| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Szutowicz Andrzej
Plutonowy

Plutonowy




Posty: 78
Pochwał: 1
Skąd: Drawno
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

PŁYTY LUDZKIEJ PAMIĘCI Z BRZEZIN GM.DRAWNO

Pod płotem, na terenie przykościelnym w Brzezinach, leżą trzy kamienne płyty. Ułożenie ich wskazywałoby, że stanowią tematyczną całość. Ale tak nie jest. Natomiast łączy ich zadanie upamiętnienia życia i śmierci byłych mieszkańców Brzezin. Największa środkowa płyta to główny element dawnego pomnika ku czci poległych na frontach 1-szej wojny światowej, żołnierzy wywodzących się z Brzezin. Dwie boczne płyty upamiętniają dzieci z rodziny von Natzmer. Byli to chłopiec i dziewczynka. Chłopiec Louis v. Natzmer zmarł, nie ukończył nawet dwóch lat, 1 sierpnia 1848 r. Zabrakło mu do tego wieku 25 dni. Dziewczynka Hermine v. Natzmer urodziła się w grudniu 1847 r. i nie przeżyła roku, zmarła 28 sierpnia 1848 r. Co mogło być przyczyną śmierci tych dzieci? Otóż wg. p. W.Palm z „Heimatgruß- Rundbrief” (Nr. 265/2004 s.25) była to cholera, która kilkakrotnie nawiedzała Niemcy w XIX w, niestety również i w 1848 r. W tym roku między wrześniem i październikiem w samym tylko Choszcznie zmarło 540 mieszkańców (Choszczno liczyło wówczas ponad 5200 mieszkańców)
Utrwalanie pamięci o poległych w działaniach wojennych, poległych pochodzących z jednej miejscowości, było w Niemczech powszechne i nie tylko dotyczyło 1-szej wojny światowej. Dlatego płyta z Brzezin nie stanowi żadnej sensacji, jest typowa. Pozostaje jednak pytanie na ile jej obecny wygląd i usytuowanie różni się od pierwotnego. Ustalenie tego kosztowało trochę trudu i wysiłku. Gdyż nie natrafiliśmy na zbliżoną fotografię pokazującą pomnik w całości. Prezentowany rysunek przedstawia odtworzony układ pomnika. Płyta kamienna, na której pod obrysem krzyża żelaznego wyryto nazwiska poległych, ustawiona była naprzeciw bocznego wejścia do kościoła. Otoczona drewnianym falistym parkanem, zwieńczona była orłem stojącym na kuli z rozpiętymi skrzydłami.
Pomnik przetrwał działania wojenne, gdyż jest widoczny na zdjęciu z 1945 r. Niestety już bez orła. Kto wie, może gdzieś na którymś strychu zachował się do naszych czasów.

Sob 04 Lis, 2017 10:40

Powrót do góry
Szutowicz Andrzej
Plutonowy

Plutonowy




Posty: 78
Pochwał: 1
Skąd: Drawno
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

cz.2. Es starben den Heldenlod fürs Vaterland im Weltdkriege 1914-1918
(Bohaterowie polegli za ojczysty kraj w wojnie światowej 1914-1918)


Kurt v. Wiefersheim 15.09.14
Emil Herzberg 22.06.14
Wilhelm Jordan 11.11.14
Hermann Stabenow 12.01.15
Otto Luttert 16.10.15
Ernst Freitag 01.02.18
Rudolf Kühl 08.10.15
Hermann Burow 13.01.15
Albert Schmidt 08.04.15
Fredrich Burow 22.07.15
Wielhelm Thelke 28.09.15
Otto Ganske 03.06.16
Georg Krause 29.11.16
Adolf Kramuschke 29.01.17
Hermann Hahn 19.04.17
Fritz v.Voss 16.10.17
Otto Kommesser 30.08.18
Wilhelm Krüger 30.03.18
Otto Voge 30.05.18
Albert Burow 09.06.18

Helmut Janke 20.09.18
Otto Burow 03.10.18
Albert Jolitz 20.10.18
Wilhelm Paul 04.11.18
Martin Stucke 26.09.17
Erich Ostreich 10.10.18
Rys. Andrzej Szutowicz

Andrzej Szutowicz
Marian Twardowski

Sob 04 Lis, 2017 10:41

Powrót do góry
Szutowicz Andrzej
Plutonowy

Plutonowy




Posty: 78
Pochwał: 1
Skąd: Drawno
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

MOGIŁA GENERAŁA
ODKRYCIA Z MIECIEM* – UNICHOWO
„Przy trasie z Bytowa do Lęborka leży duża wieś UNICHOWO. Sama wieś jest nieciekawym miejscem w odróżnieniu od położonych na południowy wschód od wsi rezerwatów florystycznych „Sitno Duże i Małe” oraz „Gołębia Góra”. Czytając tę krótką notatkę zawartą na stronie 167 przewodnika turystycznego „Kaszuby” ( wyd. Region 1997 r.), przeciętny turysta jedynie zatrzyma się we wsi by spytać o drogę do rezerwatów. Podobnie jak autor tego zapisu uważałem, że Unichowo jest nieciekawe.
Rok temu ( 2007 ), gdy wracaliśmy przez Unichowo z poszukiwania śladów Pirchów w Nożynku, Mietek namówił mnie bym skręcił w prawo do miejscowego pałacu.
- Tu w Unichowie pałac, co Ty czyj ? – spytałem.
- Marwitzów –odparł Mietek.
Nazwisko to nie było mi obce gdyż wiedziałem już dużo o Marwitzach z Kiełpina koło Choszczna lecz o Marwitzach z Unichowa nie wiedziałem nic.
- Chcesz to możemy zobaczyć ich cmentarz, ale to trochę trzeba iść – wspomniał Mietek
- E, dajmy sobie spokój –odparłem. I wróciliśmy do Bytowa.
Minęły trzy tygodnie. Przeglądałem zapiski o Marwitzach z Kiełpina. Przypadkiem zwróciłem uwagę na zdjęcie wojskowego z pierwszej wojny światowej .Był to gen. Georg von der Marwitz .W załączonej krótkiej notce biograficznej zwróciłem uwagę na miejsce jego śmierci -WUNDIHOF.
Sprawdziłem w internecie - to Unichowo - niemal krzyknąłem.
Penetrując dalsze strony znalazłem artykuł gdzie autor zapytuje wprost ; „Ciekawe, czy po grobowcu wodza II Armii pozostały w Unichowie jeszcze jakieś ślady ?”
- O kurcze – krzyknąłem- ale ten Mieciu ma nosa !

Sob 04 Lis, 2017 10:47

Powrót do góry
Szutowicz Andrzej
Plutonowy

Plutonowy




Posty: 78
Pochwał: 1
Skąd: Drawno
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Życiorys generała. Generał kawalerii Georg von der Marwitz Służbę wojskową rozpoczął w 1875 r. w słupskich pruskich huzarach . W latach 1883 - 1886 studiował w Akademii Wojskowej. W 1900 został dowódcą pułku kawalerii którym dowodził pięć lat następnie był szefem sztabu XVIII Korpusu. Dowodził także w Szczecinie 3 Dywizją. Przed pierwszą wojną światową miał już duże doświadczenie dowódcze, dlatego w 1912 roku został Generałem - Inspektorem Kawalerii ( Kavallerie der Generalinspekteur ). 2 sierpnia 1914 roku objął dowodzenie nad II - gim Korpusem Kawalerii.Był to związek taktyczny w skład którego weszły ; 2 Dywizja Kawalerii ( gen.von Krane ), 4 Dyw. Kaw. ( von Garnier ) i 9 Dyw. Kaw. ( von Schmettow ). W początkowym okresie wojny 4 sierpnia 1914 roku, Marwitz na czele swego korpusu wkroczył do neutralnej Belgii. Jego jednostka była pierwszą z cesarskiej jazdy która przekroczyła granicę państwa. Dopiero po tygodniu stoczył z Belgami swą pierwszą w tej wojnie bitwę.11 sierpnia 1914 r. pod Haelen czekały na niego jednostki kawalerii belgijskiej ( d-ca Leon de Witte ) które obsadziły stanowiska broniące przeprawy mostowej na rzece Gete . Wydawać by się mogło że powinno wówczas dojść do widowiskowego starcia jazdy obu państw. Stało się inaczej. Podczas wieczornej odprawy w nocy 11/12 sierpnia , Belgowie przekonali swego dowódcę , by nie wdawał się w kawaleryjską bitwę lecz żeby spieszył własną jazdę tak aby walczyła jako wsparta bronią maszynową piechota. Poczyniono odpowiednie przygotowania. Gdy ok. ósmej rano 12 sierpnia. zaczął się bój, belgijskie siły były w zasadzie gotowe na spotkanie z Marwitzem. Niestety nie udało się im zniszczyć całkowicie mostu co spowodowało ,że opór pierwszych obrońców został złamany . Dlatego Niemcy dość łatwo zajęli Haelen. Lecz nie tam była główna linia obrony Belgów. Przebiegała na zachód od miasta. Dla atakujących nie była dobrze widoczna . Łatwe zdobycie miasta spowodowało, że Niemcy zlekceważyli Belgów nie rozpoznali właściwie ich pozycji i atakowali je dosłownie „z obnażonymi szablami”. Marwitz z uporem rzucał do szarż na okopanego przeciwnika kolejne swoje pułki. Bezskutecznie , mimo wielu prób nie udało się mu przełamać obrony Belgów. Z końcem dnia musiał wycofać się na pozycje wyjściowe. Belgowie triumfowali W odparciu Marwitza dużą rolę odegrało wspomniane oparcie obrony na spieszonych belgijskich kawalerzystach, właściwe kierowanie ogniem , wykorzystanie rozbudowy inżynieryjnej i ruchliwości cyklistów. Bitwa przeszła do historii jako "bitwa srebrnych hełmów” i jak się okazało zwiastowała nadejście końca w nowoczesnej wojnie znaczącej roli klasycznej kawalerii. Pod Haelen poległo 150 Niemców, 600 było rannych i 200 - 300 dostało sie do niewoli , zabitych zostało ok 400 koni . Belgowie stracili także ok 160 zabitych i 320 rannych. Klęska Marwitza poczytana została przez Belgów jako wielkie zwycięstwo jednak jej taktyczne znaczenie dla całej operacji było znikome gdyż nie zatrzymano pochodu Niemców. Wojna toczyła się dalej. Na początku października 1914 r. II Korpus z innymi korpusami kawalerii ( I i IV ), osłaniał w Flandrii siły główne podczas tzw wyścigu do morza , kiedy to obie strony podjęły próby wejścia na tyły przeciwnika poprzez obejście wolnego od wojsk terenu od strony zachodniego skrzydła działań, to wówczas zaczął się w ciągu jesieni 1914 kształtować ciągły front. W tych działaniach von Marwitz miał pod swoją komendą także I Korpus Kawalerii , składający się z Gwardii i 4 Dyw. Kaw. oraz awój macierzysty II. Korpus który składał się wtedy , z 2- giej , 7- mej i 9- tej Dyw. Kaw. Trzecim a numerycznie IV. Korpusem dowodził gen Hollen, ( 3 Dyw Kaw, 6 Dyw Kaw. i Bawarska Dywizja Kawalerii ). Zapewne pod wpływem niezadowolenia z postępów Marwitza na froncie cesarz 3 października posłał mu wiadomość ; „ Jego majestat życzy sobie następnego dnia widzieć korpus na tyłach wroga” Operacja skończyła się kompletnym niepowodzeniem oba korpusy w wyniku zaciętego oporu przeciwnika między Lens i Lille, jeszcze tego dnia wieczorem zostały zmuszone do odstąpienia pod Lorette. 7 października ruszył przeciw nim francuski XXI Korpus . Wsparci przez Anglików odrzucili Marwitza. Działania wojenne 15.10 osiągnęły kanał La Manche utworzyła się ciągła linia frontu. Po próbach 4 i 6 A niem. przełamania pozycji wojsk franc.-bryt.-belg. pod Ypres ( 9 październik - 22 listopada ) utrwaliła się 700 km linia frontu pozycyjnego, na którym zajęły pozycje obronne wojska obu stron. Wyczerpane walkami i niezdolne do operacji zaczepnych na większą skalę. W grudniu Marwitz został przeniesiony na front wschodni gdzie objął dowództwo nowoutworzonego XXXVIII Korpusu Rezerwowego. Natomiast jego poprzedni II Korpus Kawalerii 28 XII 1914 r. został rozwiązany. Po objęciu nowego korpusu Marwitz walczył w tzw „drugiej bitwie nad jeziorami mazurskimi”. Stoczona w lutym 1915 r. miała rozstrzygnąć z korzyścią dla państw centralnych działania na froncie wschodnim.. Bitwa choć dla Niemców zwycięska nie przyniosła spodziewanych efektów. Mimo wielkich strat , Rosjanie utrzymali zdolność bojową Natomiast za wykazane męstwo 7 .03. 1915 r. gen. von der Marwitz otrzymał najwyższe niemieckie odznaczenie bojowe Pour le Merite a 14 maja miał już do niego „liście dębu” W połowie marca 1915 r. XXXVIII Korpus Rezerwowy został przeniesiony w Karpaty (front austriacko – węgierski ) i zmienił nazwę na Korpus Beskidzki. Marwitz przybył do węgierskiego Miskolcza. Tu też przeciwnikiem była armia rosyjska. W okolicach Mezö Laborcz. 6 kwietnia 1915. stoczył z nią bitwę. Była ona częścią ogólnej kontrofensywy, mającej na celu udaremnienie próby wejścia Rosjan na terytorium węgierskie. Marwitz pierwszego dnia odniósł sukces dowodząc w tzw gardzieli Wirawa wziął ok. 6 000 jeńców. Ale dziewięć dni później Rosjanie kontratakując zadali Korpusowi Beskidzkiemu znaczne straty . Lecz planowane przez Rosjan na 20 kwietnia natarcie na Węgry nie doszło do skutku. Korpus Marwitza został przydzielony do działającej na kierunku serbskim armii gen Maxa von Gallwitza. W październiku 1915, gen. von der Marwitza powaliła choroba dlatego między 18 października a 6 listopada nie brał udziału w wojnie. 7 listopada został mianowany dowódcą VI Korpusu. Wskutek ofensywy Brusiłowa został odesłany w czerwcu 1916 r. na front wschodni .Do października 1916 r. stacjonował w Macedonii. Pod dowództwem feldmarszałka Augusta Mackensena wspólnie z Bułgarami i Turkami brał udział w starciach z Rumunami w Dobrudja. 6 października 1916 r. został adiutantem cesarza Wilhelma II .W grudniu 1916 r. cesarz mianował go dowódcą 2 Armii na Froncie Zachodnim . Obowiązki objął 17 grudnia 1916 r.. Jego nazwisko ponownie wypłynęło z racji zmagań z Brytyjczykami w bitwie pod Cambrai ( 20 listopada – 6 grudnia 1917 r ). Bitwa ta przeszła do historii za sprawą użycia dużej ilości czołgów. Anglicy po niepowodzeniu ofensywy we Flandrii zdecydowali przed końcem roku przeprowadzić atak w innym miejscu. Natarcie zamierzano przeprowadzić z pozycji zajmowanych przez 3 Armię brytyjską gen. Juliana Bynga. Naprzeciw którego w okolicy Cambrai broniły się dywizje niemieckiej 2 Armii gen. Marwitza ( tzw linia Hindenburga ). Do przełamania niemieckiej obrony zamierzano użyć 476 czołgów wspieranych przez dwa korpusy piechoty, artylerię i lotnictwo. W wybitą lukę miały wejść dywizje kawalerii i rozwinąć ofensywę na Cambrai i Valenciennes. Natarcie brytyjskie ruszyło na pozycje Armii Marwitza rano 20 listopada 1917 r. Po krótkotrwałym przygotowaniu artyleryjskim w pas o szerokości 16 kilometrów natarło 436 czołgów i piechota wsparte ogniem artylerii. Natarciem czołgów osobiście dowodził z czołgu „Hilda” gen. Elles .Niemcy zostali zaskoczeni. Doszło do przełamania ich linii obronnych wzięto kilka tysięcy jeńców. Na wieść o tym sukcesie 23 listopada po raz pierwszy od początku wojny w Wielkiej Brytanii zaczęto bić w dzwony . Z biegiem dni wzrósł opór Niemców, ściągnęli posiłki i 30 listopada podjęli kontrofensywę, której celem było okrążenie oddziałów brytyjskich walczących pod Cambrai. Wyparto przeciwnika ze zdobytych przez niego terenów duża w tym była zasługa tzw oddziałów szturmowych. Alianci (w tym i dywizje francuskie) nie dali się zamknąć w okrążeniu i 4 grudnia zdołali się wycofać.. Straty obu stron były wyrównane: alianci ok. 45000 ludzi, Niemcy ponad 50000. Bitwa nie przyniosła przełomu w wojnie, dowiodła jednak w sprzyjających warunkach terenowych, skuteczności masowego użycia broni pancernej, A Marwitz został pierwszym w dziejach dowódcą któremu przyszło odpierać zmasowany atak czołgów. Kolejne historyczne użycie czołgów nastąpiło w kwietniu 1918 r. Marwitz przygotował dla swojej armii natarcie na wzgórza w rejonie Villers-Bretonneux –Cachy .W tym celu w rejon planowanego natarcia zostały przetransportowane koleją trzy bataliony czołgów ( Sturmpanzerwagen Abt.1, 2 i 3 ) . Z powodu awarii dwóch czołgów na miejsce dotarło ich 13 (A7V ). 24 kwietnia o godzinie 6:45 (po dwugodzinnym przygotowaniu artyleryjskim) czołgi przydzielone do trzech grup uderzeniowych ruszyły na alianckie pozycje. Jednemu z nich od razu popsuł się silnik . W gęstej mgle natarcie rozwijało się wolno, a większość czołgów utraciła kontakt z piechotą. W końcu piechota niemiecka nawiązała kontakt z wrogiem, a 12 wozów A7V krążyło przed okopami angielskimi i ostrzeliwało je. Gdy mgła opadła przywrócono współdziałanie z piechotą i Niemcy wdarli się na głębokość 3 km zdobywając Villers-Bretonneux. W czasie walk tracono kolejne czołgi jeden przegrzał silnik i musiał się wycofać podobnie jak drugi trafiony dwoma pociskami . Trzeci trafiony pociskiem artyleryjskim wpadł do leja i wywrócił się , czwarty też wywrócił się . Natomiast piąty o nazwie "Nixe" w okolicach Cachy stoczył walkę z trzema angielskimi czołgami typu Mark IV z których dwa były tzw „żeńskie” ( uzbrojone jedynie w km-y ) i jeden „męski” czyli uzbrojony w dwie armaty kal. 57mm . ”Nixe” trafił dwa „żeńskie” Mark IV , lecz został ugodzony przez „męskiego” Anglika. Zginęło trzech żołnierzy „Nixe” a trzech zostało rannych dzięki dowódcy czołu por. Bilzowi uszkodzony czołg wycofał się do własnych linii. Inny A7V o nazwie "Siegfried" natknął się na siedem tanków typu Whippet, które zaatakowały idąca na Cachy niemiecką 77 DP.Rez. „Siegfred” trafił trzy angielskie Whippety, a pozostałe wycofały się nie mając szans na równa walkę gdyż były uzbrojone tylko w km-y. Pomimo utraty dwóch A7V było to wielkie zwycięstwo Panzerwaffe i pierwsza odnotowana potyczka pancernych kolosów. Niemcy stracili 6 pancerniaków, 28 zostało rannych i jeden dostał się do niewoli. Tak dzięki gen. von der Marwitzowi stoczona została pierwsza w dziejach bitwa pancerna. Dzięki tej akcji w Australii jest dziś eksponowany jedyny zachowany niemiecki A7V . To ten trafiony który wpadł do leja .Później został wydobyty przez Australijczyków którzy przetransportowali go do swojej ojczyzny
Koniec dowodzenia 2 Armią nastąpił 21 września 1918.Była to konsekwencja katastrofy z 8 sierpnia 1918 r. kiedy to na pozycje 2 Armii ( i 18 A ) spadło potężne uderzenie wojsk Ententy. Armia Marwitza nie wytrzymała i front pękł. W następnych dniach przesunął się o 60 km. Od tej chwili Niemcy tracili utrzymywane przez lata pozycje. Sierpniową klęskę uznano za największą katastrofę Niemiec w całej wojnie światowej a dzień 8 sierpnia został nazwany jej „czarnym dniem”. Gen von der Matwitza przeniesiono z dniem 22 września na dowódcę V Armii .Na tym stanowisku pozostał do zakończenia wojny.

Sob 04 Lis, 2017 10:49

Powrót do góry
Szutowicz Andrzej
Plutonowy

Plutonowy




Posty: 78
Pochwał: 1
Skąd: Drawno
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Rodzina von der Marwitz z Unichowa
Pierwszy zapis dotyczący członka rodu von der Marwitz pochodzi z 1259 roku i dotyczy niejakiego Theodoriusa de Marwitz. Na ogół panuje zgodność co do genezy nazwiska, gdyż odnosi się je do wsi Marwitz ( dzisiejsze Marwice) koło Gorzowa Wielkopolskiego. Natomiast trudno jest jednoznacznie orzec czy protoplaści rodu byli miejscowymi słowianami czy przybyłymi w tą okolicę Niemcami. Istnieje legenda mówiąca, że swego czasu linia męska rodu wygasła, a nazwisko trwało jeszcze wśród kilku niewiast. Jedna z nich w trosce o zachowanie rodu udała się do cesarza i wybłagała pozwolenie, by jej męskie dziecko mogło nosić to nazwisko. Cesarz mając na uwadze zasługi rodu wyraził na to zgodę. Tak powstało owe „ von der” czyli „ od którego”( imienia), a nie samo von czyli „ od”. Legenda ma także odniesienie do herbu rodu, który przedstawia w klejnocie kobietę, a na tarczy herbowej stary pień, z którego ściętych pędów mają rodzić się nowe.
Inna wersja legendy mówi o krzyżowcu, którego przed zatrutą wodą ostrzegła panna de Marwitz. I to on za zgodą cesarza miał przedłużyć żywotność nazwiska.
Z biegiem wieków rodzina ta poprzez zasługi i koligacje rosła na znaczeniu, dała armii cały zastęp oficerów, w tym 14 dosłużyło się stopni generalskich.
Pomnażali także swoje dobra ziemskie i tak dotarli do Nożynka ( Klein Nossin). Była to wieś będąca od wieków w posiadaniu rodziny von Pirch. Niestety w wyniku pożaru została zrujnowana, w tym i siedziba rodu Pirchów. Trudu jej odbudowy podjął się płk. Georg Lorentz von Pirch. Odbudował, a w zasadzie wybudował nowy pałac, jednak poniesione koszty przerosły jego możliwości. Będąc z tego powodu w kryzysie finansowym postanowił sprzedać Nożynko. Nowym właścicielem został w 1787 r. Anton von der Marwitz i jego żona Gottliebe z domu von Goddentow. Umowa sprzedaży wymagała jednak zebrania podpisów wszystkich spadkobierców z nożyńskich Pirchów. Postanowiono więc, że zanim to nastąpi będzie ona ważna od Wielkanocy 1788 r. do Wielkanocy 1812 r. Ponieważ nikt z von Pirchów dokonanej transakcji nie zakwestionował, Nożynko pozostało w rękach von der Marwitzów. Drugi dziedzic Nożynka z tego rodu , Adalbert von der Marwitz w 1856 r. za sumę 55 000 talarów nabył Unichowo, w tym samym roku wg licznych biografii na świat przyszedł jego syn Georg przyszły dowódca 2 Armii.
( Choć za datę i miejsce jego urodzin podaje się 7 lipca -Słupsk, to istnieje także wersja mówiąca, że urodził się on 3 lipca w Nożynku.Jest także inna trzecia wersja). Po tym zakupie Adalbert von der Marwitz uczynił Unichowo swoją główną siedzibą. Tu też 20 czerwca 1882 r. wydał za mąż córkę Annę von der Marwitz. Jej wybrańcem został Georg Emil Ferdynand von Eisenhart, w przyszłości znany i wpływowy działacz polityczny blisko związany z cesarzem Wilhelmem II . Jego siostrzeńcem był legendarny gen. Paul von Lottow- Vorbeck, który niepokonany przez całą I wojnę światową walczył w Afryce z Anglikami. Możliwe, że małżeństwo to wywarło pewien wpływ na punkty zwrotne w karierze Generała. Po śmierci Adalberta von der Marwitz w 1904 r majątek uległ podziałowi, Unichowo otrzymał Georg von der Marwitz, a Nożynko jego brat Friedrich .

Sob 04 Lis, 2017 10:49

Powrót do góry
Szutowicz Andrzej
Plutonowy

Plutonowy




Posty: 78
Pochwał: 1
Skąd: Drawno
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Dalsze losy . Generał po wojnie opuścił Berlin i gdzieś od 1919 r. osiadł na stałe w Unichowie, nie udzielał się politycznie, nie działał też w organizacjach kombatanckich.63-latek praktycznie wycofał się z życia polityczno- wojskowego. Mimo ,że z racji urodzenia i służby wojskowej ,również tej generalskiej ,był związany ze Słupskiem, ( np przebywał służbowo w 5. pułku huzarów z okazji odsłonięcia pomnika feldmarszałka Blüchera na Starym Rynku ), to Słupsk nie honorował go. Fetowano natomiast jego dawnego przełożonego feldmarszałka von Mackensena. Zmarł 27 października 1929 roku. O pogrzebie wspomniała jedynie Słupska gazeta zaznaczając ,że na to wydarzenie zjechała do Unichowa liczna delegacja Stahlhelmu, organizacji byłych niemieckich żołnierzy frontowych. Ciekawostką dotyczącą rodziny von der Marwitz z Unichowa jest to, że najprawdopodobniej za sprawą matki generała Anny Marii von der Marwitz ( z domu Henrichsdorf ) byli oni właścicielami tajemnicy receptury przyrządzania korzennej wódki z wirującymi płatkami 22 -karatowego złota, czyli słynnej gdańskiej wódki Trunek jako gdański artykuł markowy, gościł na wielu salonach i dworach europejskich. Obecnie właścicielem receptury jest graf von Hardenberg, właściciel fabryki likierów Hardenberg-Wilthen AG w Niemczech. Po śmierci generała Unichowem zarządzał Victor von der Marwitz, był on ostatnim niemieckim właścicielem majątku . Stworzył wzorcowe gospodarstwo mechanizował ,wprowadzał nowoczesne uprawy i hodowlę. Odważnie korzystał z osiągnięć nauki. Poległ na froncie w stopniu majora. Jego żonie z dziećmi udało się przedostać do Niemiec.

Sob 04 Lis, 2017 10:50

Powrót do góry
Szutowicz Andrzej
Plutonowy

Plutonowy




Posty: 78
Pochwał: 1
Skąd: Drawno
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Generał von der Marwitz miał i nie miał żołnierskiego szczęścia. Los związał jego nazwisko z zmierzchem konnej kawalerii. Szkoda ,że z nauczki jaką otrzymał w 1914 r. nie wyciągnęli wniosków polscy międzywojenni wojskowi decydenci. Był też jednym z głównych aktorów rodzenia się nowego rodzaju wojsk - broni pancernej. Po pierwszym w dziejach strategicznym użyciu czołgów , mimo początkowych niepowodzeń, w wielodniowej bitwie pod Cambrai opanował trudną sytuację w jakiej się znalazł. To w wyniku jego inicjatywy doszło do pierwszej bitwy pancernej czołgów. Jego rolę na froncie wschodnim ocenia się pozytywnie, za co był też wysoko odznaczony. Jednak nie doczekał się ani za życia, ani po śmierci pomnika ,tablicy czy nazwy ulicy swego imienia. Dlaczego? Czyżby zaważyła na tym klęska jakiej doznał w sierpniu 1918 roku? Faktem jest ,że ów „czarny dzień” niemieckiej armii na zawsze będzie się z nim kojarzył. A może powód był inny ? Może było nim to , że generał był bezwzględnym wykonawcą rozkazów , które za wszelką cenę” starał się zrealizować, jego bitwy to tysiące żołnierskich trupów często bezsensownych. Jedynym miejscem gdzie Generała uwieczniono jest jego mogiła na cmentarzu. Podział majątku w 1904 r. spowodował, że wytworzyły się dwie blisko siebie leżące nekropolie Marwitzów, pierwsza w Nożynku, a druga w Unichowie. Kwatery rodziny w Nożynku umiejscowione zostały na wzgórzu i stosunkowo łatwo jest tam trafić.
Tym razem ja namówiłem Mietka by wyruszyć w poszukiwaniu grobu generała. Po minięciu skrzyżowania na Lębork jadąc w kierunku Słupska skręciliśmy zaraz za jeziorem w lewo. Dojechaliśmy do zabudowań leśnych .Jest tam mały utwardzany parking. Po wyjściu z samochodu i małej stromej wspinaczce pod górę Mietek zaprowadził mnie na cmentarz. Jest mały, mogiły pochowanych tu osób wyznacza kilka powywracanych nagrobnych głazów .Wśród nich charakterystyczny granitowy krzyż z inskrypcją. Obok leży stosunkowo duży granitowy blok. Padające pod kątem światło ukazało nam napis GEORG VON DER MARWITZ ;GENERALL DER KAWALLERIE ( generał kawalerii ) ; ARMEE FŰHRER IM WELTKRIEG ( wódz armii w wojnie światowej ); ERBHERR AUF WUNDIHOF ( dziedzic Unichowa ); 9 JULI 1855 ; 27 OKT. 1929 .Ciekawe czy kując datę urodzin generała kamieniarz pomylił się? A może ta wykuta przez niego data jest prawdziwa ?
-To co masz lewarek – spytał Mietek.
- Mam, ale po co ?
- Powoli popodnosimy te nagrobki
- Nie – powiedziałem – nie podniesiemy…
„ Zwały trupów na ziemi niczyjej były tak ogromne, że Rosjanie poprosili niemieckiego dowódcę generała Marwitza o zawieszenie broni w celu pogrzebania zmarłych. Ten odmówił albowiem jak pisał historyk, „nic tak nie odstrasza od kolejnych szturmów jak sterty gnijących ciał” ( M. Gilbert „Pierwsza Wojna Światowa” str.366 )
Opracował ; Andrzej Szutowicz
Literatura http://czolgi.info/poczotki.php?strona=3 Henryk Płonka Duchy i cienie tanków .31 marzec 2006r http://www.naszemiasto.slupsk.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=269&Itemid=499 Marcin Barnowski „Georg von der Marwitz ; Z szablami na cekaemy !” http://pl.wikipedia.org/wiki/3_Dywizja_Cesarstwa_Niemieckiego http://www.armianiemiecka.tpf.pl/Armia/korpus.htm http://www.armianiemiecka.tpf.pl/Armia/armia14.htm http://en.wikipedia.org/wiki/Georg_von_der_Marwitz http://www.firstworldwar.com/bio/marwitz.htm http://www.geocities.com/veldes1/marwitz.html http://www.armianiemiecka.tpf.pl/Armia/arpol2.htm http://www.armianiemiecka.tpf.pl/Armia/grarmzach.htm

Sob 04 Lis, 2017 10:51

Powrót do góry
Franko78
Szeregowiec

Szeregowiec






Posty: 1
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Bardzo ciekawe informacje. Nie słyszałem nigdy o czym takim.
____
https://naszedrinki.pl/

Czw 09 Lis, 2017 22:27

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.