyznaczony przez dcę oddziału w październiku 1943 r. do sprawdzania partyzantów ukaranych meldowaniem się kilka razy dziennie w pełnym oporządzeniu. Była to dla niego kara za samowolne odwiedzenie znajomych podczas wykonywania zadania terenowego.
W święto Niepodległości 11 XI 1943 r., plut. „Narodowiec” otrzymał zadanie zbudowania ołtarza na mszę polową.

Sierż. „Wicek” został wcielony do oddziału 10 X 1943 r.

Po redukcji oddziału ze względu na warunki zimowe (17 XI 1943 r.), żaden z nich nie został wymieniony na wykazie partyzantów zwolnionych do domów i na meliny. 25 XI 1943 r. odszedł z oddziału por. „Zbigniew”, a obowiązki dowódcy przejął por. „Roman” (Florian Budniak), który przyjął wkrótce nowy pseudonim: „Andrzej”. Nieco informacji o „Narodowcu” z tego okresu działalności partyzanckiej już znalazło się na tej stronie, więc nie powtarzam.

Skany dokumentów o których wyżej napisałem, są w moim posiadaniu.

Reszta inf. o "Narodowcu" pochodzi od "Żbika" - w sumie to dość sporo.
Warto chyba już zebrać je w jednym miejscu i przeanalizować całość.
Mogą być bardzo interesujące wnioski...

Nie 20 Gru, 2009 19:46

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

mam problemy z przesłaniem dalszej części ksero książki.


1261475540_B-1..doc
 Opis załącznika:

Pobierz
 Nazwa pliku:  1261475540_B-1..doc
 Rozmiar:  835 KB
 Ilość pobrań:  Plik ściągnięto lub wyświetlono 325 raz(y)

Wto 22 Gru, 2009 11:52

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

c.d.


1261475616_B.2..doc
 Opis załącznika:

Pobierz
 Nazwa pliku:  1261475616_B.2..doc
 Rozmiar:  547.5 KB
 Ilość pobrań:  Plik ściągnięto lub wyświetlono 297 raz(y)


1261475656_B.4..doc
 Opis załącznika:

Pobierz
 Nazwa pliku:  1261475656_B.4..doc
 Rozmiar:  263 KB
 Ilość pobrań:  Plik ściągnięto lub wyświetlono 299 raz(y)

Wto 22 Gru, 2009 11:54

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Warto chyba już zebrać je w jednym miejscu i przeanalizować całość.
Mogą być bardzo interesujące wnioski...

Dane personalne „Wicka” (w innym miejscu nazywa go DESZCZ z Radomska) i „Narodowca” nie są znane. Razem siedzieli w jednej celi, razem uciekli z transportu. Z tego co piszesz „Wicek” 10.10.1943 trafił do oddziału AK a „Narodowiec” 14.10.1943. Dziwny zbieg okoliczności. 28.12.43 oddział „Andrzeja” zostaje zaatakowany przez Niemców pod Rędzinami. „Narodowiec” i „Wicek” uciekli zabierając kasę. Szczepańczyk pisze, że na drugi dzień wrócili, ale w wykazie partyzantów pow. włoszczowskiego jest zapis, że 29.12.43r. zdezerterowali. Na późniejsze informacje o nich nie trafiłem.
Wierzę w to, że Kołaciński został aresztowany ale nie potrafię uwierzyć w jego ucieczkę w okolicznościach przez niego podanych.
Domniemywam, że pomocne tu było Gestapo. Coraz bardziej podejrzewam, że „Wicek” i „Narodowiec” poszli ta samą drogą co Kołaciński, czyli na współpracę z Gestapo.
Jeżeli „Cenek” został aresztowany przed Kołacińskim i poszedł na współpracę z Gestapo, to musiał sypnąć też jego. Może nawet on wskazał mieszkanie Kołacińskiego i określił jego funkcję w konspiracji, a Kołaciński nie był byle kim, był komendantem Akcji Specjalnej na powiat włoszczowski. Po ucieczce z transportu, dowiaduje się, że „Cenek” brał udział w likwidacji Komendy NSZ we Włoszczowej oraz akcji w Kurzelowie i nic nie robi aby go ująć.
„Cenek” zostaje zatrzymany i rozstrzelany z rozkazu Tadeusza Kozłowskiego „Piotra” i co się dzieje później? „Piotr” został zastrzelony przez ludzi Kołacińskiego: Izydora Żelezika i Piechę.
Jest jeszcze wiele innych sytuacji wskazujących na współpracę Kołacińskiego z Gestapo i to nie tylko od incydentu na Rutce, ale wcześniej.
Józef BRATKO w „Gestapowcy”, zamieszcza fragmenty zeznań SS Obersturmüfhrera Kurta HEINEMEYER (od stycznia 1940 do 18.01.45r. funkcjonariusz gestapo w Krakowie. W latach 1943-45 kierownik Podreferatu IVA-1 na odcinku zwalczania polskich organizacji lewicowych).
Wynika z nich, że w 1943 grupa osób z rejonu częstochowskiego NSZ nawiązała współpracę z Sipo und SD w Częstochowie a niebawem z Radomiem z radcą kryminalnym Fuchsem. Podreferat IV A-2 nadal chciał zwalczać NSZ, ale na skutek poleceń Fuchsa, u którego interweniowali wysocy rangą członkowie NSZ, działania te były wstrzymywane. Niektórzy z członków NSZ zostali zwolnieni z więzień i obozów.
Dokumentacja z częstochowskiego Gestapo i więzienia została zniszczona. Chodzą słuchy, że Fuchs znalazł schronienie w USA i tam miał jakieś tajne dokumenty. Trzeba przyznać, że w dziedzinie wywiadu był dobrym fachowcem i amerykańcom się mógł przydać.

Sro 23 Gru, 2009 14:27

Powrót do góry
harnacz
Plutonowy

Plutonowy




Posty: 64
Pochwał: 1
Skąd: Pomorze
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Ok. Miałem na myśli podobne skojarzenia. Dziś drobne uwagi do Twojej analizy.
- "Narodowiec" dołączył do oddziału "Zbigniewa" już 9 IX 43 r.
- zwróć uwagę na jego znajomość ludzi w Kłomnicach - to może (nie musi) być jakiś ślad
- zakładam, że jeśli "Narodowiec" pochodził z Kłomnic to mógł(?) mieć kontakt ze "Żbikiem" w Częstochowie, czyli jeszcze przed aresztowaniem.
Przerzucę moje papierzyska po świętach Wyluzowany
tymczasem:
WESOŁYCH ŚWIĄT! Laughing

Sro 23 Gru, 2009 23:00

Powrót do góry
harnacz
Plutonowy

Plutonowy




Posty: 64
Pochwał: 1
Skąd: Pomorze
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Piotrk - dziś szukając innego tematu trafiłem na biogramy oficerów i żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej NSZ

http://www.bj.uj.edu.pl/~plok/portal/php/show_contact3_IIWS.php?ID=12581

może znasz?
dla mnie zaskoczenie...

Czw 31 Gru, 2009 19:21

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Bardzo dziękuję za to. Nie znałem tego wykazu. Jest ciekawy ale sporo czasu nad nim spędzę.
Wyrywkowo sprawdziłem.
Bisping Roman "Grot" ppor. NSZ nie wspomniano, że był u Kołacińskiego dowódcą plutonu.

Poniewierski Sławomir "Doman" też przemilczano służbę u Kołacińskiego,
Rudnicki Czesław, "Czech" por., też przemilczano, że czasowo odsunął Kołacińskiego opd dowodzenia oddziałem, Brak informacji co się z nim stało. Mam obawy, żę "tylko las wie".
Tullet Richard "Harry", por. armii bryt. i NSZ, lotnik angielski, muszę sprawdzić ile w tym prawdy. O służbie u 'Żbika: też zapomniano.
Czyżby się go ktoś wstydził?
Kołaciński (Kaniewski-Kołaciński) Władysław "Żbik",
"...kierownik okręgowy Akcji Specjalnej w Okręgu Częstochowa, 29 VIII 43 ppor. NSZ (Komenda Okręgu NSZ Częstochowa, ..."

22/23.08.43 zbiegł z transportu, ok. 1.09.43 w gajówce we wsi Skorków u
Oczkowskiego i poprzez niego przesyła informację do Częstochowy o ucieczce.
To dlaczego rozkaz o awansie już w dn. 29.08.43.
Może to tylko potwierdzać tezę, że uciekł za wstawiennictwem szefów z NSZ z Częstochowy i za zgodą Gestapo.
Co dalej zobaczymy.
Zastanawia mnie jeszcze Bajcer Franciszek "Sanowski" - po Rząbcu awansowany. Złapany przed bitwą pod tą miejscowością przez AL, i przeznaczony na rozwałkę, odbity przez NSZ. Podobno tak się wystraszył, że ślubował zostać księdzem.
Dowódca patrolu zwiadowczego nie zdawał sobie sprawy, że w każdej chwili może zginąć< czy aż tak bał się śmierci???
A może został księdzem aby zagłuszyć zbrodnię związaną z wymordowaniem złapanych partyzantów? Może sumienie z tego powodu go gryzło?

Czw 31 Gru, 2009 21:03

Powrót do góry
Zachary
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany





Posty: 138
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Piotrk1- wykonales tu kawal dobrej "prokuratorskiej" roboty,merytoryka,analiza textu,rozlozyles Kolacinskiego na czynniki pierwsze.Jest wiele znaków zapytania co do jego postawy,mysle ze czarno na bialym wykazales gdzie klamie,koloryzuje,naciaga fakty tak aby przedstawic siebie w pozytywnym swietle. Ja ,jako bezstronna(tak mi sie wydaje:) apolityczna jednostka czytalem tutaj Twoje dywagacje z zapartym tchem.Tak,wiele wskazuje na to,ze teza postawiona przez Ciebie ma jedna odpowiedz-zdrajca,agent gestapo.Ale jesli mozna,przedstawie Ci moja opinie na temat kolaboracji z Niemcami. Wstawie tutaj post jaki dalem na temat Brygady Swietokrzyskiej w innym miejscu tego forum,gdzie byla mowa o NZS,mysle ze powinno Cie to zainteresowac,Ameryki nie ma tam odkrytej,po prostu opinia. Pozdroo.

Nie 10 Sty, 2010 0:07

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Dziękuję za dobre słowo. Męczy mnie ta sprawa bardzo mocno. Osób biorących udział w opisywanych sprawach ubywa, ci co pozostali nie są rozmowni.
Znajdowane w necie komentarze czy opisy nie są spójne.

Nie 10 Sty, 2010 17:39

Powrót do góry
Zachary
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany





Posty: 138
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

zorientowalem sie ze juz Czytales i nawet skomentowales moja opinie która tu chcialem przekleic(dla zainteresowanych-znajduje sie na tym forum,ale w czasach najnowszych w watku zdewastowania pomnika NSZ)takze nie ma sensu podwajac.Nie chce sie rozpisywac,bo temat niezwykle zlozony i trudny.Ale dla mnie Gestapo=NKWD. Jakos nie bulwersujemy sie GL,potem AL i ich scislej wspolpracy z NKWD w takim samym stopniu jak oburza nas wspolpraca z Niemcami.To jest polityka,zawsze brudne lapy,uklady,ukladziki,knucie,manipulacja w celu zdobycia wladzy.Jedni widza wroga nr1 w Niemcach,drudzy juz próbuja patrzec troszke w przód-widza pobitych juz Niemców i w bolszewikach widza wroga nr1.Dla mnie sluszne rozumowanie.Niech sie Sowieci wykrwawiaja razem z Niemcami.My starajmy sie przezyc i zbierac sily na potem,bo szykuje sie zamiana okupanta.Tak,Piotr,wyliczasz ile potyczek ma "Zbik" z Niemcami-czyli prawie wcale i budzi sie w Tobie uczucie zawodu,rozczarowania,tak to rozumie.Bo jak to?co to za partyzanci co nie bija sie z Niemcami?Ja mam?mialem? podobne odczucia(Wciaz bije sie z myslami).Ale dopuszczam tez opcje ze to wcale nie takie niedopuszczalne:),ze taka postawa jest w jakims tam sensie usprawiedliwiona.Inaczej bylo w 1940 a inna jest sytuacja w 1944,gdy w niemieckich oczach jest juz paniczny strach i którzy zrobia wszystko aby pozyskac jaknajwiecej sojuszniów w obliczu nadciagajacej Armii Czerwonej.A jak bylo na wilenszczyznie?a Lupaszko?aresztowany przez Gestapo,dziwnie zwolniony?Nie,czysta kalkulacja zysków i strat-po co go rozwalac(a przeciez Niemców troszke natukl) skoro mozna go zostwawic-niech zwalcza dalej Sowietów,Niemcy doskonale wiedza ze wiecej Teraz maja korzysci z niego na wolnosci niz martwego.Tu jest typowy przyklad ze wojna jest piescia polityki.Uwazam ze polozenie Polski w 1944 gdy wkraczali Sowieci niczym sie nie róznilo od 01wrzesnia39gdy rozjezdzal nas wermaht.Bo o 17.09. to nawet zal pisac.Zadnych szans na suwerrenosc.NZS obiera strategie nie wykrwiawania sie z Niemcami którzy sa gonieni od Stalingradu i tylko patrzec bolszewików nadciagajacych ze wschodu.Jakas próba ukladania sie z Niemcami od których otrzymuja bezcenna bron a którym tak naprawde nie daja nic.A gdzie te zrzuty z zachodu?600ton?to juz Grecja 10 000ton miala zrzucone.Bo chyba nie bedziemy tu pisac o zrzutach sowieckich partyzantów i budowaniu struktur pod AL...Ja staram sie wejsc w sytuacje polityczna tego okresu i zrozumiec pewne pobudki trudnych,bardzo trudnych wyborów,gdzie pomówic kogos i wykonac wyrok mozna bylo w 5min,aby nie zdekonspirowac organizacji.Nie bronie "Zbika" nie jestem jego poplecznikiem,jak napisalem wyzej-po tym jak profesjonalnie dokonal tego Piotr wyrobilem sobie odpowiednie zdanie na jego temat.Choc jak to zwykle w takich wypadkach punkt widzenia zalezy od siedzenia:)Morze wódki by wypil,a tematu by nie przedyskutowal:)takie rozmyslania mnie naszly.A mam pytanie do Ciebie Piotr,poniewaz uwazam Cie za swiatowej klasy expetra w temacie.Powiedz mi czy czytajac ta cala literature odnosnie partyzantki w kieleckiem,nie natrafiles moze na nazwisko partyzanta Stanislaw Zachariasz ze wsi Kozubów?wiem ze zostal zamordowany przez komunistów w 1945 we wsi Sadek(obok Kozubowa)Swiadkowie opowiadali mi ze zostal wyciagniety z wesela i zastrzelony na drodze.A nóz kojarzysz?kto wie... No nic ,Serdecznie pozdrawiam.

Nie 10 Sty, 2010 22:46

Powrót do góry
harnacz
Plutonowy

Plutonowy




Posty: 64
Pochwał: 1
Skąd: Pomorze
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Piotrk- jak obiecałem, przez kilka dni przetrzepałem moje papierzyska. Z góry powiem: bez efektu, ale...

"Narodowiec" i "Wicek" dołączyli do oddziału "Zbigniewa" w ramach porozumienia o połączeniu Narodowej Organizacji Wojskowej a Armią Krajową z 1942 r. Na terenie częstochowsko-radomszczańskim rzeczywiście miało ono miejsce w 1943 r. Zamiast zapisanych rzekomych 8 plutonów, NOW przekazała w rzeczywistości 2.
Pewnie też dlatego por. "Zbigniew" z tak dużym opóźnieniem (pisałem o tym wcześniej, porównaj daty) potwierdził w rozkazie fakt przybycia owych ludzi, gdyż 1) nie miał doświadczenia w organizowaniu i dowodzeniu oddziałem partyzanckim, 2) czekał na efekty owej fuzji.
Za tą tezą przemawia fakt, iż od początku nawet nie wyznaczył swojego zastępcy, co jest sprawą o wręcz podstawowym znaczeniu. Uczynił to dopiero 25 IX 1943 r., gdy przybył do oddziału por. "Rzepecki" z NOW-u (oficer zawodowy WP). Nie zdołałem ustalić jego nazwiska. Otaczała go sława uczestnika słynnej akcji NSZ-u kpt. (księdza) "Zagłoby" na bank w Częstochowie, w której zabrano 7,5 mln zł.

- wg Szczepańczyka (faktycznie: ppor. Jerzy Muskała ps. "Wiesław") "Narodowiec" i "Wicek" byli zawodowymi podoficerami WP. "W." miał być starszy wiekiem. Na mój nos: "N."+"W." należy wiązać z garnizonem 7. DP w Częstochowie, ewentualnie w Lublińcu, ale to też chyba 7. DP.
"Rz." pewnie też szukałbym w Częstochowie - ale nie mam materiałów dot. tamtejszej konspiracji

- wg Szczepańczyka, por. "Andrzej" odłożył "z życzliwością" do następnego dnia decyzję w sprawie dezercji "W."+"N."(+ 2 innych). Jednak przez analogię: dezercja z pola walki obronnej własnego oddziału, gdy ważyły się losy partyzantów: "życie-śmierć", w dodatku z niskich pobudek, bo z kasą oddziału - tu decyzja mogła być jedna: rozstrzelanie, chyba, że zdecydowały względy polityczne...

- zastanowiło mnie jeszcze jedno: otóż Szczepańczyk opublikował swoją książkę już w 1947 r. w Niemczech. Skąd wiedział, że "Narodowiec", "Wicek" i >>>> "ŻBIK" (!!!) razem uciekli z transportu do kl. Auschwitz? Przecież jeśli nawet usłyszał (a pewnie tak było) o tej ucieczcie przy partyzanckim ognisku od "Narodowca" albo "Wicka", to przecież "Żbik" wtedy raczej nie mógł być im (jemu) znany, jako dowódca oddziału NSZ, a pisze o "Żbiku" właśnie jako o dowódcy NSZ-owskim. Ale to już takie parle, parle... Bardzo szczęśliwy

Pon 11 Sty, 2010 10:00

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Zachary
Ale dla mnie Gestapo=NKWD.

Tego nie neguję. Ale działalność NKWD to raczej okres „po wyzwoleniu” i nie leży w moim zainteresowaniu.
Cytat:
Inaczej bylo w 1940 a inna jest sytuacja w 1944,gdy w niemieckich oczach jest juz paniczny strach i którzy zrobia wszystko aby pozyskac jaknajwiecej sojuszników

Ale rok 1943 był podobny do 1940, te same metody wyniszczania ludności polskiej. A wszystko wskazuje na to, że NSZ ZJ nawiązał współpracę z okupantem już w 1943. Wg mnie o wiele za wcześnie. Gestapo szalało.
Zmieniło się nieco w połowie 1944 gdy sowieci natarli, ale gdy front stanął na Wiśle i ustabilizował się, gdy ściągnięto wojsko z zachodu, niemiecka buta znowu odżyła. Ilu zapędzono do kopania okopów, ilu z nich zmarło lub straciło zdrowie. Ilu więźniów zginęło podczas ewakuacji obozów koncentracyjnych itp.
Cytat:
Tak,Piotr,wyliczasz ile potyczek ma "Zbik" z Niemcami-czyli prawie wcale i budzi sie w Tobie uczucie zawodu

Nie czuję zawodu z tego powodu, gdyż potyczki, to nie wszystko. Oddziały BCH też zaczepnie nie występowały, raczej broniły swego terenu i bardzo za to ich cenię. Mogę powiedzieć, że dzięki stacjonowaniu oddziału „Żbika” a później także Brygady Świętokrzyskiej, na północ od Włoszczowy tj. w okolicach Oleszna, Dąbrówek, Żeleźnicy, Komornik, Krogulca było spokojnie, nie było łapanek, pacyfikacji. W tych okolicach „Żbika” chwalą. Inaczej sytuacja wyglądała na południe od tego miasta. Np. Konieczno, Rząbiec. A co o nim myślą mieszkańcy np. Złotej?

Ponadto po pierwsze.
Zawsze aktualne jest pytanie „CO BY BYŁO GDYBY”.
Można więc też założyć, że gdyby NSZ nie atakowało oddziałów komunistycznych, sowieckich i polskich, to sowieci też inaczej by podchodzili do eneszetowców. Może to puste założenie, ale zawsze może komuś służyć za argument.
Po drugie.
Istotnym czynnikiem wzmocnienia komunizmu w 1944, 45 było obiecywanie odebrania ziemi właścicielom ziemskim i oddania jej chłopom. Rozpisywanie tego wątku jest niepotrzebne, ale każdy chłop na to szedł. Miał już dosyć szarwarków, płaszczenia się przed właścicielem ziemskim. A pamiętać należy, że większość oficerów AK i NSZ do nich zaliczano. „Marsz na Warszawę” - ilu „pożal się Boże” oficerów wyszło z dworków i stanęło na czele oddziałów leśnych, ile złego potrafili zrobić w ciągu ok. miesiąca. Gdy marsz odwołano, a wojska niemieckie zaczęły się koncentrować z zamiarem wybicia zgrupowań partyzanckich, ci „pożal się Boże oficerowie” uciekli. Chłopstwo to pamiętało i gdy komuniści obiecali zaspokoić głód ziemi, poszli na to.

Stanisław Zachariasz to nazwisko nic mi nie mówi, ale sprawdzę jeszcze.

Pon 11 Sty, 2010 21:04

Powrót do góry
Zachary
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany





Posty: 138
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Poparcie dla Sowietów nadciagajacych ze wschodu nie co sie rozpisywac bylo zerowe.Jedna wielka niewiadoma co przyniosa ze soba,zwlaszcza po mordzie katynskim,ale nawet,nie mozemy zapominac ze Polska miedzywojenna to mitologizacja Pilsudskiego dzieki któremu powstajemy z martwych(nie neguje roli Marszalka),wojna z Bolszewikami,bitwa warszawska...Stalin,jako, jakby nie patrzyl doskonaly strateg i polityk,maksymalnie wykorzystywal potencjal swoich dywizji jak i (dawno juz przebil Goebelsa),a nawet jeszcze bardziej- cudowna moc propagandy.Manipulacja masami i podstep zapakowany w puste frazesy ziemi dla chlopa i pracy dla robotnika musialy przynosic pozytwny skutek.Aby pozyskac lud komisarze partyjni byli w stanie obiecac wszystko aby rozpropagowac idee komunistów.I tak krok po kroku rozrastaly sie szeregi AL,milicjantów,popleczników nowej wladzy.Nie ma sie sie co dziwic chlopom ze na to szli-wkoncu takiej szansy od nikogo nigdy nie mieli. A ze potem miej obietnic a wiecej terroru,reforma rolna a zaraz kolektywizacja wsi,albo jej próby(W Kozubowie,wsi mocno partyzanckiej,z racji rejonu dzialania oddzialów z lasów chroberskich, ukulo sie nawet takie powiedzonko-nawet koza nie chce do kolchoza,a przeciez wczesniej mieszkancy raczej popierali Kucybale(GW/AL) ...Najwazniejsze ze juz przy komunisci przy korycie,jeszcze przy ogolnej akceptacji wielkich ówczesnego swiata,bo przeciez "uczciwe"referendum,wybory...
A propos mieszkanców Zlotej(jesli mamy na mysli miejsowosc w gminie Pinczów,nieopodal Chrobrza)to powiem szczerze bede mial latem mozliwosc na odwiedzenie tych terenów,ktos tam z mojej rodziny mieszka-popytam.Bardzo interesujacy temat.Ja nie biore w watpliwosc Twych tez.Po prostu wiesz-prawda czasu,prawda ekranu:) i bylo by niezwykle ekscytujace dotrzec do osób pamietajacych to i owo a nie ma co ukrywac czasu coraz mniej.

Sro 13 Sty, 2010 17:05

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Cytat:
gdy przybył do oddziału por. "Rzepecki" z NOW-u (oficer zawodowy WP). Nie zdołałem ustalić jego nazwiska. Otaczała go sława uczestnika słynnej akcji NSZ-u kpt. (księdza) "Zagłoby" na bank w Częstochowie, w której zabrano 7,5 mln zł.

„Rzepecki” nigdzie mi nie przechodzi. Z banku podjęto 2.600.000 zł. Z uczestników napadu na Bank Emisyjny oprócz księdza Kowalika i zamieszkałego po wojnie w Radomsku, ppłk. Jan Załęckiego nie znam innych. Po napadzie razem z „Zagłobą” uciekał NN „Orzeł”. Dziesięciu innych uczestników uciekało inną drogą. Czterech było z Radomska a sześciu Wielgomłyn i Sokolej Góry.
Cytat:
- zastanowiło mnie jeszcze jedno: otóż Szczepańczyk opublikował swoją książkę już w 1947 r. w Niemczech. Skąd wiedział, że "Narodowiec", "Wicek" i >>>> "ŻBIK" (!!!) razem uciekli z transportu do kl. Auschwitz? Przecież jeśli nawet usłyszał (a pewnie tak było) o tej ucieczcie przy partyzanckim ognisku od "Narodowca" albo "Wicka", to przecież "Żbik" wtedy raczej nie mógł być im (jemu) znany, jako dowódca oddziału NSZ, a pisze o "Żbiku" właśnie jako o dowódcy NSZ-owskim.


Pierwszy zapis, jakiego się doszukałem, dot. pchor. Jerzego MOSKAŁA (Muskała) dotyczy maja 1944. Ujęty jest w wykazie jako dowódca sekcji łączności oddziału kryp. „Grunwald”, por. „Andrzeja” (Floriana Budniaka). Po raz dugi ujęty jest w wykazie żołnierzy Kompanii Leśnej „Grunwald”, późniejszej 2 kompanii „Buk” z Batalionu „Tygrys” –„Las” wchodzących w skład 74 pp AK, wg stanu na dzień 29.09.1944. Jest tam adnotacja, że plut. „Wiesław”, Jerzy MOSKAŁA sprawował funkcję operatora radiowego. Brak informacji od kiedy w szeregach AK i oddziału.

Nie wiem od kiedy „Wiesław” był w oddziale leśnym, ale zakładam, że co najmniej od początku 1944 gdyż w maju obejmuje odpowiedzialna funkcję. Przyjmując, że znał „Wicka” i „Narodowca”, założyć można, że był tam wcześniej.
Czytałem książkę Szczepańczyka (Moskały) „Partyzanckim szlakiem a z jej analizy trudno wyciągnąć wniosek czy pisał ją uczestnik wydarzeń, czy osoba znającą te zdarzenia ze słyszenia. Główny wątek dotyczy oddziału Floriana Budniaka „Andrzeja” z AK. Sporadycznie podawane są daty wydarzeń, miejscowości. Wymieniane są imiona będące pseudonimami lub pseudonimy. Książka wydana w 1947, więc nie podawał szczegółów aby nikomu nie zaszkodzić.
Ponieważ był w oddziale „Andrzeja”, który wchodził w skład grupy partyzanckiej „Marcina” (Mieczysława Tarchalskiego) jest pewnym, że kwaterował w tych samych miejscach co oddział „Żbika” m.in. na Krogulcu. Mimo, że „Marcin” nie wspomina o kontaktach ze „Żbikiem”, to kontakty takie nawiązywali. W okolicach Dąbrówek nie jest to tajemnicą. Jest więc raczej pewne, że znał Kołacińskiego, jako dowódcę dużego i dobrze uzbrojonego oddziału.

Pią 15 Sty, 2010 19:56

Powrót do góry
harnacz
Plutonowy

Plutonowy




Posty: 64
Pochwał: 1
Skąd: Pomorze
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Co do szczegółów akcji na bank w Częstochowie - zgoda. Krąży mnóstwo wersji, których nikt - chyba? ja nie wiem - dotąd nie zweryfikował. Nawet "Żbik" zdaje się umieścił siebie w obstawie tej akcji Zszokowany
Pseudonim "Rzepecki" mógł zostać przyjęty wraz z przybyciem tego oficera do oddziału "Zbigniewa". Wcześniej mógł używać innego? W każdym razie, więcej o nim nic nie wiem.

Co do Muskały: z "Andrzejem" znał się i współpracował w tworzeniu sieci łączności radiowej i szkoleniu radiotelegrafistów jeszcze przed objęciem dowództwa oddziału. Zatem jeśli "Andrzej" objął oddział w listopadzie 1943 r., a tam byli "Narodowiec" i "Wicek" - a "Wiesław" (Muskała) docierał do oddziału (nie wiem jak często, czy też już był stale?), to znał obu tych panów osobiście. Zakładając, że - tak mi się wydaje - po dezercji spotkała ich zasłużona kara, to już koniec tej legendy - czyli najdalej pierwsze dni stycznia 1944 r.
"Andrzej" spotykał się z "Marcinem" w okolicach działania "Żbika" dopiero latem 1944. Wtedy nie było już śladu (nie wiem tego na pewno?) po "Narodowcu" i "Wicku" - to skąd skojarzenia o wspólnej drodze ucieczki "Żbika", "Narodowca" i "Wicka"? No chyba, że od samego "Żbika". Ale czy on miał - wtedy - powody by się chwalić tymi znajomościami? W ksiażce mógł zamieścić. Ukazała się po latach, ludzie nie żyją - nie potwierdzą, nie zaprzeczą - to coś innego.

Jeszcze jedno Piotrze - ta dyskusja jest obciążona odwoływaniem się do relacji w przypadku Szczepańczyka (Muskały) - jednak beletrystycznej. To powoduje liczne komplikacje tematu. Dopóki nie dotrzemy do źródeł, nie zbadamy ich wiarygodności, wszystkie wnioski będą raczej relatywne.

Nie 17 Sty, 2010 10:49

Powrót do góry
Zachary
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany





Posty: 138
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Witam. Piotrk1 napisal:
Cytat:
Można więc też założyć, że gdyby NSZ nie atakowało oddziałów komunistycznych, sowieckich i polskich, to sowieci też inaczej by podchodzili do eneszetowców. Może to puste założenie, ale zawsze może komuś służyć za argument.

Nie,nie podchodzili by inaczej.Sowieci w przeciwienstwie do Polakow doskonale wiedza jaka jest ich "politycza"sytuacja i cele w "wyzwolonej"przez nich Polsce.Dzialaja wedle z góry okreslonych dyrektyw,w których nie ma miejsca na inne oddzialy polskie oddzialy niz Armia Berlinga. I powiem ze nie wazne czy NSZ czy AK czy BCH czy jakieklowiek inne.Wszystko co nie prosowieckie jest skazane na niebyt.Albo przymusowe wcielenie do jedynego "prawdziwego"Ludowego Wojska Polskiego albo smierc,wywozka,wiezienie.To samo czego mozna sie spodziewac od Niemieckiej Rzeszy.
przyklad z Wilenszczyzny,gdzie Sowieci od razu pokazali jaka przyszlosc czeka Polskich Legionistów-tak nazywano polskich zolnierzy-majac w pamieci wciaz wojne 1920roku.
cytat
"Oddzial rozrastal sie szybko,w maju liczyl 50 ludzi,w czerwcu oklo 200, a w ostatnich dniach sierpnia 1943roku 300partyzantow.Przeprowadzil kilka spektakularnych akcji,m.in. rozbijajac garnizony niemieckie w Dunilowiczach(1Sierpnia),Kobylniku(5sierpnia) i Zodziszkach(15 sierpnia).Pod koniec czerwca 1943 roku "Kmicic" doszedl do porozumienia z Fiodorem Markowem,dowódcaI Wilenskiej Sowieckiej Brygady im.Woroszylowa,dzialajacej w okolicy jeziora Narocz.Uzgodniono wspoldzialanie w walce ze wspolnym wrogiem-Niemcami.Ponadto Polscy partyzanci zalozyli baze w rejonie Luntup,w poblizu jeziora Narocz,3km od bazy sowieckiej, w trudno dostepnym bagiennym terenie.
26 sierpnia 1943 roku,podczas uzgadniania szczególów dotyczacych wspólnej akcji oddzialow "Kmicica" i brygady Markowa na Miadziol,w bazie sowieckiej partyzantki doszlo do rozbrojenia i aresztowania sztabu "Kmicica".Tego samego dnia,okolo poludnia,partyzanici Markowa otoczyli i rozbroili reszte zolnierzy polskich na terenie bazy. Por.Burzynski zostal zamordowany,partyzantów jego przesluchano i podzielono na 3 grupy.Pierwsza,liczaca 50 ludzi,rozstrzelano,druga 80osobowa puszczono do domów,z trzeciej 70osobowej utworzono komunistyczna brygade im.Bartosza Glowackiego,podporzadkowana ZPP w Moskwie-pod dowódctwem Wincentego MroczkowskiegoZAPORY.Poza terenem bazy znalazlo sie okolo 80 zolnierzy Kmicica,którzy pelnili roznego rodzaju zadania w terenie.Znacznej czesci z nim udalo sie uniknac rozbrojenia lub smierci.Zasilili oni wkrótce brygade Lupaszki.W niedlugim czasie dolaczyl do niej rownierz oddzial Zapory,który uciekl od Sowietów.W odwecie Rosjanie rozstrzelali pozostalych zolnierzy polskich(30osób)
Mord oddzilalu "Kmicica"byl jedna z najwiekszych zdrodni popelnionych na polskich partyzantach Armii Krajowej.Nie byl to akt odosobniony,poniewaz zapoczatkowal akcje niszczenia polskich jednostek w okregach wilenskim,nowogródzkim,poleskim i wolynskim.Markow mówil pozniej,ze utworzenie oddzialu "Zapory" bylo bledem;a nie rozstrzelano wszystkich polskich partyzantów,gdyz nie chciano dostarczac argumentów Polakom i Niemcom,ze partyzancka sowiecka urzadzila drugi Katyn"

-Patryk Kozlowski"Jeden z wykletych Zygmunt Szendzielarz"Lupaszko"str35-36.Od siebie dodac moge ze w/w fragment jest napisany na podstawie wielu zródel które autor wymienia w swoim dziele.[/code]

Czw 21 Sty, 2010 4:05

Powrót do góry
Teresa
Szeregowiec

Szeregowiec




Posty: 3
Skąd: Margonin
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Przypadkiem trafiłam na to forum szukając informacji o Florianie Budniaku. W rozmowie, którą z uwagą próbowałam prześledzić, pojawia sie kilkakrotnie jego nazwisko. Jestem nauczycielką w gimnazjum i wraz z moimi uczniami przygotowuję projekt, którego tematem jest życiorys profesora Floriana Budniaka. Dysponujemy książką "Chłopcy z lasu- Wspomnienia leśników - kombatantów", w której znajduje się życiorys F. Budniaka autorstwa Andrzeja Gembarzewskiego. Poza tym trochę innych ulotnych informacji. Byłabym ogromnie wdzięczna za wszelkie wiadomości, ewentualnie podanie jakichś źródeł, kontaktów itp., w których można by było coś na jego temat znaleźć. Z góry dziękuję

Nie 07 Lut, 2010 23:21

Powrót do góry
harnacz
Plutonowy

Plutonowy




Posty: 64
Pochwał: 1
Skąd: Pomorze
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Witaj Tereso,

Polecam książki Zbigniewa Zielińskiego, (b. ministra d/s Kombatantów i Osób Represjonowanych). To chyba, prócz wymienionej, jedyne opublikowane źródła wiadomości o por. "Andrzeju" - Florianie Budniaku - tak mi się przynajmniej wydaje.
Spośród książek ZZ polecam w szczególności: Baza leśnych ludzi i ew. Walczyli o wolność Polski (fotografie).

ZZ znał go osobiście, więc może warto spróbować nawiązać z nim kontakt bezpośrednio? Uśmiech

Ponadto ciekawa pozycja: Jan Tadeusz Malewski, Przeminęło, Wwa 1989 (tam trochę o wspólnych kontaktach gł. towarzyskich)

Byłoby ciekawie, gdyś założyła oddzielny temat o FB i np. informowała o "postępach" i trudnościach. Postać bohatera z całą pewnością na to zasługuje.
Pozdr.

Pon 08 Lut, 2010 11:34

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Wadą wspomnień Kołacińskiego jest brak informacji o strukturach organizacyjnych oddziału i dowódcach pododdziałów. Czytając je ma się wrażenie, że poza Kołacińskim, są tylko doraźnie wyznaczane na dowódców pododdziałów wykonujących poszczególne zadania jakieś osoby. Nie ma mowy o zastępcy dowódcy oddziału, dowódcach plutonów czy drużyn. W wykazie żołnierzy oddziału podaje pseudonimy, czasami nazwiska pięciu oficerów bez przypisania im pełnionej funkcji.

Są to: por. BISPING „Grot”, por. Richard TULLET “Harry” – pilot angielski, mjr Stanisław NOWAK “Zygmunt”, por. Czesław RUDNICKI „Czech”, por. „Gustaw” oraz por. KOWALSKI Czesław „Grom” o którym z dopisku można wnioskować, że był dowódcą oddziału Poleszuków. Co to za oddział? Nie wiem.

O Czesławie Rudnickim jest wspomniane, że przysłany został w miejsce „Żbika” na dowódcę oddziału i że został później dowódcą 30 osobowego oddziału. Brak informacji czy oddział był podporządkowany „Żbikowi”, czy komuś innemu. O por. Richardzie TULLET “Harrym” pisze, że jest to zbiegły z niewoli pilot angielski, który do oddziału dołączył wraz z „Harnasiem” i że jest wesoły. W opracowaniu „Pamięci NSZ we włoszczowskiem” jest wspomnienie o mjr Stanisławie NOWAK. Podano, że był wykładowcą na kursie podchorążych zorganizowanym we wrześniu 1943 r. dla oddziału żołnierzy „Żbika”.

W wykazie żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej zawarte są informacje o kilku osobach pełniących jakieś funkcje w oddziale „Żbika” (http://www.bj.uj.edu.pl/~plok/portal/php/show_contact3_IIWS.php?ID=12581)


por. BISPING „Grot” - dowódca plutonu, od 11 VIII 1944 dowódca żandarmerii Brygady, od 2 I 1945 dowódca plutonu artylerii, następnie oficer techniczny II batalionu (23 VI - 5 VII 1945), od 5 VII 1945 oficer Kierownictwa Kolumny Samochodowej, 1 VIII 1945 mianowany komendantem brygadowej Szkoły Kierowców, po reorganizacji z 17 VIII 1945 dowódca plutonu w kompanii kpt. "Ożoga", 22 VIII 1945 przeniesiony do sztabu Brygady "na czas przemarszu Brygady na nowe m.p.", 26 IX 1945 przeniesiony do grupy oficerskiej Ośrodka Zapasowego Brygady, 28 IX 1945 przekazany do dyspozycji mjr "Mikołaja".
Brak informacji o bytności w oddziale Kołacińskiego.

por. Richard Tullet “Harry” - zbiegły z niewoli pilot angielski, po zestrzeleniu nad Niemcami trafił do obozu jenieckiego, po ucieczce przedostał się do Warszawy i nawiązał kontakty z AK a później z NSZ, służba w Brygadzie, wiosną 1945 wysłannik BŚ do dowództwa II Korpusu we Włoszech. W czasie okupacji zawarł znajomość z "panią w młynie Lasek". W 1946 r. przyjechał do Polski i zabrał swą wybrankę do Anglii.
Brak informacji o bytności w oddziale Kołacińskiego.


kpt. HRYSZKIEWICZ Teodor (o wojnie Gustaw Kryszkiewicz) „Gustaw” - szef wywiadu, ur. 16 XII 1911 w Środzie, ukończył szkołę średnią i zaliczył dwa lata studiów uniwersyteckich, od 11 VIII 1944 w Brygadzie Świętokrzyskiej, kierownik AS, od października 1944 oficer 3 kompanii 204 pp., u "Żbika". od 2 I 1945 dowódca II batalionu Pułku Jasnogórskiego.

Czyżby to był ten „GUSTAW”, którego w wykazie umieścił Kołaciński i ani jednym słowem nie wspomniał w treści ksiązki?
Czyżby to był ten, o którym wywiad AK pisał, że „w dn. 11 maja 1944 „ŻBIK” wraz ze swym zastępcą byli w Gestapo w Busku” , a „w dn. 13.05.1944 „Gustaw” – zastępca „Żbika” i „Jerzy” byli na przyjęciu w Gestapo w Busku”?

MOŻE KTOŚ POMOŻE ROZWIKŁAĆ TĘ SPRAWĘ?

Sro 10 Lut, 2010 19:59

Powrót do góry
1234
Porucznik

Porucznik




Posty: 699
Pochwał: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Ten Tullet to się pojawia w tej relacji Bieszczanina, którą podawałem wczesniej. U mnie po sąsiedzku był oficer AK o nazwisku Bisping, ale to raczej zbieżność nazwisk.
_________________
Nasza droga nie wiodła przez stepy
I pustynie ogromne piaszczyste
Dla nas twierdzą była leśna głusza
Wiejskie chaty i pola ojczyste

Czw 11 Lut, 2010 18:38

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

BISPING to nazwisko bardzo nietypowe, moż ma jakiś związek.

"Harry" to znana w rejonach Dąbrówek i Olezna postać. Kołaciński pisze
nim, że lubił panienki, że w Polsce niejednego potomka zostawi.
W wykazie BŚ. jest informacja, że wrócił po wojnie do Polski po swoją wybrankę, i zabrał do Anglii.
Coś w tym prawdy chyba jest, gdyż jeden z mieszkańców Oleszna, już nie żyjący był do "Harrego" bardzo podobny i też nosił to przezwisko.
Szkopuł w tym, że był rodzony w kilka lat po wojnie.

Czw 11 Lut, 2010 19:52

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Prawie cztery lata minęło od założenie tego tematu a dzięki informacjom i wskazówkom na tym forum uzyskanym, udało mi się dotrzeć do nieznanych lub mało znanych informacji.
Podkreślam, że ocenie poddaję tylko osobę Władysława KOŁACIŃSKIEGO „ŻBIKA” a nie ludzi, którzy pod jego dowództwem działali. Przed tymi prostymi żołnierzami, których polityka niewiele interesowała, należy pochylić czoło i oddać im cześć.

Zainteresowałem się tym tematem po przeczytaniu wspomnień Kołacińskiego, o którym we włoszczowskim, byli żołnierze AK niezbyt pochlebnie się o Kołacińskim wyrażali, o którym krążyły plotki, że miał kontakty z hitlerowcami. Były też o nim pochlebne zdania. Mieszkańcy Oleszna uważają, że uratował mieszkańców przed pacyfikacją a wdzięczność okazali poprzez ufundowanie pomnika w miejscu walki oraz pamiątkowej tablicy w miejscowym kościele.

Opisując drogę ucieczki podaje (str. 83): „Drogę przegrodziła mi rzeczka. Zanurzam się w nią. Jest płytka. Piję łapczywie wodę i obmywam poranioną twarz. Rzeka jest cicha, koi rany, „Wierna Rzzeka”” Ta rzeczka, to Przemsza, po której kursowały kiedyś galary z węglem. Dla wyjaśnienia podam, że były to płaskodenne statki z drewna szerokości od 4 do 6 i długości od 15 do 20 metrów. Chcąc iść w kierunku GG, musiał ją przekroczyć, innej drogi nie ma. Była to więc poważna, trudna do pokonania przeszkoda i z „Wierną Rzeką” porównać ją nie można.

http://myslowice.activh.pl/myslowice.php?idz=4_5

Tu wśród starych pocztówek Mysłowic są takie, które pokazują rzekę Przemszę w miejscu gdzie wpływa do niej Biała Przemsza, tzw. „Trójkąt Trzech Cesarzy”. Kołaciński przekraczał ją ok. 10 km dalej w stronę ujścia

Sro 24 Mar, 2010 20:03

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Kołaciński podaje, że przed jego aresztowaniem, aresztowany został Tadeusz JAŻDŻYŃSKI „Cenek”, z którym działali w konspiracji, który wiedział o Kołacińskim wszystko. Jak się później okazało, „Cenek” był wtyczką Gestapo. Założyć więc należy, że nie zachował w tajemnicy wiedzy, jaką miał o Kołacińskim. Nie kwestionuję faktu, że Kołaciński został aresztowany, a podczas przesłuchań zanęcano się nad nim, że mimo wszystko nie „sypał”. Ale do czasu. Kołaciński wspomina, że był konfrontowany. Uważam, że skonfrontowano go z „Cenkiem”, a po tym przesłuchaniu załamał się i poszedł na współpracę z Gestapo. Hauptman HUSTE nie był pierwszym hitlerowcem, z którym Kołaciński nawiązał kontakt.

NOW we Włoszczowe powstał w marcu 1940, a wiosną 1943 doszło do rozłamu. Kołaciński, jako komendant dywersji NSZ pow. włoszczowskiego, zwerbował do współpracy cześć ludzi z NOW, a z reszty członków NOW oddział utworzył Tadeusz Kozłowski „Piotr”.
W dn. 9.08.1943 r., gdy Kołaciński jest jeszcze w więzieniu, „Cenek” uczestniczy w likwidacji Komendy Powiatowej NOW-NSZ we Włoszczowe, której kierownictwo przebywało w Koniecznie. Giną ludzie od początku związani z NOW. Odbudowa Komendy NSZ we włoszczowskim nastąpiła dopiero we wrześniu 1943r, po przybyciu kpt. Kazimierza Olejniczaka „Hiszpana”.
„Cenek” wraz z innymi agentami Gestapo, przez kilka miesięcy grasował w okolicach Włoszczowej i likwidował wytypowane osoby.
Komenda Okręgowa NSZ w Częstochowie, szef dywersji Komendy Okręgu Stanisław Szajna „Esman” oraz komendant dywersji powiatu Władysław Kołaciński „Żbik” wiedzieli, że „Cenek” jest agentem Gestapo. Nie wydano na niego wyroku śmierci, nie starano się go zlikwidować.
Wpadł przypadkowo 29.12.1943 r. w Nadolniku i rozstrzelany został z rozkazu „Piotra” (T. Kozłowski).
W dn. 18.01.44 w majątku Polesie Tadeusz Kozłowski „Piotr” został zastrzelony przez nn osoby.
Początkowo podejrzewano o to ludzi „Garbatego”, później podejrzenia skierowano na ludzi z NSZ i mogła to być zemsta za rozstrzelanie „Cenka”. Z informacji uzyskanych z Lelowskiego Towarzystwa Historycznego wynika, że wykonawcami wyroku na „Piotrze” byli pochodzący z Drochlina Izydor ŻĘLEZIK „Zagłoba” i Władysław PIEKA. Obaj związani z NSZ a ŻELEZIK był partyzantem oddziału Kołacińskiego. Obaj wymienieni byli także wykonawcami wyroku śmierci na Tadeuszu Tranda „Ryś”, osoby od którego Kołaciński przejął dowództwo oddziału.
Zawarte we wspomnieniach Kołacińskiego informacje o potyczkach są wyolbrzymione. Np. Czarnocin – wg relacji uczestnika L. Bochni z BCh to niewielka potyczka, wg Kołacińskiego wielka bitwa w której zabito 30 Niemców. Analizując te wspomnienia rzuca się w oczy nienawiść do komunistów i żydów, przy czym jeżeli żyd to jest to komunista i odwrotnie i na ogół głupszy od Kołacińskiego. Opisy niektórych zdarzeń bardzo pokrętne, niektóre jak np. Rząbiec przemilczane.
Jeżeli połączy się to z dokumentami wywiadu AK o kontaktach Kołacińskiego z Niemcami w Chrząstkowie czy w Busku, z dokumentem radomskiego gestapo, z którego wynika, że od swego łącznika wiedzieli o miejscach stacjonowania oddziału Kołacińskiego, to wniosek nasuwa się sam. Kołaciński współpracował z Gestapo.

Sro 24 Mar, 2010 20:21

Powrót do góry
harnacz
Plutonowy

Plutonowy




Posty: 64
Pochwał: 1
Skąd: Pomorze
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Piotrk 1 - jestem pod wrażeniem tego wywodu. Zastanawiam się jednak, jak Gestapo wykorzystywało "Żbika", jaką miało korzyść?

Bo to, że "nie kochał" żydokomuny to pewne (Rząbiec, pacyfikacje w radomszczańskiem zimą 1944/45 - mało o nich wiemy, informacje są rozproszone), że popularyzował tak własnie postawę (służyła ona - także! - Niemcom) to też pewne, ale jednak podjął kilka akcji godzących w interes Gestapo, w Niemców, np. likwidacja konfidenta w Przedborzu (może był zbyt mało wydajny?), likwidacja konfidenckiej rodziny Sobczyków i in., akcja w Olesznie i inne - czy to tylko koniunkturalizm?

Poza tym zastanawia mnie brak współpracy "Żbika" z "Wyrwą". Oddział NSZ "Wyrwy" to typowa akcja na "przeczekanie" czyli w uproszczeniu: żarcie+żadnej walki. A jednak -wydaje mi się - że to "Wyrwa" stronił od "Żbika".

Sro 24 Mar, 2010 21:40

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Następny Strona 9 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.