| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
erkael56
Kapitan

Kapitan





Posty: 1308
Skąd: Małopolska
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

UFO nad Pn. Atlantykiem I

Atlantycka baza Obcych

Tony Dodd

Są to fragmenty książki pt. „Alien Investigator”. Jest to podsumowanie wydarzeń zarysowane przez brytyjskiego badacza Tony’ego Dodda w jego ostatniej pracy pt. „Alien Investigator”, a dotyczącej UFO-aktywności na Północnym Atlantyku, w tym niepublikowane (bardziej pasuje tu słowo „zduszone”) obserwacje NOL-i na Islandii.

Islandia jest bogata w folklor i ma swą własną historię obserwacji UFO. Donoszono o małych istotach na lodowcu Snaefellsjökull, gdzie mieszkańcy zostawiają jedzenie dla „małych, szarych ludzi”, którzy mieszkają pod lodowcem.
Zimą 1992 roku, był bardzo aktywnym rokiem jeżeli idzie o obserwacje UFO nad Północną Szkocją, gdzie setki świadków meldowało o nieznanych światłach i dziwnych obiektach na niebie. W tym okresie, jeden incydent został opisany w National Press, kiedy to w dniu 20 grudnia NOL został wykryty przez radar w okolicy Orkadów i wysłano myśliwiec do przechwycenia go. Jak doniosły moje źródła, NOL i samolot znikły z ekranu radaru, a wszelki kontakt radiowy się urwał – powtarzając tym samym incydent z samolotem o sygnale wywoławczym Foxtrot 94.
[Chodzi o incydent z dnia 8.IX.1970 roku, kiedy to amerykański lotnik kpt. pil. William Schaffner (USAF) zginął nad Morzem Północnym w czasie pościgu za UFO. Samolot Lightning XS894 został potem znaleziony na dnie morza – uwaga tłum.]
Rozpoczęły się poszukiwania i zidentyfikowano zaginiony samolot w odległym, odludnym miejscu Orkadów. Samolot był w jednym kawałku, ale bez pilota, jednakże kontrolowane lądowanie na tym skalistym gruncie było właściwie niemożliwe.
W czasie mojego dochodzenia, dostałem informację ze źródeł w Royal Navy, że trzy wielkie UFO były śledzone jak wpadły w fale morza w okolicach Langeness, Islandia. Były one obserwowane radarem i wizualnie przez wielu świadków. Jednocześnie widziano szybko poruszające się podwodne pojazdy, z błyskającymi światłami, najwidoczniej śledzone przez świecący obiekt na niebie, który leciał na południe w kierunku Szkocji. Te obiekty podwodne spowodowały znaczne uszkodzenia sieci rybackich co spowodowało, że okręt patrolowy Narodowej Islandzkiej Straży Przybrzeżnej (NICG) został odetaszowany na ten akwen.
W dniu 23 grudnia, dwie kanonierki z Islandzkiej Floty plus patrolowiec NICG pokazały się tam ostentacyjnie dla „obserwacji”. Załogom nie powiedziano dlaczego i po co. Dołączyły one do innych okrętów – w tym brytyjskich – oficjalnie w celu wzięcia udziału w „ćwiczeniu” koło Bożego Narodzenia. Gazety donosiły, że śledzono wielki podwodny pojazd – spekulacje mówiły o rosyjskim okręcie podwodnym.
Zgodnie z moimi źródłami, śledzono kolejne 4 NOL-e jak wpadły do morza, w tym samym sektorze i znowu zaobserwowano ten szybko poruszający się pojazd podwodny. W tym samym czasie, jeden z amerykańskich okrętów zaginął bez śladu. W czasie poszukiwań NATO, jeden z brytyjskich okrętów podwodnych naraz utracił moc i opadł na dno morza, potem moc powróciła i okręt kontynuował operację.
12 stycznia: warunki pogodowe pogorszyły się, zmuszając małe islandzkie jednostki do poszukania schronienia we fiordzie Langeness, gdzie przebywały przez trzy tygodnie. W tym samym czasie, Islandzkie Radio donosiło o wielkim UFO widzianym nad górami na wschodzie wyspy, kiedy to miejscowi mieszkańcy meldowali o zaobserwowaniu małych postaci wokół lodów fiordu w czasie przerażających warunków pogodowych.
25 luty: amerykańska flotylla złożona z trzech niszczycieli poza Kołem Polarnym ostrzegła wszystkie jednostki pływające, by nie zbliżały się do niej na odległość 3 mn. Poza strefą zakazaną, radiolokatory wykryły 16 celów powietrznych nad Amerykanami. Były one widoczne jako jasne, bursztynowe światła schodzące z nieba, w warunkach bardzo złych dla helikopterów. Światła zawisły nad Amerykanami, potem szybko się rozproszyły.
W marcu, samolot Icelandic Airlines w rejsie do Reykjaviku z Londynu był eskortowany przez dwa białe BOL-e od Północnej Szkocji – jak zeznała załoga i pasażerowie.
W kwietniu 2 islandzkie kutry rybackie zniknęły bez śladu. Załoganci z ekip poszukiwawczych opowiadały o białych, rurowatych światłach wiszących nas ich statkami. Radia im padły, póki światła nie zgasły. Wszyscy załoganci zostali ostrzeżeni, by nie mówili nikomu o tym co widzieli.
15 kwietnia: tylko dwa amerykańskie niszczyciele pozostały na tym akwenie. Pozostałe jednostki otrzymały rozkaz poszukiwania zaginionego okrętu. Nazwy amerykańskich okrętów zostały zasłonięte, a ich załogi były ubrane w mundury i oporządzenie do walki. Ponownie podano ostrzeżenie do wszystkich wojskowych i cywilnych jednostek, by nie zbliżano się do Amerykanów na dystans 3 mn.
Mój kolega zbliżony do ONI zaczął badać aktywność morską koło Islandii. Oficer wywiadu potraktowała raporty po macoszemu, wyśmiała i wyszydziła je. Jednakże potem ta sama kobieta oddzwoniła do mnie z pretensjami wygłoszonymi agresywnym tonem, że nic nie wie o żadnych meldunkach…
W tym miejscu urwał się mój kontakt z kolegą i został przywrócony, kiedy powrócił on do domu. On powiedział, że wszystkie rozmowy były kontrolowane w obawie przed przeciekami.
Połowa kwietnia: rosyjskie okręty dołączyły do pozostałych okrętów na Północnym Atlantyku, pojawiły się one u wejścia na Morze Barentsa. Przechwycono rozmowy pomiędzy rosyjskimi okrętami, które przekazywały informacje o tym, że „obserwują nieznany pojazd podwodny”.
Tymczasem brytyjskie gazety donosiły: „Połączone siły amerykańsko-rosyjskie prowadzą wspólne ćwiczenia”.
Dowiedziałem się od wysoko postawionego źródła w USA, że ekipa dalekich obserwatorów (ekstrasensów), pracujących dla Departamentu Obrony USA, została poproszona do pomocy w poszukiwaniach zaginionej jednostki. Oni stwierdzili, że był to Sea Shadow – nowowprowadzony okręt zbudowany w oparciu o technologię „stealth” który holował barkę załadowaną najbardziej zaawansowanym sprzętem detekcyjnym służącym do monitorowania operacji górniczych prowadzonych (uwaga!!!) przez Pozaziemian. Oni nie mogli domyślić się, gdzie ten okręt zaginął. Ciekawe jest to, że znane tam są złoża naturalnych materiałów radioaktywnych na tym obszarze.
W dalszym ciągu mojego dochodzenia udało mi się dotrzeć do kilku rybaków, którzy meldowali o obserwacjach wielkich czarnych trójkątów tak wielkich jak boisko do piłki nożnej, poruszających się pod wodą w otoczeniu kolorowych światełek. Oni są doświadczonymi rybakami, obznajomionymi z rosyjskimi i amerykańskimi okrętami podwodnymi, które patrolują te akweny.
Moje źródło w Icelandic Airlines opowiedziało mi, że od 1993 roku miały tam miejsce incydenty z okrągłymi obiektami, które „doczepiały” się do samolotów. Pewien pilot omal nie wpakował maszyny do oceanu próbując strząsnąć dwa z nich, po jednym na każdym skrzydle.

Raport od żołnierza Norweskich Sił Powietrznych mówił o incydencie, który miał miejsce w dniu 9 grudnia o godzinie 07:15 CET w Północnej Norwegii. Wielki horyzontalny płomień ukazał się na niebie ponad Bardufoss, a który nie mógł być spowodowany przez zjawisko atmosferyczne czy meteoroid. Był on bezgłośny, niczego nie złapano na radarze i nie ma żadnego oficjalnego wyjaśnienia.

Obserwacje na Północnym Atlantyku zaczęły się mnożyć w określonych obszarach, i były to zazwyczaj wielkie, czarne trójkątne obiekty, w odstępie kilku tygodni.
Poniedziałek, dnia 12.II.1996 roku, godz. 19:30 EGT – kuter rybacki z Cieśniny Duńskiej połączył się radiowo z islandzkim Zachodnim Wybrzeżem. Rybak twierdził, że wielki, trójkątny pojazd się pokazał i zawisł w powietrzu w bliskiej odległości od jego kutra. W czasie nadawania tego meldunku zerwała się łączność, a po jakimś czasie, kiedy ją odzyskano, rybak stwierdził, że cała elektronika na pokładzie padła mu na pewien czas. On i załoga obserwowali ten dziwny pojazd przez pewien okres czasu, a potem NOL powoli zanurzył się w wodę. Prąd powrócił w chwili, gdy obiekt znikł pod wodą.
Sześć dni później (18.II), o godzinie 21:00 EGT kuter ten odezwał się po raz drugi. Przerażony rybak meldował, że trzy wielkie, trójkątne obiekty, w towarzystwie trzech czerwono świecących BOL-i wynurzyły się z morza i unosiły się w powietrzu nieopodal ich kutrów. Zapytany, czy były one obserwowane na radarze, załogant odpowiedział, z nie a radar przestał działać, kiedy załoga obserwowała te UFO. Były one czarne z światełkami świecącymi wyznaczającymi ich kontury… I znów łączność się urwała i znów się nawiązała, kiedy UFO znikły z powrotem w morzu.
Następnego dnia (19.II), załoganci z innego statku rybackiego obserwowali gigantyczną sferoidę wiszącą w powietrzu nieopodal statku, która poruszała się powoli i wreszcie znikła w morzu. W godzinę później statek ów znowu się odezwał:
- Teraz mamy tutaj 6 wielkich, ruro-kształtnych obiektów unoszących się w powietrzu nieopodal naszej pozycji. One są koloru niebieskiego i nie powodują jakiegokolwiek hałasu. Wszystkie te dziwne rzeczy powodują obawy załogi i nie lubimy tego wszystkiego.
W dwa miesiące później (19.IV), o godzinie 22:55 GMT, skontaktował się on ze statkiem rybackim znajdującym się 200 mn/370 km na południowy-zachód od wybrzeży Islandii. Rozmówca powiedział:
- Nie uwierzysz mi w to, co ja właśnie widziałem. Łowiliśmy sobie spokojnie koło grupy amerykańskich okrętów i naraz błysnęło oślepiające światło i jeden z okrętów znikł nam z oczu. Wiem, ze to brzmi po wariacku, ale daję słowo, że stało się to dosłownie kilka chwil temu. W chwilę potem, podpłynął do nas jeden z amerykańskich okrętów i kazał się nam i innym rybakom wynosić natychmiast, i im szybciej tym lepiej. Nasz kapitan był nawet zadowolony z tego, kazał nam zabrać statek z tego akwenu i wrócić do naszego portu na Islandii. Teraz wracamy na Islandię. Ten incydent wzburzył nas wszystkich, a szczególnie kapitana. Zamknął się w kabinie z dużą butelką whisky…
Jak przedtem, zaginięcia statków i okrętów były zaprzeczane i wyciszane przez władze. Dziwiło mnie to, jak takie rzeczy mogły być trzymane w sekrecie, gdy poszkodowane rodziny mogły zadawać niewygodne pytania? Moje wysoko postawione kontakty zapewniły mnie, że UCISZENIE TYCH RODZIN STANOWI NAJMNIEJSZY PROBLEM, ODKĄD ISTNIEJE SYSTEM RENT I ODSZKODOWAŃ.
ALTERNATYWNIE ROZWAŻA SIĘ MOŻLIWOŚĆ, ŻE US NAVY MOŻE POSIADAĆ I TESTOWAĆ WYSOCE WYRAFINOWANE TECHNICZNIE URZĄDZENIA MASKUJĄCE. (Tu i dalej podkreślenie moje – tłum.)

Doniesienia sączyły się także w lecie 1996 roku, głównie o dziwnych światłach i obiektach na niebie niewykrywalnych dla radaru, dziwne transmisje radiowe wychwytywane przez pewnego badacza z RAF i komercyjne samoloty tylko upewniają mnie, dzieje się coś niezwykłego.

Jesienią odnotowano potężną falę UFO nad Wschodnią Anglią. Czerwone i zielone obracające się światła były widziane nad falami, na południowy-wschód od Skegness nad Morzem Północnym. Wśród świadków byli: miejscowy policjant, załoga statku, pasażer samolotu przelatującego w tej okolicy, funkcjonariusze Straży Przybrzeżnej i miejscowi mieszkańcy. NOL był wykryty przez radar.
Tutaj przedstawiam zapis rozmów radiowych odnotowanych przez Placówkę Straży Przybrzeżnej w Yarmouth (CG), które zaczęła o godzinie 03:14 GMT policja w Skegness następującą informacją:
• Godzina 03:24, Policja w Skegness – widzimy dziwne czerwone i zielone światło rotujące na niebie dokładni w kierunku południowego-wschodu od Skegness. Wygląda to, jakby to było światło stacjonarne i nie słychać żadnego samolotu nad tym rejonem.
• g. 03:26, Baza Kinloss RAF (Szkocja) – Northwood ma kontakt radarowy w namiarze 221° w odległości 16 mi/~25,6 km. Cel wygląda na stacjonarny i teraz nie mamy możliwości określenia wysokości, na której się znajduje, ale musi on być takiej wielkości, jak to podają ze Skegness.
• g. 03:46, TT Conocoast tankowiec na morzu – mamy te światła na wizualnej. Teraz świecą czerwono, zielono i biało. Nie możemy go zidentyfikować jako samolotu, wygląda na stacjonarny obiekt i znajduje się na wysokości około 1 mili.
• g. 03:46, Yarmouth CG – czy widzieliście ze swej pozycji jak się pokazało?
• g. 03:46, TT Conocoast – nie, to pokazało się i jest stałe.
• g. 03:53, RAF – z Neatishead mówią, że to może być spowodowane przez pogodę.
• g. 03:53, Yarmouth CG – nie sądzę, mamy kontakt wizualny.
• g. 03:53, RAF – dobra, RAF Neatishead i RAF Northwood meldują, że ten obiekt nie ma transpondera i nie ma możliwości ustalenia, co to jest. To oczywiste, że cokolwiek to jest, nie chce, byśmy się dowiedzieli czym jest naprawdę. Także RAF Neatishead melduje, że to znajduje się na pozycji wprost nad Bostonem (Lincolnshire).
• g. 04:08, TT Conocoast – to cały czas się nie porusza i błyska czerwienią, zielenią, błękitem i bielą. Wygląda jakby był na dużej wysokości, na północ od nas, ale nie słyszymy odgłosu pracy silników.
• g. 04:17, Yarmouth CG – Skegness, czy możesz zrobić z tego wideo, RAF jest tym zainteresowane i później weźmie to od was?
• g. 04:27, RAF – RAF Neatishead ma oko na coś, co wygląda jak bałagan na radarze.
• g. 04:45, Yarmouth CG – Conocoast, możesz dać nam dane?
• g. 04:45, TT Conocoast – widzimy dwa światła błyskające czerwono i zilono.
• g. 05:01, Yarmouth CG – podaj nam namiar na te światła.
• g. 05:01, TT Conocoast – tam jest jedno stacjonarne światło na namiarze 345°, zaś drugie mam na namiarze 160°. Oba światła są widoczne gołym okiem i oba pokazują te same wyświetlane kolory: czerwony, niebieski, zielony i biały.
• g. 05:17, Policja w Boston – ciągle widzimy te światło, jest ono na kierunku południowy-wschód i wygląda na to, że jest 40-45° nad horyzontem. Jest ono bardzo jasne.
• g. 05:21, RAF – RAF Neatishead wciąż to obserwuje i nie wiedzą, jak to wyjaśnić. Jeżeli to są helikoptery, to powinno się im skończyć paliwo, bo wiszą tam już od dwóch godzin od pierwszego meldunku, a nie wiadomo, jak długo one były tam zanim je dostrzeżono.
• g. 05:52, TT Conocoast – ciągle widzimy te światła i wciąż znajdują się na pierwotnym namiarze i świecą tymi samymi kolorami, ale teraz wyglądają jakby były wyżej i są ciemniejsze.
• g. 07:08, kpt. McFarlane z RAF Neatishead – mamy meldunek z RAF Northwood, że cywilny lot zameldował im o dziwnych światłach na tym obszarze. Oni opisali to tak, jak widać to z ziemi – wielokolorowe, błyskające, stałe światła.
• g. 07:31, kpt. George z RAF Nothwood – to echo znajduje się cały czas na naszych radarach, a my nie możemy wyjaśnić, co to właściwie jest, poza oczywiście meteorologicznym zjawiskiem, ale teraz mamy to także na wizualnej. Ten cywilny lot opisywał te światła jako flarę w odległości 6 mi/9,6 km w tym czasie. Wszystko to jest bardzo dziwne.
• g. 11:09, RAF Neatishead – ten obiekt wciąż się nie rusza, Londyn Radar i RAF Waddington także go widzą.
• g. 19:20, Anglia Radar – tam nie ma niczego, podzielamy opinię, że to była wieża Boston Stump.

Kpt. Sweatman z RAF Neatishead później tak skomentował to wydarzenie w lokalnej prasie:
- Nie byliśmy w stanie podać jakiegokolwiek wyjaśnienia. Ilość niezależnych doniesień, jaką mamy sugeruje, że coś jest na rzeczy. Będziemy nadal to badali.
Rzecznik prasowy ministra obrony Nigel Sergeant powiedział:
- Usiłujemy udowodnić, że nie stanowi to jakiegokolwiek zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego i nie było to jakieś agresywne naruszenie naszej przestrzeni powietrznej. Jest to najciekawsza obserwacja tego rodzaju jaka się zdarzyła ostatnio, i przyciągnęła pewne zainteresowanie.
Boston Stump jest kościelną wieżą zupełnie niewidoczną z miejsca, w którym stał tankowiec. Kościelna wieża nie wznosi się w niebo na milę i ni świeci trzema kolorami plus białym… Drugie wyjaśnienie to piorun ze sztormu nad morzem, ale błyskawice nie są wielokolorowe i niebo było pogodne, z widzialnością do 20 mi/32 km. Kiedy oficjalne oświadczenie MON głosiło, że zjawisko to nie przedstawiało żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego, od wyższych dowódców RAF wyszedł rozkaz, by NIE wysyłać myśliwców doprze chwycenia UFO… - tak jeżeli oni nie chcieli przechwycić tych NOL-i, TO SKĄD WIEDZIELI, ŻE NIE PRZEDSTAWIAJĄ ONE ŻADNEGO ZAGROŻENIA???

Drugie wydarzenie z tamtej jesieni: na północ od wyspy Lewis w archipelagu Hebrydów Zewnętrznych, które miało miejsce w dniu 27.X.1996 roku. Doniesiono stamtąd o wybuchu, po którym płonące szczątki wpadły do morza.
Rozpoczęła się potężna operacja poszukiwawczo-ratownicza, której koszt wyniósł w przybliżeniu 200.000,- GBP, a której efekty były zerowe. Skontaktowałem się w tym czasie z bazą RAF w Kinloss, gdzie pierwsze raporty o tym wydarzeniu wpłynęły w niedzielę, dnia 5 października o godzinie 17:00 BST. Podniesiono alarm w jednostkach CG oraz okrętach w tym rejonie, a było tak jak poniżej:
- Zauważono coś, co spadało spiralą do morza, było to większe od helikoptera.
Wysłano dwie łodzie ratunkowe. Samolot patrolowo-ratowniczy RAF Nimrod został odwołany z rejonu poszukiwań ze względu na złe warunki atmosferyczne i kiepską widoczność, która poprawiła się nazajutrz.
O godzinie 08:00 raport sytuacyjny z pokładu Nimroda był negatywne, ale odpowiedź z bazy Kinloss brzmiała: Potwierdź… sześć stóp długi i trzy stopy szeroki w średnicy. Oficjalnie – na pytania dziennikarzy – powiedziano im, że niczego nie widziano i nic nie znaleziono.
W tydzień później były tam „rutynowe ćwiczenie” wojskowe, w którym udział wzięło TRZYDZIEŚCI DWA okręty nawodne, SIEDEM okrętów podwodnych i OSIEMDZIESIĄT samolotów. Rutyna? Hmmm… taaak… Rzeczywiście, brzmi to „rutynowo”…
[Na ten temat pisałem w opracowaniu „Projekt Tatry” (Kraków 2002), zob. także - http://hyboriana.blogspot.com/2014/06/projekt-tatry-23_18.html oraz http://hyboriana.blogspot.com/2012/07/bogowie-atomowych-wojen-7.html - uwaga tłum.]
Wszystko uspokoiło się po siedmiu miesiącach, potem w 1997 roku cała masa doniesień o UFO pojawiła się na Islandii. Mieszkańcy, personel latający, rybacy, personel pływający marynarki, wszyscy meldowali o stadach świateł na niebie. W poniedziałek, 20.I.1997 roku, wszystkie loty do i z portu lotniczego Reykjavik-Keflavik zostały odwołane z powodu aktywności UFO w cywilnych korytarzach powietrznych.

Grenlandia, dzień 9.XII.1997 roku. Gigantyczny błysk rozjaśnił niebo o godzinie 05:00 GMT, o którym zameldowały trzy załogi statków rybackich i kamery ochrony parkingu w Nuuk, na zachodnim wybrzeżu Grenlandii. Rybak Björn Ericksson tak opisuje ten błysk:
- Nigdy nie widziałem tak potężnego błysku światła w środku nocy. W najjaśniejszej części tego świetlistego obiektu widoczny był płonący krąg.
Eksperci zaklasyfikowali zjawisko jako meteoryt, jednakże Duńskie Siły Powietrzne nie mogły zlokalizować astroblemu. Szybko spadły śnieg i lód najprawdopodobniej były powodem, dla którego krater unie znaleziono. Jednakże dostałem doniesienie sprzeczne z tą linią rozumowania – skontaktował się ze mną zagraniczny polityk twierdzący, że był to statek kosmiczny Obcych, który wylądował pomyślnie, jak się tego spodziewali Amerykanie. Dalsze lądowanie miało najwidoczniej miejsce sześć dni później, na wyspie Jan Mayen, zaś następne UFO lądowało następnego dnia, 17 grudnia, na Eglinton Island, u północnych wybrzeży Kanady. Przez ten cały czas Amerykanie zaktywizowali się w swej bazie w Keflaviku na Islandii.
[Na ten temat pisał u nas Kazimierz Bzowski w swym artykule w „Nieznanym Świecie” a także zamieszczonym na tym blogu, zob. http://wszechocean.blogspot.com/2014/12/tajemnica-wzgorza-611-problem-12.html - uwaga tłum.]

Kwiecień 1998 roku: „The Daily Telegraph” i „Daily Mail” doniosły o gigantycznym UFO ściganym nad Morzem Północnym przez RAF i holenderskie myśliwce. Stacja radiolokacyjna RAF Fylingdales opisała to UFO jako obiekt o długości 900 ft/300 m albo „tak wielki jak pancernik”. Raport ten został potem odwołany, zdyskredytowany i skasowany jako niebyły. Nie ma żadnych danych, co do tego spotkania, jednakże kilkoro świadków w Irlandii wiedziało wielkiego NOL-a w nocy 28 lutego. Badacze w Holandii odkryli udział Holenderskich Sił Powietrznych w tym incydencie.

W 1997 roku, mój znajomy mieszkający w Hampstead otrzymał list polecony. W nim proszono go o udanie się do pewnej ambasady, w celu spotkania się z pewnym dyplomatą. Za moją radą, udał się on tam. Dyplomata ów chciał się dowiedzieć, co on i ja wiemy na temat aktywności UFO na Północnym Atlantyku. Naprowadzając pytaniami wyjaśnił, że my posiadamy pewne dowody, ale także intuicyjne domysły na ten temat.
Po krótkiej rozmowie dyplomata przyznał, że nasze domysły były prawdziwe. Powiedział on, że osobiście uczestniczył w spotkaniach z Obcymi, wraz z kilkoma innymi politykami z innych krajów, a także dowódcami wojskowymi. Był on obecny, jak powiedział, kiedy para Obcych powiedziała, że chciałaby się spotkać ze mną i moimi kolegami. To było jedyną przyczyną, jak powiedział, że powiedział to mojemu przyjacielowi. To spotkanie, mogłoby się odbyć w Ameryce. Poza tym ostrzegł nas, że powinniśmy być gotowi do podróży w ciągu 24 godzin.
Moją początkową reakcją było to, że to wszystko brzmiało absurdalnie, jednakże informacje, które posiadałem spowodowały mnie do utrzymania otwartego umysłu.
W czasie kolejnego spotkania z dyplomatą, powiedziano mojemu przyjacielowi, że Amerykanie, których opisał on jako „dużych chłopców”, zawetowali udział cywilów, jeżeli nie będą mieli odpowiednich certyfikatów bezpieczeństwa do takich spotkań. Dyplomata sądząc, że będzie odstawiony, zgodził się na współpracę w uzyskaniu dowodów na to, że takie spotkania faktycznie miały miejsce.
Na następne spotkanie z moim przyjacielem w Londynie, dyplomata przyniósł plik zdjęć. Ukazywały jednego z Szaraków, szarego Obcego z migdałowymi oczami (jednego z odpowiedzialnych za porwania ludzi) na pokładzie okrętu na Północnym Atlantyku wraz z amerykańskimi oficerami US Navy. Przyjaciel dowiedział się, że nie była to replika „klasycznego” Obcego, jego ciało było takie samo, ale twarz tej istoty była zupełnie inna. Inne zdjęcia ukazywało NOL-a na ziemi w bazie USAF, z samolotami w tle i grupą trzech czy czterech Szaraków na pierwszym planie przed swym pojazdem, rozmawiających z amerykańskimi oficerami z USAF.
Inne zaś pokazywało inny rodzaj Obcych, w głową gada i potężnie umięśnionym ciałem, dwoma nogami i dwoma rękami. Ich wzrost wynosił jakieś 6-7 ft/180-210 cm. Ambasador powiedział, że to jest agresywny typ Obcych, ale także bardzo inteligentnych i niebezpiecznych. Użył on słowa „przerażający” do opisania Ich.
[O spotkaniu z Reptilianami w naszym kraju pisał Kazimierz Bzowski, który badał jedno z miejsc CE z nimi na terenie wojskowym pod Warszawą w latach 90. Jego raport zob. http://wszechocean.blogspot.com/2013/01/trojgos-o-rozumnych-gadach-2.html - uwaga tłum.]
W czasie późniejszego kontaktu, dyplomata powiedział o znanych podziemnych bazach na odległych, pustynnych obszarach USA, w których żyją ci Reptilianie, dokładnie obserwowani. Jedna z takich obserwacyjnych drużyn została zaatakowana wiosną 1998 roku i 20 żołnierzy zostało rannych lub zabitych, i teraz obserwuje się Ich z bezpiecznego dystansu.
Kolejny typ Kosmity ma ciemną skórę i orientalny wygląd, i są Oni najbardziej przyjaźni dla nas, wzbudzają uczucie spokoju. To Oni ostrzegali nas przez drapieżną naturą Reptilian, którzy odpowiadają za okaleczenia ludzi i zwierząt. Szaraki porywają ludzi i zwierzęta w celach badań medycznych.
[Cel tych badań wyjaśniłem w swoim referacie pt. „UFO a przyszłe losy Homo sapiens” wygłoszonym na XII UFO Forum w maju 2008 roku we Wrocławiu – zob. http://wszechocean.blogspot.com/2011/06/referat-wrocawski.html zob. także R. Leśniakiewicz – „UFO i Czas” (Tolkmicko 2011) - uwaga tłum.]
Obiecano mu kolejne fotografie, a w kilka dni po spotkaniu do drzwi mojego przyjaciela zapukała para, która zapytała go, czy chciałby czegoś od tego dyplomaty. Powiedział on że nie - odpowiedziano mu, że jest monitorowany i żeby był bardzo ostrożny.
Zastanawiając się nad tym, co robić dalej, zostałem uprzedzony o nagłym wycofaniu się dyplomaty, co pociągało za sobą przekazanie tych fotografii tego dnia, 27.X.1997 roku. Spotkaliśmy się w Hampstead, i zaczęliśmy pogoń opisaną w tej książce…

Moje 3 grosze

O ile pierwsza część tego raportu brzmi rzeczowo i interesująco ze względu na opisane w niej wydarzenia, to jego końcówka jest – mówiąc delikatnie – zbyt dobra, by była prawdziwa i na milę zalatuje prowokacją tajnych służb brytyjskich i amerykańskich. Przypominają mi się czasy Zimnej Wojny, w okopach której spędziłem 20 najlepszych lat mojego życia.
Zacznę od tego, że wszystkie opisane wydarzenia z okolic Islandii toczą się w ciemnościach polarnej nocy. Nie zapominajmy, że w styczniu i lutym jest tam mrocznie – wszak za pasem znajduje się tam Północny Krąg Polarny czyli równoleżnik N 66°33’39”. Przypominam, że trwa tam długa noc polarna. Dlatego właśnie lepiej się obserwuje wszelkie świetliste obiekty na niebie i UFO są łatwiej wykrywalne.
Pogoda: Północ jest zazwyczaj w zimie sztormowa i groźna, więc trudno sobie wyobrazić, by w tym czasie trwały jakieś zwyczajne ćwiczenia wojskowe. Oczywiście mogły one mieć miejsce, ale czy na pewno były to tylko ćwiczenia? Poważnie w to wątpię. To mogła być jakaś bardzo poważna operacja wojskowa specjalnego znaczenia – jakiego? – tego możemy się tylko domyślać.
Opowieści o Obcych, którzy kontaktują się z rządem USA wkładam pomiędzy bajki. To, co autor pisze o obcych dyplomatach i stosunku służb USA do takich badaczy jak Tony Dodd, dokładnie pasuje do tego, co mieliśmy w czasach Zimnej Wojny. Takie właśnie „mamy, ale nie pokażemy”, „wiemy – ale nie powiemy”. No bo nie było czego pokazywać, ani nie wiedzieli niczego więcej. Amerykanie w tym przypadku zachowali się tak, jak w sprawie zniesienia wiz dla Polaków. Długi kij i krótka marchewka. USA kochały Polskę i Polaków, kiedy ci w swej głupocie obalali komunizm, a kiedy już obalili – Amerykanie szybko o nas zapomnieli. I nie chcą nas w swoim kraju pod byle pretekstem. Tak samo postąpili z ufologami – pokazali im, że coś mają, ale kiedy przyszło co do czego, zażądali „specjalnych uprawnień” czy „certyfikatów”, których by nie dali ani Doddowi ani jego kolegom. To oczywiste, bo wtedy wydałaby się cała mistyfikacja.
Bo pewien jestem, że Anthony Dodd – którego znam jako szczególnie solidnego i drobiazgowego badacza (emerytowany policjant!) – w tym przypadku uległ jakiemuś ufomatactwu, którego cel jest oczywisty: pokazanie światu, że USA ma kontakty w Obcymi i Ich wysokimi technologiami, ergo – reszta świata ma siedzieć cicho i nie podskakiwać. Postawa znana właśnie z czasów Zimnej Wojny, a stanowiąca oczyszczanie przedpola do II Zimnej Wojny, która właśnie trwa. Anthony Dodd był w tym przypadku idealnym agentem wpływu – dobrze znany, solidny badacz… Doskonale nadawał się do przeniesienia tego przekazu do zjadaczy chleba i hamburgerów. W tym przypadku, biorąc powyższe pod uwagę, nie wierzę w jego rewelacje. Oczywiście wiem, że znów narobiłem sobie wrogów wśród fanów Obcych, ale obawiam się, że tak właśnie wygląda prawda. Przypomnijmy sobie ufomatactwa związane z aferą w Roswell, bajeczki o ufokatastrofie w Laredo czy jeszcze bardziej upiornej bajeczce o ufokatastrofie nad Maury Island, gdzie zamiast UFO rozbił się transportowiec wiozący kilka ton zużytego, cholernie radioaktywnego, paliwa jądrowego.
W tym przypadku jestem pewien, że jest to zasłona dymna mająca na celu przesłonięcie czegoś równie paskudnego – np. faktu topienia przez Amerykanów czy Brytyjczyków odpadów promieniotwórczych w wodach Północnego Atlantyku albo/i próby z jakąś nową bronią – być może nawet masowego rażenia.
Przykre to jest, ale lepsza taka prawda, niż najpiękniejsze hollywoodzkie bajeczki o Kosmitach.

Źródło: http://www.oocities.org/marksrealm/bases053.htmll
Opracował i przełożył z angielskiego - ©Robert K. F. Leśniakiewicz

_________________
www.wszechocean.blogspot.com

Nie 30 Paź, 2016 11:56

Powrót do góry
erkael56
Kapitan

Kapitan





Posty: 1308
Skąd: Małopolska
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Podwodne UFO: USO

George A. Filer III (MUFON)

Bardzo często pytano mnie dlaczego taka osoba jak ja – były szef Sztabu Generalnego, były przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO – dlaczego „założono czapę” na fakty związane z UFO? Jestem przekonany, że rządy obawiają się iż jak ujawnią te fakty, ludzie wpadną w panikę. Nie wierzę w to całkowicie. Istnieje całkowita pewność co do tego, ze jesteśmy odwiedzani przez Przybyszów z innych planet. To zobowiązuje nas do poszukania odpowiedzi na pytania kim Oni są i skąd pochodzą oraz czego tu chcą? (Ze wstępu do książki Timothy Gooda – „Above Top Secret”)

C-UFO nad Atlantykiem zaobserwowane z kosmosu

Wielu świadków donosiło o wielkim cygarokształtnym obiekcie latającym wynurzającym się z oceanicznych odmętów i ulatującym w niebo. W 1965 roku, takie wydarzenie zostało zafiksowane w dzienniku pokładowym norweskiego tankowca TT Javesta w dniu 6.VII.1965 roku, a także w dzienniku pokładowym argentyńskiego statku MS Naviero u wybrzeży Brazylii, w dniu 20.VII.1967 roku. Oficerowie i załoga widzieli lśniący obiekt na morzu, w odległości nie większej niż 50 ft/~16,6 m od sterburty. Był ten obiekt w kształcie cygara o długości 110 ft/~36,6 m i emitował silne białe i niebieskie światło. Poruszał się bardzo cicho i nie tworzył fal i kilwateru. Nie miał ani kiosku i peryskopów ani innych szczegółów charakterystycznych dla okrętów podwodnych. Obiekt towarzyszył Naviero przez 15 minut, a potem nagle zanurzył się i przepłynął pod kilem statku i znikł szybko na wielkiej głębokości.

Przygoda USCGS Mellon

Joe Foster opowiada o swym doświadczeniu na pokładzie okrętu amerykańskiej Straży Przybrzeżnej USCGS Mellon w Azji Południowo-Wschodniej. W maju 1970 roku, nasz okręt stał na kotwicy kilka mil od południowo-wschodnich brzegów Wietnamu. Kotwicując od kilku godzin, kapitan dał załodze zezwolenie na pływanie. Ci, którzy nie mieli wachty mogli popływać z głównego pokładu. W czasie pływania byłem na pomoście bojowym wznoszącym się 44 ft/~14,5 m nad linią zanurzenia. Zauważyłem stamtąd ogromny, ciemny Nieznany Obiekt Podwodny w kształcie łzy, który poruszał się pod okrętem, w czasie gdy załoga zażywała kąpieli. Znając wymiary naszej jednostki, mogłem oszacować rozmiary USO – miał on 100 ft/~33,6 m długości i 30 ft/~10 m szerokości. Były tam fale, których grzbiety mierzyły 1-2 ft. Sześciu naszych chłopców, w tym obserwator rekinów, obserwowało ten obiekt przez jakieś 10-15 sekund. Nikt nie wiedział, co to być mogło, ale to było za duże na jakiekolwiek zwierzę.
[Jednak to mógłby być jakiś zabłąkany wieloryb albo legendarny super-rekin – Megalodon – które ponoć obserwowano także i na tych wodach – uwaga tłum.]
Powierzchnia naszej planety jest niemal w 2/3 pokryta wodą i nie byłoby niczym niezwykłym zaobserwowanie w niej jakichś niezwykłych obiektów. Przecież od wieków odnotowuje się w dziennikach okrętowych takie spotkania w jeziorach, morzach i oceanach na całym świecie.

Dyski w morzu

I tak na przykład, zgodnie z holenderską gazetą z sierpnia 1954 roku, w czasie rejsu z Amsterdamu do Nowego Jorku, kapitan Jan Bos na statku SS Groot Beer, zameldował obserwację dziwny, podobny do księżyca obiekt, który wyskoczył z wody Atlantyku około 90 mn/166 km na wschód od Cape Cod. Jego powierzchnia była lśniąca, a wokół niego znajdowały się okrągłe świecące iluminatory, zaś prędkość ruchu NOL-a była potem opisana jako „fantastyczna”.
Czym było to, co dwóch policjantów widziało jak wynurzało się z wody w Porthcawl, wieczorem dnia 1.IX.1957 roku, a co przypominało płonący statek? To miało miejsce w Kanale Bristolskim, a zaczęło się jaskrawym czerwonym świeceniem, które rychło stało się jaśniejszym od księżyca żniwiarzy. Wokół środka tego obiektu widać było czarny zygzak, a potem obiekt wznosił się coraz wyżej jaśniejąc coraz bardziej, aż wreszcie w towarzystwie dwóch mniejszych NOL-i oddalił się lecąc nad Atlantyk.

Cygaro pod wodą

Bill Hamilton donosi, że wielu świadków meldowało mu o obserwacji wielkiego, cygarokształtnego pojazdu, który wynurzył się z oceanicznej hydrosfery Ziemi i uniósł się w niebo. W 1965 roku, takie właśnie wydarzenie odnotowano w dzienniku okrętowym norweskiego statku TT Jawesta, w dniu 6 lipca i w dzienniku argentyńskiego statku MS Naviero u wybrzeży Brazylii w dniu 20.VII.1967 roku, o czym już tu pisałem.
W dniu 20.XII.1992 roku, trzy UFO zostały namierzone jak spadały w dół i wpadły w wody morskie u wschodnich wybrzeży Islandii. Następnego dnia, islandzcy rybacy u północnowschodnich wybrzeży tej wyspy „zostali skonfrontowani wielkim, bardzo szybko poruszającym się obiektem podwodnym”, który pokazał się im błyskając kolorowymi światełkami. Te USO ukazywały się w towarzystwie świecących napowietrznych obiektów lecących na południe w kierunku wybrzeży Szkocji. Jak te USO poruszały się w wodzie, to wchodziły w kontakt z, i niszczyły rybackie sieci. Rybacy uważali że stali się celem jakiejś podwodnej aktywności na tych akwenach, tym niemniej stwierdzili, że te USO nie były na pewno okrętami podwodnymi. One poruszały się bardzo szybko w wodzie, miały migające kolorowe światła i były o wiele większe, niż cokolwiek oni widzieli wcześniej. Rybacy byli wystraszeni tymi wydarzeniami i natychmiast powiadomili władze, które odetaszowały na te akweny okręty Islandzkiej Straży Przybrzeżnej (ICG) by ich eskortowały.

Dyskoidalne USO

W dniu 23.XII.1992 roku, islandzki okręt Straży Przybrzeżnej i dwie kanonierki dostały rozkaz zajęcia pozycji koło Langeness/Langanes na akwenie, w którym zaobserwowano UFO wpadające do wody. Operacja była przeprowadzona w dużym stopniu tajności i powiedziano mi, że załogi czuły się bardzo niespokojnie. Miały za zadanie obserwować i meldować o wydarzeniach.
[Przebieg tej operacji opisał swego czasu znany brytyjski pisarz, ufolog i emerytowany sierżant policji Anthony Dodd. W miarę możliwości postaram się przełożyć jego artykuł na ten temat.]
W jakiś czas potem, trzy amerykańskie okręty przyłączyły się do nich na tym akwenie i dołączyły do floty NATO, w tym kilku jednostek brytyjskich. Świąteczne gazety w tym roku opisywały to jako zwyczajne ćwiczenia połączonej floty NATO, które miały miejsce koło Bożego Narodzenia.
Potem, w dniu 12.I.1993roku, mniejsze islandzkie okręty znalazły schronienie w fiordzie Langeness, z powodu pogarszających się warunków pogodowych, które przeciągnęły się na trzy tygodnie. Duże okręty NATO opuściły ten akwen. Od dnia 6.II.1993 roku, pogoda stała się na tyle dobra, że okręty mogły wrócić na morze. Okręty ICG i kanonierki dostały rozkaz powrotu na swe stanowiska i objęcie akwenu dozorem. Przez kilka następnych dni wszystko w i na morzu było spokojne, aż do czasu, kiedy wszystkie jednostki operujące na tym akwenie dostały sygnał z amerykańskiej flotylli, składającej się z trzech niszczycieli. Islandzkie jednostki otrzymały polecenie zatrzymania się na swych pozycjach i nie zbliżania się do nich na odległość poniżej 3 mn/~5,5 km. Wszystkie okręty zastosowały się do tego. Nagle poza „zakazaną strefą” radary wykryły 16 obiektów powietrznych, które potem były widoczne jak zbliżały się do amerykańskich okrętów, a potem zawisły wprost nad nimi. Załogi islandzkich okrętów widziały jasno świecące bursztynowym światłem NOL-e wiszące nieruchomo przez krótki czas, zanim one odleciały stamtąd wszystkie jednocześnie i z ogromną prędkością. Obserwatorzy byli otumanieni zdumieniem, ale są pewni, że nie były to żadne helikoptery, a to z względu na to, że warunki pogodowe były niezbyt dobre i miało to miejsce zbyt daleko od lądu.

Przygody brytyjskich SSN

Załogi dwóch brytyjskich torpedowych okrętów podwodnych zostały wezwane z bożonarodzeniowych przepustek w dniu 24.XII.1992 roku. HMS Endurance i HMS Warrior wyszły w morze by dołączyć tam do nawodnych sił NATO.
[Niestety nie udało mi się ustalić klasy tych dwóch jednostek. Najprawdopodobniej autor zmienił ich nazwy ze względu na bezpieczeństwo. Owszem, HMS Endurance jest lodołamaczem Royal Navy, zaś HMS Warrior w ogóle nie występuje na liście brytyjskiej marynarki… - uwaga tłum.]
W tym samym czasie okręty ICG i kanonierki dostały rozkaz zajęcia pozycji w fiordzie Alice u wschodnich wybrzeży Islandii. Brytyjskie gazety potem puściły prasową story o tym, że okręty nawodne wpłynęły na ten akwen i tam namierzyły bardzo duży, podwodny pojazd, najprawdopodobniej radziecki okręt podwodny. Widziano 4 UFO, które wpadły do morza na tym samym akwenie. Islandzkie źródła także potwierdziły, że cała operacja była połączona ze śledzeniem „nieznanego podwodnego pojazdu Obcych”. Mniej więcej w tym samym czasie, miała miejsce wielka operacja poszukiwawczo-ratownicza w celu odnalezienia jednostki nawodnej, która zaginęła.
Poszukiwania były prowadzone w wielkiej tajności przez kilka dni, ale bezskutecznie. Największe okręty NATO pozostały na tym akwenie. Od dnia 6.II.1993 roku pogoda była dobra. Morze było spokojne przez kilka następnych dni. Amerykanie nakazali wszystkim jednostkom pozostanie na swych dozorach. I tak się stało.
W dniu 15.IV.1993 roku, wszystkie okręty biorące udział w tej tajnej operacji, otrzymały rozkaz poszukiwania amerykańskiego okrętu, który… znikł. Tylko dwa amerykańskie niszczyciele były tam widoczne z innych okrętów. Nazwy obydwu amerykańskich okrętów zostały usunięte, zaś załogi widziano odziane w pełnym umundurowaniu bojowym.
Jednostki Radzieckiej Floty Północnej dołączyły do operacji i pracowały unisono z okrętami nawodnymi NATO przy wejściu na Morze Barentsa. Pewnego razu pomiędzy rosyjskimi okrętami miała miejsce taka rozmowa radiowa:

USO

- Mamy namiar na jakiś pojazd podwodny.
- Co ukrywa się w głębinach oceanu? Czy są to ALF, które zamieszkują ogromne masy wody, które tworzą nasze oceany, morza i jeziora? Największy z naszych oceanów – Pacyfik ma powierzchnię 64 mln mil kwadratowych i jego głębokość sięga do 36.198 stóp, głębokość której nie osiąga światło słoneczne. Czy te głębokości mogą skrywać podmorskie bazy Obcych?
Podwodne UFO – czyli USO – były widziane niejednokrotnie poruszające się na dużych głębokościach i wyskakujące w powietrze. W artykule pt. „UFO – na 450 sążniach” pisarz i ufolog Ed Hyde opowiedział o obserwacji dokonanej przez dr R. J. Villela, brazylijskiego uczonego (inne źródła podają, że był to Argentyńczyk – przyp. tłum.), który widział UFO, które przebiło się przez lód gruby na 40 ft/~13 m w okolicach Bieguna Południowego i wystrzeliło w niebo ze zdumiewającą prędkością.
Także autor i badacz dr Ivan T. Sanderson sugerował, że Obcy mogą pozostawać niewykryci przez nasze detektory.

Bazy podwodne Obcych

Ich bazy znajdują się pod wodami naszych oceanów. Dr Sanderson stwierdził, że opierając się na aktualnych szacunkach ponad 50% obserwacji UFO miało miejsce nad Wszechoceanem – UFO pojawiały się nad, wpadały lub startowały z wody. To dotyczy oceanów, mórz, jezior i sztucznych jezior. Oceaniczne UFO/USO –jedno z nich było śledzone przez okręty US Navy w okolicy Puerto Rico w 1963 roku. Oczywiście wiele takich obiektów namierzano w okolicach Puerto Rico w tym czasie. W czasie ćwiczenia wojskowego, sonarzysta namierzył UAO/USOO (Unknown/Subaqueous Aquatic Object - Nieznany Obiekt Wodny/Podwodny) poruszający się z prędkością 150 kts/277,8 km/h. Sonarzyści namierzali ten UAO przez cztery dni, kiedy manewrował on płynąc w głębinę 27.000 ft/~9000 m. (Rów Portorykański mierzy 9219 m głębokości – tzw. Głębia Milwaukee – przyp. tłum.) Okręty podwodne w 1963 roku nie były w stanie zanurzyć się więcej, niż 1 milę w głębiny oceaniczne. Jaka konstrukcja byłaby w stanie wytrzymać tak wysokie ciśnienie? I jak można było przezwyciężyć opór mas wodnych poruszając się z taką dużą prędkością?
Bill Hamilton pisze, że od wielu lat świadkowi widzą wiele typów USO pływających koło półwyspu Palos Verdes w Południowej Kalifornii. Widziano także UFO startujące spod wody kanału San Pedro. We wczesnych latach 70., mój przyjaciel Jim był na łodzi wracającej z wyspy Santa Catalina do portu San Pedro, kiedy spotkał on płaski latający dysk lecący cicho nad łodzią. NOL był tak nisko, że mógł on zobaczyć trzy małe półkuliste kopułki na jego spodniej części.

Start USO

Dziwne niebiesko-zielone światła widziano w wodach od 1989 roku. W 1989 i następnie w 1990 roku, świadkowie zgłaszali nam niemal 20 obserwacji na godzinę (!!!) Jedno wielkie światło miało jakiś 100 ft/~33 m średnicy. To wielkie światło zrodziło dwa mniejsze nie większe niż 10 do 12 stóp każde. Te światła widziano jak poruszały się szybko pod powierzchnią oceanu jakieś 500-1000 stóp od brzegu w Abalone Cove. Hipoteza, że były to jakieś świecące ryby została odrzucona przez miejscowych biologów morza. Te światła były za duże i za szybkie jak na ryby. Jak relacjonowano to później, jedno ze świateł wystartowało z wody w powietrze.
W 1992 roku, morski kajakarz widział zadziwiające zjawisko w okolicy półwyspu Palos Verdes. Był on na morzu w odległości 4-5 mn/7,2-9 km od półwyspu, kiedy naraz pojawiła się trąba wodna kilkadziesiąt jardów przed kajakiem. Kiedy obserwował ten wir, w pewnym momencie zatrzymał się jego ruch do przodu i kurtyna świetlnej mgiełki otaczającej go znikła, a potem ukazało się coś przypominającego obracającą się lodową kolumnę. Kiedy światło słoneczne oświetliło tą wirującą masę krystalicznego lodu, to pokazało się jego nadzwyczajne piękno. Wysokość tej lodowej kolumny świadek ocenił na 100-150 ft/~33-50 m. Kiedy kolumna ta zapadła się z powrotem w wody oceanu, to powstał wir na jej miejscu. Po tym zdumiewającym wydarzeniu, kajakarz powiosłował by obejrzeć i zbadać pływające kawałki lodu i znalazł on okazy ryb wmrożone w te kawałki lodu. (Zob. „Alien Magic” rozdz. 10 – Autor)

Przekład z angielskiego – ©Robert K. Leśniakiewicz

_________________
www.wszechocean.blogspot.com

Pon 31 Paź, 2016 17:23

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.