| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
IKLowiec
Kapral

Kapral




Posty: 45
Skąd: Pomorze Zachodnie
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

"Niewinny" pomocnik Hitlera

Rochus Misch, jedyny człowiek, który może opowiedzieć o ostatnich dniach Adolfa Hitlera, nie cierpi z powodu wyrzutów sumienia. Jeśli zawinił, odpokutował za swoje grzechy w radzieckim obozie pracy. I dziś może bez emocji oglądać swoje cenne

„Mieszkam tu od 1938 roku” – wyjaśnia. Jakby zapomniał, że w międzyczasie pięć lat spędził u boku führera i dziewięć lat w łagrach Związku Radzieckiego, gdzie był „bity i torturowany”, w tym również przez „pułkownika Sterna, Żyda”. Nie, dla niego od zawsze całym światem był krąg przedmiotów, które teraz pokazuje dziennikarzowi upstrzoną starczymi plamami dłonią. Kominek, telewizor, okrągły stół w kącie pokoju. I największy skarb, nadający sens całej jego egzystencji: małe pudełko. Trzyma w nim dokumenty i fotografie – pamiątki ze swego życia, wyjątkowego i banalnego zarazem.

Na kolejnych zdjęciach widnieją: Hitler (jakże by inaczej), Ewa Braun, owczarek niemiecki Blondi i sam właściciel pudełka – Rochus Misch. Oto on w kancelarii führera w Berlinie, w bunkrze w Alpach bawarskich w Berghof (Orle Gniazdo) i w tajnej kwaterze głównej zwanej Wilczym Szańcem w byłych Prusach Wschodnich.

Misch to człowiek, który wszystko widział, a jednak nigdy nie słyszał o żadnych okropnościach. „Byłem dobrym żołnierzem, posłusznym, jak miliony innych. Wypełniałem tylko swoją powinność. Proszę mi powiedzieć, jaka jest różnica między czołgistą na placu boju i osobą obsługującą centralkę telefoniczną Hitlera” – mówi zaczepnie.

Noc kryształowa? Nic mu o tym nie wiadomo. „Naprawdę nic” – podkreśla. Był wtedy zwykłym szeregowcem, jeszcze przed wstąpieniem na służbę do swego przyszłego „szefa” i nikt w koszarach o tym nie wspomniał. Obozy koncentracyjne? „Dopiero w 1954 roku poznałem znaczenie skrótu KZ” – mówi. Czyli wtedy, gdy wracał z radzieckiej niewoli, która w jego odczuciu była swoistą „spłatą” długu wobec historii.

Rochus Misch nigdy nie stawiał sobie żadnych pytań. W kręgu osób pracujących w najbliższym otoczeniu Hitlera znalazł się przypadkowo. W 1937 roku wstąpił do Verfügungstruppe, jednostki znajdującej się w dyspozycji führera. Czteroletnia służba w tej formacji miała zapewnić mu później stanowisko w sektorze publicznym. Ranny na polskim froncie, w kwietniu 1940 roku powołany został do SS Begleitkommando, przybocznej gwardii Hitlera. Od tej pory służył jako jego posłaniec, operator centralki telefonicznej, krótko mówiąc był „człowiekiem do wszystkiego”. Odbierał rozmowy, dostarczał telegramy i bukiety kwiatów.

Ze swego uprzywilejowanego punktu obserwacyjnego „dwadzieścia metrów od apartamentów szefa” widywał rozmaite sławy nazistowskiego reżimu. Generałów, takich jak von Paulus, człowiek Stalingradu. Organizatorów ostatecznego rozwiązania, jak Bormann. Piękne kobiety, jak Leni Riefenstahl, reżyserka filmowa, propagatorka nazizmu. Lecz nigdy, absolutnie nigdy, nie zadawał sobie pytań.

„Nie miałem nic wspólnego z polityką – mówi. – Wykonywałem należycie swoją pracę”. Jego całkowity „brak zainteresowania polityką” pomógł mu uniknąć kłopotów. W życiu prywatnym, w kontaktach z teściem, „socjalistą jeszcze sprzed pierwszej wojny światowej” . Następnie w pracy, gdzie od początku ocierał się o nazistów, „nie wiedząc nawet, co symbolizuje swastyka”. I w końcu po powrocie z ZSRR, gdy towarzyszył swej małżonce Gerdzie, radnej miejskiej SPD w Berlinie i spotkał tam „Willy’ego Brandta, księcia Filipa i wielu innych”.

W otoczeniu Rochusa „nie mówiło się o wydarzeniach”, jakiekolwiek one były. Dzięki temu świat Mischa jest bezkonfliktowy. Potrafi on szczegółowo przywołać przeszłość, ale nigdy nie wspomina o żadnych potwornościach. Albo mówi o nich zdawkowo. Na przykład o zamachu z 20 lipca 1944 roku Był wtedy w Berlinie i wezwano go nocą, by wzmocnił obsadę centralki w kancelarii. Co sobie pomyślał dowiadując się o klęsce spisku? „Nic” – ucina. A jednak wróci jeszcze do tego zdarzenia w swym długim monologu. Claus von Stauffenberg z pewnością dokonał „zamachu, ale nie przeciwko Hitlerowi” – mówi. Jaki jest tok rozumowania Rochusa? Podkładając bombę zamachowiec „ nie mógł wiedzieć, czy führer będzie w pomieszczeniu akurat w momencie eksplozji. Mógł przecież wyjść ze spotkania, pójść zatelefonować, opuścić budynek z powodu bólu brzucha”. Rzecz w tym jednak, że sprawca „zdobył się na największą dla żołnierza niegodziwość – zabójstwo swych towarzyszy” – mówi urażony. Jak widać, dla pomocnika führera honor pruskiego żołnierza wciąż pozostaje nadrzędną wartością.

Choć sam określa się mianem „nie najlepszego obserwatora”, Rochus Misch jest jednak wyjątkowo cennym źródłem informacji. To dziś jedyny żyjący świadek pewnej epoki, jedyny człowiek, który może opowiedzieć o ostatnich dniach Adolfa Hitlera spędzonych w ponurym bunkrze. 30 kwietnia 1945 roku szef „minął go na korytarzu” po raz ostatni, na kilka godzin przed samobójstwem. Misch nie usłyszał huku wystrzału, gdyż jak zwykle „wypełniał swoją powinność”, „pracował, zamiast się włóczyć” w oczekiwaniu na klęskę. Ostatecznie jednak podszedł dość blisko, by zobaczyć z pewnej odległości „skulone” ciało Hitlera, a obok zwinięte na kanapie zwłoki Ewy Braun, którą führer właśnie poślubił. Dostrzegł też czarne buty dyktatora wystające spod przykrycia w czasie transportowania zwłok na zewnątrz, gdzie zostały spalone. Ale w samej kremacji też nie uczestniczył, gdyż znowu zajął się wykonywaniem swoich rutynowych obowiązków.

Sześćdziesiąt lat później Rochus Misch, 88-letni pan cieszący się wciąż dobrym zdrowiem, nie ma żadnych wyrzutów sumienia. Zachował tylko wspomnienia. „Nie mogę się uskarżać – mówi. – To były dla mnie dobre czasy. Owszem, rządził Hitler. Ale nie oceniam, czy był dobry, czy zły. Ja po prostu mu służyłem”. Z fatalizmu uczynił sobie tarczę obronną. Zapytany o nazizm i komunizm kwituje: „tak się po prostu złożyło”.


Tekst zaczerpnięty z Onetu; dokładny link: http://wiadomosci.onet.pl/1320271,1292,kioskart.html


I co Wy na to ??

Czy to mozliwe, by kazdy zolnierz niemiecki, obojetnie jaka formacja czy stopien, praktycznie zawsze odpowiadal: "ja tylko wykonywalem rozkazy" ?

Moim zdaniem nie. Wiekszosc byla za Fuhrerem, kilkanascie lat wczesniej kraj byl oslabiony gospodarczo, ale znalazl sie dyktator, ktory obiecywal cuda na kiju (podobnie we Wloszech). Poparcie dla partii, potem rzadu, roslo. Wszystko mialo byc piekne, itd. A skonczylo sie jak kazdy wie. Historii sie nie zmieni, dlaczego wiec tacy ludzie, zreszta inni tez powtarzaja to co napisalem wyzej ? Czemu sie nie chca przyznac, ze szli za wodzem, wielbili go, chcieli byc rasa nadludzi ?

_________________
BDB !!
Bunkerites of Poland

Sob 25 Mar, 2006 1:49

Powrót do góry
clintu
Bosmanmat

Bosmanmat




Posty: 75
Skąd: Górny Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Myślę, że wypowiedź "ja tylko wykonywałem rozkazy" jest próbą uspokojenia własnego sumienia - coś w rodzaju samooczyszczenia. Przecież SSmani w Oświęcimiu wracali "po pracy" do swoich dzieci i żon, a wielu uciekających z III Rzeszy zabrodniarzy spokojnie sobie zyło ne "uchodzctwie". Nie wiem co mysleli, ale wydaje mi się, że ma to coś z biblijnego "krew ich spada na tych co wydali rozkazy".

Wto 18 Kwi, 2006 0:18

Powrót do góry
l&m
Hauptmann

Hauptmann





Posty: 923
Pochwał: 1
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Myślicie, że tylko Wehrmacht i SS popełniali zbrodnie wojenne, robiła to każda Armia tylko "Zwycięzców się nie sądzi" Twisted Evil

Wto 18 Kwi, 2006 14:49

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Niedawno czytałem książkę o procesach zbrodniarzy hitlerowskich. O ile pamiętam była wydana w 1964 r i pisana przez byłego więźnia KL Auschwitz, jakiegoś prawnika. Stwierdzenia typu: "nic nie wiedziałem", "wykonywałem tylko rozkazy" stale powtarzało się w ich wyjaśnieniach. Szczególnie w okresie tzw. "zimnej wojny" były przypadki, że sędziami byli dawni członkowie NSDAP a nieraz tacy, którzy podczas wojny wydawali wyroki w sądach specjalnych. Sprawcy ludobójstwa często byli uniewinniani.
Łagodne wyrokowanie lub ukrywanie sprawców często leżało w interesie USA, W. Brytanii czy ZSRR. W boku Hitlera było sporo fachowców - naukowców, wojskowych szczególnie z wywiadu, agentów wysokiej klasy. Oni byli tym krajom potrzebni i dlago ich chroniono.

Pią 21 Kwi, 2006 13:30

Powrót do góry
l&m
Hauptmann

Hauptmann





Posty: 923
Pochwał: 1
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Wywiad hitlerowski uważam akurat za słabej jakości. Dawał się łatwo oszukać Mad

Pią 21 Kwi, 2006 13:42

Powrót do góry
Poszust
Unteroffizier

Unteroffizier




Posty: 69
Skąd: Jelcz-Laskowice
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

No wywiad to był kiepski, popieram, ale czemuż to się dziwić skoro szef Abwery spiskował. Ale naukowców mieli przednich. A co do pytania w temacie to uważam że udzielenie odpowiedzi "ja nic niewiedziałem" jest najprostrze i najwygodniejsze.

Wto 30 Maj, 2006 18:09

Powrót do góry
Piotrk1
Kapitan

Kapitan




Posty: 1328
Pochwał: 2
Skąd: Śląsk
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Poszust napisał:
No wywiad to był kiepski, popieram, ale czemuż to się dziwić skoro szef Abwery spiskował. Ale naukowców mieli przednich. A co do pytania w temacie to uważam że udzielenie odpowiedzi "ja nic niewiedziałem" jest najprostrze i najwygodniejsze.


Faktycznie to najłatwiejsze rozwiązanie.

Czytałem kiedyś książkę o obozie w Buchenwaldzie (chyba "Walczący obóz Buchenwald"). Więźniowie opisujący przemarsz z dworca kolejowego do obozu stwierdzali, że ludność cywilna też ich źle traktowała, nie reagowała na brutalne zachowania strażników.
Obok obozu było osiedle strażników. Mieszkali tam z rodzinami. Ich żony i dzieci przyglądały sie temu co działo sie w obozie, widywali więźniów. Nikt sie nad nimi nie litował.
Oni dzisiaj też stwierdzają, że nic nie widzieli, że ewentualnie tylko wykonywali rozkazy.

Sro 31 Maj, 2006 14:17

Powrót do góry
Grzegorz
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 419
Skąd: Sztokholm
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Wywiad niemiecki byl dosyc dobry ale w jego struktorach i na jego czele dzialali ludzie przeciwni rezimowi Hitlera w Niemczech tacy jak np. admiral Cannaris.
Wywiad niemiecki bardzo dobzre wykonal swoje zadanie w Polsce, Danii, Norwegii, Francji i na Balkanach.

Popelnil za to karygodne bledy w stosunku do Sowietow zanizajac bardzo ich potencjal. Nie sadze jednak osobscie ze to cos zmienilo w efekcie koncowym bo Hitler i tak by uderzyl na Sowiety nawet znajac cala sile sowieckiej armii, sam zreszta to przyznal w rozmowie z finskim marszalkiem Mannerheimem ze nie bylo po prostu innego wyjscia jak wyprzedzajacy atak.
Najlepszy wywiad w Sowietach mieli Polacy, Anglicy i Japonczycy.

Sro 31 Maj, 2006 14:58

Powrót do góry
Butryk
Podporucznik

Podporucznik





Posty: 226
Skąd: Brzeg Dolny
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

l&m napisał:
Myślicie, że tylko Wehrmacht i SS popełniali zbrodnie wojenne, robiła to każda Armia tylko "Zwycięzców się nie sądzi" Twisted Evil


Zgoda, tylko szkoda, że mówimy tutaj tylko o zbrodniach czysto wojennych. Niemcy uczynili z mordowania dobrze prosperujący przemysł, gdzie wykorzystywano dosłownie wszystko, nawet włosy, czy zęby pomordowanych - i to czyni ich największymi zbrodniarzami w historii naszego globu, którym dorównywali tylko Rosjanie.

Co do wywiadu niemieckiego. Hmm... Tutaj moje weto. Wspominacie o Canarisie, zupełnie zapominając o Heydrichu i jego późniejszym Wydziale VI RSHA. A to właśnie Heydrich mógł poszczycić się największymi sukcesami wywiadowczymi, odniesionymi przez III Rzeszę.
A można tu wspomnieć choćby o tym, że w wyniku jego działań Stalin wymordował większą część kadry dowódczej Armii Czerwonej. Co bardzo szybko odbiło się rykoszetem w Finlandii. SD odnotowywała również sukcesy z wywiadem brytyjskim. Wspomnę tu tylko o incydencie w Venlo.
Także nie zgodzę się, że wywiad niemiecki był kiepski.

Na końcu wrócę do tematu Uśmiech. Dla charakterystyki postawy Niemców zasadnicze jest jeszcze jedno stwierdzenie. "Nie zadawałem pytań" - to jest przerażające. Wystarczyło tylko chcieć, a można było poznać prawdę. Świadczy o tym choćby organizacja "Biała Róża".
Niemcy nie zadawali sobie pytań, kiedy wybijano Żydom witryny sklepowe, kiedy palono ich synagogi, kiedy wreszcie znikali ich sąsiedzi z ulic itp. W masową niewiedzę o KL nie wierzę i nikt nie wmówi mi, że prosty Niemiec nie wiedział o niczym. Co więcej, śmiem twierdzić, że wzbudzało to raczej entuzjazm w narodzie. Niemcy otrzymywali po pomordowanych ich nieruchomości, dobra ruchome itd. Poza tym masowy napływ niewolniczej siły roboczej oznaczał awans społeczny szarego Niemca. Dla przykładu pokojówka niemiecka miała swoją służebną, a prosty rolnik pachołków.

Szkoda tylko, że jest coraz więcej ludzi, którzy wierzą tym co twierdzą, że o niczym nie wiedzieli. Uśmiech

Pozdrawiam.

_________________
Mudvayne
www.dws-xip.pl

Sro 31 Maj, 2006 21:32

Powrót do góry
Colo_Ogame
Corporal

Corporal





Posty: 41
Skąd: Nowy Sącz
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Zbrodnia to zbrodnia

Każdy rozkaz miał swoją przyczyne i skutek . I po wielu rozkazach mogli zginąć ludzie . Wiedział w co wchodzi stojąc u boku Hitlera więc nie widze żeby odpokutował . Bo mógł zabić tysiące ludzi . :czolg: :czolg:
_________________
Zapraszam do komentowania mojego bloga Bardzo szczęśliwy
http://przygody-czworki-wspanialych.blog.onet.pl/

Czw 01 Cze, 2006 9:26

Powrót do góry
mianoraf
Chorąży

Chorąży





Posty: 170
Skąd: Maciejowice
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

[quote="l&m"]Myślicie, że tylko Wehrmacht i SS popełniali zbrodnie wojenne, robiła to każda Armia tylko "Zwycięzców się nie sądzi" [quote]

NIE DO KONCA po jakim czasie sadzi się wszystkich i przegranych i zwyciezców, ale masz racje, że najpierw sądzi sie przegranych

_________________
Królestwo Elderlandu
II WW

Pią 02 Cze, 2006 14:39

Powrót do góry
rydz-smigly
Kapitan

Kapitan




Posty: 1140
Pochwał: 1
Skąd: EUROPA
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Ale nic nie usprawiedliwa lub nie tlumaczy sie jak wiele innych. Byl czlonkiem SS, to ogolnie jak wyrok jest traktowane. Moze tak siebie widzi, kazdy czlowiek ma inna charekterystyke.

Sob 03 Cze, 2006 16:26

Powrót do góry
l&m
Hauptmann

Hauptmann





Posty: 923
Pochwał: 1
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Waffen-SS nie byłoby wcale sądzone przez aliantów zachodnich gdyby nie Malmedy. Pewne wyroki takie jak zamknięcie Donitza na 10 lat i powieszenie Jodla były lekkim niewypałem i sądzeniem kozłów ofiarnych. Nie złapano Hitlera, Goebelsa, Himmlera(na krótko). Dlatego trzeba się wyżyć na dobrych dowódcach.

Sob 03 Cze, 2006 19:28

Powrót do góry
Butryk
Podporucznik

Podporucznik





Posty: 226
Skąd: Brzeg Dolny
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

l&m napisał:
Waffen-SS nie byłoby wcale sądzone przez aliantów zachodnich gdyby nie Malmedy. Pewne wyroki takie jak zamknięcie Donitza na 10 lat i powieszenie Jodla były lekkim niewypałem i sądzeniem kozłów ofiarnych. Nie złapano Hitlera, Goebelsa, Himmlera(na krótko). Dlatego trzeba się wyżyć na dobrych dowódcach.


To nie do końca tak. Zarówno Doenitz jak i Jodl nie byli bez winy. Jeśli chodzi o Jodla to rzeczywiście kara śmierci była za wysoka, ale Doenitza?
Nie zapominajmy, że jego podwodna flotylla często łamała prawo wojenne i pod tym względem wyrok wydaje mi sie słuszny. Jodl jest współodpowiedzialny za zbrodnie Wehrmachtu, jednak tu bym polemizował ze słusznością wyroku norymberskiego.

Pozdrawiam.

_________________
Mudvayne
www.dws-xip.pl

Pon 05 Cze, 2006 12:37

Powrót do góry
l&m
Hauptmann

Hauptmann





Posty: 923
Pochwał: 1
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Haha Uśmiech Uznajesz Jodla, który jedynie planował operacje za winnego Question Donitz nie osobiście odpowiadał za łamanie prawa morskiego, załogi niedoświadczonych lub uszkodzonych U-Bootów topiły jedynie wszystko co się ruszało. Uznacie mnie za nazistę, ale Jodla i Donitza wypuścił bym bez kary. A co myślicie o Hessie?? Przecież jak poleciał do Anglii to te wszystkie zbrodnie były juz po jego locie Neutral Question

Pon 05 Cze, 2006 13:54

Powrót do góry
Butryk
Podporucznik

Podporucznik





Posty: 226
Skąd: Brzeg Dolny
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

l&m napisał:
Haha Uśmiech Uznajesz Jodla, który jedynie planował operacje za winnego Question Donitz nie osobiście odpowiadał za łamanie prawa morskiego, załogi niedoświadczonych lub uszkodzonych U-Bootów topiły jedynie wszystko co się ruszało. Uznacie mnie za nazistę, ale Jodla i Donitza wypuścił bym bez kary. A co myślicie o Hessie?? Przecież jak poleciał do Anglii to te wszystkie zbrodnie były juz po jego locie Neutral Question


No dobrze a co z poparciem przez Jodla rozkazu Hitlera mówiącego o rozstrzeliwaniu komisarzy ludowych? Oto jak wypowiedział się na ten temat Jodl: "...w walce z ludźmi ze Wschodu, Wehrmacht nie musi trzymać się wiernie litery wojennego prawa karnego ani przepisów dyscyplinarnych".
Według mnie za świadome łamanie prawa międzynarodowego powinno się karać. Choć jak już napisałem wcześniej kara śmierci była za wysoka i nie ma co ukrywać - miała charakter pokazowy.
Co do Doenitza, to niestety w każdej armii jest tak, że za czyny swoich podkomendnych w pełni odpowiada dowódca. Tym bardziej, że nie wydano żadnego rozkazu w kwestii uregulowania kwestii, jakie cele mogą być atakowane przez U-booty. Jeśli dowódca akceptuje łamanie przez podkomendnych prawa wojennego, to oczywistym jest, że powinien za to odpowiadać.


No ale ekspertem Uśmiech w tej dziedzinie nie jestem i to tylko moje prywatne zdanie.

Pozdrawiam.

_________________
Mudvayne
www.dws-xip.pl

Pon 05 Cze, 2006 14:48

Powrót do góry
l&m
Hauptmann

Hauptmann





Posty: 923
Pochwał: 1
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Jodl nie powiedział wyraźnie zabijać... Cele atakowane przez U-Booty płynęły zygzakiem, natomiast kutry i statki marynarki szwedzkiej albo innych państw płynęły normalnie bez zygzaków i Uboocierze mogli się łatwo domyśleć. Dowódcy amerykańscy jakby odpowiadali za czyny żołnierzy to każdy miałby setki gwałtów pobić i innych ekscesów. Amerykanie zamykali takiego szeregowca, a Niemcy słali na 1 linię na wschód.

Pon 05 Cze, 2006 16:21

Powrót do góry
Butryk
Podporucznik

Podporucznik





Posty: 226
Skąd: Brzeg Dolny
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

l&m napisał:
Dowódcy amerykańscy jakby odpowiadali za czyny żołnierzy to każdy miałby setki gwałtów pobić i innych ekscesów


Przecież nie stwierdziłem, że amerykańscy dowódcy nie powinni odpowiadać za zbrodnie swoich żołnierzy, osobiście uważam, że każdy z dowódców, czy to niemieckich, amerykańskich, czy innych nacji powinien odpowiadać wobec prawa wojennego, za zbrodnie swoich podkomendnych.
Dla mnie podpisanie się pod rozkazem Hitlera mówiącym o mordowaniu komisarzy ludowych, jest rzeczą, za którą Jodl powinien odpowiedzieć prawnie. Podobnie rzecz ma sie z łamaniem prawa morskiego przez U-booty. Kwestia odpowiedzialności dowódcy ma się tu identycznie, jak z siłami lądowymi.
Pozdrawiam.

_________________
Mudvayne
www.dws-xip.pl

Pon 05 Cze, 2006 17:12

Powrót do góry
mianoraf
Chorąży

Chorąży





Posty: 170
Skąd: Maciejowice
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

rydz-smigly napisał:
Ale nic nie usprawiedliwa lub nie tlumaczy sie jak wiele innych. Byl czlonkiem SS, to ogolnie jak wyrok jest traktowane. Moze tak siebie widzi, kazdy czlowiek ma inna charekterystyke.

no tak ale nie wszyscy SS-mani byli aż tak źli i okrutni jak niektórzy, ale prawdą jest, że byli do tego stworzeni ( mieli być okrutni i zabijać z zimna krwią). Czytając książki i pamiętniki niemieckich żołnierzy np. jak byli okrążeni pod Stalingradem co musieli robić żeby ich nie zabito i jak ich NKWD niszczyło, jak torturowano. Evil or Very Mad Rosjanie wyprowadzali nagich Niemców przy mrozie -30 C i polewali ich zimną wodą CI co przeżyli szli na dalsze tortury ci co nie zamarzali żywcem Evil or Very Mad

_________________
Królestwo Elderlandu
II WW

Pon 05 Cze, 2006 17:38

Powrót do góry
l&m
Hauptmann

Hauptmann





Posty: 923
Pochwał: 1
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Każda strona popełnia zbrodnie to jasne.

Pon 05 Cze, 2006 20:05

Powrót do góry
zbV
Podporucznik

Podporucznik





Posty: 438
Pochwał: 1
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

A Niemcy przeprowadzali te same procedury z polewaniem wodą na mrozie (przeważnie tylko pojedyncze kończyny, jedną rękę lub nogę) na swoich własnych żołnierzach w karnych jednostkach/obozach w Finlandii. Exclamation

Pon 05 Cze, 2006 20:53

Powrót do góry
patrynius
Lieutenant

Lieutenant





Posty: 513
Pochwał: 3
Skąd: Warszawa
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Ja to jednak Doenitza bym ostawił, DWS był już inny i tak się toczyło wojnę morską, dodam, ze sami Amerykanie twierdzili, ze w tym rodzaju „Starcia” nie było wiele nieszlachetności.. tak de facto to w zasadzie jest jeden zdaję się absolutnie udokumentowany przypadek roztrzelania rozbitków przez załogę U-boota i to pod koniec wojny. Nawet rozkaz „Laconia” ma w zasadzie uzasadnienie. Do tego należy dodać że zupełnie niezależnie od doświadczeń niemieckich Amerykanie prowadzili identyczną wojnę podwodną przeciwko handlowi Nipponu. Stąd nawet oświadczenie Nimitza w Norymberdze że w Doenitzu mieli doświadczonego i zawodowego przeciwnika. Doenitz to karę dostał b. chyba za to że sobie „pofuehrował” (a raczej poprezydentował) pod sam koniec.. no i w końcu należał do elity wojskowej. Zaznaczyć należy że ze skazanych dostał najniższy wyrok.

Co do „ja tylko wykonywałem rozkazy” to sprawa jest b. skomplikowana i powiązana z mentalnością, tu trzeba powrócić z jednej strony do samego stworzenia II Rzeszy – która jednoczyła się w XIXw. wokół nacjonalizmu (co miało być głównym spoiwem stosunkowo nowego tworu, w takiej Francji np. był tylko dodatkiem do całego bagażu tradycji) a potem pamiętać o reintegracji narodowej po klęsce ’18 którą zapewnił niestety dopiero narodowy socjalizm. Swoiste „Zaufanie” przywódcom może nie tyle było wrodzone co „uczone” od jakichś 50-80 lat, doktryna Fuehrerprinzip była tylko b. wyjaskrawionym tego przejawem. Niemniej jest to doskonała przestroga dla wierzących w kolektywizm, ogół (w skrajnej postaci rzecz jasna) nad jednostką i prymat Państwa zamiast indywidualizmu, sumienia, osobistej moralności oraz świadomości osobistych wyborów.
pzdr

Sob 10 Cze, 2006 12:00

Powrót do góry
Bruno
Leutnant

Leutnant





Posty: 237
Skąd: Pless
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

O mordowaniu komisarzy ludowych wypowiadało się wielu niemieckich generałów i mieli podobne opinie,
do tej.
Manstein 20 listopada 1941r. "żołnierz niemiecki nie jest jedynie wojownikiem walczącym zgodnie z wojennymi zasadami, lecz również reprezentantem bezwzględnej ideologii. Musi w związku z tym, rozumieć konieczność surowej, lecz sprawiedliwej
wendety na żydowskiej rasie podludzi"

" Najważniejszym celem kampanii przeciw systemowi żydowsko - bolszewickiemu jest jego całkowite unicestwienie oraz likwidacja azjatyckich wpływów w Europie. Stawia to przed wojskami zadania- które wykraczają poza rutynową konwencjonalną służbę; niemiecki żołnierz musi w pełni zrozumieć konieczność surowego lecz sprawiedliwego ukarania żydowskiej rasy podludzi "
Dyrektywa marszałka Waltera von Reichenau wydana 10 października 1941 roku.
cytaty z książki pt. "Druga Wojna Światowa"

Nie są to jedyne przykłady takowych wypowiedzi.

Nie 09 Lip, 2006 16:39

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.