| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
erkael56
Kapitan

Kapitan





Posty: 1308
Skąd: Małopolska
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Trójkątne NOL-e nad Belgią

George A. Filer III (MUFON)

Generał-major Wilfred de Brouwer i UFO

W każdym przypadku, Belgijskie Siły Powietrzne doszły do wniosku, że oczywista duża ilość anomalnych fenomenów latało i lata w belgijskiej przestrzeni powietrznej. Relacje i inne świadectwa o naziemnych obserwacjach UFO zebrano w książce wydanej przez SOBEPS, są wsparte przez doniesienia z nocy 30/31.III.1990 roku, prowadzą nas do hipotezy, że duża ilość „nieautoryzowanych wydarzeń w powietrzu” miała tam miejsce. Do teraz nie stwierdzono żadnych oznak agresji z ich strony, cywilny i wojskowy ruch lotniczy nie był przez nie zakłócony czy zagrożony. Możemy zatem przyjąć, że Ich działania nie stanowią dla nasz bezpośredniego zagrożenia. Nadchodzi bez wątpienia dzień, w którym fenomen ten będzie można obserwować przy pomocy technicznych środków wykrywania i gromadzenia danych, które nie pozostawią wątpliwości, co do natury tego fenomenu. Powinno to podnieść choćby częściowo woal tajemnicy. Tajemnicy, która trwa do dziś dnia. Ale fenomen istnieje, jest realny I to jest najważniejszym wnioskiem – generał-major Wilfred de Brouver, zastępca dowódcy Królewskich Belgijskich Sił Powietrznych, komentator w „SOBEPS’ Vague d’OVNI sur la Belgique – Un Dossier Exeptionnel”, Bruksela, SOBEPS, 1991.

Belgijskie Latające Trójkąty

W największym skrócie, było tam ponad 1000 obserwacji poczynionych przez kilkadziesiąt tysięcy ludzi od początku października 1989 roku do dnia dzisiejszego. Większość z doniesień mówi o ciemnych, trójkątnych obiektach z trzema jaskrawymi światłami na rogach i jednym czerwonym, pulsującym w środku. Ich rozmiary sięgały od rozmiarów boiska do piłki nożnej do zwykłego samolotu. Obiekt wisiał w powietrzu przez kilka minut. On także mógł się poruszać bardzo powoli, by potem przyspieszyć do ogromnych prędkości. Kilkoro świadków słyszało jakiś brzęczący dźwięk, inni mówili o tym, że obiekt był bezgłośny.
W swym wydaniu z dnia 5.VII.1990 roku, „Paris Match” ukazał ważną relację ze spotkania dwóch Belgów z UFO. Oto przekład sporządzony przez Roberta J. Duranda dla „International UFO Reportera” (nr 15/23 z VII-VIII/1990):
W nocy, 30 marca, jednym z dzwoniących donoszących o UFO był kapitan żandarmerii z Pinson i dowództwo Belgijskich Sił Powietrznych zdecydowało podjąć pewien wysiłek by zweryfikować te informacje. Na dodatek do tych wizualnych obserwacji, dwie instalacje radiolokacyjne też zaobserwowały te NOL-e. Jedna z nich znajduje się w Glons – na SE od Brukseli – która jest częścią systemu oplot. NATO i druga w Semmerzake, na zachód od stolicy, która kontroluje lotniczy ruch cywilny i wojskowy nad całym terytorium Belgii. Zasięg obu tych radiolokatorów wynosi 300 km, co jest więcej, niż obszar na którym dokonano obserwacji… Dowództwo Oplot. zamierza zrobić dokładniejsze studia tych ostatnich 55 minut w celu eliminacji tak prozaicznych wyjaśnień dla tych obrazów radarowych. Ponieważ pogoda była doskonała, to nie było żadnej możliwości otrzymania fałszywego echa z powodu inwersji temperatury.
…o około godziny 00:05 CET, wydano rozkaz dla dyżurnej pary F-16 do startu i przechwycenia intruza. Prowadzący skoncentrował się na swym radiolokatorze, który w nocy był najlepszym narzędziem obserwacji. F-16 są wyposażone w bardzo nowoczesny sprzęt radiolokacyjny w tym poszukiwawczy radar, który nie tylko pozwala na obserwację przestrzeni przed samolotem, ale także pozwala na obserwację przestrzeni na 90° po bokach i w przedzie.
Naraz dwa F-16 dostrzegły intruza na swych radarach, który wyglądał jak mała pszczoła tańcząca na ekranie. Używając swoich joysticków jak w grze wideo, piloci nakazali komputerom pokładowym ich samolotów skierować się na cel. Wkrótce został on namierzony i NOL przypominał kształtem diament, co powiedziało pilotom, że będzie on śledzony automatycznie.
[Zanim radar namierzył obiekt przez 6 sekund] UFO zwiększył prędkość z początkowej 280 km/h do 1800 km/h, podczas kiedy zniżył pułap lotu z 3000 m na 1700 m w czasie… 1 sekundy! To fantastyczne przyspieszenie wynosiło 40 g. Gdyby tam znajdowali się ludzie, to taka akceleracja by ich zabiła (i dlatego właśnie założyłem onegdaj, że UFO są pilotowane nie przez żywe istoty, ale przez rozumne maszyny, roboty – zob. http://wszechocean.blogspot.com/2011/11/obcy-z-kosmosu-zywi-czy-martwi.html – uwaga tłum.). Pilot jest w stanie wytrzymać 8 g i to jest limit bezpieczeństwa. Trajektoria pojazdu była ekstremalnie niepokojąca. On przyleciał na wysokości 1700 m, a potem nagle i bardzo szybko obniżył lot do poniżej 200 m, i uciekł z zasięgu radiolokatorów pościgowców i jednostek w Glons i Semmerzake. Ten manewr miał miejsce nad przedmieściami Brukseli, gdzie znajduje się wiele sztucznych źródeł światła i znikł z oczu pilotom pomiędzy nimi.
Wszystko wskazuje na to, że był to obiekt kierowany i inteligentnie uciekł ścigającym go samolotom. W czasie kilku godzin sytuacja ta się powtórzyła dwukrotnie…
Ta fantastyczna zabawa w chowanego była obserwowana z ziemi przez dużą ilość świadków, w tym 20 żandarmów, którzy widzieli obiekt i oba F-16. To spotkanie trwało 75 minut, ale nikt nie słyszał huku przy przekroczeniu bariery dźwięku, który powinien być słyszalny, kiedy UFO przekroczył prędkość 1 Ma. Nie odnotowano żadnych zniszczeń, bo lecąc na małej wysokości z prędkością powyżej 1 Ma, wiele szyb powinno wylecieć z okien – tymczasem nic takiego nie zaszło (ze „Science Frontiers” nr 72 – William R. Corliss – http://www.science-frontiers.com/sf072/sf072g15.htm - przyp. aut.)
(Do tego tematu jeszcze tu wrócimy, bowiem przypomnę na naszym blogu raport Patricka Vidala na temat obserwacji UFO nad Belgią w latach 1989-1990 – przyp. tłum.)

Wczesne obserwacje latających trójkątów

Wielu ufologów odnotowało dużą zmianę typu pojazdów jakie obserwowaliśmy na niebie. W przeszłości, większość UFO była klasycznymi „latającymi dyskami” lub cygarami, względnie były to światła na nocnym niebie.
Dzisiaj w większości obserwujemy zwiększającą się ilość pojazdów powietrznych w kształcie ciemnych trójkątów. Ten typ UFO po raz pierwszy zaobserwowano w Belgii w latach 80., ale było inaczej – to, co widzimy teraz było już raportowane wiele, wiele lat temu i na pewno nie było skonstruowane przez człowieka.
A oto przykłady takich obserwacji:
• Bermudy: wycinek z bermudzkiej „Royal Gazette” z dnia 8.IX.1885 roku mówi, że o godzinie 08:30 ADT, Pani Adelina D. Bassett zaobserwowała: dziwny obiekt w chmurach lecący z północy. Ona zwróciła na niego uwagę Pana S. S. Lovella i oboje obserwowali go nieco przestraszeni. Tym niemniej obserwowali oni ten obiekt przez czas jakiś. Później go narysowali, miał on kształt trójkąta.
• Anglia: doniesienie z magazynu „Nature” nr 90/169. Pan Charles Smith pisze, jak w Chisbury w Wiltshire, w dniu 8.IV.1912 roku zobaczył coś na niebie: To nie przypominało czegokolwiek, co widziałem kiedykolwiek w życiu. Chociaż oglądam niebo od wielu lat, to nie widziałem czegoś takiego, jak TO. On widział dwie nieruchome plamy ponad chmurami, ale były one niezwykłe, bowiem stały nieruchomo, podczas kiedy chmury szybko się poruszały. Obiekty były trójkątne i różniły się rozmiarami, ale zajmowały tą samą pozycję ponad chmurami, które przepływały pod nimi. Pan Smith obserwował je ponad pół godziny… (z Charles Fort - „Księga przeklętych”)
• Dallas, TX, maj 1942 roku. Trójkątne UFO zaobserwowano w rejonie Dallas przez załogi dwóch samolotów, które sądziły że widzą jakiś eksperymentalny samolot w czasie II Wojny Światowej.
• Latające Trójkąty są znane także z archiwów Projektu Blue Book i zgodnie z J. Allenem Hynekiem stanowią one około 11% wszystkich UFO tam opisanych do 1968 roku, kiedy zaprzestano zapisywania obserwacji NOL-i. Tymczasem w Los Angeles wielu świadków donosiło o ogromnym trójkątnym obiekcie z białymi światłami na końcach; który leciał na wysokości 200 ft/~67 m z prędkością 25 mph/40 km/h. Ten raport znalazłem wśród 701 nieznanych i znalazłem jeszcze kilka innych równie dobrych obserwacji trójkątów…
• 14.IX.1952 rok, Północny Atlantyk pomiędzy Irlandią a Islandią. Świadkowie: wojskowi z kilku krajów na pokładach okrętów NATO w czasie ćwiczeń Operiation Mainbrace. Pomiędzy wieloma obserwacjami: jeden niebieskozielony trójkątny NOL lecący z prędkością 1500 mph/2400 km/h; trzy obiekty w trójkątnej formacji świecąca białym światłem, lecąca z prędkością 1500 mph.
• Simiutak, Grenlandia. W dniu 24.VI.1953 roku, godzinie 11:30, świadkiem był obserwator meteo st. szer. R. A. Hill. Jeden czerwony trójkąt wisiał i kręcił się przez 15 sekund, potem odleciał w górę po 5 minutach.
• 14.X.1947 roku, 11 mi/17,6 km od Cave Creek, AZ, około 12:00 MDT były pilot myśliwski AAF J. L. Clark, cywilny pilot Anderson i jeszcze jeden mężczyzna obserwowali przez 45-60 sekund czarny trzystopowy obiekt „latające skrzydło”, które znajdowało się na tle białych chmur. Obiekt był czarny na tle chmur, ale czerwony na tle nieba, leciał w linii prostej z prędkością 380 mph/608 km/h, na wysokości 8000-10.000 ft/~2667-3334 m z kierunku NW na SE.
• 25.VIII.1951 roku, Albuquerque, NM, godzina 21:58 CDT. Świadkami byli pracownik ochrony z Sandia Base Hugh Young ze swą żoną, którzy zobaczyli latający obiekt w kształcie skrzydeł lecący nad ich głowami na wysokości 800-1000 ft, zupełnie bezgłośnie. Jego wielkość oszacował on na 1,5 razy większą od rozpiętości skrzydeł bombowca B-36 albo na 350 ft/~117 m. Poza tym widać tam było 6-8 par światełek na krawędzi tego „skrzydła”. Jego prędkość wynosiła jakieś 300-400 mph/480-640 km/h i ów NOL był widziany przez 30 sekund.
• 24.XI.1951 roku, Mankato, MI, o godzinie 15:53 MDT świadkowie piloci USAF: W. H. Fairbrother i D. E. Stewart w samolotach P-51 Mustang zaobserwowali jeden mlecznobiały obiekt podobny z kształtu do latającego skrzydła Northropa (szerokie, zgięte do tyłu skrzydło, bez kadłuba i usterzenia). Oszacowano rozpiętość na 8 ft/~2,67 m. Obiekt leciał w linii prostej na tym samym pułapie przez 5 sekund.
• Innym klasycznym przypadkiem latającego trójkąta mógłby być incydent ze Światłami w Lubbock w Panhandle, TX. W sierpniowy wieczór w 1951 roku, kilku profesorów z college’u siedziało na zewnątrz budynku i widzieli oni formację niebieskich świateł lecącą im nad głowami. Czekali oni na ich powrót i późnym wieczorem widzieli te światła ponownie. Tego samego wieczoru, mieszkanka Lubbock także widziała niebieskie światła, kiedy wieszała swoje pranie na sznurze. Te światła – jak powiedziała potem śledczym z USAF – obrębiały wielki pojazd w kształcie skrzydła. Kilka dni wcześniej pracownik widział taki sam pojazd nad Albuquerque – latające skrzydło z niebieskimi światłami na obrysie.
• Pod koniec sierpnia zaobserwowano inny obiekt latający w miejscowości Matador, TX, około 17 mi/~27 km na północ od Lubbock i nawet zostały wykonane zdjęcia niebieskich świateł przez pracownika TexasTech – Carla Harta Jn. Zanim te światła znikły, to dwa tygodnie wcześniej dziesiątki ludzi w Północnym Teksasie donosiły o obserwacji niebieskich świateł lecących z jednego krańca horyzontu do drugiego. USAF w końcu zaliczyły Światła z Lubbock jako „niezidentyfikowane” tworząc tym samym ten incydent jako jeden z najciekawszych incydentów w historii UFO.

Przekład z angielskiego - ©Robert K. F. Leśniakiewicz

Głosy Czytelników:

Czytając ten artykuł, przypomniałem sobie pewną letnią noc na rybach w Gorzowie Wlkp. nad Wartą w roku ok 1996 może 97. byłem z dwójką kolegów i pewnym momencie na niebie zobaczyliśmy trzy światła okrągłe układające się w trójkąt przelatujące nad naszymi głowami z nieprawdopodobną prędkością. Do kolegów tylko powiedziałem, że żaden samolot nie lata z taką szybkością. Obiektu nie widzieliśmy ze względu na czarną gwieździstą noc ale układ świateł wskazywał, że jest to obiekt w kształcie trójkąta. Zdarzenie to wbiło mi się w pamięć ale niestety nie zapisałem sobie żadnych związanych z tym informacji… To tyle. (Adam T.)



Opis załącznika:
Gen. Wilfred de Brouwer

Opis załącznika:
Jeden z najwcześniejszych rysunków trójkątnego UFO

_________________
www.wszechocean.blogspot.com

Wto 20 Cze, 2017 17:27

Powrót do góry
erkael56
Kapitan

Kapitan





Posty: 1308
Skąd: Małopolska
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Belgijska fala UFO w latach 1989-90 - raport dla EURUFON-u

Patrick Vidal (SOBEPS)*

W czasie naszych badań, które prowadziliśmy we wschodniej Belgii przy końcu października 1989 roku, pewna kobieta mieszkająca w rejonie Varivers podzieliła się z nami informacją o obserwacji dziwnego trójkątnego „samolotu”, który fosforyzował. (Badałem ten przypadek z ramienia SOBEPS – przyp. aut.) cokolwiek by to było, ten obiekt z opisu przypominał dość dokładnie sylwetkę samolotu typu Mirage V.

Nasze zdumienie wzrosło, kiedy dowiedzieliśmy się, że na początku grudnia 1989 roku uzyskano informację o obserwacji dwóch żandarmów, którzy w czasie patrolu też widzieli trójkątny obiekt latający. Rzecz miała miejsce wieczorem, dnia 29.XI.1989 roku.

Krytycznego wieczoru, dwaj żandarmi – Nicoll i von Montigny zaobserwowali silne światło dobiegające z łąki przyległej do drogi. Te silne światło wydawało się dobiegać z trójkątnej „platformy” ogromnych rozmiarów. Były to trzy silne źródła światła ustawione na platformie w kształcie trójkąta, natomiast w jej środku znajdowało się silne pulsujące światło w kolorze pomarańczowo-czerwonym. Obiekt początkowo nieruchomy, rychło uniósł się w górę i odleciał w kierunku północno-wschodnim.

Incydent, który tu scharakteryzowaliśmy był szeroko komentowany w belgijskiej prasie. Dzięki niemu udało się nam dotrzeć do funkcjonariuszy Gendarmerie Nationale w Eupen.

W samej rzeczy, ci dwaj żandarmi nie byli jedynymi, którzy widzieli tam dziwne obiekty tego wieczoru. W ciągu następnych dni i tygodni, ufolodzy zestawili listę ponad 100 obserwacji tylko z jednego wieczoru 29.XI.1989 roku. Blisko 100% tych obserwacji miało miejsce w prowincji Liége.
Ogólnie rzecz biorąc, ludzie ci byli zaskoczeni dużymi rozmiarami tych obiektów, ich niewielką prędkością (…mogłem podążyć za obiektem idąc normalnym krokiem… - opowiadał jeden ze świadków), całkowitym brakiem odgłosów pracy silnika, niskim pułapem lotu i siłą ich świateł.

W grudniu 1989 roku oraz w styczniu, lutym, marcu i kwietniu 1990 roku różne belgijskie organizacje ufologiczne zebrały setki doniesień. Generalnie, zebrano około 1000 raportów na temat obserwacji UFO. W pierwszych tygodniach „fali” większość raportów napływała z jednego i tego samego rejonu kraju – wschodniej Belgii, ale stopniowo informacje zaczęły napływać z innych regionów (z prowincji Namur, Tournai, Charleroi, Flandrii i najwięcej z Ardenów).

Większość informacji była bezwartościowa, ponieważ UFO obserwowano z dużych i bardzo dużych odległości. Jednakże ich opisy pozwoliły nam na ustalenie cechy wspólnej tych obiektów, a mianowicie – ich trójkątny kształt (często z zaokrąglonymi rogami) i czasami duże rozmiary. (Podobny obiekt zaobserwowano także w Polsce, w marcu 1954 roku, w okolicy Kołobrzegu. NOL wyłonił się z wody i odleciał zakreślając spiralę – przyp. tłum.)
Wiele doniesień mówi o ogromnych obiektach, których rozmiary porównywano do wymiarów boiska do piłki nożnej. Obiekty te poruszały się bardzo wolno (w wielu przypadkach ich prędkość była mniejsza od 100 km/h i cicho – kilku świadków mówiło jedynie o odgłosach przypominających pracę małego silnika elektrycznego lub gazowej turbiny na niskich obrotach).
Zaobserwowano także świecące czerwono masy lub świetliste przedmioty zrzucane przez UFO. W kilku przypadkach świadkowie mówili o świetlistości zielonego koloru, której źródło było tak jaskrawe jak słońce i poruszającej się w kierunku nieba. Zielone światła (o wielkiej intensywności i czasie trwania do kilku sekund) ukazywały się podobnie jak inne światła. W czasie trwania „fali” nie braliśmy pod uwagę przypadków CE3, jednakże stwierdzono pewien typ oddziaływań elektromagnetycznych na ludzi i zwierzęta, a także ziemską technikę (np. oświetlenie miejskie). Jak na razie nie potrafimy tego wyjaśnić, ale badania trwają.

Zamierzamy w przyszłości użyć hipnozy w celu zbadania kilku przypadków CE4 – dwa z nich wyglądają bardzo poważnie i doszukaliśmy się w nich wielu analogii pomiędzy nimi a najsłynniejszymi amerykańskimi przypadkami „wzięć” (czyli porwań ludzi na pokład UFO – przyp. tłum.)

Wydaje się, że Belgijskie Siły Lotnicze są bardzo głęboko zainteresowane tą „falą” UFO.

Belgijska Gandarmerie Nationale była bardzo często alarmowana w czasie swych rutynowych patroli – i wydaje się być niemal pewnym, że około 70 żandarmów miało okazję obserwować te fenomeny.

Wykonano kilkanaście filmów wideo oraz wielką ilość zdjęć. Niestety, nie oddają one wiernie szczegółów. W ogromnej większości przypadków, na ekranie widoczne są jedynie światła, natomiast nie widać kształtu obiektu, do którego należą. Sądzimy, że w wielu przypadkach chodzi po prostu o samoloty. Jeden z filmów wideo został przez nas przesłany do Richarda F. Hainesa do USA w celu dokonania analizy.

Wszystkie zebrane dotychczas informacje będą podstawą do stworzenia końcowego raportu w najbliższej przyszłości.

Mamy kilkanaście roboczych hipotez, ale ostatnio wyeliminowaliśmy je z różnych przyczyn.

A oto kilka przykładów:
1. Głupi żart, hoax – zbyt wielu ludzi musiałoby być weń zaangażowanych, poza tym wyklucza go czas trwania „fali”;
2. Halucynacje i błędy obserwacyjne – podejrzewamy o to obserwacje poczynione z dużej odległości, jednakże obserwacje bliskie już wyłamują się od tej zasady, a wykonane filmy wideo i zdjęcia przekreślają ją zupełnie – kamery wideo i aparaty fotograficzne nie podlegają złudzeniom. Poza tym świadkami są grupy ludzi. w grę wchodzi także położenie geograficzne zjawisk. W rejonie Eupen (na wschodzie kraju) ludzie używali do obserwacji samolotów odrzutowych i latających stacji radiolokacyjnych – E3A AWACS bazujących na lotniskach Bierset (Belgia) i Geilenkirchen (północne Niemcy). Spotkałem się osobiście z amerykańskim oficerem prasowym z Bierset AFB, który powiedział mi, że dowództwo bazy nic nie wie o tym,. Co się dzieje nad północną Belgią, przy czym stwierdził, że żadne nieznane czy niezidentyfikowane echa radarowe nie były obserwowane na ekranach radarów systemu AWACS;
3. Zdalnie sterowane pojazdy powietrzne (drony) – nie ma takich pojazdów powietrznych w dyspozycji NATO, których rozmiary wynosiłyby ponad 50 m średnicy (jednakże istnieją jeszcze sterowce, których rozmiary sięgają do 100 i więcej metrów – przyp. tłum.) Poza tym belgijski minister obrony kategorycznie zaprzeczył jakoby lotnictwo belgijskie używało takich maszyn (np. w dniu 29.XI.1989 roku);
4. Lasery, hologramy - geograficzne położenie zjawisk, opisy świadków, filmy wideo i zdjęcia fenomenów pozwalają na eliminację tej hipotezy;
5. Naturalne zjawiska – obiekty te wielokrotnie opisywano jako zbyt solidnie wyglądające, jak na zjawiska naturalne;
6. Aparaty szpiegowskie – opisy zjawisk nie pasują do żadnej znanej aparatury szpiegowskiej, zarówno zachodniej jak i wschodniej – nie mówiąc już o braku jakichkolwiek not dyplomatycznych dotyczących uprawiania szpiegostwa, itp. działań;
7. NIEWIDZIALNE SAMOLOTY STEALTH – zdajemy sobie sprawę, że wiele opisów pasuje do opisów samolotów typu F-117A i F-19 ale nie ma logicznego wytłumaczenia celu dla którego te samoloty wypróbowałoby nad zaludnionymi terenami. Poza tym belgijski minister obrony powołując się na Kwaterę Główną USAF w Waszyngtonie zadeklarował, że amerykański ambasador w Brukseli zapewnił go iż nie ma w Belgii samolotów typu „stealth”. [To wcale nie jest takie oczywiste, bowiem samoloty typu „stealth” są przygotowywane właśnie do misji nad gęsto zaludnionymi miejscami naszej planety i były to ćwiczenia USAF stanowiące przygotowania do wojny w byłej Jugosławii (Kosowo) i Zatoce Perskiej (Irak). Oczywiście trudno byłoby posądzić Amerykanów i ich sojuszników z NATO, że ogłosiliby wszem i wobec całemu światu, że były to tylko ćwiczenia przed konkretnymi działaniami wojennymi… I po raz kolejny UFO stają się idealną „przykrywką” do tajnych działań Wielkiego Brata zza oceanu na świecie - uwaga tłum.]

Po tych hipotezach na temat belgijskiej „fali” UFO chciałbym powrócić do faktów, które mogą być ciekawe dla badaczy.

Interesującym jest chociażby fakt, że wiele z obserwowanych NOL-i miało kształt trójkąta, ale relacje różnią się w tym aspekcie. Mamy tu właściwie wszystkie możliwe trójkąty. Kilkanaście z nich było bardzo dużych – ich wielkość porównywano ze stadionem sportowym, zaś kilka z nich było relatywnie małych, w kilku przypadkach – obserwacje dotyczą tylko tych blisko dystansowych – obiekty te nie przekraczały swą wielkością 50 ft/~17 m. ich kształty też były różne – od latających bumerangów aż do „czegoś” przypominającego samolot (ze skrzydłami). Wszyscy mówili o trójkątnych obiektach – co jest ewenementem w ufologii – gdzie najczęściej mówiło się o0 latających świetlistych kulach (zjawisko BOL – z ang.: Ball Of Light – kula światła – przyp. tłum.), dyskach, kopułach, itd. (Podobnie rzecz się ma w przypadku obiektów obserwowanych w czasie tzw. „skandynawskiego rakietowego lata 1946 roku”, kiedy NOL-e przypominały niemieckie pociski V-1 i V-2, zob. R. Leśniakiewicz – „Powojenne losy niemieckiej Wunderwaffe”, WiS-2, Warszawa 2008 – uwaga tłum.)

W końcu kwietnia 1990 roku poinformowano nas, że kilkunastu świadków mieszkających przy francuskiej granicy widziało gigantyczny obiekt latający – przypominający swym wyglądem przewrócony dnem do góry… lotniskowiec! Obiekt ten, nieprawdopodobnie wielki i długi (jeżeli porównano go do lotniskowca, to jego długość mogła wynosić co najmniej 250 m, a takie są rozmiary dużego sterowca, którym ten obiekt mógł być – przyp. tłum.) poruszał się z niewielką prędkością na wysokości 200-300 ft/66-100 m. UFO było ciemnego koloru, wykonane z metalu i miało swiatła. Podobny obiekt widziano nad wschodnią Belgią w dniu 29.XI.1989 roku i w ostatni dzień lutego 1990 roku.

Prawdę powiedziawszy, jest czymś trudnym zbudowanie programu badawczego dla tego rodzaju zjawisk, których charakterystyka lotu jest tak nielogiczna. W kilku przypadkach obiekty latały bardzo powoli, zaś w innych latały z ogromnymi prędkościami. Kiedy UFO pozostawały w tzw. „zawisie” wydawały z siebie „buczący” dźwięk, ale tylko czasami – czasami były zupełnie bezgłośne. W kilku przypadkach UFO wydzielały donośny ryk, itp. …
Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy do czynienia z relacjami świadków, którzy są przecież omylni, co powoduje, że wszystkie statystyczne badania są nadzwyczaj ryzykowne.

Tak więc spróbowaliśmy zrozumieć to, co się działo nad terytorium Belgii. Zorganizowaliśmy nocne punkty obserwacyjne, które działają do dziś dnia.
Wieczorem, dnia 17 kwietnia o godzinie 23:10 w rejonie Flemalle (okręg Liége), zaobserwowaliśmy ogromne, jaskrawe światło na niebie, kierujące się w naszą stronę. Obserwowaliśmy je przez kilka minut przez lornetkę. Obiekt poruszał się raczej szybko, na wysokości jakichś 7000-10.000 ft/2330-3330 m i widziało go wiele osób. Wyglądał podobnie jak samolot typu F-19. Po pewnym czasie zatelefonowaliśmy do stacji radiolokacyjnej w Glons, Belgia, skąd powiedziano nam, że nie widzą żadnego obiektu latającego na swych radarach. Ten obiekt był absolutnie cichy, co mogliśmy porównać w chwilę potem z samolotem lecącym na przeciwnym kursie, a którego silniki słychać było doskonale. (Co wbrew pozorom nie świadczy za niezwykłością obserwowanego obiektu latającego, bowiem technika „stealth” poszła także w kierunku zminimalizowania głośności pracy silników samolotów jak i zawirowań powietrza pozostawianych przez nie. Ostatnio, w latach 2014-2017 też zaliczyłem kilkanaście obserwacji obiektów przypominających zwykłe samoloty komunikacyjne lecące zupełnie bezgłośnie i nie pozostawiających za sobą smug kondensacyjnych, czyżby więc konstruktorom udało się zbudować takie maszyny? A może są to zamaskowane jako samoloty… UFO? – uwaga tłum.) Innym razem mieliśmy okazję obserwować UFO wiszące nad ziemią o 3 km od naszego stanowiska. UFO się przyziemiło, ale nie znaleźliśmy potem żadnych śladów Lądowania. Obiekt ten został przez nas sfilmowany przez kilka sekund.

Na początku maja 1990 roku, jeden z członków mojej ekipy udał się do Villers le Bouillet, gdzie sfilmował, sfotografował i pobrał próbki okrągłych śladów pozostawionych na łące. Było tam ogółem 9 śladów w trzech grupach po trzy, uformowane w trójkąty. Już wtedy byliśmy pewni, że nie były to grzyby czy znaleziska archeologiczne.

Od drugiej połowy maja sytuacja stała się spokojniejsza, ale w ostatnim tygodniu maja 1990 roku przyjęliśmy znów dużą ilość doniesień wraz z raportem o interesującym incydencie, który wydarzył się w Holandii – kilka kilometrów od belgijskiej granicy – gdzie obsługa lotniskowej wieży kontrolnej zaobserwowała trójkątny obiekt wiszący nad markerami ścieżki podejścia do lądowania.

Zanim przejdę do dalszych przykładów, skupię się na chwilę na odniesieniu belgijskich władz do tych zjawisk. Otóż od początku „fali”, czyli od października 1989 roku stwierdzamy, że Belgijskie Lotnictwo Wojskowe i Żandarmeria Narodowa miało pozytywne nastawienie do fenomenu. Eksperci wypowiadali się kilkukrotnie na ten temat w belgijskiej TV, udzielali także wywiadów dla prasy. Jest także prawdą, że kilka wojskowych i cywilnych stacji radiolokacyjnych kilkakrotnie obserwowało nieznane echa na ekranach swych radiolokatorów.

Oficjalnie belgijskie lotnictwo wysłało trzykrotnie myśliwce F-16 w celu przechwycenia obiektów wykrytych przez stacje radarowe. Dwie pierwsze akcje przyniosły wynik negatywny. Ostatni wypad miał miejsce dnia 31.III.1990 roku. Późnym wieczorem tego dnia policjant na patrolu zauważył dziwne światła na niebie w rejonie Wavre. Radarzyści potwierdzili obecność jakiegoś obiektu latającego nad tym rejonem. Po chwili wysłano tam dwa samoloty F-16. Nie wiemy zbyt wiele o rezultatach tej misji, odkąd zostały one utajnione. Zgodnie z relacjami z kilku źródeł, piloci uzyskali z obiektem kontakt radarowy i wizualny, natomiast UFO wyraźnie przyspieszył swój lot z prędkości rzędu ±0,09 Ma do ±1,2 Ma w ciągu 10 sekund. Tej nocy pewien mieszkaniec Brukseli sfilmował trójkątny obiekt latający nad Brukselą na niskim pułapie i w całkowitej ciszy.

Od tego czasu napływają doniesienia i Czytelnicy będą stale informowani o rozwoju sytuacji.

KRONIKA WYDARZEŃ

Dnia 29.XI.1989 roku:

• g. 17:30-18:00 w Eupen. Pan S. wracał samochodem do domu. Kiedy był już niedaleko od miejsca zamieszkania, zauważył on zbiorowisko biało-żółtych świateł poruszających się powoli po niebie. Światła te, na niewielkiej wysokości, widoczne były z odległości 1 mili/1605 m od świadka. Zdumiewające były rozmiary obiektu – około 75 ft/25 m oraz fakt, że wszystko to odbywało się w absolutnej ciszy.
• g. 18:15 w Baelen. Pan L. wyszedł do drewutni po polana na kominek i zdumiał się na widok wielkiego światła zmierzającego w jego kierunku. Kiedy światło się zbliżyło, pan L. zauważył, że wydobywało się ono z trójkątnego samolotu lecącego na wysokości ok. 230 m. Naraz pojazd zawrócił i zmienił kurs. Był wtedy w odległości 300 m od świadka. Pan L. słyszał odgłos przypominający odgłos pracy małego silniczka elektrycznego. Obiekt miał trzy białe światła – po jednym w każdym rogu. Pod kadłubem „samolotu” widoczna była kopuła, wydobywało się z niej czerwone światło.
• g. 20:00. W Henri Chapelle dwóch żandarmów na patrolu zauważyło dziwny samolot latający nad nimi. Opis obiektu odpowiada idealnie opisowi podanemu przez pana L. w poprzedniej relacji, aliści z tą różnicą – pod spodem samolotu jeden z nich ujrzał rurowatą konstrukcję. Obaj odnieśli wrażenie, że w niej coś się kręci i usłyszeli coś, co przypominało odgłos pracy śmigła na niskich obrotach. Obaj stwierdzili potem, że obiekt leciał na wysokości ok. 100 m. Po kilku sekundach od obiektu oderwała się świecąca czerwono masa i spadła na ziemię, natomiast „samolot” odleciał w kierunku Aachen (Niemcy).
• g. 18:30-19:00 w La Calamine. Pan M., warzywniarz, właśnie rozładowywał swój samochód dostawczy, kiedy spojrzał w niebo i dostrzegł wielki, ciemny przedmiot. Miał on 4 białe światła i poruszał się cicho, powoli i na małej wysokości. Pan M. był bardzo zdziwiony, bo choć był przyzwyczajony do widoku samolotów AWACS latających nad tym regionem, to nie widział samolotu lecącego tak nisko i tak wolno.
• g. 19:00, La Calamine. Pan C. spaceruje po spokojnej ulicy z psem. Naraz czuje jakąś obecność ponad nim i spogląda do góry. Widzi na niebie grupę świateł w kształcie klucza (litery „V”). Po kilku sekundach światła zawracają. W sekundę później pokazują się na niebie 4 bardzo jasne światła na wysokości około 270 m nad świadkiem, który wraz z psem zostaje „złapany” w bardzo silny strumień światła. Świadek jest przerażony. Po kilkunastu sekundach światło znika, zaś świadek widzi jedynie wielką świetlistą masę odlatującą z dużą prędkością.

Dnia 5.XII.1989 roku:

• Na autostradzie pomiędzy Aachen a Liége. Jadący nią pan V. widzi z daleka jakieś duże światło zmierzające w jego kierunku. Kiedy światło przybliżyło się, pan V. stwierdza, że jest to obiekt w kształcie wielkiego, XIX-wiecznego pieroga (nakrycia głowy). Obiekt ma szerokość autostrady. UFO zatrzymało się w powietrzu na kilka sekund nad przydrożną restauracją, a potem nad stacją benzynową, by po chwili odlecieć i zniknąć w dali…

I jeszcze na dodatek z dnia 1.XII.1990 roku:

• Patrick Vidal w godzinach wieczornych sfilmował przez kilka minut trójkątnego NOL-a wiszącego nad autostradą w okolicy Brukseli.

Opracował - ©Robert K. F. Leśniakiewicz
Opublikowano w miesięczniku „Sfinks” nr 2(7)/1990, ss. 6-8

---------------
* Dzisiaj COBEPS.



Opis załącznika:
Stacje radiolokacyjne NATO w Belgii

Opis załącznika:
UFO nad Belgią w 2001 roku

Opis załącznika:
Trójkątny NOL nad Brukselą

Opis załącznika:
Kadr z filmu P. Vidala

Opis załącznika:
Kadr z filmu P. Vidala

_________________
www.wszechocean.blogspot.com

Sro 21 Cze, 2017 6:31

Powrót do góry
erkael56
Kapitan

Kapitan





Posty: 1308
Skąd: Małopolska
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

UFO: przystanek w Belgii

W. Gołowjaszkin

…OSTATNIA WERSJA: psychoza zbiorowa. Obiektów, o których mówią naoczni świadkowie, nie zarejestrowały jednoznacznie radary centrów kontroli resortu obrony państwa. Samoloty F-16 spenetrowały wskazane przez świadków rejony i nie wykryły żadnych oznak występowania NOL. Specjaliści skłaniają się ku wariantowi, iż zarejestrowane przez radary sygnały, być może były spowodowane meteorologiczną inwersją słoneczną.
Jest to fragment informacji opublikowanej przez Ministerstwo Obrony Belgii. I swego rodzaju wynik badań podjętych na żądanie deputowanych tamtejszego parlamentu.


Historia zaczęła się 29 listopada (1989 roku), Patrycja Barbier – mieszkanka niedużej osady w pobliżu Liége spożywała z dwójką dzieci kolację w kuchni. Nagle podwórze rozświetliło się z góry, jakby spadały na nie żółte i czerwone promienie. Gdy kobieta podbiegła do okna zobaczyła, że nad domem płynie duży obiekt. Początkowo poruszał się powoli, potem szybko nabrał prędkości i wysokości. I znikł.
Tego samego wieczoru podobne zjawisko widziały trzy kobiety w mieście Obel.
Są i poważniejsze dow0dy. Tegoż wieczoru, 29 listopada patrol policyjny (żandarmerii), składający się z dwóch osób, odbywał codzienny obchód po mieście Eupen, w pobliżu granicy z Niemcami. Nieoczekiwanie, na szarzejącym niebie mężczyźni zauważyli duży, okrągły przedmiot, który poruszał się zygzakami „szybciej niż balon, ale wolniej niż samolot”. Wydobywały się z niego trzy promienie, mocno oświetlające ziemię. Jednym słowem, ni mniej ni więcej tylko „latający talerz”. Po pewnym czasie „talerz” zawisł nad zaporą na rzece Wedr na wysokości około 200 m i pozostawał nieruchomy przez okres mniej więcej 45 minut. Policjanci poinformowali o tym swych przełożonych i kontynuowali obserwację. Wkrótce do obiektu zbliżył się drugi obiekt. Ten miał kształt dysku. Nad dyskiem miał jakby kopułę. W kopule były trzy iluminatory. Na dużej wysokości oba „talerze” połączyły się i oddaliły w kierunku południowym.
Po upływie kilku dni grupa młodych ludzi znów zaobserwowała pojawieniem się na wieczornym niebie „czterech czy pięciu źródeł światła” poruszających się w kierunku granicy holenderskiej.
Zaledwie w ciągu niespełna miesiąca do Belgijskiego Towarzystwa Badań Zjawisk Kosmicznych (SOBEPS) , wpłynęło około 150 doniesień naocznych świadków, wiele z nich się pokrywało. Przyniesiono liczne zdjęcia obiektów. Władze lokalne bardzo poważnie potraktowały te informacje. I tak 5 grudnia wyleciały dwa samoloty F-16 Belgijskich Sił Lotniczych. Spenetrowały dany rejon. Ale… niczego nie wykryły. Nie przyniosły efektów i poszukiwania przy pomocy samolotów dalekiego zasięgu i zwiadowczych.
Pierwsze informacje o Niezidentyfikowanych Obiektach Latających, jakie trafiły do druku, oczywiście wprawiły mieszkańców w zaniepokojenie. Wielu godzinami wystawało na dachach swoich domów w nadziei ujrzenia tego tajemniczego zjawiska, o czym można by opowiadać nawet wnukom.
Sytuacja zaogniła się jeszcze bardziej po tym, jak stało się wiadome, że operatorzy radarów w rejonie Liége (Glons) i Gandawy (Semmerzake) w ostatnim czasie zaobserwowali na ekranach niejasne sygnały , których nie potrafili zidentyfikować. Przedstawiciel MON Belgii potwierdził te informacje, jednakże podkreślił, że pojawienie się zagadkowych sygnałów może być związane z procesami atmosferycznymi nad terytorium kraju.
Lakoniczny ton takiej informacji nikogo – ma się rozumieć – nie uspokoił. – To nie jest wyjaśnienie – powiadali ludzie i domagali się bardziej szczegółowej wypowiedzi. Bowiem nie brakowało rozmaitych hipotez. W prasie pojawiły się nawet informacje, że nocami nad Belgią latają wcale nie NOL-e, a nowe tajne samoloty amerykańskie, pokryte specjalną warstwą, dzięki której nie są one widoczne na ekranach radarowych.
Wiele osób uważało tą wersję za najbardziej absurdalną. Kategorycznie odrzuciła ją Ambasada Stanów Zjednoczonych Ameryki w Belgii.
Najwięcej uwagi naocznym świadkom tych zjawisk poświęciło Towarzystwo Ufologiczne od 20 lat działające pod kierownictwem prof. Michela Bougara. Najnowsze badania Towarzystwa pozwoliły ustalić, co następuje:
• Wszystkie obiekty miały trójkątną platformę podobną do kopuły, na której niektórzy widzieli iluminatory.
• Z reguły na obiektach znajdowały się trzy „reflektory” w tylnej części i dwa w przedniej. Włączały się one na przemian.
• Centrum obiektu świeciło zazwyczaj światłem jasnopomarańczowym.
• Obiekty przemieszczały się w zasadzie nie wydając żadnego dźwięku, ale niekiedy słychać było słabe brzęczenie, przypominające hałas silnika elektrycznego.
• Prędkość była niewielka, od 60 do 90 km/h.
• Obiekty mogą zawisać nieruchomo.
• „Talerze” nie dokonują gwałtownych przemieszczeń.
• Intensywność światła „lamp” zależy od prędkości pojazdu, co pozwala wnioskować o identyczności źródła energii tak dla lotu, jak dla oświetlenia.
Zatem… cóż za zjawisko obserwowali mieszkańcy Belgii? Niezidentyfikowane Obiekty Latające, samoloty amerykańskie, nieznane jeszcze procesy atmosferyczne? Uzasadnionej odpowiedzi dać nie można. Ostatnia wersja fizyka, profesora Uniwersytetu Belgijskiego dr Augusta Massena brzmi:
…chodzi tu o tak zwaną reakcję psychopatologiczną, która przejawia się w formie histerii, majaczenia paranoicznego i psychozy grupowej.
Być może, ale … oto obrazek. Chłodny wieczór 20 grudnia. Około setki ciekawskich zebrało się na Zaporze Michel w pobliżu Liége na wezwanie Towarzystwa Ufologicznego w celu grupowej obserwacji „latających talerzy”. Zimny deszcz i wiatr, ludzie cierpliwie czekają. Psychoza grupowa jest – „latających talerzy” nie ma. Tym razem nie przyleciały, za to pojawiały się w dużej liczbie w kilka dni później. Może histeria tu niepotrzebna. Pobudzają do rozważań fotografie i zapisy wideo. Technikę o majaczenie raczej trudno posądzić…

Przekład – J.B.
„Sfinks” nr 2(7)/1990, s. 9

Moje 3 grosze

Czytam te rewelacje wciąż na nowo i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że rozwiązanie tej zagadki wcale nie kryje się w Kosmosie, ale na Ziemi i że te pojazdy nie są pojazdami Kosmitów, ale jak najbardziej ziemskimi konstrukcjami. Szczególnie ciekawym jest stanowisko Ambasady USA, która szybciutko zaprzeczyła jakoby nad Belgią latały jakiekolwiek amerykańskie samoloty wojskowe, a tym bardziej doświadczalne.
Także kuriozalnym jest oświadczenie prof. Massena o „masowych reakcjach psychopatologicznych”. Tak czy inaczej, ta sprawa zalatuje mi znów jakimiś skunk works i black projects z udziałem USAF…
Nie od rzeczy należałoby tu przypomnieć, że w sierpniu 1990 roku zaczęła się Wojna w Zatoce Perskiej i przygotowania do niej mogły mieć miejsce – i miały – nad Belgią i innymi krajami NATO. To właśnie w tej wojnie wykorzystano masowo „niewidzialne” samoloty stealth F-117 Nighthawk i bombowce B-2 które siały potem spustoszenie na irackich pustyniach…
Tak więc testowano te samoloty w dzień i w nocy, a potem po prostu analizowano zapisy ze stacji radiolokacyjnych i… relacji naocznych świadków. Mogło tak być? Mogło i zapewne było. Można powiedzieć, że Wojna w Zatoce rozpoczęła się w Belgii, w 1989 roku.
Oczywiście jest to przypuszczenie, ale dość dobrze umocowane w faktach.
Istnieje jeszcze jedna możliwość, a mianowicie taka, że testowano w Europie jakiś nowy typ pojazdu powietrznego poruszającego się na zasadzie antygrawitacji lub zredukowanej grawitacji. To już jest czysta fantastyka, ale czy nie zaczynano wielu rzeczy od czystej sci-fi?



Opis załącznika:
Czarny trójkąt

Opis załącznika:
Czarny "samolot" widziany nad Belgią

Opis załącznika:
Klasyczny "latający trójkąt"

Opis załącznika:
Schemat ultratajnego samolotu Tr-3B Astra z napędem atomowym

_________________
www.wszechocean.blogspot.com

Czw 22 Cze, 2017 9:25

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.