| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zubek
Porucznik

Porucznik





Posty: 627
Pochwał: 3
Skąd: Starków
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Zapomniani, Kontrowersyjni, Nieznani

Zapomniani, Kontrowersyjni, Nieznani
czyli bohaterowie gdzieś w tle wielkich zdarzeń, na marginesie, nie eksponowani lub celowo pozostający w cieniu, wyrastający ponad przeciętną, ale nie szukający rozgłosu lub nie docenieni przez przełożonych, współtowarzyszy, historię...

Jest takich osób bardzo wiele - jak choćby bardziej może znani Adolf Bocheński czy Mieczysław Pruszyński, których życiorysy to niemalże gotowy scenariusz na znakomity film przygodowy z czasów II w. św.

Są inni - znani w wąskich gronach w lokalnych społecznościach, gdzie o nich się pamięta, ale szerzej - zapomniani.
Postaci kontrowersyjne nieraz w ocenie, ale ciekawe.
Są też całkiem zapomniani, albo znani z całkiem innej strony, o których pamięć warto przywrócić, a którzy przewijają się gdzieś w dalekim tle znamiennych wydarzeń.

Nie podaję przykładów ani nazwisk ( poza ww dwoma jako przykładowymi), zapraszam za to do dyskusji Wink
Pozdrawiam
R

Pią 21 Lis, 2014 9:02

Powrót do góry
krakus57
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany






Posty: 2561
Pochwał: 16
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

PT Robert

Nie postawiłeś w temacie pytań .

Zapomniani - dlaczego , dla kogo ?

Kontrowersyjni - dlaczego , dla kogo?

Nieznani - dlaczego , dla kogo ?

Nie zgodzę się z ...nieznanymi . Tutaj nie chodzi mi o znanie w sensie ...reklamy tzw dyżurnej . Wybacz ale każdy , nawet średnio obeznany z APW zna nazwisko Adzia i wie kto zacz. Równie takowe odnosi się do Pruszyńskiego . Trudniej z Mieczysławem ale Ksawery był rozpowszechniany zawsze .

To co Ty nazywasz zapomnieniem ja nazywam kreowaniem dorażnym .W obecnym systemie informacyjnym - informacja straciła wartość jaką miała , po prostu się zdeprecjonowała wobec ...swoistej podaży . Nie liczy się fakt ale sposób jego przedstawienia . Na dodatek społeczeństwo ( mówię o polskim ) poddało się minimalizmowi . Nikt nie raczy powiedzieć , pokerową odzywką : sprawdzam . Wszystko przyjmuje się za .. fakt . Powiedzieli , napisali - to MUSI w tym coś być .

Co do powodów , dla których wedle Ciebie są zapomniani. To efekt wychowania społecznego ! Po DWŚ powstało państwo bez społeczeństwa . Naród to nie społeczeństwo . W Polsce obecnej cały czas próbuje się postawić znak równości pomiędzy tymi znaczeniami co jest błędem . Skutki tego widzimy do dziś . Ludność która znalazła się w granicach Polski , nie posiadała żadnych więzów ..społecznych . Bo prócz masowych przemieszczeń obszarowych jak i różnic kulturowych stworzono inne podziały społeczne , co było łatwe bo w cezurze IIWŚ wybito/ potracono prawie wszystkie warstwy intelektualne .Spowodowało to sytuację stada bez przewodników , a wśród ślepych jednooki królem. Pośrednio osłabiono więzy rodzinne jak i model samej rodziny . Rdzeń wartości /wzorca rodziny dobito w latach transformacji politycznej wraz z poziomem i znaczeniem edukacji. W przypadku tej ostatniej to jest to zbrodnia . Rozdmuchano sztucznie niby wolność , twierdząc ,że takowej nie było . Co w tym kraju: liberum veto nie było trudne . Społeczne zachowania przestały istnieć , zastąpiono go jednostkowym instynktem trwania ... rzekomo wolnościowego.

Co ciekawe , uważany przez prawie zdecydowaną większość NARODU za jedyny wzór JPII dziesiątki razy podkreślał : Wolność to NIE ...anarchia .

Zatem nie dziwne mi jest ,że nie pokazuje się wzorców zachowań w ludzkim ciele a szuka się ersatzów .

MJR

_________________
https://www.youtube.com/watch?v=yLWt5kSBOu4

https://www.youtube.com/watch?v=HvZqu0tsFM0

https://www.youtube.com/watch?v=eq-cc_niPjQ&list=FLnSHul9TjNAqd-skCF67rrg&index=85

Pią 21 Lis, 2014 15:40

Powrót do góry
EK
Generał brygady

Generał brygady





Posty: 6723
Pochwał: 19
Skąd: Wschowa/Fraustadt
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Mieciu już na początku musiałem złapać parę oddechów.
Miałem nadzieje że nie bedę musiał gdzieś tam szukać tych zapomnianych bohaterów .Myślałem że to wy mi/nam o tym przypomnicie. Co wyczytałem?Myślę że ze zrozumieniem ?.Referat ideologiczny.Z tego tylko wyniknie kłótnia.Mieciu w dziale II WW zaczynamy pracę u podstaw. Tu trzeba ludzi zachęcić do zaglądania a tym bardziej do pisania.

_________________
Jak się nie ma co się lubi , to się lubi co się ma .
Jur,,EK,,

Pią 21 Lis, 2014 16:56

Powrót do góry
krakus57
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany






Posty: 2561
Pochwał: 16
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Jurek

Nie za bardzo wiem o co chodzi Robertowi . Czy o podawanie nazwisk i biogramów czy też o wskazanie niektórych postaci i wykazanie ich myślenia , działania itd. Ba tak to stworzy się listę , mniejszą lub większą postaci , tylko wedle jakich kryteriów . Oby nie doszło do takiej sytuacji jaką stworzyli dowódcy PSP , którzy wysłali w 1943 roku do USA , ochotnika amerykańskiego pochodzenia polskiego aby pomógł w rekrutacji do Polskich Sił Powietrznych na tamtejszym terenie jako bohater . Problem był w tym , że wzmiankowany latał w polskim dywizjonie bombowym i stracił obie ręce . Sprawa zakończyła się skandalem .
Absolutnie nie ma na myśli IDEOLOGII ! Czy TY jak naświetlasz losy i okoliczności kierujesz się ideologią czy tylko FAKTAMI .

MJR

_________________
https://www.youtube.com/watch?v=yLWt5kSBOu4

https://www.youtube.com/watch?v=HvZqu0tsFM0

https://www.youtube.com/watch?v=eq-cc_niPjQ&list=FLnSHul9TjNAqd-skCF67rrg&index=85

Pią 21 Lis, 2014 17:11

Powrót do góry
EK
Generał brygady

Generał brygady





Posty: 6723
Pochwał: 19
Skąd: Wschowa/Fraustadt
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Ja i chyba ,,My,, liczymy na podawanie nazwisk i biogramów.A jak na razie nie zostały naświetlone żadne losy i okoliczności.A póżniej może podyskutujemy ,,za,, i ,,przeciw,,
Pozdrawiam Jurek

_________________
Jak się nie ma co się lubi , to się lubi co się ma .
Jur,,EK,,

Pią 21 Lis, 2014 17:40

Powrót do góry
krakus57
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany






Posty: 2561
Pochwał: 16
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Jurku

Jak pisałem , nie wiem jaką koncepcje obierze Robert . Każdy może podać xyz postać która on sam uważa za godną . Ale co to da? Nie wiem jakie kryteria obierze Robert . Niech je poda - wtedy będzie wiadomo . Narazie jest Adzio , świetlana postać jako ...zwykły Człowiek . Na temat Mieczysława , nie wiem nic poza notkami służbowymi z DWŚ- PSP /RAF oraz wzmiankami w temacie Jego działalności powojennej . Zatem w Jego ocenie wypowiadać się nie mogę .

MJR

_________________
https://www.youtube.com/watch?v=yLWt5kSBOu4

https://www.youtube.com/watch?v=HvZqu0tsFM0

https://www.youtube.com/watch?v=eq-cc_niPjQ&list=FLnSHul9TjNAqd-skCF67rrg&index=85

Pią 21 Lis, 2014 18:33

Powrót do góry
Zubek
Porucznik

Porucznik





Posty: 627
Pochwał: 3
Skąd: Starków
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

krakus57 napisał:
PT Robert

Nie postawiłeś w temacie pytań .

Zapomniani - dlaczego , dla kogo ?

Kontrowersyjni - dlaczego , dla kogo?

Nieznani - dlaczego , dla kogo ?


MJR

Bo tu nie ma pytań, są tylko stwierdzenia.
A jeżeli Szanowny MJR ( ale bez przewrotności i odległych paralel) zechce przybliżyć postać np. śp. ppor. Adolfa Bocheńskiego - znanego jedynie w wąskich kręgach związanych z karpatczykami, a jedynie z rzadka i gdzie - niegdzie w innych środowiskach - to może będzie dobry początek?

I takie pytanie - komu z czytających ten temat znane jest/było to nazwisko, zanim zajrzał do wujka Google???

A co do kryteriów jeszcze - sądzę, że po przybliżeniu postaci plus uzupełnienia biograficzne możemy sami ocenić, czy jest to postać zasługująca istotnie na uwagę, czy "bohater z przypadku", czy też może ktoś wykreowany na takiego bohatera...

Albo jeszcze inaczej?
Tak czy siak - wyobrażam to sobie w ten sposób, że najpierw postać trzeba przedstawić, zaprezentować czyny bojowe, osiągnięcia - i poddać ocenie ten swój pogląd.


Pozdrawiam
R

Pią 21 Lis, 2014 18:53

Powrót do góry
krakus57
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany






Posty: 2561
Pochwał: 16
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Zubek napisał:

MJR ( ale bez przewrotności i odległych paralel)


Robercie znałem osobiście nie MJR ale MFR ( Mieczysław Franciszek Rakowski - bo o Niego Ci chodziło ) i parę razy dyskutowaliśmy w krakowskiej Kużnicy - niezapomniany H. Kubiak Ile tam jest do dzis tuzów intelektualnych . Polityka za Niego sięgnęła zenitu dziennikarskiego.
Ba , wszak Wiłkomirska była Jego żoną.

O postaciach pomyślę . Zamiast o Bocheńskim napisze o Sue Ryder , ba i to z Polish Section SOE , tego słynnego z Baker Street pod Gubbins'em.

MJR

_________________
https://www.youtube.com/watch?v=yLWt5kSBOu4

https://www.youtube.com/watch?v=HvZqu0tsFM0

https://www.youtube.com/watch?v=eq-cc_niPjQ&list=FLnSHul9TjNAqd-skCF67rrg&index=85

Pią 21 Lis, 2014 19:08

Powrót do góry
gregski
Podporucznik marynarki

Podporucznik marynarki





Posty: 290
Skąd: Prosto z morza
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Postaci chcecie?
Proszę bardzo!
Znałem człowieka jako "pan Marsz". Popijał a moim dziadkiem i jeszcze jednym panem wódeczkę grając w "tysiąca", a ja jako dobry wnusio śmigałem im po "sporty" do kiosku (w czasach gdy sprzedawano takie specjały nieletnim).
Pan Marsz z kresów pochodził i zaciągał w śmieszny dla mnie sposób. Na Syberię go zesłali. Na Andersa się spóźnił. Do Berlinga trafił. Do Niemiec doszedł (aczkolwiek nie do Berlina). Dwa razy ranny był (ale nie poważnie). Po wojnie chcieli go w armii zatrzymać na podoficera zawodowego. Ale on miał w pamięci sowieckie porządki i wprowadzać ich tutaj nie chciał. Walczyć z wiatrakami też nie chciał. Polskę po wojnie budował. Jako prosty murarz.
W książkach o nim nie przeczytacie. Pomnika mu nikt nie postawi. Ot szary człowieczek rzucony w tryby historii.

_________________
Zerknijcie: http://forum.historia.org.pl/

Pią 21 Lis, 2014 23:16

Powrót do góry
Zubek
Porucznik

Porucznik





Posty: 627
Pochwał: 3
Skąd: Starków
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Pan, nazwijmy go - J. - żołnierz Września, wzięty do niewoli radzieckiej pod Lwowem, potem - jak Janek - Ussuryjski Kraj i rąbanie drzew, potem Sielce nad Oką, Lenino ( 2 pp) - ranny, Wał Pomorski i Kołobrzeg, forsowanie Odry ( pluton zwiadu), Berlin ( oddziął wydzielony w osłonie brygady artylerii) potem -osadnik wojskowy, rolnik, działacz PSL i ZSL, powszechnie szanowana postać na swojej wsi i w okolicach...
Kapral WP. Kawaler VM V klasy i dwukrotnie KW, Krzyża Grunwaldu i wielu medali...
Niektóre fakty z jego życiorysu i wojennych przygód spod Kołobrzegu i znad Odry wykorzystał ( ale w zbeletryzowanej formie, nieco rozwiniętej i uatrakcyjnionej literacko) p. Jerzy Korczak w opowieści " Zwiadowcy" wydanej bodajże w 1969 czy 1970 roku...
Jako jedenasto czy dwunastoletni chłopak z zapartym tchem wysłuchiwałem jego opowieści frontowych czy wojennych, może troszkę zbajerowanych, ale przez towarzyszy broni potwierdzonych w wielu zasadniczych momentach...
Pozdrawiam
R

Sob 22 Lis, 2014 1:15

Powrót do góry
krakus57
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany






Posty: 2561
Pochwał: 16
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Grzegorzu , Robercie , Jurku :

Doprawdy jestem w kropce - może nie do końca . Jak widać z wypowiedzi Roberta , chciałby On aby postacie były związane z walką , zapewne w polu a jednocześnie nietuzinkowe ( wydaje mi się że jego ulubionym byłaby postać odznaczona Victoria Cross . Kto zna warunki przyznawania , ten wie dlaczego ) i tylko polskie . Robert chyba potrzebuje takich postaci w związku z Jego działaniem w harcerstwie. Co rozumiem . Tylko mnie razi patos ,wręcz kłamstwo w jakiej przedstawia się postacie z pola walki czy też przywódców / dowódców . Za dużo znam materiałów , za dużo rozmów przeprowadziłem , i wiem ,że za tym kryje człowiek z wszystkimi swymi zaletami i wadami . Prosi o postacie ...kontrowersyjne. Cóż to oznacza ? Chce zatem prawdy a ta właśnie powoduje ...krzyk , że hańbi się świętości. Jerzy ma rację ,że spowoduje to kłótnie . Bowiem ludzie nie działają w próżni i trzeba ich umiejscowić w odniesieniu do sytuacji- nawet politycznej. A to nie jest w Polsce mile widziane .

Prawdą oczywistą jest ,że należy napisać historię Polski de nowo kierując się słowami Dmowskiego :

Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne.

Inne narody już dawno to zrozumiały . Niemcy absolutnie nie poruszają zbrodni swego narodu ale NIE PLUJĄ na swoją historię . Wystarczy poczytać ich podręczniki do historii aby widzieć w jaki sposób podeszli do faktów które ich narodowi chluby nie przyniosły .Rosjanie tak samo. Wprowadzenie do podręczników i świąt narodowych daty oswobodzenia Moskwy od Żółkiewskiego jest oczywiście retorsją na głupie polskie opluwanie , ale też uzasadnione historycznie . Tak buduje się świadomość i wartość narodową ..SPOŁECZEŃSTWA . Ba sami Amerykanie oraz Anglicy również . W sposób wyważony starają się z przeszłych faktów budować swa pozycję i potęgę. W Polsce ...nie ! Okazuje się ,ze w latach 1944 - 1990 tym krajem zarządzał :NIKT i NIKT tu nic nie robił z NARODU . Byli tylko sami ...komuniści . Widno cud .

Prosisz Robert i Ty Jurku o nazwiska . Dobrze . Zapytam co one ..zmienią ? Grzegorz dał fantastyczny przykład ...CZŁOWIEKA . A takich było setki tysięcy . Ty tez jesteś jednym z takich . Pamiętasz jak martwię się ( SIC ! ) wraz Tobą co zrobić z Twoimi zbiorami tyczącymi lokalnej historii . Bo przecież tutaj NIKOGO takowe NIE interesują . Wszak to wręcz kłopot . A to Twoja praca i serce !! a przede wszystkim materialna kultura NARODU . A nie ma on jej zbyt dużo .

O kim mam pisać , czy o o brązach Piłsudskiego - który przywłaszczył sobie cudze zasługi . O jego moralności w związku ze Szczerbińską , czy o tym,że wręcz wyparł się swej rodziny , o nienawiści która spowodowała ,że zamordowano Zagórskiego a innych osadzono w Brześciu , ba i to jego WSPÓŁPRACOWNIKÓW z PPS . O braku zmysłu politycznego który doprowadził do katastrofy 1920 roku ! O ciągotkach szlacheckich , co to równy wojewodzie a zakończonych kreaturami po jego zgonie. O pieniądzach na koncie w ówczesnym PKO jakże biednego Dziadka . O stworzeniu mitu wręcz Ojca Ojczyzny (pater patriae jak Oktawian August , co faktem jest bo JP był nie dyktatorem a satrapą ) za życia . Co poskutkowało tym ,że Śmigły - Rydz już za życia był patronem wielu obiektów publicznych ( m.in największego lotniska szkoleniowego AP . Podobny casus również z lotniskiem mamy w Gdańsku z L. Wałęsą. Jak widać historia lubi się powtarzać ) itd itd .

Następny w kolejności ; mit Sikorskiego , człowiek przeciętny o bardzo wybujałej ambicji , która miała zatrzeć biedę i nędzę pochodzenia . Również wyparł się swej rodziny , nie kwestionując nigdy niby swego herbowego pochodzenia . Zapomniał o Zubczyńskich . Grał rolę Pana na włościach . I owszem , nic mi do tego , ale niechby nie przenosił algorytmów prywatnych na politykę państwowa bo żle się to skończyło . Czytając jego memoriały kierowane do Roosevelta czy Churchilla można się uśmiać . Na dodatek korzystając ze stanowiska stosował nepotyzm. Prawie większość stanowisk w jego otoczeniu to szlachetnie urodzeni i ich członkowie . np. Podoscy ( tych usadowiło się koło niego aż 4 rech ) itd . I nie chodzi mi tutaj o durną córkę z której zrobił gwiazdę ( wszak była tylko ...świetliczanką , a incydent ze stanowiskiem PSK był efektem czysto finansowym zresztą krótkotrwałym bo stanowisko objęła Zofia Leśniak . W każdym razie od lutego 43 Zofia była ..cywilem i na Bliski Wschód poleciała prywatnie jak na wycieczkę ). O rozlicznych kochankach o czym Helena żaliła się niejednokrotnie K. Estreicherowi jr . O tym ,że Helena założyła prywatne muzeum w Gasku , a na rocznicę ślubu czy imienin dawał jej 20 - 30 GBP kiedy por.pilot w dywizjonie otrzymywał miesięcznie 22 GBP . Tutaj A Piłsudska wraz córkami bije rodzinę Sikorskich na głowę swą postawą moralno- ideową . itd . itp .

Czy taki Anders z całością swych dążeń do bycia Wodzem Naczelnym , tworząc mit że on wyprowadził wojsko z Rosji , potem kolejny mit to Monte Cassino , jawnie żyjący ze swą kochanką Bogdańską , wiedząc gdzie w tym czasie przybywa jego żona z dziećmi .

Czy o Rydzu - Śmigłym , który tak się troszczył o dowodzenie wojskiem ,że znalazł czas na zorganizowanie wywiezienia swych sreber i mebli z Warszawy jak również swej pokojówki która z nim dotarła na Węgry .

Powiecie ,ze ZŁOŚLIWIE wywlekam brudy (??) ! Nie , ja po prostu piszę FAKTY , mam prawo , bo są to osoby PUBLICZNE ! Francuzi przenicowali Napoleonowi wszystkie kochanki i erekcje , co wcale nie przeszkadza im składać mu hołdy w Panteonie wybudowanym na jego cześć. Najświętsza nekropolia Francji . Leżą tam najwybitniejsi jej obywatele. Do nich dołączyło też małżeństwo Curie ( M. Skłodowska dwukrotna noblistka ). Niemcy przenicowali również życiorysy swych naczelnych ze świecznika wraz z Fryderykiem Wlk i Bismarckiem i nic się nie stało. Mało - przyczyniło się to do lepszej oceny i zrozumienia ich zachowań . Wszędzie tak się dzieje tylko nie w tym kraju. Tutaj wszyscy ze świecznika są święci . Nie jedzą tylko konsumują , po czym nie korzystają z WC , bo nie przystoi . Do łóżka kładą się w mundurze przy szabli , mając przy boku ks spowiednika a nie kobietę . Jeżeli przypadkiem mają erekcję to tylko dla ojczyzny itd itp. W polskiej historii mamy kukły / pacynki a nie żywych ludzi .

A przecież byli tacy : generałowie Maczek , Sosabowski , Rayski , Kleeberg , pułkownicy Wyssogota - Zakrzewski , Burzyński , Leski i wielu wielu innych . Z kobiet najsłynniejsza to Krystyna Skarbek , Jadwiga Piłsudska czy Wojtulanis .

A ilu jest tych o których napisał Grzegorz , toż to tysiące . Którzy padli na polu walki przeklinając świat , inni w milczeniu . Setki tysięcy bez ręki czy nogi , bez oczu , nawet bez ochłapu medalowego , którzy żyli, ba musieli żyć . Czy chcieli , na to pytanie nikt nie odpowie . Sanitariusze którzy padali razem z ratowanym . O nich nigdzie się nie pisze . Kobiety którym zabito dzieci lub one same zmarły z głodu ,choroby z reguły z braku wystarczających środków finansowych .

Tacy ludzie byli SOBĄ : żyli , kochali , pili , płakali i śmiali się , nienawidzili , chorowali , dbali o siebie , swe rodziny - dlatego są mi bliżsi ! Nie zakłamani biogramami w Wikipedii na użytek tłumu .

Chcesz Robert postaci . Pokazałem spektrum . Zycie czasu wojny to nie gry komputerowe , czy film w panoramiczny w 3 D . To jak słusznie powiedział Churchill w 1941 jest : blood sweat and tears . Ja dodałbym jeszcze : fear and madness . Polski polityk / wojskowy w takim samym momencie plótł bogoojczyzniane głupoty czym wprowadzał ludzi w błąd , przynoszący nieobliczalne tragedie . Tak się zawsze dzieje jak się kłamie . A w tle tejże schowana FINANSOWA strona wojny . Równie odrażająca co niezbędna . Gdzie przelicza się śmierć na złoto . Nie pisze się o tym i o tych faktycznych władcach pól bitewnych - rozumiem i to ; wszak w ubikacji każdy woli być sam. Ale NIE udawajmy ,że WC nie istnieje .

Robert , byłeś na bloku operacyjnym podczas operacji na otwartej jamie brzusznej ? Smród jest olbrzymi . Ja jednak wolę jak człowiek śmierdzi ciałem niż duchem . To tyle tytułem wstępu . Mam nadzieję ,że Jerzy nie zarzuci mi taniej ...agitki dydaktyczno - politycznej .

W zamierzchłych czasach ( 1963 ) kiedy pobierałem nauki w szacownym IV liceum pod wezwaniem Tadeusza Kościuszki (strasznie mnie ten patron prześladował bo i Szkółka Podstawowa nr 24 , jak i Politechnika Krakowska toże takowego patrona miały ) wykładowcą , profesorem jak nazywano nauczycieli w liceach - fizyki był śp. Benjamin Wójcikiewicz . Bywszy radarzysta z ORP Garland , na którego pokład dostał się dzięki umowie Sikorski - Majski . Tenże Benio ( jak pieszczotliwie go nazywaliśmy ) miotając się na katedrze w pracowni fizycznej ( szalenie szybko mówił i chodził ) gdzie czekały męki 22 /23 beanów/beanki potrafił szybko stawiać diagnozę stanu umysłowego takowego przy złej odpowiedzi . Przykładał kredę do głowy i głosił frazę : Przez tą kredę stwierdziłem ,że masz żylaki na mózgu . Co pozostałych durniów , którzy nie byli pytani w wielce radosny nastrój wprowadzało , objawiający się rechotem . Szybko jednak cichł , gdy Benio zapytał ,: No który wesołek następny .Odpowiadała cisza z takim maskowaniem postaci ,że niejedna wojskowa jednostka wyborowa mogłaby się od nas uczyć tej sztuki . ( warto nadmienić ,że takowe postępowanie nauczyciela dziś spowodowałoby interwencje : prokuratury , Kuratorium , ministerstwa , dziennikarzy, księdza. - inne odpowiednio wg woli dopisać ! ). Jedynym sposobem ratunku ( ?? ) było zastosowanie chytrej pułapki osobowej o podłożu intelektualno - historycznym . Mianowicie typowaliśmy delikwenta ( bo na delikwentkę Benio nie dał się nabierać ) który miał zaatakować profesora pytaniem tyczącym służby / rejsu / wydarzeń w konwojach . Oczywiście tenże wybraniec musiał się nauczyć szeregu detali historycznych na pamięć , wkuć je lepiej niż np. prawo Avogadra ( co sami bezlitośnie sprawdzaliśmy ) . Dane dostarczałem m.in ja . potem tylko niewinne pytanie typu : panie Psorze ja tak się zastanawiałem na tym rejsem w okresie 17 styczeń a 21 , i to co Pan mówił nie pokrywa się z literatura , bo ...itd . To wystarczało . Ryba łykała haczyk , Benio wyciągał prywatne notatki , swój log -book i zaczynał opowieść naszpikowana detalami i obrazami . Cisz panowała taka ,że dosłownie było słuchać lecące muchy . I była to cisza nie wymuszona . Przerywał ją dzwonek i obie strony wracały do rzeczywistości w różnym nastroju. Benio wściekły ,że nie przerobił partii materiału bardziej niż ,że dał się podejść a my zadowoleni podwójnie : raz że nie było lekcji fizyki dwa ,że byliśmy w innym świecie . Kiedy chóralnie obłudnie zapewnialiśmy Go ,ze nadrobimy zaległości , Benio odzyskiwał uśmiech judaszowski kiedy mówił : o drobicie zadanie 37 , 42 oraz 45 z Wolkensteina ( był to - zresztą świetny - podręcznik do ćwiczeń z fizyki dla studentów I-ego roku fizyki w języku ..rosyjskim ! Każdy z nas go musiał posiadać mimo ,że nie był to wogóle podręcznik - debit rosyjski kosztował grosze w przeciwieństwie do oryginału niemieckiego - niektórzy go mieli . . Jak protestowaliśmy p-ko niemu bo w obcym języku . Benio nas załatwił klasycznie : uczycie się durnie dwóch obcych języków obowiązkowo : niemieckiego , rosyjskiego czyli języków wroga a te trzeba znać biegle . Więc oprócz pożytku patriotycznego odciążę prof. prof. Dubiela ( germanista ) oraz Porębę ( rusycysta ) . A jak wam będzie szło opornie macie klasykę do pomocy : łacinę ( ta była nadobowiązkowa ) ale nie kuchenną ! . Prof Majcherek też się ucieszy. Takich wydarzeń z Beniem było kilkadziesiąt . Ile wiedzy wtedy nam przekazał. Podobnie było z śp. prof Kozłem od matematyki , który wojnę zaliczał po stronie Rzeszy aż dostał się do Aliantów Zach . Ale w tych wszystkich Ich relacjach i wnioskach NIE BYŁO ani krzty pogardy i nienawiści dla tych narodów - co takie modne teraz jest wśród tłumu Dziwne ale on również mówił i chodził identycznie jak Wójcikiewicz .
Nigdy tych Postaci nie zapomnę . Nie tylko ja.
Z rozlicznych doświadczeń osobowych najbardziej miło wspominam wielogodzinne rozmowy z Tadziem Schiele pilotem RAF Sqn 308 w Zakupanym za Domem Turysty na deseckach z półkwaterkom w rynku kiej my se ukwalowali . Hej byliz to casy ( 1969 / 1970 ).! Byli chopcy, byli, ale sie mineni, I my się minieme po malućkiej kwili .

MJR

_________________
https://www.youtube.com/watch?v=yLWt5kSBOu4

https://www.youtube.com/watch?v=HvZqu0tsFM0

https://www.youtube.com/watch?v=eq-cc_niPjQ&list=FLnSHul9TjNAqd-skCF67rrg&index=85

Sob 22 Lis, 2014 11:01

Powrót do góry
Zubek
Porucznik

Porucznik





Posty: 627
Pochwał: 3
Skąd: Starków
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Krakusie drogi - zostawmy wielką politykę i bohaterów sceny politycznej powszechnie znanych jak Sikorski, Anders, Maczek Sosabowski i inni, których wymieniasz.
Nota bene:
Cytat:
Zapomniał o Zubczyńskich

Zubczewskich, kolego Mietku, Zubczewskich; całkiem niezłe nazwisko Rolling Eyes
Prosiłem o zarys sylwetki Adolfa Bocheńskiego - i nadal proszę!

I może wyjaśnię - dla mnie jest to bohater dość kontrowersyjny... Nieco Wink

Pozdrawiam
R

Sob 22 Lis, 2014 11:47

Powrót do góry
krakus57
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany






Posty: 2561
Pochwał: 16
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Zubek napisał:

Zubczewskich, kolego Mietku, Zubczewskich; całkiem niezłe nazwisko


Oj , nieprzespana noc ...

MJR

_________________
https://www.youtube.com/watch?v=yLWt5kSBOu4

https://www.youtube.com/watch?v=HvZqu0tsFM0

https://www.youtube.com/watch?v=eq-cc_niPjQ&list=FLnSHul9TjNAqd-skCF67rrg&index=85

Sob 22 Lis, 2014 12:13

Powrót do góry
krakus57
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany






Posty: 2561
Pochwał: 16
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Robert

Załączam biogram Bocheńskiego wg Czapskiego napisany przez niego tuż po śmierci Adzia .Sądzę ,że wystarczy do wszczęcia dyskusji - bowiem jak tuszę nie chodzi Ci o jego przebieg służby wojskowej ale o działalność na niwie dziennikarstwa politycznego .

Tekst Czapskiego :

Garść wiadomości, spisana tu przeze mnie na gorąco, zebrana od Jego brata i paru przyjaciół, może być wstępem zaledwie do prac o nim ścisłych i głębszych. Życie Bocheńskiego powinno być przestudiowane i opowiedziane wszechstronnie; jego świetna kariera wojskowa, jego praca publicystyczna i polityczna, w której wykazał te same zalety co w linii — odwagę, odwagę w dziedzinie przekonań tak rzadką u nas, odwagę myślenia do końca, nieraz wbrew temu co najbardziej kochał, odwagę wypowiadania myśli niepopularnych, które drażniły najbardziej.

Rok temu jechaliśmy razem autem przez rozpaloną iracką pustynię. Adzio zasypywał nas wierszami, które deklamować mógł godzinami zaczynając od Fausta, poprzez Baudelaire'a, aż do ukochanych pacyfistycznych wierszy Wittlina i rewolucyjnych Broniewskiego. Czy był w Polsce bardziej organiczny, bardziej całkowity wróg sekciarskiego partyjnictwa, totalistycznego światopoglądu, czy był człowiek, który jak on umiał lepiej „szlachetnie się różnić”, doceniać, szanować, nawet zacięcie bronić swoich przeciwników ideowych, czy był człowiek, który lepiej rozumiał, że kultura jest zespołem wartości najróżniejszych i nieraz sprzecznych, że to nie kilkanaście sloganów, logicznie ze sobą, związanych, ale stop i nawarstwienie elementów najróżniejszych? Otóż gdy jechaliśmy tak przez pustynię, chude oazy i krzaki kwitnących, różowych i białych oleandrów pod Bagdadem, mówił nam o przyszłości, że chciałby zrobić jeszcze jedną rzecz, jeżeli przeżyje tę wojnę „chcę napisać kilkunasto tomowe dzieło o polityce zagranicznej i polskiej z XVII wieku”. Już to kilkunasto tomowe dzieło nigdy napisane nie będzie. Wspomnienia, które projektował również napisane nie będą. Zostaje nam w rękach jego mała książeczka „Między Niemcami a Rosją”, której żaden polityk polski nie będzie mógł pominąć, garść artykułów publicystycznych z „Buntu Młodych”, „Polityki”, „Drogi” i pamięć o przyjacielu, który odszedł.

Przypomina się zdanie norwidowskie „Duch rozpoczynać woli”.

***
Adolf Maria Bocheński urodził się w 1909 roku w rodzinnym majątku Ponikwie, w Małopolsce Wschodniej. W okresie wojny światowej już od piątego roku życia robi wielkie podróże, które napewno przyśpieszają rozwój umysłowy przedwcześnie wrażliwego dziecka: Lwów, Budapeszt, Bukareszt, potem rok na samej linii frontu, potem Kijów, Petersburg, Torneo, Haparanda, Stockholm, Berlin i znowu Lwów. Kończy gimnazjum klasyczne we Lwowie i z trudem jest dopuszczony do matury, bo nie ma jeszcze 17 lat. Zaraz potem wyjeżdża do Paryża, gdzie mając mniej niż 20 lat kończy ze złotym medalem Ecole des Sciences Politiques. Potem, znowu we Lwowie, otrzymuje magisterium prawa

Jeszcze w gimnazjum pisze na spółkę z bratem książkę „O skłonnościach samobójczych narodu polskiego”, bardzo ostro atakując te cechy narodowe w duchu historycznej szkoły krakowskiej. Historia pasjonuje go od dzieciństwa, jak również wojsko. W Paryżu pisze wielką pracę, czysto strategiczną. Od 1929 r. zaczyna pisać systematycznie artykuły treści historycznej i politycznej w „Buncie Młodych”; którego jest jednym z założycieli. W roku 1937 ukazuje się w wydawnictwie „Polityki” jego książka „Między Niemcami a Rosją”. Książka sztandarowa, która wywołuje bardzo ostrą polemikę, ataki i zachwyty.

Bocheński miał ze sobą również sześciomiesięczny staż w Pradze jako urzędnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych. I tu moment charakterystyczny. Po sześciu miesiącach zostaje usunięty za obronę Doboszyńskiego po Myślenicach (1). Doboszyńskiego, którego politycznie był gwałtownym wrogiem, z którego tezami zawsze walczył. Ale taki już był Bocheński, że musiał zawsze bronić „szaleńców”, którzy byli w opałach.

O koncepcjach politycznych Bocheńskiego będą pisać inni ludzie, którzy myśl jego śledzili od początku, którzy ją znają głębiej. Chcę tu zaznaczyć jedynie parę punktów istotnych. Był on zawsze i do końca namiętnym wrogiem tego, co jeszcze w liście z 13 czerwca r.b. nazywa „ślepym nacjonalizmem i szowinizmem (...)”. Idea Polski była w nim nierozerwalnie związana z myślą o wielkim, wielonarodowym państwie. Jeśli chodzi o stosunek Polaków do zagadnienia mniejszościowego — był on zawsze konsekwentnym i namiętnym obrońcą rozwiązywania spraw mniejszościowych na liniach skrajnie anty szowinistycznych. Stąd nieustająca polemika i walka Bocheńskiego z narodową demokracią, jak również w wielu wypadkach z obozem sanacyjnym, specjalnie po śmierci Marszałka Piłsudskiego. Artykuły Bocheńskiego w „Buncie Młodych” i w „Polityce” były konfiskowane najczęściej. Specjalnie sprawa ukraińska przejmowała Bocheńskiego. Wierzył w przyszłość Ukrainy, wierzył w możliwość, konieczność współżycia narodu polskiego z ukraińskim. Był jednym z niewielu ludzi w Polsce, którzy umieli myśleć o tym zagadnieniu beznamiętnie, wielostronnie i z głęboką znajomością sprawy. Przyjaźnił się, miał kontakty istotne z szeregiem działaczy ukraińskich od UNDA aż do U.O.W. Odczyty Bocheńskiego we Lwowie były chyba jedyne, na które uczęszczali nie tylko przedstawiciele najróżniejszych prądów politycznych polskich, ale i jednocześnie nawet skrajna inteligencja ukraińska.

Bezpośrednio przed wybuchem wojny Bocheński pracuje nad jedną z najpoważniejszych i najdalej idących prób normalizacji stosunków polsko-ukraińskich. Nie czas dziś pisać o nazwiskach ludzi, którzy tak z ukraińskiej jak i z polskiej strony w tej pracy brali udział, w pracy, która będąc na najlepszej drodze została urwana przez wojnę.
Bocheński był namiętnym konserwatystą, kult jego dla tradycji był tak daleko posunięty, że nawet bliskim przyjaciołom wydawał się nieraz anachronizmem. Trzeba jednak przyjrzeć się głębiej konserwatyzmowi Bocheńskiego, żeby zrozumieć sens, dojrzeć korzenie jego myśli. Bocheński miał tak bezwzględny dar chłodnego, logicznego rozumowania, że dochodził nieraz do wniosków nieoczekiwanych i rewolucyjnych. Ten konserwatysta zaskakiwał nieraz zawodowych „postępowców” śmiałością koncepcji, gwałtownością ataku na to, co zwykł być nazywać „ciemnogrodem”. Ciemnogród wykrywał i piętnował równie na prawicy jak i na lewicy polskiej rzeczywistości. Korzenie konserwatyzmu Bocheńskiego tkwiły w pragnieniu przeskoczenia dwustu lat upadku Polski, nawiązania do tradycji państwowej Polski. O Ossolińskim mówił jak o bardzo bliskim znajomym. Dyskutował o jego polityce z ta samą pasją, z tym samym poczuciem aktualności, jakby mówił o polityce Becka.

Z ramienia „Polityki” Bocheński zjeżdża przed wojną całe Bałkany od Węgier do Turcji, poznaje serbski, rumuński i nawet turecki do tego stopnia, że może w tych językach czytać, wszędzie nawiązuje kontakty, przyjaźni się z Bratiano i Maniu i przesyła świetne artykuły o Bałkanach; jeden z pierwszych w Polsce pisze o panturanizmie tureckim. Po paru tygodniach pobytu w tym kraju zadziwia swoją znajomością Turcji nawet starego znawcę i długoletniego ambasadora Sokolnickiego.

W okresie tobruckim ma czas pisać artykuły do „Przy Kierownicy w Tobruku”, ma siły pomiędzy jednym patrolem a drugim iść do schronu położonego o sześć km od niego, żeby wziąć udział w dyskusji o Keiserlingu. Jego umysł, w jakże trudnych warunkach, ani na chwilę nie usypia, nie rdzewieje.

Pierwszą rzeczą, którą kupuje Bocheński, przewieziony jako ranny z Tobruku do Aleksandrii, to trzynastotomowe dzieło o historii papiestwa, którym się zaczytuje, a teraz raniony, do szpitala, parę dni przed śmiercią wiezie ze sobą maszynę do pisania i dwanaście tomów „Historii Rzymu w średniowieczu” Gregoroviusa.

Obrońca i wyznawca tradycji chrześcijańskiej i polskiej, był zawsze konsekwentnym wrogiem komunizmu, i nigdy niebezpieczeństwa tego w stosunku do Polski nie lekceważył.

Pomimo wszelkich wysiłków żadna komisja wojskowa nie chce go przyjąć, na tyle jest chorowity i wątły. Latem 1939 roku robi sceny swym przyjaciołom żądając, by użyli wszystkich dróg i protekcji, by go do wojska przyjęto. We wrześniu, dzięki znajomemu rotmistrzowi wstępuje jako ułan do 22 pułku ułanów. Z tymże pułkiem przechodzi na Węgry, skąd natychmiast przedostaje się do Francji. Tam kończy podchorążówkę w Coetquidan i z brygadą Podhalańską wyrusza pod Narvik, gdzie zostaje odznaczony Krzyżem Walecznych. Po powrocie do Francji bierze jeszcze udział w końcowym etapie kampanii francuskiej, a po kapitulacji przeprowadza całą swoją drużynę z Bretanii aż pod Marsylię. W przeciągu sześciu miesięcy pracuje w Tuluzie już na oku agentów Gestapo przeprowadzając wielką ilość oficerów i szeregowych przez Pireneje i Hiszpanię do Anglii. Specjalizuje się na trasach pirenejskich. Po sześciu miesiącach wyrusza w przebraniu marynarza do Syrii, gdzie wstępuje do brygady Karpackiej. Okres życia Bocheńskiego, spędzony w Brygadzie, to rozdział specjalny, który opracować rausza jego koledzy z tamtej epoki: Erdman, Mieczysław Pruszyński, Ulatowski, Bielatowicz i inni. Spalenie przez niego włoskiej wieży obserwacyjnej, jego rekordowa ilość patroli zaczynając od patrolu, w którym zginął pierwszy Polak w Libii, a jego przyjaciel, pchor. Pieniążek, są w armii naszej sławne. Sam żartobliwie opowiadał po powrocie z Tobruku, że łatwiej mu już teraz chodzić na czworakach niż na dwóch nogach, dzięki tak licznym patrolom, gdzie na czworakach właśnie przywykł wędrować kilometrami wymacując miny w piasku.

Do jakiego stopnia dosłownie zasłynął tam dziką odwagą, świadczy drobny, ale charakterystyczny fakt. Ojciec Inocenty Bocheński spotkał w Szkocji kaprala, który został przeniesiony z Libii do Szkocji.
— Czy pan zna wypadkowo mojego brata — spytał Ojciec.
— A jak godność?
— Bocheński.
I kapral nagle nisko się skłonił i powiedziiiał Ojcu: „Bocheński? Ależ to nasz bohater narodowy”. Na końcu kampanii libijskiej Bocheński, odznaczony krzyżem Virtuti Militari i po raz drugi Krzyżem Walecznych, zostaje ciężko ranny. Opowiadał mi kiedyś jak o ciężkiej męce o konieczności leżenia w szpitalu, kiedy oddział jeszcze jest w walce. Teraz nie wytrzymał w szpitalu i ranny wrócił do oddziału, by być ze swymi kolegami „w potrzebie”, by zginąć.

Nie wiem, czy był w wojsku oficer, którego stosunek do żołnierza był bardziej demokratyczny, więcej — bardziej braterski jak stosunek tego „wstecznika”, jak Bocheński lubił się sam żartobliwie nazywać. Jego koledzy opowiadają o tym dziesiątki historyjek.

Kiedy brygada Karpacka wracała z Libii pod Aleksandrię na wypoczynek, Bocheński, wyznaczony jako kwatermistrz, wynajmuje na własny koszt Arabów, którzy stawiają namioty jego oddziałowi, żeby się chłopcy nie męczyli i pierwszej nocy nikogo nie wyznacza na wartę przez całą noc, bierze karabin i sam pełni wartę do rana.

W okresie walk przed Cassinem wysłany na patrol na odcinek zaminowany oświadcza, że sam jest wykrywaczem min i idzie przez cały czas o pięć kroków przed patrolem.
Taki już był Kawaler Maltański Adolf Maria Bocheński — Don Adolfo, jak się w listach podpisywał.

Pod Monte Cassino wyróżnia się znowu. Prowadzi patrol między bunkrami niemieckimi, dochodzi pod sam szczyt zajętego wówczas przez Niemców Monte Cairo, dostaje trzy lekkie rany, a battle-dress jego jest przedziurawiony kulami w dziewięciu miejscach. Żartował, że go podejrzewano w szpitalu, czy nie porobił sobie tych dziur ołówkiem. W okresie Monte Cassino odwiedza go przyjaciel i skromnie mu radzi, by nie robił zbytnich wariactw. Na to Bocheński mu odpowiada, że już sobie zrobił w wojsku pewną markę, którą musi na tym samym przynajmniej poziomie utrzymać. W akcji pod Anconą zostaje ranny w pachwinę. Pomimo to w przeciągu trzech godzin nie schodzi ze swego stanowiska, potem raniony powtórnie w prawą rękę traci przytomność i zostaje przewieziony na punkt przeładunkowy. Odwiedza go brat. Bocheński przyjmuje go z ręką na temblaku. Na zapytanie, jak jest z jego zdrowiem, odpowiada z pewną irytacją, że to nie jest interesujące, bo i tak wyleci na minie, tłumaczy jednak bratu, że jedzie teraz na parę tygodni leczenia i pokazuje dwanaście tomów swego Gregoroviusa, które zamierza przestudiować do końca. Ale już trzeciego dnia, właśnie kiedy ma być wysłany do szpitala Nr 1, dowiaduje się, że idzie jakieś auto z powrotem do jego pułku. Nie pytając lekarza, na własną odpowiedzialność, wraca do pułku. Jako specjalista od rozbrajania min, rozbraja je teraz lewą ręką i w chwili kiedy wojska polskie 18 lipca zajmują zwycięsko Anconę, wyłapują jeńców niemieckich i witane są kwiatami przez ludność — porucznik Bocheński ginie przy rozbrajaniu dwudziestej trzeciej miny. Śmierć nastąpiła natychmiast.


MJR

_________________
https://www.youtube.com/watch?v=yLWt5kSBOu4

https://www.youtube.com/watch?v=HvZqu0tsFM0

https://www.youtube.com/watch?v=eq-cc_niPjQ&list=FLnSHul9TjNAqd-skCF67rrg&index=85

Sob 22 Lis, 2014 22:17

Powrót do góry
krakus57
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany






Posty: 2561
Pochwał: 16
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

PT Robert

Dziękuję za szalone zainteresowanie tematem , który SAM założyłeś .

Hamlet : Words, words, words.

EOT

MJR

_________________
https://www.youtube.com/watch?v=yLWt5kSBOu4

https://www.youtube.com/watch?v=HvZqu0tsFM0

https://www.youtube.com/watch?v=eq-cc_niPjQ&list=FLnSHul9TjNAqd-skCF67rrg&index=85

Czw 27 Lis, 2014 22:57

Powrót do góry
1234
Porucznik

Porucznik




Posty: 699
Pochwał: 2
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Bocheński to nawet w zamierzchłej komunie w tygrysku Twierdza na pustyni był jedną z głównych postaci. Nie przesadzajmy z tym zapominaniem.
_________________
Nasza droga nie wiodła przez stepy
I pustynie ogromne piaszczyste
Dla nas twierdzą była leśna głusza
Wiejskie chaty i pola ojczyste

Sro 03 Gru, 2014 14:38

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.