| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
erkael56
Major

Major





Posty: 1532
Skąd: Małopolska
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Pamięci „Kurska”

Andriej Czinajew

Latem 2012 roku, rosyjski SSN typu Szczuka-B przez kilka tygodni znajdował się niezauważony w Zatoce Meksykańskiej, w bezpośredniej bliskości brzegów USA. Ujawnił się on umyślnie Amerykanom dopiero kiedy wracał do domu…

Przez długi czas losy APRK Kursk układały się szczęśliwie. Okręt podwodny (OP) okazał się jednym z niewielu, które udało się zbudować do połowy lat 90., kiedy to „na żyletki” poszło wiele ówczesnych jednostek floty podwodnej. Szczególnie SSGN K-141 Kurskowi udało się po długoletniej nieobecności na Morzu Śródziemnym, wyrwanie na jego przestrzenie jako pierwszemu i wywołanie autentycznej paniki w amerykańskiej 6. Flocie. Ale były także inne ciekawe zdarzenia w jego historii.


Złe wróżby, złe znaki…


Nie wiadomo dlaczego, ale butelkę szampana w czasie chrztu morskiego nie rozbiła chrzestna matka okrętu, którą to rolę zgodnie ze wszelkimi tradycjami morskimi powinna spełniać kobieta, a sam jego pierwszy dowódca. W pomieszczeniach załogi Kurska był zawieszony obraz pt. „Współrzędne smutku” poświęcony zatopionemu SSGN K-278 Komsomolec. W umywalni załogi znajdowało się duże zwierciadło. Na kilka dni przed ostatnim wyjściem Kurska w morze, ono się rozbiło… Samo!!! Wielu załogantów patrząc na nie pomyślało, że to jest najgorszy omen.

W dywizjonie OP, do którego należał także Kursk był pewien talizman – ulubiony pies zwany Bryg. Każdą załogę odchodzącą w morze lub wracającą z morza Bryg żegnał i witał na nabrzeżu. Kursk był pierwszym okrętem, którego Bryg nie odprowadził. Na kilka dni przed wyjściem Kurska w morze, Bryg został literalnie rozdarty na strzępy przez wałęsające się psy. Podwodniacy pochowali ulubieńca na brzegu zatoki i wyszli w morze. To ostatnie wyjście w morze w sierpniu było najbardziej normalne. Jednakże nie wiedzieć czemu, cały szereg niedobrych przeczuć zwalił się na członków załogi i ich rodziny. Wielu z nich miało profetyczne sny, a wokół nich działy się jakieś dziwne, niezwykłe rzeczy.


Okręt nie wyszedł na seans łączności…


Dzień 12.VIII.2000 roku był ostatnim dniem wielkich manewrów na Morzu Barentsa. Są relacje o tym, że sztab otrzymał szyfrogram od dowódcy Kurska kmdr Giennadija Liaczina:

Na pokładzie znajduje się uszkodzona torpeda. Proszę o zezwolenie na wyrzucenie jej za burtę.

Odpowiedzią było – Wykonać!

Po pewnym czasie zarejestrowano dwa silne wybuchy. Jednakże raportu do sztabu o pomyślnym ukończeniu strzelania nie wysłano. W oznaczonym czasie OP nie wyszedł na seans łączności. W drugiej połowie dnia dowództwo zaczęło podejrzewać że coś złego się stało. Kiedy o godzinie 23:00 MSK nie doszło do kolejnego seansu łączności, zdecydowano rozpocząć operację ratowniczą.

Hydroakustycy z atomowego krążownika Piotr Wielki odkryli leżący na głębokości 108 m Kursk już dnia 13 sierpnia, o godzinie 04:51. O godzinie 19:30 tego samego dnia, przy pomocy zdalnie kierowanych podwodnych aparatów nawiązano wizualny kontakt z zanurzonym okrętem. Już 14 sierpnia na polecenie prezydenta Władimira Putina do ustalenia przyczyn zatonięcia APRK Kursk została powołana rządowa komisja pod kierownictwem przedstawiciela rządu FR Ilii Klebanowa. W krótkim czasie komisja obejrzała szereg okrętów, które uczestniczyły w ćwiczeniach, w celu znalezienia śladów kolizji z OP. Podano kilka zajawek o podobnych oględzinach zagranicznych jednostek nawodnych i OP, ale żadna z nich nie została potwierdzona.

[Jedna z hipotez zakładała kolizję Kurska z amerykańskim OP USS Toledo (SSN 769) albo/i trafienie go torpedą Mk48 wystrzeloną z innego OP USS Memphis (SSN 691) – jednakże nie ma oficjalnego potwierdzenia tych rewelacji – uwaga tłum.]

Do końca 2000 roku zostało przeprowadzone kilka oględzin zatopionego OP przy pomocy głębokowodnych batyskafów DSV Mir-1 i DSV Mir-2 ze statku RV Akademik Mstisław Kiełdysz, a następnie przez zdalnie sterowane aparaty podwodne i nurków z norweskiego przedsiębiorstwa ratownictwa morskiego Halliburton Subsea A/S. Ale dokładnie okręt można było obejrzeć dopiero po jego podniesieniu z dna jesienią następnego roku. Podniesienie wraku odbyło się dzięki holenderskim specjalistom, którzy przetransportowali Kurska na specjalnej barce Giant 4. Kiedy podniesiony kadłub został odprawiony w swój ostatni rejs, to barka została otoczona przez ogromne stado delfinów. One odprowadziły Kurska do samej Zatoki Kolskiej, a potem rozproszyły się i przepadły w morskich głębinach…


Osiemnaście hipotez


Na początkowym etapie śledztwa, prokuratura dysponowała jedynie ograniczonymi informacjami o przebiegu wydarzeń. W związku z tym postawiono aż 18 hipotez o przyczynach tragedii.

[Zob. także - http://wszechocean.blogspot.com/2012/11/ssgn-k-141-kursk-w-oceanie-kamstw-1.html i dalsze; http://wszechocean.blogspot.com/2012/06/k-141-kursk-amerykanie-jednak-zatopili.html, http://wszechocean.blogspot.com/2012/11/sprawa-kurska-przypomnienie-1.html i dalsze, http://wszechocean.blogspot.com/2014/08/ce6-z-ufo-kryminalny-aspekt-ufo-fenomenu.html i inne - uwaga tłum.]

Podstawowymi okazały się być następujące wersje wydarzeń:
1. Zderzenie Kurska z rosyjskim albo obcym okrętem nawodnym czy OP;
2. Trafienie okrętu torpedą lub pociskiem rakietowym wystrzelonym z rosyjskiej lub obcej jednostki nawodnej lub OP;
3. Dywersja;
4. Akt terroru;
5. Wejście Kurska na minę z czasów II Wojny Światowej;
6. Awaria uzbrojenia.

Teraz członkowie komisji mogli przeprowadzić oględziny kadłuba podwodnego krążownika.

W czasie oględzin z kadłuba OP wydobyto 95 ciał z ponad stu „fragmentowanych szczątków” członków załogi i innych pracowników (wg rosyjskich danych na pokładzie Kurska znajdowało się 118 ludzi – przyp. tłum.) Do tego w celu przeniesienia ciał i poddanie ich badaniom przez śledczych i ekspertów medycyny sądowej trzeba było przemieszczać je przez zrujnowane przedziały i wyjmować je rękami z IV przedziału do kiosku okrętu, bowiem wprowadzenie do wnętrza okrętu środków technicznych było niemożliwe.

W niektórych przedziałach Kurska stężenie dwutlenku węgla i innych toksycznych substancji dziesiątki i setki razy przewyższało granicę bezpieczeństwa i wszelkie normy, dlatego wszelkie prace prowadzono w środkach ochrony przed skażeniami chemicznymi i w ograniczonym czasie przebywania tamże. W trakcie śledztwa przesłuchano ponad 1200 świadków, obejrzano i zbadano 8000 różnych obiektów – w tym dokumenty, fragmenty uzbrojenia i konstrukcji K-141, z których około 200 zostało uznanych za dowody rzeczowe. Do śledztwa powołano około 1500 ekspertów z różnych specjalności.


Śledztwo wykazało, że…


W toku śledztwa, że katastrofa miała miejsce w dniu 12.VIII.2000 roku, dokładnie o godzinie 11:28.26,5 MSK, w Morzu Barentsa w punkcie opisanym współrzędnymi N 69°37’00” – E 037°34’25”, na głębokości 108 m, wskutek wybuchu torpedy.

Wybuch nastąpił w miejscu gdzie znajdowała się wyrzutnia torpedowa nr 4, przeznaczona dla torped o kalibrze 650 mm (inne źródła podają kaliber 533 mm – przyp. tłum.), której silnik pracuje na mieszaninie stężonego nadtlenku wodoru (perhydrolu, H2O2) z naftą (chodzi tutaj o torpedy typu WA-111 Szkwał/298A PV – przyp. tłum.)

Najprawdopodobniej perhydrol przeżarł korpus torpedy i wszedł w reakcję chemiczną z organicznym smarem. To właśnie od tego miał miejsce pierwszy wybuch paliwa, którzy wyrzucił do I przedziału około 2 ton mieszaniny perhydrolu i nafty. Następnie to właśnie ta mieszanina eksplodowała. Potem zdetonowały pozostałe torpedy.

Śledztwo ustaliło, że ci załoganci, którzy przeżyli wybuch, działali w sposób zorganizowany, nie wpadli w panikę i pod kierownictwem oficerów podjęli wszystkie możliwe działania w celu uratowania załogi i okrętu, działając przy tym przytomnie i logicznie. Załoganci z BCz-5 (elektromechanicy) po katastrofie pozostali na swoich stanowiskach bojowych i upewnili się, że oba reaktory zostały wyłączone, a następnie z sposób zorganizowany przeszli do IX przedziału.


Więcej pytań niż odpowiedzi


Wnioski ze śledztwa głosiły:

Katastrofa krążownika nie nastąpiła wskutek zderzenia się okrętu z jakimś obiektem lub naruszenia reguł bezpieczeństwa żeglugi i transportu morskiego. W katastrofie APRK Kursk – w której zginęło 118 osób - nie stwierdzono winy żadnych urzędników.

Tym niemniej wnioski komisji śledczej podważają niektórzy niezależni analitycy. I tak śledczy na podstawie ekspertyzy doszli do wniosku, że ocaleli załoganci, którzy znajdowali się w sterowniczym, IX przedziale, zginęli w czasie 8 godzin po eksplozji w I przedziale – torpedowym, jeszcze wieczorem 12 sierpnia. Poza tym są dane od hydroakustyków z uczestniczących w akcji ratowniczych jednostek, że stukanie z pokładu zatopionego OP rozlegało się jeszcze 14 sierpnia.

Dziwnym było i to, że wykonanie zadania bojowego „ataku grupy okrętów ZOP”, które wykonywał Kursk było znacznie utrudnione przez małą głębokość akwenu. W takich warunkach 150-metrowy OP nie mógł wypełniać norm taktycznych przewidzianych na wypadek odparcia formacji okrętów, a szczególnie: manewrowania na głębokości w czasie namierzania i ataku okrętów ZOP, a także uniknięcia ich po ataku, prowadzenie rozpoznania i poruszania się z prędkością powyżej 12 kts (okręty typu Antej/Oscar II mogą pod wodą rozwijać prędkość do 32 kts czyli ok. 60 km/h – przyp. tłum.) Jednym słowem mówiąc, wciąż mamy więcej pytań niż odpowiedzi…


Tekst i zdjęcia – „Tajny XX wieka” nr 34/2015, ss.6-7
Przekład z j. rosyjskiego - ©Robert K. Leśniakiewicz

Pią 22 Kwi, 2016 15:25

Powrót do góry
sskijop
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 5
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Na youtube jest filmik dokumentalny ukazujący całą historie ujawniając jak spanikowani amerykanie na wiesc o odbezpieczeniu rakiet szkwal. I wypuscili torpedy w strone kurska ktor kotwiczył na morzu.
Dlaczego tydzien po katastrofie amerykanie anulowali caly dlug Rosji wobec Ameryki plus dali od cholery wiecej kasy, dlaczego przez tydzien nie pozwolono na pokazanie amerykanskiego okrętu, który otarł sie o kursk i stał w stoczni w remoncie. Warto obejrzeć

_________________
www.balticdive.pl/o-mnie.html

Czw 06 Kwi, 2017 12:38

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.