| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MDM
Starszy szeregowiec

Starszy szeregowiec




Posty: 38
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Marsze śmierci

Witam

Nie odlącznym elementem Holocaustu były Marsze Śmierci.Marsze, które prowadziły "donikąd". Były przedłuzeniem cierpień, jakich więzniowie doznali w obozach.
Najdłuzszy marsz z Flossenburga do Regensburga -400 km
z Nouengamme do Sandbostel - 340 km
Pochłoneły ok 250-375 tysięcy ofiar.Umierali z niedożywienia, zimna , ran, wycieńczenia.


Zeznanie amerykańskiego oficera, który był swiadkiem "końcowego efektu marszu donikad"
"...jest to grupa 118 Żydówek, i powiedział, że to najbardziej przerazajacy widok, jaki kiedykolwiek zobaczył.Poprosił, żebym wszedł do stodoły i sam się rozejrzał.Tak zrobiłem.Stodoła była parterową drewniana szopa.Wewnątrz było ciemno i brudno.Kiedy rzuciłem okiem na te postacie,doznałem szoku.Nie mogłem uwierzyc, że człowieka mozna tak poniżyc i zagłodzic;ze moze byc tak wychudzony i mimo to utrzymac się przy życiu.Wszystko to obejrzałem pobieznie.To, co potem zobaczyłem, przypominało myszy leżace jedna na drugiej,zbyt słabe, by mogły nawet uniesc w góre ręke.Ich ubrania były brudne,zniszczone żle uszyte, pogniecone i podarte.Co gorsza były pokryte niemal w całości ludzkimi odchodami, które zalegały tez na całym klepisku.Jak się okazało, kobiety te cierpiały na biegunke,która zmuszała je do wypróżniania się co dwie czy co pieć minut.Były zbyt słabe , by udawac się w ustronne miejsce.Co mnie zdumiało, gdy wszedłem do stodoły, to mysl, że oto widze staruszki rozłożone na podłodze.Gdybym miał wówczas okreslic ich wiek ,powiedziałbym, że to kobiety miedzy 50 a 60 .Byłem zaskoczony i zszokowany kiedy zapytałem jedna z dziewczat , ile ma lat, a ona powiedziała, że 16.Według mnie wyglądala na 60.
...miały następujace symptomy i choroby: krancowe niedozywienie,90% kobiet cierpiało na choroby wynikajace z niedoboru witamin, ich stopy były niemal całe pokryte wrzodami, gdyz cierpiały na egzeme 4 stopnia,odmrozone palce u nóg z objawami suchej gangreny."

Kobiety te ocalały z marszu smierci , który 3 tyg. wczesniej wyruszył z Helmbrechts.
Jeszcze jeden fragment , który przyprawił mnie o dreszcze
" Po przybyciu 6 marca do Helmbrechts, zaledwie dwa miesiące przed całkowita kleską Niemiec i i ch bezwarunkową kapitulacją , 621 zydowskich kobiet było w tragicznym stanie.Większośc z nich cierpiała na dezynterie i odmrożenia.U niektórych wywiązała się gangrena. Błona śluzowa w ustach, a takze policzki czesto były przegniłe, ze widac było przez nie kości szczęki."

Człowiek w obecnych czasach nie jest w stanie uwierzyc, że coś takiego miało miejsce, tyle cierpien , ponizenia, bólu.

Pon 15 Maj, 2006 21:16

Powrót do góry
siwy
Major

Major





Posty: 1594
Pochwał: 3
Skąd: Wolsztyn / Użgorod
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Również z Auschwitz wyruszył taki marsz, co prawda odległość nie była aż taka jak MDM podał w swoim poście, ale dla wymęczonych ofiar każdy kilometr był cierpieniem.

Cytat:
Marsze śmierci

Na początku 1945 roku rozpoczyna się kolejny etap likwidacji Konzentrationslager Auschwitz - decyzję tę przyspieszyła ofensywa wiślańsko-odrzańska wojsk sowieckich. Od 17 do 21 stycznia wyprowadzono z obozu głównego i jego podobozów (Birkenau i Manowice) około 56 tysięcy więźniów i więźniarek w pieszych kolumnach ewakuacyjnych, konwojowanych przez silnie uzbrojonych esesmanów. Wędrówkę tę nazwano później Marszami Śmierci – w ich trakcie konwojenci z SS dobijali tych, którzy nie mili już sił, aby iść dalej, strzelano do uciekinierów, zabijano opóźniających konwoje. Więźniów pędzono do Wodzisławia Śląskiego oraz do Gliwic. Tam ładowano ludzi do bydlęcych wagonów i wieziono w głąb Rzeszy. W Marszach Śmierci zginęło od 10 do 15 tysięcy ludzi.



Opis załącznika:
Marsz Śmierci trasy

Wto 16 Maj, 2006 11:35

Powrót do góry
l'Aquila
Porucznik marynarki

Porucznik marynarki





Posty: 685
Pochwał: 1
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Pamietam tez z lektury "Dzika Mrowka i tajemnica U-2002" Perepeczki Marsz Smierci z koncem na Zalewie Wislanym. Wiem, ze to ie ksiazka historyczna, ale w owym czasie opis zrobil na mnie wrazenie. Tak przy okazji, jesli ktos szuka czegos to poczytania dla dzieci w wieku powiedzmy 12 lat, to polecam caly cykl o Dziekiej Mrowce (teraz do dostania jedynie w antykwariatach, obawiam sie).

Pozdrawiam

l'A

_________________
Barwny ich strój, amaranty zapięte pod szyją.
Ach, Boże mój, jak ci polscy ułani się biją.
Ziemia aż drży, stary szyldwach swe oczy przeciera.
Wszak on ich zna, to są ułani spod Samosierry.

Wto 16 Maj, 2006 12:37

Powrót do góry
MDM
Starszy szeregowiec

Starszy szeregowiec




Posty: 38
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Dołączam mapki marszów śmierci.


Opis załącznika:

Sro 24 Maj, 2006 21:19

Powrót do góry
MDM
Starszy szeregowiec

Starszy szeregowiec




Posty: 38
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

nr 2


Opis załącznika:

Sro 24 Maj, 2006 21:20

Powrót do góry
kudi
Moderator
Captain

Captain





Posty: 1016
Pochwał: 1
Skąd: wawa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

l'Aquila
może chodziło o marsz śmierci ze Stutthof? 25 stycznia 1945 z obozu wyruszyło kilkanaście tysięcy więźniów (może nawet 20 tys.). Szli w temperaturze poniżej 20C. 3/4 nie przeżyło tego pochodu. Paradoks, ale można w przybliżeniu założyć, że marsz śmierci pochłonął prawie tyle samo ofiar ile zginęło w zatopionych trzech niemieckich okrętach ewakuacyjnych (Goya, Steuben, Gustloff).

_________________
pozdr
robert_kudelski
...z nową stroną www.eksplorator.com,
używający sprzętu firmy PenElektonik

Czw 25 Maj, 2006 9:59

Powrót do góry
l'Aquila
Porucznik marynarki

Porucznik marynarki





Posty: 685
Pochwał: 1
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Tak, wlasnie Stutthof. Dzieki.

Pozdrawiam

l'A

_________________
Barwny ich strój, amaranty zapięte pod szyją.
Ach, Boże mój, jak ci polscy ułani się biją.
Ziemia aż drży, stary szyldwach swe oczy przeciera.
Wszak on ich zna, to są ułani spod Samosierry.

Czw 25 Maj, 2006 10:08

Powrót do góry
Butryk
Podporucznik

Podporucznik





Posty: 226
Skąd: Brzeg Dolny
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Jeśli chodzi o szczegółowy opis ewakuacji Stutthofu, chciałbym Was zaprosić do lektury tego materiału Uśmiech.

http://www.dws.xip.pl/reich/zaglada/oboz20.html

Pozdrawiam.

_________________
Mudvayne
www.dws-xip.pl

Czw 25 Maj, 2006 15:07

Powrót do góry
siwy
Major

Major





Posty: 1594
Pochwał: 3
Skąd: Wolsztyn / Użgorod
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Butryk napisał:
Jeśli chodzi o szczegółowy opis ewakuacji Stutthofu, chciałbym Was zaprosić do lektury tego materiału Uśmiech.

http://www.dws.xip.pl/reich/zaglada/oboz20.html

Pozdrawiam.

Najlepsza monografia obozu na stronach www, dotyczy właśnie Stutthofu
Marsz śmierci
Cytat:
Przed wymarszem rozdano wśród więźniów pewną ilość obozowej odzieży i kocy oraz prowiant składający się z około 500 g chleba i około 120 g margaryny lub topionego sera. Większość wygłodniałych więźniów zjadła otrzymaną żywność od razu, dalej maszerując bez jedzenia. Teoretycznie, ewakuowani mieli być więźniowie, którzy rokowali nadzieję, że sprostają trudom marszu. Zapowiadano nawet kilkakrotnie, że kto jest chory, może pozostać w obozie. Ta "troska" władz o więźniów wydała się im bardzo podejrzana. Po obozie bowiem krążyły informacje, że nim wejdą Rosjanie obóz zostanie spalony, a więźniowie wymordowani. W kolumnach znaleźli się więc nie tylko osłabieni i wycieńczeni pobytem w obozie, lecz również chorzy, którzy nie ujawnili swych dolegliwości. Wielu więźniów było zarażonych tyfusem, choć jeszcze nie występowały u nich charakterystyczne objawy. To miało okazać się nieco później, już podczas marszu.
Kolumny więźniów przebywały codziennie ponad 20 km, brnąc w głębokim śniegu, przy temperaturze -20°C. Nawet ci więźniowie, którzy wyszli z obozu w stosunkowo dobrej kondycji fizycznej, nie byli w stanie sprostać trudom marszu. Wyznaczone uprzednio trasy w większości zajmowała ewakuowana niemiecka ludność cywilna i cofające się jednostki Wehrmachtu. Nie można było kontynuować marszu, musiano czekać aż drogi będą wolne. Niektórzy dowódcy podejmowali na własną rękę decyzję o zmianie trasy i prowadzili kolumny bocznymi drogami, jeszcze bardziej trudnymi do przebycia. Często maszerowano nocą. Miejsca postoju wybierano przypadkowo. Nie było przygotowanych ani miejsc noclegowych ani wyżywienia. Przez pierwsze 3 dni marszu więźniowie nie otrzymali żadnego posiłku. Na nocleg zamykano ich w stodołach, dużych oborach i innych pomieszczeniach gospodarskich, a także w kościołach (Żukowo, Przodkowe, Pomieczyno, Łebno). Zabroniono kontaktowania się z miejscową ludnością. Najtrudniejszy dla więźniów okres rozpoczął się 3-4 dnia marszu, kiedy pogoda znacznie pogorszyła się, był mróz, padał gęsty śnieg, wiał wiatr. Wyczerpanie maszerujących doszło kresu. Coraz więcej ludzi wlokło się w końcu kolumny. Padających na śnieg i nie mogących dotrzymać kroku maszerującym rozstrzeliwano.
Duńczyk Martin Nielsen wspomina:
"Ściemniało się, a my musieliśmy iść dalej. "Prędzej, dołączać do czoła" -słyszeliśmy stale po bokach i z tyłu kolumny, z tym że rozkazy były podkreślane kopniakami lub uderzeniami kolb w plecy. Wreszcie w jakiejś wsi umieszczono nas w nieszczelnej stodole, w której mocno wiało. Większość pchała się z całej siły, by jak najszybciej dostać się pod dach i do legowiska. Znalazłem się między ostatnimi. Walczyliśmy rozpaczliwie o miejsce na słomie w zupełnej ciemności, aby tylko nie zostać na klepisku. Następnego ranka znaleźliśmy na klepisku 9 zwłok. To byli ci, co przegrali walkę".
Ten sam więzień pisze dalej:
"Wlekliśmy się pod górę coraz wyżej. Wzdłuż drogi leżeli martwi nasi towarzysze z poprzednich kolumn. Widok był zawsze taki sam: pasiasta kurtka, pasiaste spodnie, nagie chude dłonie i rana od kuli w karku, która czasem była tak wysoko, że wierzch czaszki był wyrwany"
Jan Jarzębowski zaś wspomina: "Kilometr przed nami maszerowała jakaś kolumna. Widać ją było dokładnie, ponieważ teren był falisty. Widzieliśmy jej końcówkę z trudem podchodzącą pod górę i padające sylwetki tuż po wystrzałach. Po kilku minutach mijaliśmy te świeże trupy. Przed nami musiały iść jeszcze inne kolumny, ponieważ mijaliśmy i starsze trupy".
Trasa marszu przebiegała od Stutthofu w kierunku zachodnim przez miejscowości: Mikoszewo (przeprawa na Wiśle), Świbno, Cedry Małe, Cedry Wielkie, Pruszcz Gdański, Kolbudy, Łapino, Niestępowo, Żukowo, Przodkowe, Pomieczyno. Na tym odcinku trasy marszu poszczególnych kolumn pokrywały się, wybierano tylko inne miejsca postojowe. Ostatnią z wymienionych miejscowości kolumny osiągnęły około l lutego. W tym czasie założenie rozkazu ewakuacyjnego, aby więźniów doprowadzić do Lęborka okazało się nierealne i w rzeczywistości żadna z kolumn tam nie dotarła. W tym samym czasie, w pomieszczeniach szkoły SS, w których zamierzano umieścić więźniów, zorganizowano szpital polowy i kwatery dla żołnierzy Wehrmachtu.

Jest dostępna na:
http://www.kki.net.pl/~museum/rozdz12.htm



Opis załącznika:
Krematorium

Opis załącznika:
Brama oboozowa

Opis załącznika:
Baraki (stary obóz)

Czw 25 Maj, 2006 15:28

Powrót do góry
Belizariusz
Starszy sierżant

Starszy sierżant





Posty: 148
Skąd: Thorn
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Byłem w Stuthoff, ale nie zdawałem sobie sprawy z tego, że tam miało miejsce takie coś. Dobry tekst.
Czy według was pozostawanie więźniów w obozie, czyli nie zgodzenie się na marsz było wyjściem lepszym od marszu śmierci, oczywiście jeżeli Niemcy nie palili obozu i nie mordowali niedobitków?

_________________
"Tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem."

Czw 25 Maj, 2006 20:38

Powrót do góry
Butryk
Podporucznik

Podporucznik





Posty: 226
Skąd: Brzeg Dolny
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Belizariusz napisał:
Byłem w Stuthoff, ale nie zdawałem sobie sprawy z tego, że tam miało miejsce takie coś. Dobry tekst.
Czy według was pozostawanie więźniów w obozie, czyli nie zgodzenie się na marsz było wyjściem lepszym od marszu śmierci, oczywiście jeżeli Niemcy nie palili obozu i nie mordowali niedobitków?


Mam pewne wątpliwości co do formuły pytania. Otóż więźniowie nie mieli wyboru: iść, czy nie iść. O tym kto weźmie udział w marszu decydowały władze obozowe, a nie sami więźniowie. Samo nie zgodzenie się na marsz powodował wyrok śmierci na miejscu. Co do pozostania w obozie to z reguły władze obozowe mordowały niedobitków, pozostawiając przy życiu taką liczbę więźniów, jaka była konieczna do zacierania śladów "działalności" władz danego obozu. Trudno rozstrzygnąć czy lepiej było wejść w skład komanda zacierającego ślady, czy brać udział w marszach śmierci. Jedni wychodzili na tym dobrze inni źle.

Pozdrawiam.

_________________
Mudvayne
www.dws-xip.pl

Pią 26 Maj, 2006 12:30

Powrót do góry
Bruno
Leutnant

Leutnant





Posty: 237
Skąd: Pless
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Koledzy tu gdzie ja mieszkam w Pszczynie odbywał się właśnie taki marsz śmierci . Na trasie tego marszu znajdują się zbiorowe mogiły pomordowanych więźniów. Najgorsze jest to że marsze te prowadziły jakby do nikąd. Było już wiadomo, że Niemcy wojnę przegrają. Sam Himmler zakazał dalszego mordowania Żydów chcąc ich wykorzysta jako kartę przetargową w rokowaniach z aliantami. To jednak pomimo rozkazu zakazującego mordowania więźniów mordowano nadal.

Wto 07 Lis, 2006 13:04

Powrót do góry
wbayer
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany






Posty: 36
Skąd: Poznań
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Zeznanie amerykańskiego oficera, który był swiatkiem "końcowego efektu marszu donikąd"
"...jest to grupa 118 Żydówek, i powiedział, że to najbardziej przerażający widok, jaki kiedykolwiek zobaczył.Poprosił, żebym wszedł do stodoły i sam się rozejrzał.Tak zrobiłem.Stodoła była parterową drewniana szopa.Wewnątrz było ciemno i brudno.Kiedy rzuciłem okiem na te postacie,doznałem szoku.Nie mogłem uwierzyć, że człowieka można tak poniżyć i zagłodzić;ze może być tak wychudzony i mimo to utrzymać się przy życiu.Wszystko to obejrzałem pobieżnie.To, co potem zobaczyłem, przypominało myszy leżące jedna na drugiej,zbyt słabe, by mogły nawet unieść w górę rękę.Ich ubrania były brudne,zniszczone źle uszyte, pogniecone i podarte.Co gorsza były pokryte niemal w całości ludzkimi odchodami, które zalegały tez na całym klepisku.Jak się okazało, kobiety te cierpiały na biegunkę,która zmuszała je do wypróżniania się co dwie czy co pięć minut.Były zbyt słabe , by udawać się w ustronne miejsce.Co mnie zdumiało, gdy wszedłem do stodoły, to mysł, że oto widzę staruszki rozłożone na podłodze.Gdybym miał wówczas określić ich wiek ,powiedziałbym, że to kobiety miedzy 50 a 60 .Byłem zaskoczony i zszokowany kiedy zapytałem jedna z dziewcząt , ile ma lat, a ona powiedziała, że 16.Według mnie wyglądała na 60.
...miały następujące symptomy i choroby: krańcowe niedożywienie,90% kobiet cierpiało na choroby wynikające z niedoboru witamin, ich stopy były niemal całe pokryte wrzodami, gdyż cierpiały na egzemę 4 stopnia,odmrożone palce u nóg z objawami suchej gangreny."

pewnie ktoś się zdziwi że kogoś mowę napisałem ale ja tak miałem w Vikipedii.
Proszę o wyrozumiałość. Uśmiech

Czw 30 Lis, 2006 21:26

Powrót do góry
Marmik
Komandor porucznik

Komandor porucznik





Posty: 2986
Pochwał: 8
Skąd: Puck
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Przegiąłeś. To było Twoje ostatnie bezkarne kopiowanie cudzych postów. Jakbyś założył okulary to zobaczyłbyś cudzysłów w poście MDM. Świadczy on o cytowaniu.

Ban jak nic.

_________________
Słaby sprzymierzeniec, którego tylko bronić trzeba, a który nic z siebie dać nie potrafi, jest zawsze uciążliwy. Broni się go niechętnie, a w zamian za pomoc żąda się pewnych, nieraz dotkliwych świadczeń, jeśli w ogóle występuje się w jego obronie.

Czw 30 Lis, 2006 22:09

Powrót do góry
Bruno
Leutnant

Leutnant





Posty: 237
Skąd: Pless
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Panowie materiały z przedostatniego postu i tak są żywcem przepisane z książki "Gorliwi Kaci Hitlera" a w Wilkipedii znalazły się w taki właśnie sposób, że ktoś przypisał sobie napisanie tej treści.

Sro 13 Gru, 2006 10:49

Powrót do góry
martrak
Podporucznik

Podporucznik





Posty: 245
Pochwał: 1
Skąd: warszawa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

my tu Bruno dyskutujemy nad historią..jak najwięcej informacji jest najbardziej wskazanych.Na tym polega jej badanie.Moim zdaniem cytaty z książek jak najbardziej zachęcają do zaczerpywania wiedzy z literatury
_________________
audiatur et altera pars

Sro 13 Gru, 2006 17:27

Powrót do góry
pg701
Szeregowiec

Szeregowiec




Posty: 12
Skąd: poznan
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Zgadzam się z Tobą Martrak.To forum jest właśnie po to aby dyskutować.Ale skąd każdy z nas bierz informacje jak nie z książek?Tych co przeżyli piekło tamtych lat,jest coraz mniej.Więc pozostają nam książki i inne żródła spisane.Jednocześnie uważm,że cytaty z książek są jak najbardziej na miejscu.A dlaczego tak uważam?Dlatego,że na dany temat różne żródła podają co innego,a my wtedy możemy wymienić swoje poglądy,uznać co jest prawdą a co nie.Jednocześnie nie popieram spisywanie cudzych postów.
Pozdrawiam.

Czw 14 Gru, 2006 10:39

Powrót do góry
l'Aquila
Porucznik marynarki

Porucznik marynarki





Posty: 685
Pochwał: 1
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Ale przy cytacie pisze sie skad zostal zaczerpniety ....

pz
l'A

_________________
Barwny ich strój, amaranty zapięte pod szyją.
Ach, Boże mój, jak ci polscy ułani się biją.
Ziemia aż drży, stary szyldwach swe oczy przeciera.
Wszak on ich zna, to są ułani spod Samosierry.

Czw 14 Gru, 2006 13:50

Powrót do góry
pg701
Szeregowiec

Szeregowiec




Posty: 12
Skąd: poznan
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Oczywiście ,że tak.Wiadomym musi być skąd pochodzi dany cytat.Wtedy mamy możność oceny sytuacji a także wiarygodności jego autora.

Czw 14 Gru, 2006 20:37

Powrót do góry
Bruno
Leutnant

Leutnant





Posty: 237
Skąd: Pless
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

I mnie również o to chodzi, aczkolwoiek co niektórym to przeszkadza. Jak zaś napiszę swoimi słowami, to odzywają się głosy, że chcę tworzyc nową historię. Ale no cóż tak byc musi.
Samego Goldhagena cenię zaś za jego książkę. W przystępny sposób przedstawił bowiem pewne motywy działania oprawców oraz ogólne opinie społeczeństwa niemieckiego zwłaszcza wobec Żydów.
Dla wielu Niemców koniec wojny nie oznaczał zmiany stosunku do Żydów. Oni uważali, że choc, wojna jest przegrana, to chociaż poradzono sobie właśnie w kwestii żydowskiej, mordując Żydów do końca.
Goldhagen opisuje przypadki przemarszu wynędzniałych szkieletów przez miasta i wsie niemieckie i zachowanie ludności cywilnej wobec tych istot. I okazuje się, że wobec Żydów nastawienie społeczeństwa niemieckiego było takie same jak strażników obozowych z SS.

Sob 16 Gru, 2006 18:47

Powrót do góry
Thomass1984
Szeregowiec

Szeregowiec





Posty: 12
Skąd: pomorze
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Odpowiedź do Butryka co do Marszu Śmierci w Stutthofie:

Nie do końca prawdą jest, że władze obozowe wyznaczały kto ma iść kto nie. Przed ewakuacją władza powiedziała że nie każdy musi iść, co wydawało się podejrzane i momentalnie obóz przeszła wiadomość, że ci którzy zostaną w obozie, będą rosztrzelani, dlatego w strachu przed śmiercią a z nadzieją na oczekiwaną wolność ( bo w końcu teoretycznie była tuż za rogiem tylko jeszcze trochę... ) na marsz wyruszali nawet chorzy udając względnie zdrowych i silnych. Tak więc w czasie selekcji nie do końca władze obozowe decydowały o wyborze... bo nie mieli z góry zaplanowanej listy więźniów. Ci co chcieli iść robili wszystko by iść. Byli i tacy którzy woleli zostać. Grupa która została w obozie także została wyzwolona. Czy w całości... tego nie wiem.

_________________
"...całe to cierpienie jest w świecie również po to, żeby wyzwolić w nas miłość, ów hojny i bezinteresowny dar z własnego "ja" na rzecz tych których dotyka..."
Jan Paweł II

Nie 17 Gru, 2006 20:45

Powrót do góry
Bruno
Leutnant

Leutnant





Posty: 237
Skąd: Pless
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Proszę kolejna dawka.
"Przechodziłyśmy przez niemieckie miasteczko. Poprosiłyśmy o jedzenie. Najpierw ludzie myśleli, że jesteśmy niemieckimi uchodźcami. SS-man który nam towarzyszył, krzyknął; nie dawajcie im nic do jedzenia. To Żydówki! Tak więc nie dostałyśmy nic do jedzenia. Niemieckie dzieci zaczęły rzucać w nas kamieniami. A wszystko to miało miejsce w czasie marszu śmierci na drodze między Neusalz a Bergen-Belsen Niemieckie dzieci które nie wiedziały nic o Żydach poza tym co dowiedziały się od dorosłych, domyśliły się jak należy się zachować"

13 kwietnia 1945 roku Nawet w tak krytycznej dla niemieckiej sił zbrojnych wielu żołnierzy nadal zajmowało się pilnowaniem , transportem i likwidowaniem Żydów .
„ Pewnej nocy zatrzymaliśmy się w mieście Gardelegen – wspominał później wydarzenia z 13 kwietnia Menachem Weinryb, który przeżył marsz śmierci z Oświęcimia- Rozłożyliśmy się na polu i kilku Niemców odeszło , żeby się naradzić, co robić dalej. Wrócili z dużą liczbą młodych Niemców z Hitlerjugend z członkami służb policyjnych miasta. Zapędzili nas do dużej stodoły. Ponieważ było nas od 5 do 6 tysięcy, ściany stodoły nie wytrzymały pod naporem tak wielkiego tłumu ludzi i wielu ludzi z nas uciekło. Niemcy rozlali benzynę i podpalili stodołę. Kilka tysięcy osób spłonęło żywcem”. Ci którym udało się zbiec, schronili się w pobliskim lesie, dokąd, dochodziły rozdzierające serce krzyki ofiar”.
Uwięzieni w stodole Żydzi próbowali wydostać się na zewnątrz, przekopując tunel pod fundamentami budynku. Lecz gdy tylko ich głowy pojawiały się po drugiej stronie , ginęli z rąk Niemców, otaczających stodołę”
Cyt. „ Druga Wojna Światowa „ Martina Gilberta str 791

W Lubece, która nadal znajdowała się pod kontrolą Niemców, 2 maja 1945 roku, usiłowano załadować na trzy stojące w porcie duże okręty „ Cap Arcona, „ Atena „ , i „ Thielbeck „ 850 Żydówek, które wcześniej ewakuowano drogą morską ze Sztutowa. Kapitanowie tych statków nie zgodzili się jednak na zabranie więźniarek, gdyż na ich statkach znajdowało się już ponad 9 tysięcy Żydów, więźniów politycznych i rosyjskich jeńców. Małe łodzie odesłano z powrotem do brzegu. Gdy we wczesnych godzinach rannych łodzie podpłynęły do lądu i zagłodzone żydówki usiłowały wydostać się na brzeg, esesmani, członkowie Hitlerjugend i niemieccy marynarze otworzyli do niech ogień z broni maszynowej. Zginęło ponad 500 żydówek, a tylko 300 przeżyło masakrę”
Cyt. „ Druga Wojna Światowa „ Martina Gilberta str 815

Sro 27 Gru, 2006 21:08

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.