| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Idź do strony 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Następny
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szponiasty
Redakcja
Podpułkownik

Podpułkownik





Posty: 3194
Pochwał: 2
Archiwum: APwB / OKBZN
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Śmierc generała Sikorskiego

Śmierć generała Sikorskiego w Giblartarze - no nie był to wypadek.

- anglicy go zabili ?
- rosjanie ?
- polacy ?
- niemcy ?

Kto ??? , kazdy mógł miec w tym interes. Ciekawy jestem waszego zdania.
Jedno jest pewne był to nietuzinkowy mąż stanu, człowiek który mógł zmienić politykę zagraniczną władz w Londynie.

Sob 11 Cze, 2005 13:30

Powrót do góry
IjonTihy
Komandor porucznik

Komandor porucznik





Posty: 3516
Pochwał: 6
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

ten jest winny kto ponosi z tego korzyść.

Cytat:
człowiek który mógł zmienić politykę zagraniczną władz w Londynie.

sam sobie odpowiedzałeś...

_________________
Armia to przede wszystkim porządek i ład. Tym dziwniejsze jest, że prawdziwa wojna pod względem porządku i ładu przypomina ogarnięty pożarem burdel.

Sob 11 Cze, 2005 16:43

Powrót do góry
wars98
Kapitan marynarki

Kapitan marynarki




Posty: 1025
Skąd: Z Marsa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Witam! Bardzo szczęśliwy
Cześć Szponiasty!
Moim zdaniem problem śmierci gen. Sikorskiego jest znacznie szerszy i bardziej złożony niż się dotychczas uważało.
Problem zaczyna się jeszcze przedwojną, a mianowicie trzeba pamiętać o konflikcie jaki istniał pomiędzy gen. Sikorskim a zwolennikami sanacji. Trzeba pamiętać, że Sikorski podjął walką z Józefem Piłsudskim o wpływy w wojsku. Od 1928 do 1939 r. pozostawał w niełasce i w "dyspozycji" ministra spraw wojskowych.
Przed wrześniem 1939 r. nie należał on więc do "pierwszej ligi" graczy politycznych w Polsce. I zobacz co się wydarzyło we wrześniu 1939 r. Jeszcze w trakcie walk, przed wodzem naczelnym i jego sztabem, przed Prezydentem RP, i wszystkimi innymi oficyjelami, gen. Sikorski zameldował się w Ambasadzie RP w Bukareszcie (w Rumunii).
I co tam nasz bohater robi? Ano prowadzi rozmowy (jakie tego nadal nie wiemy) z oficerami francuskiego i angielskiego wywiadu. Co się dzieje dalej?
Tu warto sięgnąć do wspomnień. Weźmy np. takiego gen. Wacława Stachiewicza (szef Sztabu Głównego w latach 1935-1939; "Wierności dochować żołnierskiej", wydawnictwo "Rytm", Warszawa 1998 r.) który pisze, że 21 września 1939 r. do niego, do Czerniowiec przyjechał mjr. dypl. Zimnal (pomocnik attache wojskowego ppłk. dypl. Zakrzewskiego) z pismem od tegoż Zakrzewskiego ze stwierdzeniem, że Naczelny Wódz i szef Sztabu powinni być oddani pod sąd polowy. Mało tego. Mjr. Zimnal w rozmowie z gen. Stachiewiczem oświadczył, że on również nie uważa go za swojego przełożonego! Zdaniem mjr. Zimnala jego przełożonym był - ambasador!
Stachiewicz niestety nie opisuje szczegółów swoich zajść w Rumunii. Jest za to kolejna ciekawa wzmianka. Otóż został on internowany za zgodą Ambasady Polskiej w małym miasteczku Slanic-Prahova na północ od Ploesti, gdzie przebywał do 6 stycznia 1940 roku, kiedy to przy pomocy przyjaciół wydostał się i pojechał do Bukaresztu. Jego wyjazd spowodował poszukiwania przez rumuńską żandarmerię wespół z Ambasadą Polską(!). Gen. Stachiewicz przez 2 miesiące się ukrywał i z końcem lutego 1940 r. wyjechał do Jugosławii pod przybranym nazwiskiem Karol Eysmond.
Interesujący jest list (z 21 listopada 1939 r.), jaki gen. Stachiewicz wysłał do gen. Sosnkowskiego (do Paryża). Fragment:
Cytat:
Ze wszystkiego, co się tu dzieje i o czym mnie słuchy dochodzą widzę, że tutejsze władze polskie (tj. w Rumunii - wars98) zrobią wszystko, ażeby mnie stąd nie wypuścić i jak dają do zrozumienia, "trzymać mnie tu do końca wojny". (...) Tutejsze władze polskie, które się do mnie wrogo odnoszą... [W. Stachiewicz, "Wierności dochować żołnierskiej", s. 774, Rytm, Warszawa 1998.]

- Na ten list gen. Stachiewicz nie otrzymał odpowiedzi.

W Jugosławii Stachiewicz zgłosił się do attachatu za pośrednictwem którego chciał nawiązać kontakt z władzami polskimi we Francji. Efektem było... zesłanie go do Algierii. Do Wielkiej Brytanii przyjechał dopiero z końcem grudnia 1943 r.!

Co wynika z tego co pisze Stachiewicz i inni i do czego zmierzam? Ano do tego, że opozycja we wrześniu 1939 r. dokonała zamachu stanu Exclamation
Skojarz teraz z tym fakt zmuszenia Prezydenta Mościckiego do rezygnacji i przekazania stanowiska Raczkiewiczowi. Dołącz do tego jak szybko gen. Sikorski znalazł się w Paryżu. Opozycja znalazła wsparcie u władz francuskich, choć Stachiewicz nie chciał w to do końca życia uwierzyć. A fakty mówiły same za siebie.
W liście do przewodniczącego Komisji Historycznej Sztabu Głównego w Londynie z dnia 11 października 1964 r. gen Stachiewicz poniekąd przyznawał jednak, że mogło tak być i pisał w tej kwestii:
Cytat:
Nie ma danych na to, żeby Francuzi z własnej inicjatywy sprzeciwiali się ich (tj. władz sanacyjnych - wars98) przyjazdowi do Francji. Gen. Faury, w swym liście do mnie, pisanym w Kutach w nocy z 17 na 18 września, uważał za zupełnie oczywisty nasz przejazd do Francji, skąd marszałek Śmigły będzie prowadził dalszą walkę z Niemcami. Francuskie czynniki polityczne, chętne opozycyjnym politykom i nowym władzom polskim (m.in. Sikorskiemu), szły im bardzo na rękę, dając wizy tylko osobom przez nie wskazanym. Oczywiście wolały mieć u siebie nowy rząd polski, złożony z ludzi, którzy całą winę za klęskę Polski składali na barki poprzedniego rządu i naczelnego dowództwa, a tym samym rozgrzeszali Francję (i Anglię - wars98) z niedotrzymania umów sojuszniczych, zawartych z poprzednim rządem, przemilczając w ogóle ich istnienie. Dowodem takiego postępowania nowego rządu polskiego jest fakt następujący. Płk. dypl. Jaklicz po przyjeździe do Francji (drogą prywatną) wręczył tekst tajnej umowy wojskowej francusko-polskiej z maja 1939 r. osobiście generałowi Sikorskiemu w październiku lub listopadzie 1939 roku. Generał potraktował widocznie ten dokument tak tajnie, że poza nim nikt z Polaków, którzy znaleźli się we Francji, o istnieniu tej umowy nie wiedział. Exclamation Kiedy bowiem w 1944 roku po przyjeździe do Londynu składałem zeznania przed "Komisją dla badań przyczyn klęski wrześniowej", która funkcjonowała od końca 1939 roku, zostałem zaskoczony pytaniem sędziego śledczego Liniewicza, czy Polska miała z Francją jakieś umowy wojskowe na wypadek wojny. Gdy mu podałem z pamięci treść umowy z maja 1939 roku, z trudem ukrywał zdumienie, że po czterech latach badań i dochodzeń Komisji nie jest wiadomo o istnieniu takiej umowy. Odnosząc wrażenie, że nie dowierza moim słowom, poradziłem mu, ażeby zwrócił się do Ministerstwa Obrony Narodowej, gdzie z pewnością odnośny dokument się znajduje. Po pewnym czasie powiedział mi, że w Ministerstwie Obrony Narodowej oświadczono mu, że takiego dokumentu nie ma. Exclamation [W. Stachiewicz, "Wierności dochować żołnierskiej", s. 792 i 793, Rytm, Warszawa 1998.]

Dalej zaś w tym samy liście z 1964 r. pisze tak:
Cytat:
Nieraz później zastanawiałem się, czy ten wyczyn obu podległych mi panów oficerów dyplomowanych (tj. mjr. Zimnala i ppłk. Zakrzewskiego we wrześniu 1939 r. w Rumunii - wars98) wynikł z ich własnej inicjatywy, czy też był zrobiony pod wpływem innych czynników. Dopiero teraz światło na tę sprawę rzuciły mi wspomnienia radcy Ambasady polskiej w Bukareszcie, Alfreda Ponińskiego, ogłoszone w VI "Zeszycie Historycznym" (Instytut Literacki w Paryżu, 1964 r.) pod tytułem "Wrzesień 1939 roku w Rumunii". Cytuję ze s. 152 i 153 "Zeszytu" odpowiednie ustępy dotyczące ppłk. Zakrzewskiego: "Gen. Sikorski bawił w Bukareszcie zaledwie 48 godzin. (Uwaga moja /Stachiewicza/: Generał przyjechał do Bukaresztu 18 wieczorem lub 19 rano). Był zatem w Bukareszcie w dn. 19 i 20, a może 21 września. (...)zamieszkał w Ambasadzie francuskiej(!). Stamtąd nawiązał zaraz kontakt z attache wojskowym Zakrzewskim, który aż do wyjazdu Generała do Paryża starał się go nie odstępować... Sikorski zaprosił Zakrzewskiego do udziału w szeregu narad, które odbył w Ambasadzie francuskiej. Przybył również w jego towarzystwie na Alea Aleksandru, na blisko dwugodzinną konferencję z ambasadorem Raczyńskim... nie mogłem z Generałem rozmawiać w cztery oczy, bo Zakrzewski przybrał już pozę jego nieodstępnego powiernika...". W związku ze swymi planami politycznego działania "Sikorski wymienił nazwiska szeregu osób... i prosił o ułatwienie im przedostania się do Francji... Ambasador zauważył, że Zakrzewski skrzętnie notował te nazwiska należące do paru znanych zwolenników >>Frontu Morges<< oraz innych przeciwników >>Sanacji<<. Zwróciłem się do Zakrzewskiego, który odczytał mi z notesu zestaw nazwisk i zapytał co o tym sądzę. Dodał, że widzi w tym zespole potencjalnych kandydatów na przyszłych ministrów... na pierwszym bodaj miejscu figurował istotnie prof. Stanisław Kot...".
Trudno się oprzeć przypuszczeniu, że ta właśnie dwudniowa polityczna aktywność "nieodstępnego powiernika" przyszłego szefa rządu polskiego i Naczelnego Wodza tak go pobudziła do działalności, że następnego dnia zbuntował się przeciwko swemu dotychczasowemu przełożonemu. W przypuszczeniu tym utwierdza mnie fakt, że wyskok ppłk. Zakrzewskiego szedł zupełnie po linii przyszłego postępowania Naczelnego Wodza w stosunku do mnie. [W. Stachiewicz, "Wierności dochować żołnierskiej", s. 794-795, Rytm, Warszawa 1998.]

Stachiewicz po przybyciu do Algieru miał się udać do małej miejscowości - Medea. Jednak zatrzymał się na krótko w hotelu. I, jak relacjonuje, po kilku godzinach pojawiło się dwóch komisarzy policji, którzy oświadczyli mu, że nie wolno mu zatrzymywać się i ma natychmiast opuścić Algier. Na pytanie dlaczego, na jakiej podstawie, usłyszał, że taki rozkaz przyszedł z... Paryża!
A po przyjeździe do Medei pisze zaś tak:
Cytat:
Gdy po przyjeździe na miejsce zesłania w Medei zgłosiłem się do starosty, który był odpowiedzialny za nadzór nade mną, zapytaniem na jakiej podstawie jestem internowany, ten - wiedząc oczywiście kim jestem w rzeczywistości - oświadczył mi, że rząd francuski nic przeciwko mnie nie ma, a ja jestem internowany i oddany pod nadzór policyjny wyłącznie na podstawie żądania rządu polskiego. Exclamation [W. Stachiewicz, "Wierności dochować żołnierskiej", s. 797, Rytm, Warszawa 1998.]

Stachiewicz został sprowadzony do Londynu dopiero po śmieci gen. Sikorskiego, przez gen. Sosnkowskiego.

Jak z tego wszystkiego wynika gen. Sikorski nie miał czystego sumienia. Naraził się zwolennikom sanacji, których odsunął od władzy.
Problemy Sikorskiego z bezpieczeństwem osobistym istniały niemal od samego początku. Najmocniej zaczęły się one ujawniać już po ewakuacji z Francji do Anglii w 1940 r.
Wystarczy podać tylko znane przypadki "awarii" jakie miały podczas jego wypraw do USA.
To co wydarzyło się w Gibraltarze w 1943 r. na pewno nie było katastrofą. Więc czym? Zaplanowanym i przeprowadzonym z zimną krwią morderstwem. Pytanie tylko przez kogo i dlaczego?
Klucze do rozwiązania zagadki są co najmniej trzy. Dlaczego?
Po pierwsze, jak to możliwe by zginął ponoć dobrze ochraniany przywódca polityczny i wojskowy w jednej osobie? Gdzie była i co robiła jego ochrona (złożona z Polaków)?
Po drugie, jak mogli dopuścić do tego nasi sojusznicy (podobno) - Brytyjczycy? A samolot - przypomnę - dostarczyli oni.
I po trzecie, jaka była w tym rola Rosjan/Sowietów/?
Czy w takim razie możliwe jest, aby zbrodnia w Gibraltarze została dokonana przez Rosjan za cichym przyzwoleniem Brytyjczyków i części Polaków Question Exclamation
Pozwolę sobie podać linki do ciekawych artykułów red. Dariusza Baliszewskiego z tygodnika "Wprost". Jeśli zestawisz je sobie z tym co napisałem powyżej, to być może mamy rozwiązanie zagadki zamordowania gen. Sikorskiego.
To moja teoria.
Linki:
http://www.wprost.pl/ar/?O=71300
http://www.wprost.pl/ar/?O=72691
http://www.wprost.pl/ar/?O=76093
Pozdrawiam
wars98

Sob 11 Cze, 2005 16:45

Powrót do góry
....
Gość

Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Wars -Zgadzam się całkowicie z twoja tezą, nic dodać nic ująć. Sikorski był politykiem który doskonale radził sobie w negocjacjach z aliantami i Rosjanami. Był właściwie jedynym polskim politykiem, który odnosił sukcesy w negocjacjach ze Stalinem, tak więc nie wydaje się aby był celem dla Rosjan. Najbardziej niewygodny był dla samych Polaków, - endeckiej opozycji, z która prędzej czy później doszło by do otwartego konfliktu. Kwestia zamachu stanu Sikorskiego po klęsce wrześniowej jest coraz głośniejsza i drążona przez badaczy i wiele faktów wskazuje, że miała miejsce. Ma to związek z jego tajemniczą teczką z która się nie rozstawał, w której miał ponoć kwity na wszystkich członków rządu emigracyjnego i ich deklaracje lojalności. Taka mała chyba pierwsza afera teczkowa w polskim wydaniu.
Sikorski był jedynym polskim politykiem, który chciał i mógł negocjować z Stalinem. Być może inaczej wyglądała by współpraca AK i Armii Radzieckiej podczas wyzwalania ziem polskich, losy przyszłego, powojennego polskiego rządu i wyników konferencji Jałtańskiej.
Niestety jego proradziecka postawa była solą w oku pewnym tępogłowym Panom w Londynie.

Pon 13 Cze, 2005 21:11

Powrót do góry
wars98
Kapitan marynarki

Kapitan marynarki




Posty: 1025
Skąd: Z Marsa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Witam! Bardzo szczęśliwy
Underground! Piszesz:
Cytat:
tak więc nie wydaje się aby był celem dla Rosjan

- Racz jednak zauważyć, że nieodrzuciłem Sowietów!
Według mnie w tym czasie świetnie zbiegły się interesy zarówno Ruskich, Angoli i "Sanacji" (endeckiej opozycji).
Gdyby (czysto teoretycznie) założyć, że Baliszewski ma rację, co do losów córki generała - Zofii Leśniowskiej, to likwidacja gen. Sikorskiego i uprowadzenie (wydanie/przekazanie?) jego córki przez Rosjan była na rękę wszystkim zainteresowanym. A należy pamiętać, że część z naszych wojskowych i polityków już przed podróżą Sikorskiego na Bliski Wschód wypowiadała twierdzenia/ostrzeżenia, że może coś mu się stać. Baliszewski tak pisze w tej kwestii:
Cytat:
Dwóch ministrów jego rządu w oficjalnym piśmie zwróciło się z apelem do generała, by w związku z niebezpieczeństwem zamachu zrezygnował z podróży. Odpowiedział, jak przystało na naczelnego wodza, że ryzyko śmierci jest codziennym chlebem żołnierza. Po latach osobisty adiutant generała płk Zdzisław Główczyński powie: "Ta śmierć wisiała w powietrzu". Sam osobiście dwukrotnie odbierał w Iver telefony od premiera Churchilla próbującego, "w związku z ogromnym ryzykiem", wyperswadować Zosi zamiar towarzyszenia ojcu. Bezskutecznie.

Przypadek? Myślę, że nie...
W tym czasie także i Stalinowi nie był na rękę nasz sokół...
A Angole? Przecież to morderstwo było niewykonalne bez ich współudziału, przynajmniej tak, aby nie było śladów. I czy to przypadek, że przedłużyli utajnienie dokumentów na ten temat, jakie przecież mają w swoich archiwach? Myślę, że nie...
A Polacy? Powtórzę pytanie. Co robiło najbliższe otoczenie Sikorskiego?
Oraz, że:
Cytat:
podobno byli ludzie, którzy po wojnie, w 1945 r., poszukiwali w Rosji Zofii Leśniowskiej, oficjalnie zmarłej w wypadku gibraltarskim, i byli też ludzie, którzy próbowali im w tym przeszkodzić.

A więc, czyżby Polacy wspólnie z Angolami i Sowietami Question Exclamation Evil or Very Mad
Znając nasze najgorsze cechy narodowe, jestem skłonny przyjąć, że znaleźli się chętni do wykonania takiego brudnego "zlecenia" politycznego na Sikorskiego i jego najbliższych współpracowników, w tym także córkę generała.
Pozdrawiam
wars98

Pon 13 Cze, 2005 21:53

Powrót do góry
....
Gość

Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

wars98 napisał:

Według mnie w tym czasie świetnie zbiegły się interesy zarówno Ruskich, Angoli i "Sanacji" (endeckiej opozycji).


Według mnie nie jest to takie oczywiste . Zamach miał miejsce 5.07.43, planowany musiał być znacznie wcześniej. Biorąć domiemaną próbę zamachu, nawet dużo wcześniej. Czyli w przededniu przystąpienia USA do koalicji i przed skrystalizowaniem się sytuacji na froncie wschodnim. Przełomem na froncie wschodnim była klęska niemiec pod Kurskiem, która nastąpiła po śmierci Sikorskiego. Reasumująć Anglia, Francja a nawet Rosja nie mogły sobie pozwolić na zaognianie stosunków z koalicjantem jakim była Polska w owym czasie. Sikorski był autorytetem dla obu stron, być może uczestniczył by nawet w pierwszych rozmowach w Teheranie. Churchil popierał Sikorskiego i cele polskiego rządu, Stalin go tolerował bo każdy sojusznik wtedy był na cenę złota. Nie nawidziła go tylko polska opozycja polityczna, konflikt ten istniał juz przed wojną. Endecy nie byli wstanie wybaczyć mu jego prosowieckiej postawy, nie chcieli nawiązania ponownych stosunków polsko-radzieckich. Na skutek wyprowadzenia z Rosji Armii Andersa, która nie chciała walczyc na frońcie wschodnim u boku Armii Czerwonej, rosjanie podjeli decyzję w maju 43 o tworzeniu kolejnej Armii Polskiej. Endecy uświadomili sobie, że nie oni bedą brac udział w wyzwalaniu Polski i nie zasiądą w przyszłych władzach Polski. Jedynie Sikorski mógł być zaakceptowany przez Moskwę jako członek przyszłego rzadu polskiego, wynikało to z jego postawy, konfliktu z piłsudczykami, współorganizowania przed wojną Stronnictwa Pracy i Frontu Morges. Sytuacja tak umocniła by jeszcze bardziej pozycję Sikorskiego, była nie na rekę opzycji która nie miała by szans na kierowanie powojenną polską. Był to okres kształtowania się politycznego przyszłych władz plskich, zarysy tej władzy i trędy uwidoczniły się na obradach II zjazdu PS i przekształceniu tej formacji w RPPS, która była centro-lewicowa.


Cytat:
Gdyby (czysto teoretycznie) założyć, że Baliszewski ma rację, co do losów córki generała - Zofii Leśniowskiej, to likwidacja gen. Sikorskiego i uprowadzenie (wydanie/przekazanie?) jego córki przez Rosjan była na rękę wszystkim zainteresowanym.


Czemu miano by mordować Sikorskiego, a oszczędzić jego córke - pozostawiająć tym samym dowód zbrodni. Znalezoina branzoleta mogła być tylko elementem gry wywiadowczeej mającej zrzucić podejrzenia na innych, w tym wypadku znienawidzonych Rosjan.

Cytat:
A Angole? Przecież to morderstwo było niewykonalne bez ich współudziału, przynajmniej tak, aby nie było śladów.


Najłatwiej dokonać tej zbrodni mogli sami Polacy, Angole nie mieli swobodnego dostepu do samolotu, który był ochraniany przez Polaków. Owszem mogło sie im to udać, ale zawsze gdyby im to udowodniono pozostawały by podejrzenia i wądpliwości.

Wto 14 Cze, 2005 11:48

Powrót do góry
wars98
Kapitan marynarki

Kapitan marynarki




Posty: 1025
Skąd: Z Marsa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Witam! Bardzo szczęśliwy
Under, Under... Laughing
A ja będę kontynuował rozważania z mojego pierwszego postu w tym temacie, kwestię możliwego współudziału Rosjan i Anglików sprowadzając nieco na drugi plan. Co nie znaczy, że się zgadzam z Tobą! O nie! Jestem niemal pewny ich udziału, co będę starał się uprawdopodobnić, na tyle na ile mogę.

Kwestia wątku polskiego - ciąg dalszy.
Napisałem wcześniej o dwóch wrogich stronnictwach: "Piłsudczykowskim", czy też "Sanacyjnym" i "Endeckim". To oczywiście umowne określenia tych stronnictw. Geneza konfliktu sięga - jak również pisałem - przewrotu majowego. Pisałem też o bardzo prawdopodobnym, a wręcz już pewnym w świetle ostatnich ustaleń - zamachu stanu, jaki został dokonany we wrześniu 1939 r. przez gen. Sikorskiego i jego stronników, przy cichym wsparciu Francuzów i Anglików.
Wydarzenia związane z zamachem rozegrały się już poza granicami RP, w Rumunii, w Bukareszcie. Warto zapamiętać ten fakt, gdyż Bałkany razem z Bukaresztem jeszcze powrócą.
Pisałem o niechęci Anglików i Francuzów do współpracy z przedstawicielami władz sanacyjnych, ciekawe skąd taka nagła wolta? Przecież nie tak dawno podpisywali z nimi tajne umowy wojskowe o współpracy na wypadek wojny? Czyżby dlatego? Wypada przyjąć robocze założenie, że chciano tym samym zwolnić się chociaż z części odpowiedzilaności za nieudzielenie Polsce pomocy wojskowej.
Prezydent RP Ignacy Mościcki korzystając z art. 24 Konstytucji RP (kwietniowej) wyznaczył swoim następcą ambasadora polskiego w Rzymie - gen. Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego, jednak nominacja ta spotkała się ze stanowczym protestem rządu francuskiego. Ciekawe dlaczego?
W rezultacie Prezydent Mościcki cofnął desygnację i wyznaczył na swojego następcę przebywającego we Francji(!) byłego marszałka senatu i prezesa Światowego Związku Polaków - Władysława Raczkiewicza - który po złożeniu przysięgi 30 września 1939 r. objął stanowisko Prezydenta RP.
Jego pierwszym posunięciem było odwołanie premiera F. Składkowskiego i członków jego gabinetu oraz powołanie nowego rządu z gen. Władysławem Sikorskim na czele. Sikorski był jak wiemy zagorzałym przeciwnikiem sanacji oraz zaufanym Francuzów.
Rząd francuski (a później także władze brytyjskie) przyznał prawa eksterytorialności budynkom zajmowanym przez polskie urzędy oraz członkom rządu i personelowi urzędniczemu oraz siłom zbrojnym.
Gen. Sikorski powołał do swojego rządu ludzi. Warto się przyjrzeć dokładniej co to byli za ludzie. Postaram się wyszperać skład osobowy (początkowy) i wstawić tu na forum - chyba, że ktoś mnie w tym wyręczy... Wink
Podstawę polityczną dla rządu Sikorskiego stanowiła koalicja 4 stronnictw: Polskiej Partii Socjalistycznej, Stronnictwa Ludowego, Stronnictwa Narodowego i Stronnictwa Pracy.
Rząd w Paryżu długo nie obradował, bo już 22 listopada 1939 roku przeniósł się do Angers - miasta w zachodniej Francji nad rzeką Maine.
Już od początku znane były zadania i cele rządu. A były nimi: walka o niepodległość, suwerenność, wolność i integralność Rzeczypospolitej Polskiej w sojuszu z Francją i Wielką Brytanią, zwycięstwo nad III Rzeszą i zawarcie sprawiedliwego pokoju, odbudowa państwa polskiego o demokratycznym ustroju politycznym i wprowadzenie reform społeczno- gospodarczych.
Premier formalnie podlegał prezydentowi Rzeczypospolitej, ale na podstawie umowy paryskiej, uzyskał wpływ na podejmowanie wszystkich istotnych decyzji - między innymi personalnych.
W świetle postanowień konstytucji kwietniowej prezydent posiadał samodzielne uprawnienia do wydawania aktów normatywnych oraz powoływania rządu, które po wrześniu 1939 r. zostały zawężone Exclamation Rolling Eyes
Prezydent zrezygnował z przysługujących mu prerogatyw konstytucyjnych ustnie Exclamation zamierzając wykonywać je wspólnie z premierem. Rolling Eyes
Uznano (No właśnie, kto?! Czy nie przypadkiem gen. Sikorski?), że zmiany w rządzie winny być uzgadniane z szefem rządu oraz z reprezentantami stronnictw politycznych. W praktyce dochodziło do bardzo poważnych rozbieżności politycznych pomiędzy prezydentem Raczkiewiczem (popieranym przez polityków sanacyjnych oraz licznych wśród wyższych oficerów zwolenników sanacji), a premierem Sikorskim.
Organem doradczym i opiniodawczym rządu była Rada Narodowa RP.
W warunkach emigracyjnych stanowiła ona namiastkę parlamentu.
Początkowo składała się ona z 12, a później 40 osób, w tym 22 przedstawicieli stronnictw rządowych. Początkowo kierował nią Ignacy Paderewski, a po jego śmierci S. Grabski.
Rząd sprawował zwierzchnictwo nad formowanymi na uchodźctwie siłami zbrojnymi. Zawarł sojusze z Francją i Wielką Brytanią umożliwiające tworzenie sił zbrojnych na ich terenach. Jednak i w Angers rząd nie obradował długo, gdyż 18 czerwca 1940 r. po zajęciu Francji przez III Rzeszę, przeniósł się do Londynu. A 5 sierpnia 1940 roku generał Władysław Sikorski podpisał umowę polsko-brytyjską o utworzeniu wojsk polskich w Wielkiej Brytanii.
Pod naciskiem władz brytyjskich premier Sikorski podpisał 30 lipca 1941 r. układ z ZSRR (znany jako: układ Sikorski-Majski) regulujący stosunki dyplomatyczne Polski i ZSRR. Jednak stosunki Polsko-Radzieckie załamały się po odkryciu przez Niemców grobów polskich oficerów Katyniu, co stało się w kwietniu 1943 roku. Tyle jeśli chodzi o fakty powszechnie znane.
W przytoczonych przeze mnie wspomnieniach szefa Sztabu Generalnego w latach 1935-1939 gen. Wacława Stachiewicza pojawia się ciekawa wzmianka w kwestii tworzenia przez gen. Sikorskiego zarysów jego późniejszego rządu na uchodźctwie. Mianowicie przywołując relację /wspomnienia/ radcy Ambasady polskiej w Bukareszcie, Alfreda Ponińskiego pisał tak (pozwolę ją sobie powtórzyć):
Cytat:
"(...) W związku ze swymi planami politycznego działania Sikorski wymienił nazwiska szeregu osób... i prosił o ułatwienie im przedostania się do Francji... Ambasador zauważył, że Zakrzewski (ppłk., attache wojskowy w Rumunii- wars98) skrzętnie notował te nazwiska należące do paru znanych zwolenników >>Frontu Morges<< oraz innych przeciwników >>Sanacji<<. Zwróciłem się do Zakrzewskiego, który odczytał mi z notesu zestaw nazwisk i zapytał co o tym sądzę. Dodał, że widzi w tym zespole potencjalnych kandydatów na przyszłych ministrów... na pierwszym bodaj miejscu figurował istotnie prof. Stanisław Kot..."

Nie przez przypadek wyróżniam nazwisko prof. Stanisława Kota. W takim, przynajmy mało ciekawym kontekście, pojawia się ono także i w innych wspomnieniach. Mam na myśli wspomnienia płk. Kazimierza Iranka-Osmeckiego.
K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie. Wspomnienia oficera Komendy Głównej AK 1940-1944", wyd. PIW, Warszawa 1998.
A postać prof. Kota wiąże się z inną jeszcze sprawą - tzw. aferą Mikicińskiego, a postać Mikicińskiego z inną - ppor. Edwardem Szarkiewiczem. Ale o tym w moim kolejnym poście... Exclamation Razz Twisted Evil Laughing
Pozdrawiam
wars98

Nie 19 Cze, 2005 0:12

Powrót do góry
wars98
Kapitan marynarki

Kapitan marynarki




Posty: 1025
Skąd: Z Marsa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Witam! Bardzo szczęśliwy
Ciąg dalszy...
Prof. Stanisław Kot - w gabinecie premiera Sikorskiego objął tekę ministra do spraw kraju. W jego otoczeniu działał niemiecki agent. Agentem niemieckiej Abwehry był niejaki Samson Mikiciński, rzekomy konsul chilijski. Płk. Kazimierz Iranek-Osmecki w swoich wspomnieniach [K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie. Wspomnienia oficera Komendy Głównej AK 1940-1944", wyd. PIW, Warszawa 1998] pisze, że kilkakrotnie osobiście stykał się ze sprawą.
Płk. Iranek-Osmecki od połowy października 1939 r. do połowy maja 1940 r. pełnił funkcję zastępcy szefa Ekspozytury Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza w Bukareszcie, ppłk. Tadeusza Skindera.
Na początku lutego 1940 r. z paryskiej centrali Ekspozytura otrzymała zawiadomienie o planowanym przyjeździe do Bukaresztu konsula chilijskiego Samsona Mikicińskiego. Miał on podjąć z ambasady polskiej 7 milionów złotych polskich, przewieźć je do Polski i wypłacić według dyspozycji ministra do spraw kraju prof. Kota.
Przed kontaktami z Mikicińskim ostrzegał Polaków oficer brytyjskiego wywiadu kpt. Ernest Carlton wskazując na jego podejrzane kontakty z Niemcami.
Oświadczenie Mikicińskiego o ważności jego statusu dyplomatycznego wobec niemieckich władz okupacyjnych w Polsce wzbudziło zastrzeżenia polskich oficerów w Bukareszcie. Dlaczego?
Cytat:
"Wkrótce po opanowaniu Warszawy władze niemieckie odebrały status wszystkim przedstawicielstwom dyplomatycznym akredytowanym przy rządzie polskim, gdyż III Rzesza przestała uznawać państwo polskie. Członkom tych placówek zlecili Niemcy opuszczenie Polski. Pozostał w Warszawie tylko szczątkowy organ włoskiej ambasady i przez niego inne placówki dyplomatyczne załatwiały swe sprawy likwidacyjne. Zastanawiające było wyłączenie z "czystki" mało ważnego konsula, i to z odległego południowoamerykańskiego państwa. Mikiciński był więc potrzebny Niemcom dla jakiś celów." K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie". s. 187

Ekspozytura Oddziału II korzystając z informacji otrzymanych od rumuńskich władz bezpieczeństwa ustaliła, że Mikiciński m.in. rozwinął w miastach i obozach, gdzie byli internowani Polacy akcję zbierania gotówki dla rodzin w kraju za 15 % prowizją oraz spotkał się z przybyłym z Berlina kpt. Erichem Nobisem z Abwehry(!).
Mikiciński razem z kpt. Nobisem (i 7 mln. zł dla podziemia!) odleciał do Berlina, skąd ruszył do Polski. O sposobie przewiezienia przez Mikicińskiego (w towarzystwie kpt. Nobisa) pieniędzy do Polski został poinformowany Sztab Naczelnego Wodza i sztab gen. Sosnkowskiego.
Problem z Mikicińskim był jeden i to zasadniczy. W 1939 r. nie był on konsulem chilijskim! Laughing
Otóż kiedy później sięgnięto do oficjalnego wydawnictwa MSZ, zawierającego wykaz wszystkich krajów mających swoje placówki dyplomatyczne wraz z konsulatami akredytowanymi przy Rządzie RP, okazało się że przed 1 wrześniem 1939 r. nie figurowała w nim Republika Chile!
Cytat:
"Pierwszym śladem nawiązania kontaktu dyplomatycznego z Polską była kopia "Note Verbale" z 9 października 1939 r. bez podpisu z załączonym odpisem depeszy do naszego MSZ, datowanej w Brukseli 7 września 1939 r. z nazwiskiem wypisanym na maszynie "H. Hector Briones Luco". Był on charge d'affaires chilijskim przy rządzie belgijskim. Depesza ta podpisana była za zgodność przez "Le Chef de Chancellerie: S. Mikiciński, Paris, 9 Octobre 1939." Treścią depeszy było zawiadomienie, że w zapoczątkowanym 1 września europejskim konflikcie zbrojnym Republika Chile zajmuje stanowisko neutralne.
W takim to dwuosobowym składzie Hectora Brionesa Luco i Samsona Mikicińskiego nawiązane zostały stosunki dyplomatyczne Republiki Chile z Polską, o czym dokumentem "Note Verbale" z 14 lutego 1940 r. Mikiciński powiadomił nasze MSZ." K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie." s. 190

Co ciekawe Mikiciński był obywatelem polskim pochodzenia żydowskiego, nie związanym wcześniej w żaden sposób ani z dyplomacją, ani z Chile. Zamiast tego był notowany w kartotekach placówek wywiadowczych różnych państw. Wszystko wskazywało więc na mistyfikację.
Mikicinski parokrotnie przywoził z Zachodu duże kwoty, które miał wypłacać wskazanym osobom i organizacjom w Warszawie i w Krakowie.
Jednak jego zachowanie było mało dyplomatyczne, a już napewno nie konspiracyjne.
Cytat:
"Zainteresowane osoby poszukiwał telefonicznie, wzywał do siebie lub wyznaczał im miejsca spotkania w lokalach publicznych. Wiele osób zrezygnowało wskutek tego z zaofiarowanych kwot, inne, czując się zagrożone, zmieniały mieszkania i przechodziły do konspiracji." K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie." s. 193

Płk. Iranek-Osmecki otrzymał od szefa wywiadu Komendy Głównej ZWZ ppłk. "Brodowicza" następujące informacje:
Cytat:
" (...) Mikiciński podczas przyjazdów do Polski był pod ścisłą kontrolą Abwehry, chociaż odwiedzał też biura Gestapo przy al. Szucha. Jego stałymi "aniołami stróżami" byli dwaj oficerowie Abwehry z placówki we Wrocławiu. Zostało stwierdzone, że oficerowie ci towarzyszyli w jego podróżach przez Polskę w samochodzie ze znakami obowiązującymi w Rzeszy. Podczas pobytu Mikicińskiego w Warszawie zjawiał się czasem kpt. Erich Nobis i kontaktowali się ze sobą. Kpt. Nobis przynależał do centrali Abwehry w Berlinie lub do jej placówki we Wrocławiu." K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie." s. 193

Działania Mikicińskiego nie mogły więc odbywać się bez wiedzy niemieckich władz bezpieczeństwa. Znamienne było również i to, że żadna z osób mających z Mikicińskim bezpośredni kontakt nie wpadła z jego powodu. Jakby tego było mało to:
Cytat:
"Jednym z ubocznych zajęć Mikicińskiego było wywożenie z Polski do Paryża dla niektórych rodzin arystokratycznych różnych wartościowych przedmiotów, biżuterii, obrazów etc., za wysokim okupem. To oczywiście też nie działo się bez wiedzy Niemców i zapewnie za okupem wobec nich. Przedmioty te wyjeżdżały przecież z Warszawy w towarzystwie oficerów Abwehry ich samochodami." K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie." s. 194


Szczególnie interesująca jest jedna informacja płk. Iranka-Osmeckiego:
Cytat:
Były też wypadki, że Mikiciński ułatwiał wyjazdy na Zachód członkom rodzin osób spełniających w Paryżu czołowe role w polskim życiu państwowym, wywożąc ich czasem jako członków swej rodziny." K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie." s. 194

- Kogo miał na myśli? Otóż Samson Mikiciński wywiózł z Polski m.in. córkę gen. Sikorskiego - Zofię Leśniowską oraz żonę gen. Sosnkowskiego (która podróżowała przez Niemcy z paszportem wystawionym na nazwisko pani Mikicińskiej) Exclamation

Jak nadmienia płk. Osmecki najbardziej znamienne dla względów, jakimi cieszył się u Niemców ten osobnik, były wypadki ułatwiania przez niego Żydom wyjazdu na Zachód. To wskazywało jak naprawdę mocną pozycję u nich miał.
W maju 1940 r. po incydencie na granicy francusko-belgijskiej, gdzie swoim co tygodniowym przekraczaniem granicy zwrócił uwagę władz francuskich oraz po meldunkach o jego działalności w Rumunii i w Polsce Mikiciński, gdzie był już spalony i przestał być Niemcom potrzebny, musiał zniknąć z Francji. Zainteresowanie jego osobą zostało odsunięte w czasie wobec ataku Niemiec na Francję i przeniesieniem się władz polskich do Anglii. Tymczasem nasz bohater razem z charge d'affaires Brionesem Luco wyjechał do Turcji.
Sprawa Mikicińskiego powróciła raz jeszcze, w styczniu 1941 r. A mianowicie, jak donosiła lokalna turecka prasa, m.in. ukazujący się w Istambule "Journal d'Orient" z 25 stycznia 1941 r. - chilijski konsul Mikiciński zniknął!
Wracajacy z okupowanej Warszawy do Londynu przez Istambuł (do którego przybył 1 lutego 1941 r.) płk. Osmecki uzyskał od mjr. Bolesława Piłeckiego - oficera łącznikowego Ekspozytury "R" Oddziału II - informację, że Mikiciński został uprowadzony przez oficerów tejże Ekspozytury "R" samolotem z Istambułu do Palestyny, gdzie był przesłuchiwany.
Płk. Osmecki udał się do Palestyny, gdzie spotkał się z szefem Ekspozytury "R" mjr. Józefem Bieńkowskim i referentem sprawy ppor. Edwardem Szarkiewiczem.
Otóż porwania Mikicińskiego z Istambułu dokonał 16 stycznia 1941 r. ppor. Szarkiewicz z ekipą pracowników Ekspozytury.
Cytat:
"(...) Mikicińskiego sprowadzono podstępem do upatrzonego lokalu, obezwładniono, uśpiono zastrzykiem i po przewiezieniu na lotnisko wojskowe odtransportowano samolotem angielskim do Palestyny. W sprawnym przeprowadzeniu tej operacji dostarczenia na lotnisko, ułatwieniu odlotu i wykonaniu innych niezbędnych czynności pomocnym był turecki wywiad wojskowy, który uznał działalność Mikicińskiego za szkodliwą również dla interesów tureckich. Drogę do Palestyny przebyto z pewnymi przygodami, gdyż mały turystyczny samolot nie mógł pokonać niesprzyjających wiatrów i trzeba było lądować przymusowo na Cyprze. Podczas przelotu Mikiciński odzyskał przytomność, próbował wprzód przekupić eskortującego go Szarkiewicza, a gdy mu się to nie udało, zamierzał go obezwładnić. Trzeba było ciosami kolby pistoletu uspokoić niesfornego pasażera." K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie." s. 196-197

Przesłuchiwany Mikiciński nie wypierał się opieki Abwehry. Wymienił przy tym nazwisko Scholtza - szefa Abwehry we Wrocławiu, i że jest on ważną figurą w sztabie 8 armii we Wrocławiu. Za to nie przyznawał się że był agentem Abwehry.
Świadczenia jakich podjął się Mikiciński na rzecz prof. Kota i przewożenie pieniędzy do Polski było tylko przykrywką dla usług jakie oddawał on Abwehrze. Okazuje się, że był on podwójnym agentem. Mianowicie jeszcze przed wojną był konfidentem Oddziału II i już wówczas podejrzewano go o pracę "na dwie ręce". Zdaniem Osmeckiego był on agentem, który lojalność i wierność zachowywał dla jednej tylko strony - tej silniejszej. Mikiciński zginął lub został zabity.
Cytat:
"Według nadesłanych (płk. Osmeckiemu - wars98) z Palestyny informacji podczas przewożenia go na przesłuchanie podjął próbę ucieczki i został przez eskortę zastrzelony. Biorąc pod uwagę zuchwałość i skłonność do ryzyka, Mikiciński zdolny był do takiego kroku." K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie." s. 199

W dalszej części swych wspomnień Osmecki tak pisze w kwestii porwania i śmierci Mikicińskiego:
Cytat:
"Tego w dokumentach brytyjskich się nie znajdzie, ale wiadomo jest, iż zaczęto wywierać presję na polski wywiad, by sprawę Mikicińskiego jakoś załatwić (tu muszę nadmienić, że był on przetrzymywany m.in. w słynnym więzieniu Palestyńskim zwanym "Cytadelą" - wars98). I tu Szarkiewicz pokazał, co potrafi. Upozorował próbę ucieczki Mikicińskiego podczas transportu z jednego więzienia do drugiego i z najzimniejszą krwią zabił go strzałem w głowę. (...) O przebiegu afery Mikicińskiego, od jej początku - a samolot, którym go porwano z Turcji, pilotował jakiś młody arystokrata brytyjski - do jej rozwiązania, z punktu widzenia aliantów zakończonej powodzeniem, we wtajemniczonych kołach brytyjskich wiedziano ze wszelkimi szczegółami." K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie." s. 553

Do prof. Kota i jego podejrzanej roli oraz ppor. E. Szarkiewicza, no i gen. Sikorskiego, wrócę w kolejnym poście.
Pozdrawiam Razz
wars98


Ostatnio zmieniony przez wars98 dnia Nie 20 Lis, 2005 13:40, w całości zmieniany 1 raz

Nie 19 Cze, 2005 22:00

Powrót do góry
rydz-smigly
Kapitan

Kapitan




Posty: 1140
Pochwał: 1
Skąd: EUROPA
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Kto go zabil?? Czy na czyje polecenie??
SIS na polecenie Moskwy, ale to znane chlopaki. Teraz czekamy az nam archiwa otworza!

Sro 06 Lip, 2005 21:23

Powrót do góry
wars98
Kapitan marynarki

Kapitan marynarki




Posty: 1025
Skąd: Z Marsa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Witam! Uśmiech
Ugh... Sporo wody w Wiśle upłynęło, ale wracam do sprawy.
Przyjrzyjmy się postaci ppor. Edwarda Szarkiewicza.
Przed wojną Szarkiewicz nazywał się zupełnie inaczej a mianowicie Szapiro i był wyznania mojżeszowego (to tak dla zwolenników spiskowej teorii dziejów... Laughing ).
Oto co pisze na jego temat Osmecki:
Cytat:
"Obracał się w żydowskich kołach przemysłowych i finansowych i wyrobił sobie poufny dostęp do marsz. Piłsudskiego, którego informował o różnych nadużyciach swych współwyznawców, przynoszących szkodę skarbowi państwa. Piłsudski korzystał z tego, by przywoływać odpowiedniego ministra czy wyższego urzędnika i pytać go, co o danej sprawie organa państwowe wiedzą i czy coś w ogóle poczynają. Wzbudzało to u przywołanych podziw dla źródeł wiadomości Marszałka czy też jego, zdawałoby się, wszechwiedzy.
:arrow: W okresie wojny domowej w Hiszpanii :idea: Exclamation , wraz z bratem senatora Tadeusza Katelbacha, Szarkiewicz z ramienia Rządu Exclamation handlował bronią. W tenże sposób przedwojenne władze polskie opróżniały magazyny z zalegajacej je przestarzałej broni, z pewną korzyścią finansową. Na handlu bronią Szarkiewicz dorobił się na tyle, by po wojnie móc zakupić kino o nazwie "Envoy" w londyńskiej dzielnicy Kilburn." K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie." s. 542-543.

Szarkiewicz stał się Szarkiewiczem w 1939 r., w Bukareszcie, gdzie oprócz nazwiska zmienił też i wyznanie. Jego ojcem chrzestnym był ni mniej ni więcej jak dr Leon Surzyński, do wybuchu wojny wicemarszałek Sejmu.
Surzyński jako jeden z niewielu Wielkopolan był zwolnennikiem Piłsudskiego. Jego przekonania polityczne oraz kult Marszałka stały się podstawą jego dozgonnej przyjaźni z Szarkiewiczem.
Trzeba tu nadmienić, że Iranek-Osmecki po klęsce wrześniowej był zastępcą szefa (ppłk. Tadeusz Skinder) ekspozytury II Oddziału - pracującej na okupację sowiecką Exclamation :idea: , a ppor. rezerwy Szarkiewicz był jednym z jej pracowników.
Osmecki tak dalej pisze o Szarkiewiczu:
Cytat:
"Kariera Szarkiewicza jako oficera kontrwywiadu była w szczególny sposób związana z gen. Izydorem Modelskim, wiceministrem spraw wojskowych, i z dziwną aferą rzekomego zamachu na życie gen. Sikorskiego podczas jego lotu do Ameryki Północnej 21 marca 1942 r. Ze strony polskiej Szarkiewicz był oficerem, który prowadził dochodzenie w tej sprawie, bo brali też w nim udział przedstawiciele innych państw, a przede wszystkim Wielkiej Brytanii." K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie." s. 543.

W kwestii tego domniemanego zamachu z 21 marca 1942 r. i roli Szarkiewicza w całej sprawie Osmecki pisze:
Cytat:
"Dochodzenie przeprowadzone przez Szarkiewicza ustaliło bez wątpienia (ciekawe jak? - wars98) przebieg wypadków, natomiast nie wyjaśniło, czym się kierował ppłk lotnictwa Bohdan Kleczyński, który zamach rzekomo zdołał udaremnić. Po przylocie do Kanady, w En Ville, Kleczyński zaraportował, że udało mu się rozbroić bombę czy świecę zapalającą, którą znalazł koło siebie, już tlącą się.
Kleczyński udawał się do Waszyngtonu tym samym samolotem co Sikorski, by objąć tam stanowisko polskiego attache lotniczego.
Po przesłuchaniach Kleczyńskiego oraz dwóch młodszych rangą oficerów polskich w brygadzie spadochronowej w Szkocji (co młodsi rangą oficerowie z brygady spadochronowej w Szkocji mogli mieć do attache w Waszyngtonie tego nie rozumiem... - wars98) okazało się, że Kleczyński otrzymał świecę zapalającą od jednego z nich kilka miesięcy wcześniej, że zabrał ją ze sobą na pokład samolotu, że nigdy nie groziło jej zapalenie się i że całą aferę sam zainscenizował. W stosunku do Kleczyńskiego nie wyciągnięto żadnych konsekwencji ani nie zastosowano żadnej kary. Odwołano go jedynie ze stanowiska attache w Waszyngtonie. K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie." s. 543-544.

Albo Kleczyński był samobójcą (w co szczerze wątpię), albo był idiotą (również w to wątpię), albo wreszcie dla kogoś pracował... Czyżby dla Brytyjczyków?
Wygląda na to, że tak. O nie wyciąganie konsekwencji w stosunku do Kleczyńskiego prosili właśnie oni, sprawę zaś rozpatrywał współpracujący z Brytyjczykami Szarkiewicz.
Wracając zaś do niego to trzeba dodać, że służbowo podlegał gen. Izydorowi Modelskiemu. Tak było do 1 marca 1943 roku, od kiedy to został przeniesiony z Wydziału Wywiadu Obronnego MON (w między czasie Ministerstwo Spraw Wosjkowych przemianowano na Ministerstwo Obrony Narodowej - wars98) do Stacji Zbornej Oficerów w Rothsay, wraz z udzieleniem urlopu na przeciąg 2 lat od tegoż dnia. Termin rozpoczęcia dwuletniego urlopu został nastepnie przesunięty na dzień 1 kwietnia 1943 r. Następnie zaś udzielono mu urlopu bez uposarzenia na okres jednego roku od dnia 14 października 1943 r. Z tymże dniem został zwolniony z czynnej służby wojskowej.
Koniecznie trzeba podkreślić czym była Stacja Zborna Oficerów w Rothsay (na wyspie Bute u zachodnich wybrzeży Szkocji). Mianowicie było to miejsce odosobnienia dla osób niewygodnych dla rządu premiera Sikorskiego Exclamation
Początkowo panował tam bardzo surowy reżim, co nawet doprowadziło do interpelacji poselskich w Izbie Gmin i interwencji Lorda Provosta miasta Glasgow, sir Patricka Dollana, po czym warunki zelżały. Niemniej nadal kojarzyła się ona z miejscem internowania.
Jak wynika z szyfrowanych depesz z marca i kwietnia 1945 r. (jedna od Dowództwa Jednostek Wojskowych na Środkowym Wschodzie i druga bedąca odpowiedzią z Ministerstwa Obrony Narodowej) ppor. piech. rez. Edward Szarkiewicz otrzymał urlop bez uposażenia na własną prośbę oraz zezwolenie MON na wstąpienie do armii brytyjskiej.
Czym nasz bohater ppor. Szarkiewicz podpadł samemu gen. Sikorskiemu Question
Odpowiedź na to pytanie częściowo kryje się w liście Naczelnego Wodza do wiceministra Spraw Wojskowych, gen. Modelskiego.
Cytat:
Naczelny Wódz
Sygnatura (...)
Kwatera Polowa, dnia 20 marca 1942 r.
Gen. Brygady Izydor Modelski
Zabiegi Pana Generała prowadzone nawet z użyciem pośrednictwa ks. prałata Kaczyńskiego, o przydzielenie do Jego dyspozycji ppor. Szarkiewicza vel Szapiro - są dla mnie niestety dowodem, że źle orientuje sie Pan Generał w ludziach, których chce Pan sobie dobrać jako współpracowników.
Jak stwierdziłem po rozmowie telefonicznej z Panem - Szarkiewicz jest typem patologicznego agenta bez najmniejszych skrupułów moralnych i z tych powodów został usunięty ze służby O. II (w II Oddziale - wars98). W czasie mojego pobytu na średnim wschodzie, gdzie przez swoje postępowanie wywołał on oburzenie wszystkich żołnierzy i organów cywilnych, miałem zamiar wyciągnąć w stosunku do niego jaknajdalej idące konsekwencje.
Szarkiewicz między innymi rozpuszczał fałszywe wiadomości jakoby moja żona została wywieziona z Polski przez szpiega niemieckiego Mikicińskiego i jakoby ten ostatni miał mieć dowody obciążające prof. Kota.
Niech Pan Generał strzeże się na przyszłość przed ludźmi tego pokroju, gdyż zgubią Pana i reprezentowany przez Niego kierunek ideowy.
Nie tylko nie zgadzam się na przydział do dyspozycji Pana Generała ppor. Szarkiewicza, lecz zabraniam Panu Generałowi korzystania w jakimkolwiek stopniu z jego usług.
Naczelny Wódz Gen. broni Sikorski.
K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie." s. 550

Prawda, że ciekawe?
Sikorski wiedział, że Szarkiewicz wiedział o tym, że Mikiciński wywióz z okupowanego kraju kogoś z krewnych generała oraz że Mikiciński mógł mieć "haki" na jego najbliższego współpracownika - ministra Kota.
I do tego to wiele mówiące stwierdzenie o Szarkiewiczu, że "jest typem patologicznego agenta bez najmniejszych skrupułów moralnych i z tych powodów został usunięty ze służby Odziału II" - zastanawiające. Nawet bardzo.

Dlaczego w ogóle poruszam postać ppror. Edwarda Szarkiewicza (vel Szapiro)?
Otóż jego postać może być kluczowa w sprawie zabójstwa Prezesa Rady Ministrów i Wodza Naczelnego gen. broni Władysława Sikorskiego i współtowarzyszy w jego podróży.
Wiemy już, że Szarkiewicz był w niełasce u Wodza Naczelnego. Mimo to 4 maja 1942 r. ten "patologiczny agent bez najmniejszych skrupułów moralnych" zostaje przyjęty do Biura Bezpieczeństwa w Ministerstwie Spraw Wojskowych. Mało tego. Zostaje mu powierzone prowadzenie dochodzenia w sprawie domniemanego zamachu na Sikorskiego Exclamation Rolling Eyes
A jest to przypomnijmy mniej więcej po około 6 tygodniach od tego "incydentu" nad Atlantykiem w drodze do USA.
Co sprawiło, że gen. Modelski sprzeciwia się poleceniu dowódcy?
Dlaczego Szarkiewiczowi, nieposiadającemu kwalifikacji prawnych, w randze podporucznika powierzono tak odpowiedzialne zadanie jak dochodzenie w sprawie zamachu na Sikorskiego?
Wygląda na to (tak z relacji świadków, jak i dostępnych dokumentów), że stali za tym Anglicy.
Anglicy spotkali się bowiem z ostrą krytyką ze strony Sikorskiego, że nie należycie dbają o jego bezpieczeństwo i za wszelką cenę chcieli wykazać, że wina nie leży po ich stronie. I tak się stało. Ale kozioł ofiarny - ppłk. Kleczyński - nie poniósł kary...
Zastanawiające.
Do momentu przeniesienia go do obozu w Rothsay Szarkiewicz nadal był przydzielony do Wydziału Wywiadu Obronnego. Do tej pory nie jest wyjaśnione jak udało mu się tam w Rothsay przetrwać przez rok...
Jest jednak coś co zastanawia. Jest to wzmianka w opinii wystawionej mu przez szefa II Oddziału Sztabu N.W., ppłk. Ganę. Stwierdza on, że "z powodu konieczności leczenia określonej funkcji nie pełnił." Być może nie wypadało usunąć i przydzielić do obozu, de facto karnego, oficera, który nie tak dawno bardzo sprawnie przeprowadził dochodzenie, a na dodatek był pupilkiem brytyjczyków??
Co to oznacza?
A... I tu jest klucz do sprawy Szarkiewicza.
W książce autorstwa Tadeusza A. Kisielewskiego pt. "Zamach" pojawia się następujący problem: Czy 3 lipca 1943 r. na lotnisku pod Kairem doszło do próby zamachu na Sikorskiego i czy mógł mieć z tym związek nasz bohater ppor. E. Szarkiewicz?
Wątpliwości Kisielewskiego budzi miejsce pobytu ppor. Szarkiewicza oraz jego znajomość samolotów.
Zacznijmy od końca. Odpowiedź na to czy Szarkiewicz znał się na samolotach czy też nie autor - jakby uważnie czytał - to znalazłby u płk. Iranka-Osmeckiego.
Kisielewski tak pisze:
Cytat:
"Szarkiewicz, nie będąc lotnikiem i nie znając się na technice lotniczej, prawdopodobnie nieco tylko zmodyfikował znaną mu niewątpliwie, z racji jego obowiązków służbowych w Biurze Bezpieczeństwa, autentyczną historię z sabotażem na lotnisku Dorval i w ten sposób stworzył legendę o sabotażu na lotnisku pod Kairem." Tadeusz A. Kisielewski, "Zamach", s. 111.

Nic bardziej mylnego. Otóż Szarkiewicz posiadał wyszkolenie lotnicze. Zdobył je na kursie Przysposobienia Wojskowego Lotniczego w Aeroklubie Warszawskim w 1935 roku. Exclamation Twisted Evil [K. Iranek-Osmecki, "Powołanie i przeznaczenie." s. 554]
Skoro tę kwestię mamy pozytywnie rozpatrzoną wróćmy do pierwszej i zasadniczej, a mianowicie :arrow: czy Szarkiewicz mógł być w Egipcie i na podkairskim lotnisku West Cairo w Heliopolis w dniu 3 lipca 1943 r. Question

Dowodów (do momentu odtajnienia jego teczki przez Brytyjczyków) nie będzie, ale kilka rzeczy wskazuje, że rzeczywiście mogło go nie być wówczas w Szkocji... a więc??
Jedną poszlakę wskazaną przez ppłk. Ganę przytoczyłem już w poprzednim poście. Inną podaje nam Kisielewski. Pisze on:
Cytat:
"Jest bowiem zastanawiające, dlaczego Szarkiewicz najpierw poprosił o urlop aż na dwa lata, nie występując przy tym z Polskich Sił Zbrojnych, a sześć i półmiesiąca później przeszedł do czynnej służby w brytyjskich siłach zbrojnych. Sprawia to wrażenie, jakby albo początkowo nie wiedział, co ze sobą zrobić, albo miał przejść jakiś ores próby w służbach brytyjskic, ale - niepewny rezultatu - nie chciał zamykać sobie drogi powrótu do PSZ. Jeśli to drugie przypuszczenie byłoby słuszne, to z jednej strony wiosną mógł znaleźć się w Kairze całkiem nieformalnie, a z drugiej - mógł następnie powrócić na Rothsay."
(...) Niewykluczone też, że oficer polskich służb specjalnych mógł tak rzecz sprokurować, że był na Rothsay 4 lipca 1943 r. wyłącznie "na papierze". Tadeusz A. Kisielewski, "Zamach", s. 110-111.

Więc może jednak? Rolling Eyes
Pozdrawiam
wars98

Pon 21 Lis, 2005 16:16

Powrót do góry
zbV
Podporucznik

Podporucznik





Posty: 447
Pochwał: 1
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Odpowiedzcie mi na parę pytań. Dlaczego Sikorski nie miał własnego samolotu ? Było tyle polskich pilotów a on latał z Czechem ? Czy miał jakąś obstawę, wysportowanych goryli itp. ? Zdziwiony

Pon 21 Lis, 2005 20:01

Powrót do góry
wars98
Kapitan marynarki

Kapitan marynarki




Posty: 1025
Skąd: Z Marsa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Witam! Uśmiech
Zbv. Generał Sikorski miał własną ochronę... Exclamation
:arrow: Ciekawe tylko co ona robiła?? Question Zniesmaczony
A co do tych samolotów. Wiesz, w czasie wojny wszyscy przebywający u Angoli korzystali z ich maszyn. Zresztą nie tylko Sikorski doświadczył na własnej skórze, że to nie jest najlepsze rozwiązanie. O mały włos a i de Gaulle by się "przeleciał" na tamten świat. Evil or Very Mad
Tak, u Angolii wyraźnie coś szwankowało to lotnictwo dla VIP-ów... Laughing
Zupełnie jak u Sowietow kliniki dla sercowców... Wink :idea:
Pozdrawiam
wars98

Pon 21 Lis, 2005 20:28

Powrót do góry
zbV
Podporucznik

Podporucznik





Posty: 447
Pochwał: 1
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

To tym bardziej załatwiam sobie własny samolot z pilotem. Odpowiednio przebudowany, dodatkowe zbiorniki, dla każdego spadochron , ukryte uzbrojenie. Oczywiście pilnowany całą dobę. Nawet królową Elżbietę pognałbym batem gdyby się koło niego szwendała. :idea:
Zresztą to wina Sikorskiego - następny co się kulom nie kłaniał. Rolling Eyes

Pon 21 Lis, 2005 23:03

Powrót do góry
szponiasty
Redakcja
Podpułkownik

Podpułkownik





Posty: 3194
Pochwał: 2
Archiwum: APwB / OKBZN
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Nie to nie jego wina, to misternie zaplanowane zabójstwo.
Nie miał sznas , swoim czy innym samolotem.

Wto 22 Lis, 2005 0:01

Powrót do góry
wars98
Kapitan marynarki

Kapitan marynarki




Posty: 1025
Skąd: Z Marsa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Witam! Bardzo szczęśliwy
Szponiasty. To że operacja likwidacji Sikorskiego to koronkowa robota to racja, ale niezgodzę się z Tobą co do winy. Po części i jego. Przecież dostawał ostrzeżenia by nie leciał na Bliski Wschód... Można śmiało powiedzieć, że lazł prosto w łapy swoich oprawców Exclamation Rolling Eyes
Tak więc sformułowanie ZVB - następny co się kulom nie kłaniał - jest wcale nie od rzeczy...
Pozdrawiam
wars98

Wto 22 Lis, 2005 0:31

Powrót do góry
rydz-smigly
Kapitan

Kapitan




Posty: 1140
Pochwał: 1
Skąd: EUROPA
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

A moze ktos z Was w tym wszystkim wezmie pod uwage osobe lub lepiej "szara eminencje" Jozefa Retingera....

Co Wy na to?

Wto 22 Lis, 2005 0:40

Powrót do góry
Sisi
Szeregowiec

Szeregowiec




Posty: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

dobra jestem tu nowa i jak moglby mnie ktoś wprowadzic w to to bede wdzieczna ale to w formie dygresji jaki interes w smierci Sikorskiego mieliby sami Polacy????? nie biorac pod uwage zdrajców narodowych>>>>>>> Zszokowany

    [list=][/list][list=][/list]

    Sob 26 Lis, 2005 16:49

    Powrót do góry
    maxikasek
    Moderator
    Generał broni

    Generał broni





    Posty: 10846
    Pochwał: 36
    Skąd: obecnie Szczecin
    Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

    Nasze polskie piekiełko, walka o władzę, inna wizja przyszłości kraju itp.
    _________________
    Prawo Balaniego:
    Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz.

    http://www.powrotlegendy.pl/

    Sob 26 Lis, 2005 22:24

    Powrót do góry
    rydz-smigly
    Kapitan

    Kapitan




    Posty: 1140
    Pochwał: 1
    Skąd: EUROPA
    Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

    Re: Śmierc generała Sikorskiego

    szponiasty napisał:
    Śmierć generała Sikorskiego w Giblartarze - no nie był to wypadek.

    - anglicy go zabili ?
    - rosjanie ?
    - polacy ?
    - niemcy ?

    Kto ??? , kazdy mógł miec w tym interes. Ciekawy jestem waszego zdania.
    Jedno jest pewne był to nietuzinkowy mąż stanu, człowiek który mógł zmienić politykę zagraniczną władz w Londynie.



    Moze Anglicy jego zabili, ale na rozkaz..............ROSJAN. A wiecie o tym, ze akta tajne sa przez jakies 100 lat jak nie wiecej niedostepne??? Pomyslcie sobie, ze ktos dostaje sie do tych tajnych akt i odtajnia je ("legalnie" lub "nielegalnie") i wynika wtedy, ze zrobiona nas w c... To bylaby dopiero "wojna".

    Nie 27 Lis, 2005 22:29

    Powrót do góry
    szponiasty
    Redakcja
    Podpułkownik

    Podpułkownik





    Posty: 3194
    Pochwał: 2
    Archiwum: APwB / OKBZN
    Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

    hehe

    Nie 27 Lis, 2005 22:49

    Powrót do góry
    wars98
    Kapitan marynarki

    Kapitan marynarki




    Posty: 1025
    Skąd: Z Marsa
    Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

    Witam! Bardzo szczęśliwy
    No dobra żarty się skończyły... Laughing
    Przeczytałem już sobie książkę autorstwa Tadeusza A. Kisielewskiego, pt. "Zamach".
    Wyraźnie brak tam kilku zasadniczych pytań. Praktycznie nie ma tam materiału ikonograficznego. Ot choćby pisze on o "sławnym" zdjęciu zatopionego wraku Liberatora AL-523, ale nie publikuje go. Dlaczego? Zdjęcie rzeczywiście jest ciekawe. Dodatkowo mógł on dokonać analizy tego zdjęcia... Szkoda.
    Dalej. Wątek Szarkiewicza - urwany. Szkoda. Wątek Gralewskiego - też nie cały. Szkoda. Wątek "jugosłowiański" - ucięty... itd.
    Bardziej przypomina mi to kompendium dostępnej wiedzy na ten temat i luźne uwagi niż rzeczywistą próbę odpowiedzi na pytanie co się wydarzyło tamtej lipcowej nocy 1943 r. w Gibraltarze

    Zarysuję ogólny szkic jak moim zdaniem mogło być. Sprawcy.
    Wydaje się że ze śmiercią gen. Sikorskiego mogą mieć związek:
    Polacy, Anglicy, Sowieci i Niemcy. Razem...
    Prawdopodobnie był to taki zielony brydżowy stolik. A jak to w brydżu były dwa "mostki". Pierwszy: Polacy-Anglicy i drugi: Sowieci-Niemcy.
    Mostek pierwszy. Polacy - pisałem we wcześniejszych postach - przeciwnicy gen. Sikorskiego. Anglicy - gdyż generał był im nie na rękę. Człowiek współpracujący swego czasu z wywiadem francuskim (czy tylko??!), człowiek w którego otoczeniu byli ludzie obciążeni współpracą ze specłużbami III Rzeszy (vide: sprawa Mikicińskiego), wreszcie który dokonał zamachu stanu w czasie wojny - jednym słowem postać wysoce niepewna...
    O czynnym udziale Anglików świadczy zbyt wiele okoliczności.
    Mostek drugi. Kisielewski pisze o nim, choć nie wprost, bo odnosi go do sprawy Katynia. Ale czy ten casus mógł być możliwy i w stosunku do generała? Przypomnę tylko, że przecież nieco wcześniej aresztowano gen. Roweckiego ps. "Grot", prawdopodobnie w wyniku ścisłej współpracy niemiecko-sowieckiej. A wspólna akcja na ul. Poznańskiej 12 w maju 1944 r.? Współpraca służb specjalnych tych państw wymieżona w państwo Polskie trwała w najlepsze także po 22 czerwca 1941 r. Jest więc bardzo prawdopodobne, że i w sprawie Sikorskiego tak było.
    Tak więc gen. Sikorski 4 lipca 1943 r. znalazł się dokładnie na linii przecięcia tych dwu mostków... Linii strzału? W każdym razie linii śmierci.
    Pozdrawiam
    wars98

    Nie 27 Lis, 2005 23:01

    Powrót do góry
    zbV
    Podporucznik

    Podporucznik





    Posty: 447
    Pochwał: 1
    Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

    Zajrzałem do książki Piekałkiewicza "Spione Agenten Soldaten" . Brytyjski minister Eden informował Majskiego że niedługo w polskim rządzie nastąpią zmiany. Exclamation

    Gdzie w www jest coś o tej "Poznańskiej 12" ?

    Pon 28 Lis, 2005 12:03

    Powrót do góry
    rydz-smigly
    Kapitan

    Kapitan




    Posty: 1140
    Pochwał: 1
    Skąd: EUROPA
    Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

    Wazna role odegral JOZEF RETINGER...........................

    Wto 29 Lis, 2005 0:34

    Powrót do góry
    1234
    Porucznik

    Porucznik




    Posty: 699
    Pochwał: 2
    Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

    Cytat:
    Przypomnę tylko, że przecież nieco wcześniej aresztowano gen. Roweckiego ps. "Grot", prawdopodobnie w wyniku ścisłej współpracy niemiecko-sowieckiej.

    Można poznać wiecej szczegółów? Ja zawsze myslałem, że to Kalkstein i Świerczewski
    Cytat:
    A wspólna akcja na ul. Poznańskiej 12 w maju 1944 r.?

    Nie jestem dobry w datach, czy to ta drukarnia?
    Cytat:
    Współpraca służb specjalnych tych państw wymieżona w państwo Polskie trwała w najlepsze także po 22 czerwca 1941 r.

    Jakieś szczegóły, udokumentowane efekty terj pracy itd?

    Wto 29 Lis, 2005 14:44

    Powrót do góry
    wars98
    Kapitan marynarki

    Kapitan marynarki




    Posty: 1025
    Skąd: Z Marsa
    Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

    Witam! Bardzo szczęśliwy
    1234. To jest wątek o gen. Sikorskim, a nie akcjach służb specjalnych III Rzeszy i ZSRR. Podałem te informacje dla przykładu. W sieci chyba o tym raczej nie ma. Trzeba grzebać w archiwach i relacjach, ale to dla baardzo dociekliwych... Twisted Evil
    Z tym Retingerem, to rzeczywiście ciekawa sprawa. Ciągle to rozgryzam.
    ZBV. Tak, to bardzo frapująca informacja w kontekście zabójstwa na Sikorskim. Ona tylko potwierdza, że Angole mają jego krew na swoich łapach... Zniesmaczony
    Pozdrawiam
    wars98

    Wto 29 Lis, 2005 22:15

    Powrót do góry
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Idź do strony 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Następny Strona 1 z 12

     
    Skocz do:  
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz dodawać załączniki w tym forum
    Możesz ściągać pliki w tym forum



    Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
    Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.