| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kellerman
Kapitan

Kapitan




Posty: 1067
Pochwał: 2
Skąd: Kondratów
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

To dopiero elsploratorzy!

http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,9943585,Rozkopali_podloge_kosciola_w_poszukiwaniu_sztab_zlota.html

na pewno szukali złota Wrocławia

Sro 13 Lip, 2011 18:34

Powrót do góry
kellerman
Kapitan

Kapitan




Posty: 1067
Pochwał: 2
Skąd: Kondratów
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

a tu więcej o tych mistrzach świata Wink
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9944901,Szukali_sztab_zlota_pod_kosciolem__Proboszcz_zatrzymany.html

Czw 14 Lip, 2011 10:14

Powrót do góry
Leuthen
Kapitan

Kapitan




Posty: 843
Pochwał: 6
Skąd: Wrocław
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Mówili o tym także we wczorajszym wydaniu "Faktów" TVP Wrocław Wink


Skarb w Marczowie

Wyobraźnię mieszkańców wsi Marczów rozpala przekazywana tam z ust do ust historia o skarbie ukrytym w tamtejszym kościele. Legendzie o zakopanym złocie nie oparł się nawet miejscowy proboszcz, który na koniec 20-letniej posługi, razem z pięcioma kompanami, próbował do niego dotrzeć. Poszukiwacze skarbów zostali zatrzymani przez policję.

Marczów to niewielka wieś położona w dolinie Bobru. Wybudowany na wzgórzu kościół widać z odległości 5 km. To właśnie w tej świątyni miejscowy proboszcz pożegnał się z parafianami, a na obchodne postanowił zabrać rzekomo ukryte tam skarby.

Mieszkańcy wsi niechętnie rozmawiają o tym, co się stało. My wiemy, że 6 kwietnia 1945 roku stu esesmanów wkroczyło do ówczesnej wsi Marzdorf i wywiozło wszystkich mieszkańców na 5 dni. To właśnie wtedy do wsi miały trafić tajemnicze skrzynie. Ksiądz Kazimierz Ż. dysponował niemieckimi mapami, na podstawie których szukał ukrytych skarbów.

Mieszkańcy choć mało mówią, to pokazali nam miejsce, gdzie dokonano wykopu. Czy coś tam znaleziono? To ustala prokuratura. Wg wstępnych ustaleń policji ksiądz i jego kompani nie znaleźli skarbów. Przeszkodzili im parafianie.

Poszukiwacze skarbów za poręczeniem majątkowym zostali zwolnieni z aresztu. Gdy sprawa trafi do sądu, grozi im kara do pięciu lat więzienia.


Źródło: http://www.tvp.pl/wroclaw/aktualnosci/pod-paragrafem/skarb-w-marczowie/4892138

Pią 15 Lip, 2011 10:35

Powrót do góry
kudi
Moderator
Captain

Captain





Posty: 1016
Pochwał: 1
Skąd: wawa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Donieśli na nich z zazdrości. Lokalni od lat ostrzą sobie zęby na złoto ukryte przez Niemców. Coraz trudniej szukać skarbów. Uśmiech
_________________
pozdr
robert_kudelski
...z nową stroną www.eksplorator.com,
używający sprzętu firmy PenElektonik

Pon 18 Lip, 2011 8:00

Powrót do góry
Policjant
Adjudant

Adjudant




Posty: 114
Skąd: Gotenhafen
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

skarby

Leuthen napisał:
Mówili o tym także we wczorajszym wydaniu "Faktów" TVP Wrocław Wink


Skarb w Marczowie

Wyobraźnię mieszkańców wsi Marczów rozpala przekazywana tam z ust do ust historia o skarbie ukrytym w tamtejszym kościele. Legendzie o zakopanym złocie nie oparł się nawet miejscowy proboszcz, który na koniec 20-letniej posługi, razem z pięcioma kompanami, próbował do niego dotrzeć. Poszukiwacze skarbów zostali zatrzymani przez policję.

Marczów to niewielka wieś położona w dolinie Bobru. Wybudowany na wzgórzu kościół widać z odległości 5 km. To właśnie w tej świątyni miejscowy proboszcz pożegnał się z parafianami, a na obchodne postanowił zabrać rzekomo ukryte tam skarby.

Mieszkańcy wsi niechętnie rozmawiają o tym, co się stało. My wiemy, że 6 kwietnia 1945 roku stu esesmanów wkroczyło do ówczesnej wsi Marzdorf i wywiozło wszystkich mieszkańców na 5 dni. To właśnie wtedy do wsi miały trafić tajemnicze skrzynie. Ksiądz Kazimierz Ż. dysponował niemieckimi mapami, na podstawie których szukał ukrytych skarbów.

Mieszkańcy choć mało mówią, to pokazali nam miejsce, gdzie dokonano wykopu. Czy coś tam znaleziono? To ustala prokuratura. Wg wstępnych ustaleń policji ksiądz i jego kompani nie znaleźli skarbów. Przeszkodzili im parafianie.

Poszukiwacze skarbów za poręczeniem majątkowym zostali zwolnieni z aresztu. Gdy sprawa trafi do sądu, grozi im kara do pięciu lat więzienia.


Źródło: http://www.tvp.pl/wroclaw/aktualnosci/pod-paragrafem/skarb-w-marczowie/4892138



Skoro nic nie znalezli wiec nic nie przywłasczyli czyli przestepstwo nie miało miejsca,szukać mozna Kodeks Karny nie zabrania/jest dowolone więc skąd to stwierdzenie że grozi im 5 lat ? bzdura pod publike Zdziwko Bardzo szczęśliwy

_________________
..A kto zabroni biednemu bogato żyć ? ......

Sro 01 Paź, 2014 9:50

Powrót do góry
J53
Kapral

Kapral




Posty: 52
Skąd: Poznań
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Marczów

Jak było.
Stary ksiądz, naprawdę prawdziwy kapłan, człowiek godzien szacunku, odchodząc na emeryturę chciał rozwiązać sprawę wilgoci która niszczyła fundamenty kościoła. Poprosił ludzi, którzy za friko dysponując odpowiednim sprzętem mieli tego dokonać. Dodatkową zachętą była informacja, krążąca od wielu lat o ukrytych skrzynkach.
Ekipa, w kościele zdjęła drewniany podest pod którym widać było kilka płyt innych niż pozostałe. Pod nimi stwierdzono naruszony grunt. Ktoś dawno temu już tam kopał. Wybrano ziemię w ślad po poprzednich wykopkach. Wybrano jeszcze trochę ziemi, ale ze względu na brak zabezpieczeń (obudowy) poniechano dalszych prac. Dziurę zasypano. Położono płyty i w momencie, kiedy układano z powrotem drewniany podest do kościoła wpadli jego obrońcy. Nie można mieć do nich pretensji, bo po pierwsze w tym momencie księdza w kościele nie było, po drugie okazało się, że nikogo nie poinformował o tych pracach. Zawiadomiono policję. Potem kiedy opadły emocje sama pani sołtys stwierdziła, że żałuje tej głupiej zadymy bo to było niepotrzebne. Najbardziej poszkodowany był ksiądz, który po latach ofiarnej służby (co potwierdzam ja, stary ateista) został obrzucony błotem. Wielka szkoda.
Ekipa, która brała w tym udział, to nie nawiedzone małolaty, tylko ludzie którzy profesjonalnie badają na zlecenie firm budujących drogi, czy nie będą przebiegać one przez stanowiska archeologiczne, współpracują z konserwatorem, czy poszukują np. ukrytych dzwonów na polecenie kościoła.
Sami oceńcie jak to się to ma do wypocin jakiegoś dziennikarzyny, który zapomniał, że obowiązuje zasada - Auditur et altera pars - niech będzie wysłuchana druga strona.
Poniżej tekst, nie pamiętam skąd, zamykający tę sprawę.

Ostatnie kuszenie proboszcza_2
Śledczy z Lwówka Śląskiego właśnie umorzyli sprawę "poszukiwaczy skarbów", którzy penetrowali przy pomocy specjalistycznego sprzętu kościół w Marczowie. Nie ma dowodów na to, że mieszkańcy Wrocławia znaleźli coś cennego pod posadzką kościoła. Kościół będzie jednak dokładnie sprawdzony.

Kazimierz Ż., ksiądz, który jeszcze do niedawna był proboszczem parafii w Marczowie przyznał się do winy, ale zeznał śledczym z lwóweckiej policji, że jego rola ograniczyła się tylko do przekazania kluczy nieznanym osobom.
- Wyjaśnił, iż głównym celem podjętych tam prac było sprawdzenie czy faktycznie pod powyższym kościołem znajdują się ukryte pomieszczenia, a przy tym ich zawartość, ponieważ od bardzo dawna krążyła legenda o ukrytym tam „skarbie” - informuje Jerzy Szkapiak, Prokurator Rejonowy w Lwówku Śląskim.

Zarzuty w tej sprawie otrzymali także mieszkańcy Wrocławia, którzy jak zeznali, zajmują się poszukiwaniem informacji na temat historii Dolnego Śląska – głównie z okresu istnienia III Rzeszy. Poszukiwacze skarbów nie przyznali się do winy. Twierdzili, że ich prace były prowadzone z inicjatywy ówczesnego proboszcza parafii na podstawie pozwolenia od konserwatora zabytków.

Synowie jednego z poszukiwaczy skarbów zeznali natomiast, że nic nie wiedzieli o ukrytym w kościele skarbie. Pomagali ojcu przy pracach związanych z odwodnieniem kościoła. Janusz O., także zeznał, że prace były prowadzone z inicjatywy miejscowego księdza. Za pomocą swojego specjalistycznego sprzętu chciał znaleźć źródło zawilgocenia kościoła. Poszukiwania skarbu, o którym krążą legendy miały być sprawą drugorzędną.

Janusz O., i Andrzej U., twierdzą, że prowadzili prace w kościele zgodnie z literą prawa. Na dowód przedstawili śledczym pismo od konserwatora zabytków, w którym czytamy między innymi.

„ Niezbędnym jest wykonanie odkrywek przy ścianach zewnętrznych i wewnętrznych, wykonanie dostępu do prawdopodobnie istniejących krypt pod kościołem, zinwentaryzowanie istniejącego drenażu odprowadzenia wody”, a także …. „ Po dokonaniu odkrywek należy wykonać projekt osuszania ścian, projekt izolacji ścian fundamentalnych (piwnic?) oraz odwodnienia kościoła.”

- Sprawa jest zakwalifikowana jako wykroczenie. Teraz ta grupa w ramach tak zwanego zadośćuczynienia przeprowadzi w kościele prace, które będą polegały na sprawdzeniu specjalistycznym sprzętem, co faktycznie znajduje się pod powierzchnią kościoła – dodaje Jerzy Szkapiak.

O sprawie wielokrotnie informowaliśmy na łamach portalu. Sprawa odbiła się bardzo dużym echem w ogólnopolskich mediach. Więcej na ten temat można przeczytać w temacie: Ksiądz, który szukał skarbów w kościele trafił do aresztu.

Pią 03 Paź, 2014 10:54

Powrót do góry
slo_mo
Stabsfeldwebel

Stabsfeldwebel





Posty: 193
Skąd: mazowieckie
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Temat medialnie ciekawy (skarby, ksiądz), więc został nagłośniony i wyolbrzymiony...
_________________
pozdr Mariusz

...been there, done that...

Pią 03 Paź, 2014 11:39

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.