| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
erkael56
Major

Major




Posty: 1569
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Chemtrails i atom

Ethan Indigo & Andy Whiteley

Złożoność eksperymentów jądrowych jest poza nawiasem postmodernistycznego ludzkiego pojęcia. Ujawnia się też, chociaż chcielibyśmy by sądzić inaczej, nasza niezdolność lub niechęć do rozważenia tego, co skryte. Czy to jest niewidoczne z powodu eterycznego pochodzenia lub dlatego, że jest to nano-wielkości trucizna – nie ma znaczenia; wszyscy mamy tendencję do zaciemniania tego, co skryte. Eksperymenty jądrowe pokazują również naszą zbiorową niezdolność do konceptualizacji czasu, i zrozumienia, jak długo promieniowanie jądrowe trwa w naszym środowisku - i jak długo ta nasza karma trwa.
To krótkowzroczność, ale nie zawsze tak było. Od rdzennych kultur na całym Turtle Island, czyli Ameryce Północnej, wiedziałem, że pewnego dnia trzeba wrócić do domu, do świata duchów, i że ich pobyt na ziemi był porównywalny z mgnieniem oka. Tak głosi Reguła Siedmiu Pokoleń przy wdrażaniu procedur, które mogłyby zmienić naszą planetę w dowolny sposób, począwszy od zbioru ziół, w celu zapewnienia ich społeczeństwu długoterminowego zrównoważonego rozwoju. W rzeczywistości, rdzenni mieszkańcy byli tak taktowny przyszłości ich narodów, aby upewnić się, że nie będzie wystarczająco zioła opuścił siedem pokoleń, od zbioru. Zrozumieć swoje miejsce w delikatnym ekosystemie, żółwiowi wyspiarze rozważają to, co skryte zawsze w odległej przyszłości.
Dzisiaj zakazane są takie rozważania. I nie był to przypadek, który doprowadził nas do tego.

Widzialne i niewidzialne

W celu zinstytucjonalizowania instytutów, wojskowego kompleksu przemysłowego, farmakologicznego kompleksu przemysłowego, więziennego kompleksu przemysłowego, itd., Ludzkość musiała rozpocząć odłączać się od jej niewidzialnej rzeczywistości. W tym celu skupiono się tylko na wykorzystaniu naszych pięciu zmysłów i ich wyższości nad intuicją. Potem powoli wypłukiwano z kolektywnej świadomości Ludzkości informacje o niebezpieczeństwach związanych z energetyką jądrową i eksperymentami z nią związanych, wszelka dyskusja na ten temat oraz dozymetry zostały zablokowane przez rząd – natomiast wciąż bezprecedensowe poziomy skażeń radioaktywnych zatruwają nasz jedyny świat.
Jest czymś bezdyskusyjnym, że skażenie radioaktywne i życie na naszej planecie nie może koegzystować na tym samym obszarze. Innym bezdyskusyjnym faktem jest to, że skażenia promieniste mogą egzystować setki i tysiące lat, stwarzając zagrożenie dla życia nie tylko dzisiaj, ale nawet dla siedmiu pokoleń, które dopiero nadejdą. Teraz, pomimo tego, że przemysł nie jest w stanie uniknąć totalnego krachu w ciągu kilku lat, adwokaci i fani atomu eksponują energię nuklearną jako „bezpieczną” energię alternatywną, wykorzystując pseudonaukową argumentację w celu konfudowania logicznego umysłu Ludzkości, kreując scenę dla tych niebezpiecznych, ale finansowo opłacalnych (dla garstki) działań do kontynuacji. Wielu pro-atomowców idzie nawet dalej sugerując, że „niska dawka” promieniowania radioaktywnego jest dla nas dobra! Ale ta teoria – znana jako „Efekt Hormesis” – jest dyskusyjna i każdy, kto opowiada o dobroczynnym wpływie małych dawek promieniowania jest albo na usługach przemysłu nuklearnego, albo został przezeń oszukany.
Historia udowadnia, że ciało człowieka (prawidłowo) postrzega promieniowanie jako zagrożenie dla swego istnienia. Jeżeli ktoś nie wierzy w powyższe, to niech zapyta o to ludzi z Czarnobyla, Hanford, Three Mile Island i Fukushimy (pomiędzy miriadami innych). Zewnętrzne zagrożenie radioaktywnością powoduje immunologiczną odpowiedź ludzkiego ciała na to zagrożenie. Krótkoterminowa poprawa stanu zdrowia wynika ze zwiększonej aktywności systemu odpornościowego, ale nie jest on zaprojektowany do ciągłej pracy w stanie permanentnego stresu i w wyniku tego stan zdrowia się pogarsza. Nieuchronnie.
Badania jasno połączyły ekspozycję na promieniowanie ze wzrostem ilości przypadków raka, chorób tarczycy, chorób skóry, problemów z gruczołami, problemy z ciążą (jak np. niedonoszenie) i traumy emocjonalne, które negatywnie wpływają na ciało człowieka. W 2012 roku: około 36% dzieci z terenów nuklearnej katastrofy w prefekturze Fukushima ma przerost tarczycy.
Ten przeciek jest bardzo poważny – powiedziała dr Janette Sherman z Alexandrii, VA, która specjalizuje się w ekspozycji na radioaktywność i toksyny. Dr Sherman, która wydała bardzo głębokie studium na temat efektów zdrowotnych u likwidatorów efektów katastrofy jądrowej w Czarnobylu, w 1986 roku w byłym ZSRR - powiedziała, że jest przekonaną iż likwidatorzy z Daiichi Fukushima 1 EJ mogą stanąć w obliczu długoterminowych problemów zdrowotnych. Ona także podniosła perspektywę pojawienia się jeszcze nieznanych efektów radioaktywności u ryb i innych przedstawicieli życia morskiego w Oceanie Spokojnym.

Fukushima – radioaktywny test w 2011 roku

Członek z ekipy Greenpeace posługując się licznikiem G-M zmierzył poziom promieniowania wynoszący 5,78 μSv/h, w okolicach miasta Fukushima w dniu 27.III.2011 roku.
[Dla porównania poziom promieniowania tła w południowym rejonie Beskidu Średniego wynosi 0,06 – 0,12 μSv/h, zaś w rejonie Łysej Polany w Tatrach do 0,20 μSv/h – uwaga tłum.]
Poziom promieniowania daleko przekraczał dopuszczalne normy skażenia, uważane za bezpieczne dla 400.000 populacji ludzkiej.
W 1990 roku, dr Keith F. Baverstock – dyrektor Departamentu Radiacji i Zdrowia w europejskim biurze WHO, odwiedził region homelski na Białorusi, teren bardzo poszkodowany przez radioaktywny opad po katastrofie w Czarnobylu. W tym czasie, dr Baverstock odnotował dramatyczny skok ilości zachorowań – szczególnie u bardzo małych dzieci. Pisze on:
Dzieci eksponowane na czarnobylski fall-out doświadczają dorosłych zachorowań układów oddechowych i krążenia, nieżytu żołądka, chorób układu nerwowego i chorób organów wewnętrznych, sercowo-naczyniowych i innych. W ogólności, w 1991 roku poziom poważnych zachorowań dzieci był 6-7 razy wyższy od normalnego.
W rzeczywistości nikt na tej planecie nie powinien się angażować w eksperymenty nad atomem, jeżeli ceni to, co niewidzialne, duchowe i eteryczne. Nikt nie powinien się angażować w eksperymenty nuklearne, jeżeli praktykuje Regułę Siedmiu Pokoleń. Nikt nie powinien się angażować w eksperymenty nuklearne, jeżeli ceni życie na Ziemi wyżej, niż niepotrzebne toksyczne systemy energetyczne i narzędzia wojny.
(…) Jest także ważnym wskazanie na to, że nasze nuklearne eksperymentowanie nie zna żadnych granic – działa negatywnie na całe życie i likwiduje całe sekcje ekosystemu naszej planety. Eksperymentowanie z atomem nie są środkiem do samodzielnego wsparcia czy samoobrony, ale do ataku na wszystko – na samo życie.

Efekty radioaktywności na nasze zdrowie

Opad radioaktywny – fall-out. Na Ziemi zdetonowano 2085 atomowych i termojądrowych ładunków od czasu pierwszego odpalenia ładunku nuklearnego Trinity w Nowym Meksyku w lipcu 1945 roku i dwóch bomb atomowych rzuconych na Hiroszimę i Nagasaki w lecie tamtego roku. To wszystko stworzyło 69 lat radiologicznego zanieczyszczenia planety po eksperymentach nuklearnych, z których każdy wywołał miliony ech, których nie jesteśmy w stanie ogarnąć całkowicie. Uczeni z Projektu Manhattan dyskutowali pomiędzy sobą czy atomowa eksplozja nie spowoduje reakcji łańcuchowej zapalenia się całej atmosfery, ale to się nie stało. Po wybuchu utworzyła się promienista „strefa wybuchu” – teren zniszczony na zawsze, i także radioaktywny opad, który spadł daleko od tejże „strefy wybuchu”, śmiercionośny pył wyrzucony do góry i pierwiastki uformowane w nim w czasie eksplozji.
Opad promieniotwórczy określają:
a) Cząstki radioaktywne, które są wynoszone w atmosferę po eksplozji nuklearnej i stopniowo opadające jak pył albo w opadach atmosferycznych;
b) Negatywne wyniki sytuacji lub działania.
To, czego nie obejmuje definicja jest to, że nie wszystko z tego nuklearnego śmietnika rzeczywiście spada na ziemię. Pewna część pyłu i pierwiastków radioaktywnych jest za lekka, by opaść i pozostaje w naszej atmosferze. Faktycznie, te napowietrzne radioaktywne śmieci z czasów eksperymentalnych wybuchów atomowych/wodorowych znajdują się w naszej atmosferze i wciąż się rozprzestrzeniają. Tymczasem radiacja, która opadła z atmosfery nie została dezaktywowana, ale akumuluje się w glebie i wodzie, zatruwając wciąż to czego się tylko tknie.
Tymczasem katastrofa w Fukushimie wciąż powiększa ten problem atmosferycznych zanieczyszczeń i transportowania skażeń do morza. Kiedy radioaktywne materiały zetkną się z minerałami z morskiej wody, to wchodzą z nimi w reakcje chemiczne. Ostatecznie te pierwiastki mogą zapoczątkować wiele reakcji, które produkują nanocząsteczki, a kiedy to się stanie, pierwiastki te wszedłszy w obieg mogą naruszyć naturalną równowagę w naturze.

Chemtrails – hipoteza atomowa – zanieczyszczenie Wszechoceanu

Jak nam wiadomo, Wszechocean jest pierwotnym źródłem tlenu i innych ważnych dla życia komponentów atmosfery. Zgodnie z ostatnim raportem wydanym przez EarthSky.org: zdecydowana większość ziemskiego tlenu jest wydzielana przez mikroskopijne rośliny oceaniczne zwane fitoplanktonem żyjącymi przy powierzchni wody i dryfującymi z prądami morskimi. Dodając do naszego środowiska 300 ton odpadów radioaktywnych każdego dnia, przez 3 i pół roku, Wszechocean staje się źródłem radioaktywnych pierwiastków, które zatruwają jego życie, i oddaje je na powrót atmosferze, którą oddychamy. I tak ten cykl się powtarza a skażenia coraz bardziej się powiększają na całe tysiąclecia z katastrofalnym efektem końcowym.
[Opisał to dokładnie Nevil Shute w swej katastroficznej, apokaliptycznej powieści „Ostatni brzeg” (1957) dwukrotnie sfilmowanej (w 1959 i 2000 roku). W tej powieści świat został zdewastowany przez wojnę atomową i życie istnieje już tylko w Australii stopniowo zasypywanej radioaktywnymi pyłami. W opisywanym przez obu autorów przypadku, dokładnie to samo może się nam przydarzyć nawet bez wojny nuklearnej. Podobny wątek pojawił się także w utopijnej powieści prof. Iwana Jefriemowa „Mgławica Andromedy” (1957), w której cała planeta Zirda ulega śmiertelnemu skażeniu po katastrofie nuklearnej – uwaga tłum.]
Starszy naukowiec z Woods Hole Oceanographic Institution dr Ken Buessler alarmująco zanalizował tysiące próbek z ryb z okolic Fukushimy w połowie 2013 roku i odkrył, że ilość materiałów radioaktywnych wyciekających ze zrujnowanego obiektu zmieniła się po katastrofie w 2011 roku. Zauważył on, że początkowy wyciek zawierający dużą ilość izotopów cezu – który jak każdy radionuklid stwarza ryzyko zachorowania na raka – jednakże zanieczyszczenie strontem-90 płynące teraz do Północnego Pacyfiku jest proporcjonalnie wyższe, i jest to izotop o wiele bardziej niebezpieczny i jest absorbowany bardziej przez ludzkie ciało, niż cez. Ekspozycja na radionuklid 90Sr grozi nam rakiem kości, rakiem okostnej i leukemią.

Chemtrails – powielacz mocy

Termin chemtrails odnosi się do programu atmosferycznego opylania aerosolami, które wprowadzają wysokotoksyczne chemikalia w atmosferę Ziemi. Chociaż ten program był oficjalnie zanegowany przez rząd i wojsko, to przeważające dowody zostały zebrane przez badaczy na całym świecie, którzy doskonale udokumentowali fakt manipulacji ziemską atmosferą, a co za tym idzie także i pogodą.
Tymczasem contrails – smugi kondensacyjne – są krótkotrwałymi śladami kondensacji, które są pozostawiane przez komercyjne stratolinery. Smugi te charakteryzują się widocznymi przerwami pomiędzy silnikami samolotów a smugą kondensacji, które formują się krótko po przelocie samolotu.
Zupełnie inaczej niż smugi kondensacyjne – chemtrails zostawiają gęste kłęby dymu, które wydzielane są z dysz, a nie z silników, przyczepionych do skrzydeł komercyjnych samolotów. Chemtrails unoszą się długo w atmosferze, przez długi okres czasu – całe godziny – zupełnie inaczej niż kondensacje pary wodnej.
Warto więc jest zawiesić na chwilę nasz wyrok, na chwilę pominąć teorie tych, co wiedzą lepiej i zobaczyć na to, co wiemy…
W 1996 roku, list naukowców niebezpiecznie zatytułowany „Pogoda jako powielacz mocy: opanowanie pogody do 2025 roku” został odczytany przedstawicielom USAF w celu zastosowania się do dyrektywy od szefa sztabu USAF. To jednoznacznie określa, że motywacją rządu do udziału w globalnych praktykach modyfikacji pogody (oryginalnie nazywany geo-engineering - geoinżynierią) jest i pozostanie dominującą w powietrzu i przestrzeni kosmicznej siłą w przyszłości, opiera się na założeniu, że jeśli kontroluje się warunki pogodowe, to lepiej kontroluje się także populację. Program chemtrails jest powielaczem siły militarnej, opracowanym na nasz koszt i bez naszej zgody, przez polityczne czy finansowe (co na jedno wychodzi) elity świata do dalszej kontroli nas poprzez ich agendy.
Ale jeśli chodzi o modyfikację pogody i programy jądrowe, to poczucie ich kontroli jest niebezpiecznym złudzeniem. Niewypowiedziane skutki chemtrails - opryskiwania ludzi, i zdrowia środowiska naturalnego, uszkodzonego wskutek eksperymentów jądrowych, natomiast efekt kumulacji i wzrost tych uszkodzeń z obu programów jest potencjalnie wykładniczy. Tymczasem dominuje celowa ignorancja tego zagadnienia (wciąż możemy słyszeć bezmyślne rady o pokrywaniu folią aluminiową kapeluszy), która nadal ma służyć realizacji tego programu.
Kiedy publiczność jest ubogo wykształcona – jej umysły są łatwe do kontrolowania – poprzez zastraszanie i blokowanie prawdy. Taktyka ta jest sukcesywnie wprowadzana przez samozadowolonych z siebie teoretyków od stuleci. Czego chcecie więcej by chcieć być oszukanym?
Na szczęście, społeczność uczonych nie jest już skrępowana i nie akceptuje tych niebezpiecznych kłamstw.

Mówią uczeni

Emerytowany gleboznawca i biolog z USDA oraz organiczny ogrodnik dr Francis Mangels, pracował w US Forest Service - amerykańskiej Służbie Leśnej przez 35 lat. Przedsięwziął on program testowania próbek gleby w intensywnie opryskiwanym rejonie miasta Shasta Lake, CA, i stwierdził niebezpiecznie wysoki poziom aluminium - Al, baru – Ba i strontu – Sr, w tych próbkach. Żaden z tych metali nie występuje w glebie w stanie naturalnym. Chociaż Mangels odnotował, że normalna koncentracja [tych chemikaliów] w naszych deszczach powinna wynosić zero, to jednak aktualny ich poziom wynosi 10.000 ppb w kilku próbkach gleby.
Normalny poziom tła tlenku glinu w śniegach na Mt. Shasta wynosi ½ jednostki – w tym przypadku μg/l. Dozwolona ilość glinu w wodzie pitnej wynosi 50 jednostek. Rządowa akcja jest konieczna, kiedy stężenie to osiągnie 1000 jednostek wykrytego aluminium. Testy śniegów z Mt. Shasta przeprowadzone przez EPA wykazały aż 61.100 jednostek glinu. Mangels określa pH na ponad 10-krotnie wyższą zasadowość niż normalnej gleby z powodu ogromnego wzrostu ilości tlenków glinu.
[Można to porównać z wypadkami na Węgrzech z dnia 4.X.2010 roku, kiedy to z nieszczelnego zbiornika wypłynęły setki ton alkalicznego, czerwonego szlamu z huty aluminium w Aik, który zanieczyścił Dunaj. Wtedy przede wszystkim były to wodorotlenki i sole: żelaza - Fe, glinu - Al, krzemu - Si, wapnia - Ca, tytanu - Ti, sodu - Na, wanadu - V, rtęci - Hg i arsenu - As oraz pierwiastków ziem rzadkich (RRE). Zob. - http://wszechocean.blogspot.com/2013/04/wiosenne-wody-smiercionosne-wody.html – uwaga tłum.]
Jesienią 2002 roku, długoletni ogrodnik z miasta Edmonton (Kanada) David Dickie zaczął odnotowywać że jego starannie pielęgnowane kwiaty i drzewa ukazywały sygnały ostrego niedoboru nawozu. Miejskie przepisy mówią o tym, że przewodnictwo elektryczne nie może przekraczać „1” w miejscowych glebach, ale odczyty dla próbek gleb z terenu miasta Edmonton były 4,6 – 7 razy wyższe ponad możliwy dopuszczalny poziom. Dickie sądził, że to elewacje pokryte przewodzącymi prąd metalami są przyczyną powstawania chlorozy u roślin. W testach laboratoryjnych próbek śniegu trzymanych w szczelnych kontenerach potwierdzono wysokie poziomy aluminium i baru.
[Z drugiej strony związki baru i glinu występują w ogniach sztucznych, którymi uświetnia się wszelkiego rodzaju uroczystości i święta. Ten głupi moim zdaniem zwyczaj przyszedł także do nas i staje się przyczyną paniki wśród zwierząt przerażonych hukiem i błyskami światła, a także skażenia tymi (i innymi) metalami ciężkimi gleby, wody i powietrza – uwaga tłum.]
A oto fragment Raportu nr 336566 z Northwest Labs:
Poziom glinu: 0,148 mg/l
Poziom baru: 0,006 mg/l
Tak więc dlaczego wobec takich dowodów znalezionych w naszym powietrzu, glebie i wodzie nasz rząd wciąż zaprzecza uprawiania tych praktyk? Jeżeli ich motywacje są tak szlachetne, to oczywiście populistyczna natura współczesnych polityków sugerowałaby, że wszyscy ci przywódcy odpowiedzialni za taki „korzystny” czy wręcz „zbawienny” program wystąpiliby dumnie do przodu by ogłosić swe polityczne zwycięstwo. Ale nie. Wręcz odwrotnie, pomimo nacisków rządy odmawiają wydania formalnego oświadczenia w tej materii. Już to samo powinno być czerwonym sygnałem alarmowym dla każdego krytycznego myśliciela. (No właśnie - dlaczego??? – przyp. tłum.)
Zgodnie z niezależnym naukowcem dr Leuren Moret, byłą przewodniczącą Association for Women Geoscientists i byłą członkinią Komisji Środowiska Miasta Berkeley:
Badania naukowe są zawsze sprzedawane publiczności z obietnicami, ze korzyści będą dla ludzi po to, by płacili za nie. Kiedy badania są ukończone, nauka zostaje zawsze użyta jako broń przeciwko ludziom i środowisku naturalnemu tylko z korzyścią dla bankierów.
To oświadczenie odbiło sie mocnym echem u byłych rządowych fizyków jądrowych: dr Andreas Toupadakis w ostatnim artykule w „Wake Up World” pt. „Quitting the Nuclear Labs – a Scientist’s Plea for World Peace”. Pisze on:
Zrezygnowałem z stałej, dobrze płatnej, doskonałej pozycji w Programie Zarządzania Zapasami w Lawrence Livermore National Labolatory – LLNL w Kalifornii. Wszedłem do LLNL wierząc, że będę tam użyteczny pomagając demontować bronie jądrowe i unieszkodliwiać ich niebezpieczne produkty. Takie były moje pragnienia. Zamiast tego, bardzo szybko zorientowałem się, że mam pracować nad rozwojem broni nuklearnych. Kiedy się zorientowałem, że w LLNL środowiskowy i nie-proliferacyjny aspekt mojej pracy był czystą iluzją, zdecydowałem się na rezygnację z niej. Moje sumienie nie pozwalało mi na pracę nad tworzeniem i rozwojem broni jądrowych.
Patrząc wstecz teraz wiem, że… czysto akademickie projekty są tworzone po to, by ściągać młodych naukowców do narodowych laboratoriów. Usłyszałem to w czasie Święta Dziękczynienia, kiedy siedziałem po południu przy jednym stole ze starszymi naukowcami od broni jądrowych: ‘potrzebujemy nowej krwi by prowadzić nasze badania nad nowymi broniami; potrzebujemy nowych świeżo upieczonych doktorów do czysto podstawowych badań’.
Tak więc mając takie dowody następnym logicznym pytaniem będzie: Czy te programy mają ze sobą związek? A jeżeli tak, to jaki?

Hipotezy o chemtrails

Rozpatrzmy takie właśnie hipotezy…
Wiemy dokładnie, że warunki meteorologiczne są związane z konwencją i pionowym mieszaniem mas powietrznych nad Pacyfikiem, co sprzyja długodystansowemu transportowi materiałów radioaktywnych poprzez atmosferę. W rzeczywistości Komisja Europejska i Science for Environment Policy News Alert sugerują, że co najmniej 12,7% radionuklidów 131I z Fukushimy tym sposobem doleciało do USA i Kanady.
Są dowody na to, że chemtrails i eksperymenty nuklearne pompują do atmosfery do wszystkiego biologicznego materiału metaliczne cząstki o nano-wielkościach, które jonizują się i ładują elektrycznie dzięki promieniowaniu słonecznemu. Dlatego też powietrze z naszej atmosfery jest zmienione w naładowany elektrycznie gaz, który odpowiada mocno na promieniowanie elektromagnetyczne, takie jak produkowane przez technologie WiFi czy HAARP oraz powiększającą się ilość wież telefonii komórkowej. Bar – będący ponoć głównym elementem chemtrails - jest także dobrym przewodnikiem energii elektromagnetycznej.
Kiedy weźmiemy pod uwagę wzrastające zanieczyszczenie radiologiczne w wyższych warstwach atmosfery, nieprzerwana kontynuacja eksperymentów nuklearnych, ukrywanych eksperymentów z HAARP i chemtrails o których teraz wiemy, że są wzmacniaczem sił obronnych i ofensywnych USA w myśleniu na krótką metę współczesnych rządów – to kolejne pytania są uzasadnione…
Kiedy radioaktywne nano-cząstki wchodzą w kontakt z nowo wstrzykniętymi „chemikaliami X” (które są w ogólności metalami) jaka będzie na to reakcja?
Czy te radioaktywne cząstki przylgną, zareagują, a potem spadną na ziemię z atmosfery?
Jaki jest kumulatywny efekt radioaktywności w powietrzu i oprysków chemtrails na zdrowie ludzi i środowiska?
Czy programy nuklearny i chemstrails stanowią części tego samego działania bardzo wysokich szczebli władz?
Czy te wojskowe/naukowe operacje stanowią integralny eksperyment, potajemnego stosowania zmian atmosferycznych z włączeniem chemicznych, radioaktywnych i elektromagnetycznych elementów?
Czy biologiczne komponenty tychże chemtrails znane są jako bio-inżynieria?
Pomimo urzędowej retoryki, to nie jest „częściowe zachmurzenie” użyte do zamaskowania problemu.

Atak z powietrza

Bieżące badania atmosfery ukazują że biologiczne środki testowe takie jak: wirusy, bakterie, grzyby, mikoplazma i inne materiały biologiczne są rutynowo używane w tych tajnych operacjach opryskowych. Zgodnie z artykułem prof. James E. Tracy dla Global.Research.ca:
Większość dobrze znanych manifestacji tych nano-biologicznych środków, jest często kojarzona z niezrozumiałą dolegliwością Morgellonów charakteryzującą się bolesnymi zmianami skórnymi spowodowanymi przez … nano-włókna pochodzącymi z prac bioinżynieryjnych.
W listopadzie 2013 roku franko- i anglojęzyczne czasopismo „The Connexion” donosiło o tajemniczych żylastych włóknach, które spadały z nieba nad departamentami Ardèche i Drôme na południu Francji, wprawiając w zdumienie ich mieszkańców i władze.
Doniesienia o włóknach najpierw pojawiły się w czwartek, ale nikt nie był w stanie zidentyfikować tych włókien i pojawiły się hipotezy, że są one produktem spalin z silników lotniczych.
Niewytłumaczalne, prefektura Privas powiedziała mieszkańcom Drôme, że nikt nie wie niczego na temat tych włókien, ale nikt się tym nie martwi i nikt nie wysłał ich do analizy.
Clifford Carnicorn jest człowiekiem prowadzącym kampanię przeciwko chemtrails, który jako dawny pracownik federalny rządu USA, służył 15 lat w Departamencie Obrony, w Biurze Zarządzania Krajowego i w Amerykańskiej Służbie Leśnej gdzie uzyskał tytuł pracownika roku i nagrodę resortową za swe prace i osiągnięcia. Carnicorn także nadzorował Morgellons Research Group – grupę zapaleńców i fachowców z różnych dziedzin: mikrobiologii, naukowców, lekarzy, itd., która bada tą niezwykłą przypadłość.
Według Carnicorna, obecność nanowłókienek – obserwowane kłęby pasm włóknistych – zostały odkryte wielokrotnie w wielu ważnych częściach ciała i funkcjach organizmów, w tym: skóry, krwi, włosach, ślinie, zębach, układzie trawiennym, uszach i próbkach moczu – oświadczył on.

Chemtrails i ich związki z atomem

Czy istnieje jakiś bezpośredni związek pomiędzy zmianami systemów żywych (nas) i ekosystemem (środowiskiem)? Wielu z nas odpowie bez wahania – TAK.
Kiedy my zrozumiemy oczywiste naukowe powiązania pomiędzy tymi programami, możemy zatem wydedukować, że to wszystko jest częścią zintegrowanego systemu broni atmosferycznych – mnożnika mocy obronnych. Chociaż geoinżynieria jest teraz reklamowana przez rząd jako korzystny program modyfikacji pogody, to efektem netto – odkrytym przez społeczność naukową pomimo lat milczenia ze strony rządu – jest powietrzny elektromagnetyczny atak na całą Ludzkość.
Amy Worlington – niezależna badaczka i pisarka wyjaśnia to w swym artykule pt. „Chemtrails: aerosolowe i elektromagnetyczne bronie w czasach wojny atomowej”:
Obydwie operacje Pentagonu – rozpylanie aerosoli i ograniczone wojny nuklearne są ze sobą głęboko powiązane. Możemy wyśledzić początki Operation Cloverleaf (Operacja Koniczyna) wprost ze strangelowskiego mózgu dr Edwarda Tellera, ojca amerykańskiej bomby H i zwolennika atomowych bombardowań zamieszkałych wybrzeży w celu przekształcenia ich dla celów ekonomicznych.* Zanim zmarł w 2003 roku, Teller był dyrektorem-emeritusem w LLNL, gdzie opracowuje się plany broni nuklearnych, biologicznych i broni ukierunkowanych energii. W 1997 roku, Teller publicznie wyraził swoją propozycję użycia samolotów do rozsiania w atmosferze milionów ton przewodzących prąd metalicznych materiałów, w celu zredukowania efektu globalnego ocieplenia - EGO.**
Wkrótce potem po jego prezentacji, ludzie zaczęli frenetycznie obserwować chemtrails. W 2000 roku, CBS News przyznało, że naukowcy „zaczęli szukać drastycznego rozwiązania problemu EGO, w tym manipulacjami atmosferą na wielką skalę”. CBS potwierdziło, że plan wysłania w powietrze drobnych cząstek naładowanego elektrycznie metalu „może odbijać wystarczająco dużo światła słonecznego w celu spowodowania globalnego ochłodzenia”.***
Teller oceniał, że komercyjny samolot może zostać użyty do rozsiewania tychże cząstek, co będzie kosztowało tylko 0,33 USD/funt.**** To daje możliwość użycia samolotów rejsowych w celu tajnego zrealizowania wojskowego Project Cloverleaf.*****
Metale ciężkie zawarte w opryskach chemtrails zawierają bar, glin, arsen, ołów, rtęć, miedź, mangan oraz uran. (!!!) W ciągu ostatnich 10 lat, poziom glinu w wodzie deszczowej wzrósł od 7 ppb do 3400 ppb – to zdumiewający wzrost niemal o 50.000%.
Skutki ekspozycji na metale ciężkie (w izolacji) na stan ludzkiego zdrowia zostały dobrze udokumentowane:

Metale ciężkie i toksyczne efekty ich działania
Pierwiastek Efekt toksyczny
Arsen (As) Zapalenie oskrzeli, zapalenie skóry, zatrucie ogólne i śmierć
Kadm (Cd) Dysfunkcja nerek, choroby płuc, nowotwory płuc, choroby kości (osteoporoza, osteomalacja), wzrost ciśnienia krwi, uszkodzenie nerek, zapalenie oskrzeli, rozstrój żołądka, rak szpiku kostnego
Ołów (Pb) Niedorozwój umysłowy u dzieci, opóźnienie rozwoju, encefalopatia dziecięca, wrodzony paraliż, dysfunkcje systemu nerwowego, epilepsja, uszkodzenia nerek, wątroby i żołądka
Mangan (Mn) Wdychanie lub kontakt może doprowadzić do uszkodzenia systemu nerwowego
Rtęć (Hg) Drżenie, zapalenie dziąseł, zmiany psychiczne, akrodynia charakteryzująca się różowością rąk i stóp, poronienia, uszkodzenia systemu nerwowego, zatrucie protoplazmy i śmierć
Cynk (Zn) Opary cynku mają negatywny wpływ na skórę, mogą spowodować zniszczenie membran nerwowych
Chrom (Cr) Uszkodzenia systemu nerwowego, zmęczenie, drażliwość
Miedź (Cu) Anemia, uszkodzenia nerek i wątroby, zaburzenia żołądkowo - jelitowe

Dane wg: „Heavy metals and living systems: An overview” w “Indian Journal of Pharmacology”

Rezultaty badań opublikowane przez „Indian Journal of Pharmacology” wskazują na to, że zatrucia metalami ciężkimi związane z opryskami związkami metali ciężkich (oraz także innymi industrialnymi źródłami zatruć) upośledzają funkcje metaboliczne na dwa sposoby:
1. One akumulują się o naruszają prawidłowe funkcjonowanie organów wewnętrznych takich jak: serce, mózg, nerki, kości, wątrobę, itd. itp.;
2. Zastępują one naturalne elementy mineralne w organach, co zmienia ich naturalną pracę i funkcje biologiczne. Jednakże nie da się żyć w świecie wolnym od metali ciężkich. Jest wiele sposobów wprowadzania tych toksyn do organizmu, takich jak konsumpcja żywności, spożywanie napojów, ekspozycja skóry czy nawet oddychanie.
Dodać należy do tego problem elektromagnetycznego smogu – w tym WiFi – który wpływa na ciało człowieka i szczególnie mózg (który jest urządzeniem elektrycznym), w szczególności na wzrost komórek, funkcjonowanie serca, produkcję hormonów oraz na płodność – i mamy warunki do globalnego kryzysu zdrowotnego na niewiarygodnie wielką skalę.
I to jest dokładnie to, czego doświadczamy dzisiaj.
Przemysł farmakologiczny stara się leczyć objawy, ale nigdy przyczyny, zaś media na usługach korporacji i rządów chronią te bezprawne, nielegalne i tajne operacje tłumiąc wszelkie publiczne debaty na ten temat, zaś pseudonaukowa społeczność oczernia tych, którzy widzą i reagują na te oszustwa.
Ale my tego nie kupujemy.
Dr Ilya Sandra Perlingeri – ekolożka, pisarka i aktywistka oraz współzałożyciel Wake Up World – pisze tak:
Kiedy zaczynają się łączyć pojedyncze punkty do tysięcy niebezpiecznych i często wysoce toksycznych substancji chemicznych, metali ciężkich oraz substancji powodujących zaburzenia hormonalne, na które jesteśmy narażeni codziennie, to wtedy możemy ujrzeć, że nie jest to tylko jeden problem zdrowotny kryzys, z którym mamy do czynienia. Korporacjom pozostawiono wolną rękę, aby zatruć nas bezkarnie... a nie mamy żadnego sposobu, aby wyegzekwować zadośćuczynienia za dziesięciolecia krzywd. Konsekwencje tego są ogromne.

Chemtrails – włączanie i wyłączanie eksponatów

Patrząc w przód, patrząc wstecz.
Te atomowe, chemiczne i elektromagnetyczne programy zmierzają do ataku na naszą egzystencję. Biorąc pod uwagę fakt, że one stwarzają zagrożenie, a pytania do naszych rządów pozostają bez odpowiedzi, ta świadomość powoduje wiele osób, aby przejść do strachu, niewiary, i do zamknięcia. Konsekwencje są po prostu zbyt wielkim wyzwaniem dla wielu i nie stać ich na inwestowanie w ich rozumienie swego wolnego czasu. I tak, pomimo ogromnej ilości dowodów naukowych, środowiskowych i politycznych, jest wprost przeciwnie: chemtrails wciąż są uważane przez wielu za jakieś urojenia i fantazje.
Ale spójrzmy na to realnie… Ktoś, kto spojrzy na to bez strachu czy obawy przed sądami, ujrzy prawdę o chemtrails… Albo spojrzy na bezprecedensowe oceny psychofizycznych dysfunkcji i chorób, dla których ani rząd, ani kompleks medyczny nie ma żadnych logicznych i racjonalnych wyjaśnień. Te żywotne elementy wielkiego obrazu nie mogą być rozsądnie pominięte.
Nasze zdrowie i nasza Przyszłość zależy od stanu zdrowia całej planety. Fałszywe granie naszą kolektywną Przyszłością jest naruszaniem praw Natury.
[Niestety, żadne ostrzeżenia nie docierają do politycznych „jastrzębi”, którym marzy się kolejna wojna, a której ekologiczne skutki mogą być bardzo opłakane. Ludzkość skarleje wskutek zatrucia środowiska naturalnego, zaś Homo sapiens sapiens będzie w stałym regresie fizycznym, który wreszcie zagrozi całemu naszemu gatunkowi. W mojej pracy „UFO i Czas” (Tolkmicko 2012) założyłem, że Ludzkość będzie się musiała odrodzić, zaś środkiem wiodącym do tego celu będzie chronomocja – możliwość podróży w Czasie – co umożliwi przywiezienie ludzkiego, zwierzęcego i roślinnego materiału genetycznego z czasów poprzedzający początek regresu Ludzkości. To zaś doskonale tłumaczy całość tego, co doskonale znamy z ufologii: porywanie przez Obcych ludzi i zwierząt, eksperymenty genetyczne, obserwacje ważnych wydarzeń historycznych, itd. itp. Hipotezę tą przedstawiłem po raz pierwszy w dniu 17.V.2008 roku w czasie XII UFO Forum i jak dotąd wszystko wskazuje na to, że jest ona poprawna i tłumaczy zaobserwowane zjawiska, zob. „Referat Wrocławski” - http://wszechocean.blogspot.com/2011/06/referat-wrocawski.html. – uwaga tłum.]
Jedynym sposobem na zatrzymanie tego ataku jest rozmontowanie tych programów i instytucji je wspierających, aktywnie wspierając naukowe, edukacyjne, ekologiczne i medyczne badania, które są przeprowadzane w całkowitej jawności i transparencji, dla dobra publicznego i edukując pilotów i uczonych, którzy są zaangażowani lub prowadzą te, niebezpieczne z ekologicznego punktu widzenia, programy.
Pokój na Ziemi… - jest do pomyślenia.

Moje 3 grosze

Przepraszam Czytelnika za chropawy przekład, ale mój American – English pozostawia sobie tu i ówdzie nieco do życzenia. Przetłumaczyłem ten materiał, bowiem od dawna śledzę kwestię chemtrails i boje toczone wokół faktu ich istnienia czy nieistnienia. Początkowo sądziłem, że rzecz cała jest rozdmuchiwana przez wszelkiej maści i kalibru stronników Spiskowej Teorii Dziejów i nie jest warta zastanawiania się nad nią. Jednakże zmieniłem zdanie, kiedy okazało się, że może chodzić o pozbywanie się przez niektóre koncerny chemiczne szczególnie toksycznych odpadów poprodukcyjnych – których „utylizację” przeprowadzano tak, jak w Polsce utylizowano chemiczne paskudztwa z Niemiec, Włoch czy Austrii – po prostu wrzucając beczki z chemikaliami do rzek, albo porzucając w lesie, bądź zakopując je na nieużytkach. Dlatego też daję wiarę autorom niniejszego artykułu – tak, ta rzecz jest możliwa.
Drugi aspekt, to militarne zastosowanie oprysków z samolotów. Amerykanie w Wietnamie stosowali opryski defoliantami i halogenkami niektórych metali. Pierwsze z nich miały ogołacać z liści wszystkie rośliny zielone, drugie miały za zadanie sprowadzenie intensywnych deszczów monsunowych a wszystko to w celu likwidacji podziemnych baz partyzantów z Vietcongu. Niewiele to dało, Vietcong przegonił Amerykanów z Wietnamu ale to, co pozostawili oni po sobie, przez wiele lat pozostanie ekologiczną bombą nie do rozbrojenia, a skutki tych zbrodniczych oprysków Wietnamczycy jeszcze długo będą odczuwali po wojnie.
Obawiam się tedy, że chemtrails to są efekty działań stricte wojskowych, mających na celu wywołanie kolejnego globalnego kryzysu, a w dalszej perspektywie i konfliktu, po którym tylko jedno państwo będzie w stanie utrzymać stan ucywilizowany i co za tym idzie – hegemonię na naszej planecie. Samo to, że zabrał się za to fanatyczny antykomunista dr Edward Teller mówi samo za siebie. Ten „reaganowski jastrząb” będący orędownikiem programów SDI, NMD i innych wojen gwiezdnych, nie zawahałby się przed masowym użyciem broni nuklearnej w każdym konflikcie nawet lokalnym. Dlatego też całe to bajdurzenie o walce z EGO jest zwyczajną ściemą i zasłoną dymną. Najprawdopodobniej chodzi o wywołanie głębokich zmian klimatycznych, których synergiczne działanie miałoby efekt letalny. Globalne ochłodzenie planety stanowiłoby zagrożenie życia ludzi mieszkających w chłodnej strefie klimatu umiarkowanego, która stałaby się subpolarną. Wędrówki ludów, które towarzyszyłyby ochłodzeniu klimatu byłyby zarzewiem globalnego konfliktu. Wojny w Zatoce, Afganistanie, „arabska wiosna”, a wcześniej rozpad Jugosławii – to wszystko są fragmenty większego planu, który jest realizowany na naszych oczach.
Milczenie polityków, na co wskazują autorzy, jest wręcz dowodem na to, że sprawa chemtrails wyjątkowo cuchnie nie jest żadnym błogosławieństwem dla Ludzkości, a jest wręcz wymierzona w Ludzkość i przeprowadzana w imieniu małych grupek nacisku, które z tego odniosą największe korzyści, kosztem cierpień i śmierci milionów ludzi na całym świecie. Nie jestem zwolennikiem STD, ale akurat pod tym podpisuję się wszystkimi kończynami.
A jak w Polsce? Obawiam się, że nasze ślepo proamerykańskie rządy z automatu zgodzą się na każdą dyrektywę z Waszyngtonu, cicho, pokornie i bez szemrania. Gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości, to przypominam, że rząd polski zgodził się na dyslokację tajnych więzień CIA na terytorium naszego kraju. To właśnie te rządy skamlają u Amerykanów o rozmieszczenie w Polsce Tarczy Antyrakietowej i militarnych baz USA, obawiając się rosyjskiego ataku, który same prowokują swoją głupią i w gruncie rzeczy antypolską polityką w stosunku do Rosji. Amerykanie się nie spieszą – na razie nie ma do czego – ale Polska i tak jak usłużny Murzyn przyjdzie do swego pana w razie czego…
Podsumowując – stoimy znowu w przededniu globalnego konfliktu. Właściwie on już trwa od 1990 roku, kiedy zmienił się stabilny układ sił na świecie, a w tej chwili trwa jedynie jego eskalacja. Mamy II Zimną Wojnę, a jej narzędzia są cały czas w opracowaniu i rozwoju – vide choćby to, o czym piszą autorzy powyższego artykułu czy autor materiału na stronie - http://ligaswiata.blogspot.com/2016/02/oficjalnie-te-technologie-nie-istnieja.html?m=1. UFO nie są pojazdami Przybyszów z Kosmosu, którzy nawet jeżeli istnieją, to są daleko od nas, ale właśnie takimi wymyślnymi maszynami do zabijania, które można użyć przeciwko Ludzkości – kogo ja oszukuję? – przeciwko nam i to w każdej chwili…

Źródła:

* “Begich and Manning”, op. cit. s. 51.
** Edward Teller & Lowell Wood - “Global Warming and Ice Ages: Prospects for Physics-Based Modulation of Global Change”, wyd. Hoover Institution, Stanford University, przygotowane do globalnej prezentacji w czasie International Seminar On Planetary Emergencies, Erice, Włochy, 20-23 sierpnia 1997; także “The Planet Needs a Sunscreen,” w “Wall Street Journal” z 17.X.1997 r.
*** CBS News Eye on America Report – “Cooling the Planet” w dwóch częściach: 15.I.2001 i 16.I.2001 r.
**** Teller & Wood, op. cit.
***** “An Airline Manager’s Statement,” opublikowany przez C.E. Carnicoma, za zezwoleniem autora, 22V.2000 r. Cytat:
Nieliczni pracownicy linii lotniczych, którzy byli poinformowani o Projekcie Cloverleaf zostali poddani rutynowemu sprawdzeniu, a przedtem kazano podpisać im lojalki, że nie będą rozgłaszać niczego komukolwiek, o tym czego się dowiedzą pod karą więzienia… Oni opowiedzieli nam, że rząd ma zamiar zapłacić naszym liniom lotniczym, podobnie jak innym, za wypuszczanie specjalnych środków chemicznych z komercyjnych samolotów… Kiedy zapytaliśmy ich, dlaczego nie wzięli wojskowych maszyn do wykonania tych oprysków, oni oświadczyli że nie mają tylu samolotów mogących wykonywać te opryski na taką skalę, jaka jest do tego wymagana… Potem ktoś zapytał, czemu to jest takie tajne. Rząd odpowiedział, że gdyby szeroka publiczność wiedziała, że samoloty latają i rozpylają jakieś chemikalia w powietrzu, to grupy obrońców środowiska zrobiłyby takie piekło że trzeba by było zaprzestać oprysków.

No i to ma sens, tylko… - kto i od kiedy liczy się ze zdaniem ekologów…??? - dop. tłum.

Źródło – Wake Up World - http://wakeup-world.com/2014/11/25/chemtrails-the-nuclear-connection/?utm_campaign=Wake+Up+World+e-Newsletter&utm_content=Latest+Headlines+inc.+Epileptic+Child+Seizure+Free+Thanks+to+Cannabis+Oil&utm_medium=email&utm_source=getresponse
Przekład z j. angielskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©



Opis załącznika:

Pon 14 Mar, 2016 13:55

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.