| | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Rangi | Rejestracja | Profil | Wiadomości | Zaloguj
Linki | Ekipa | Regulamin | Galeria | Artykuły | Katalog monet | Moje załączniki

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
erkael56
Major

Major




Posty: 1569
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

TAJEMNICA SKARBÓW „KRWAWEGO BARONA”

Irina Stiekałowa


W roku 1945, do domu położonego na przedmieściach Warszawy, w którym mieszkał pisarz Ferdynand Antoni Ossendowski (1878-1945), autor niemal setki książek – wśród nich „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” (Poznań, 1923) przyszedł gość – Leutnant (porucznik) Wehr-machtu baron Ungern-Sternberg. Porucznik był ni to synem, ni to bra-tańcem Romana Ungerna von Sternberga – który był w czasie woj-ny domowej dowódcą Azjatyckiej Dywizji Konnej operującej na Zabajka-lu, pierwszym zastępcą kozackiego generała Białej Gwardii, atamana Siemionowa, który za swoją odwagę, nienawiść i okrucieństwo w stosunku do wroga uzyskał przydomek „krwawy”.

Nie wiadomo, o czym rozmawiali ze sobą polski literat i potomek „krwawego barona”, tylko następnego dnia Ossendowski zmarł z niewyja-śnionych do dziś dnia przyczyn.

Można nie zgodzić się z tym, że potomek rodu baronów Ungernów miał swój udział w przedwczesnym zgonie Ossendowskiego. Ród Unger-nów odznaczał się wojowniczością. Ich dalecy przodkowie brali udział we wszystkich Wyprawach Krzyżowych.

W XII wieku, kiedy Zakon Kawalerów Mieczowych pojawił się na wschodnich granicach Niemiec, by prowadzić wojnę przeciwko Jadźwin-gom (Prusom), Słowianom, Estom (Estończykom), Łotyszom, Litwinom – tam znajdował się także Ungern-Sternberg. W Bitwie Grunwaldzkiej , która położyła kres panowaniu Zakonu Krzyżackiego zginęło dwóch członków rodu Ungernów. Heinrich Ungern-Sternberg przezwany Toporem, był błędnym rycerzem, zwycięzcą wielu turniejów rycerskich we Francji, Anglii, Niemczech i Włoszech. Zginął w Kadyksie, gdzie zna-lazł przeciwnika lepszego od siebie – Hiszpana, który rozrąbał mu głowę. Peter Ungern-Sternberg – pan na zamku na wyspie Dago – uprawiał piractwo na Morzu Bałtyckim. Morskim rozbójnikiem był także pradziad „krwawego barona”, który zdzierał haracz od angielskich kupców na Oce-anie Indyjskim.

Należy tutaj dodać, że tytuł barona nadała Ungernom w 1653 roku szwedzka królowa Krystyna.

Ferdynand Ossendowski w przedrewolucyjnej Rosji zajmował się pracami górniczymi. Los rzucił go na Syberię i stało się tak w czasie Woj-ny Domowej, że objął on nawet tekę ministra finansów w rządzie Koł-czaka. Ratując się ucieczką przed bolszewikami, Ossendowski udał się na wschód i stanął po stronie Białych na ziemi mongolskiej i barona ge-nerała Ungerna, a po jego rozgromieniu udał się do swej ojczyzny – Pol-ski.
Spotkanie z potomkiem „krwawego barona” było niezwykłe i owocne, bowiem zdaniem porucznika Wehrmachtu, Ossendowski był do-kładnie poinformowanym o skarbach generała Ungerna i dokładnie napi-sał o nich w jednej ze swych książek, w której także opublikował mapę Mongolii z zaznaczonym na niej miejscem „zadołowania” skarbu w górze rzeki Orchon. Zagrabione przez barona kosztowności – wedle świadectwa Ossendowskiego – załadowano na 250 wielbłądów. Wspominał on, że jeszcze w 1919 roku ataman Siemienow wyznaczył barona na głównego kierownika robót we wszystkich kopalniach złota w Górnym Nerczyńskim Okręgu. Poza tym twierdził, że będąc jeszcze w Daurii, przed wyjazdem do Mongolii, Roman Ungern przechwycił coś-niecoś z wyprawionej na wschód przez Kołczaka części rezerwy złota Rosji. Poza tym zatrzymał on sobie w Czycie dwa wagony złota, i jesienią 1920 roku, pozostało u niego 1.100 pudów czystego złota. Dane podane przez polskiego pisarza są wia-rygodne...

W latach 30. XX wieku, kiedy odegrzmiała już Wojna Domowa i życie Dalekowschodniego Kraju przebiegało bardziej pokojowo, powstały i uparcie krążyły słuchy o skarbach, które zakopali białogwardziści i ban-dyci spod znaku atamanów Siemienowa, Kałmykowa i barona Ungerna. Wreszcie opowieściami tymi zainteresowali się pracownicy GPU , którzy przetrząsnęli archiwa i „potrząsnęli” staruszkami zamieszkującymi ten kraj.
Jeden z nich, Dimitrij Pierszin, który w swoim czasie był urzędnikiem do specjalnych poruczeń przy generalnym gubernatorze w Irkucku, a w 1915 roku dyrektorem założonego w stolicy Mongolii Banku Narodowego, i nie zamierzał skrywać tego, co wiedział przed czekistami. Wiedział jednak niewiele. Wedle jego zeznań, Azjatycka Dywizja Konna barona generała Ungerna von Sternberga, w której skład wchodziły trzy pułki kawalerii, z których każdy liczył sobie 150-200 szabel: Mongolsko-Buriacki, Tatarski i atamana Annienkowa – a także Daurski Oddział Ka-walerii z drużyną karabinów maszynowych i dwoma bateriami artylerii polowej atakowane przez oddziały Narodowo-Rewolucyjnej Armii i Armii Czerwonej, partyzancie pułki Nestora Kałandariszwiliego w paź-dzierniku 1920 roku przekroczyły mongolską granicę i rozpłynęły się w stepach...

D. P. Pierszin przekazywał także plotki o tym, że baron zajmując Kjachtę zdobył tam 10 pudów złota w sztabach. A następnie skierował się do Urgi, która wtedy znajdowała się w rękach Chińczyków. Jak opowiadał Pierszin, kiedy dywizja barona Ungerna wyparła wojska chińskie z Urgi, w stolicy pozostały kosztowności z banków: Chińskiego i Pogranicznego – wielka ilość srebra, złota i rosyjskich papierów wartościowych – carskich, romanowskich.

Część srebra i złota zdobyta wraz z Urgą przez barona Ungerna została rozkradziona, mimo jego kategorycznego zakazu, przez Kazachów i Buriatów z dywizji. Jednakże lwia część tego skarbu została ukryta na rozkaz barona w skrytkach za miastem.

Poza zeznaniami Pierszina, czekiści posiadali inne dane od jakie-goś Francuza nazwiskiem Jules Persondies – który jakoby wraz z dwoma białogwardyjskimi oficerami-ungernowcami Pankowem i Niemczinowem wpadł na ślad skarbów. Pankow pokazał Persondieso-wi miejsca ukrycia dwóch skarbów: pierwszy z nich znajdował się w miej-scowości Sangino – niedaleko Urgi – i składał się z brylantów, złota, chińskich ta-jüanów i wielkiej ilości starych, romanowskich banknotów. Wszystkiego było tam 6 skrzyń o łącznej wadze 32 pudy 16 funtów Pan-kow oceniał ten skarb na wartość około 10.000.000 ówczesnych dolarów amerykańskich!

W drugiej skrytce znajdowało się 8 sztab złota o łącznej wadze 2 pudów 1 funta i 17 uncji w Urdze, w domu pewnego Koreańczyka, które-go zamordował szef ungernowskiego kontrwywiadu – płk Siłajło . Niemczikow też opowiadał o lokalizacji dwóch innych skrytek – jedna z nich znajdowała się w Urdze, w domu niejakiego Timonowicza, w któ-rym później (całkiem udanie!) umieszczono Konsulat Generalny Związku Radzieckiego. Skarb ten składał się z brylantów, 20 funtów złota i pewnej ilości srebra. Drugi skarb znajdował się w okolicy Żełtury – tam w czte-rech miejscach ukryto 42 skrzynie złota i srebra. Poza tym, Francuz twierdził, że były tam jeszcze inne skarby o „mniejszej wartości”, których lokalizacji on poszukiwał.

Czekiści, którzy złapali Francuza, od razu zaczęli poszukiwać skarbów. Nim dojechali do miejsca ukrycia skarbu, pracownicy GPU wy-sadzili Francuza z samochodu i powiedzieli mu, że muszą sami obejrzeć skrytkę, a potem wrócą po niego. Powróciwszy po pewnym długim czasie powiedzieli, że nie znaleźli żadnego skarbu. Oczywiście okłamali go. Cze-kiści skarb znaleźli, i o tym napisał w swych wspominkach D. P. Pierszin. Skarb znajdował się w skrytce umieszczonej w odległości 20 wiorst od Urgi w kierunku na Bolszoj Utjos, i widział tam walające się po stepie całe paczki carskich banknotów, asygnacji i innych papierów wartościowych o wartości kilkuset tysięcy rubli. Był on przekonany, że czekiści zabrali tyl-ko kosztowności, srebro i złoto, zaś bezwartościowe pieniądze papierowe po prostu wyrzucili.

Ślad Julesa Persondiesa urywa się w Urdze w 1927 roku, ale po-szukiwania skarbów „krwawego barona” trwają do dziś dnia. Nie ma się czemu dziwić, bowiem wśród starców zamieszkujących stepy wciąż żywe są legendy o skarbach „krwawego barona”. W czasie ucieczki na południe, po klęsce pod Kjachtą, Ungern postanowił wyrzucić posiadane przez nie-go złoto, srebro i kosztowności w nurty rzeki Orchon, niedaleko mongol-skiego klasztoru Erdeni-Dzu.


Przekład z j. rosyjskiego i opracowanie:
Robert K. Leśniakiewicz ˆ

Pon 12 Wrz, 2011 7:19

Powrót do góry
saddam44
Major

Major





Posty: 1680
Pochwał: 6
Skąd: Guantanamo Bay
Archiwum: Langley, Virginia
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

KOlejny ciekawy artykuł Bardzo szczęśliwy
_________________
Tatarska jazda, półksiężyc i gwiazda.

Pon 12 Wrz, 2011 9:35

Powrót do góry
erkael56
Major

Major




Posty: 1569
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Dziękuję. Mam jeszcze jeden, tylko go znajdę, to wrzucę na Forum.

Pon 12 Wrz, 2011 10:26

Powrót do góry
erkael56
Major

Major




Posty: 1569
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Dopisek do sprawy krwawego barona

Kazimierz Bzowski

Przed drugą wojną światową i podczas okupacji mieszkałem w Warszawie przy ul. Wyspiańskiego 11 na Żoliborzu. W sąsiednim bloku domów-bliźniaków, pod nr.9 mieszkał kpt. lotnictwa Nawrocki (imienia nie pamiętam).

Nawrocki w latach przed rewolucją 1917r. był „praporszczykiem” w lotnictwie armii carskiej i z baronem von Ungern Sternbach był w Mongolii. Oprócz niego – jak pamiętam w czasów przedwojennych, byli u Ungerna i inni Polacy, m.in. Ossendowski, inż.Ossowiecki (później znany jako jasnowidz) Lepecki, Giżycki.

Po złapaniu Ungerna przez bolszewików w Nowosybirsku i straceniu go,
ci z Polaków którzy ocaleli przez Mandżurię i Japonię dostali się do Europy. Przed wyprawą Ungerna do Nowosybirska ( w niejasnym celu, być może po resztę złota, którego nie udało mu się zabrać)

Przed ostatnią wyprawą Ungerna do Nowosybirska, dał on każdemu z Polaków drobną cząstkę swojego skarbu w złotych monetach, carskich,
chińskich i mongolskich.

Kpt. Nawrocki w Warszawie miał żonę, która miała księgarnię na pl. Inwalidów na Żoliborza oraz syna. Jurka, starszego ode mnie o dwa lata. Ta pani zachowała nazwisko panieńskie „Mędrzecka” gdyż pod tym nazwiskiem miała tą księgarnię.

Nawrocki walczył jako pilot we wrześniu 1939 i przepadł bez wieści.

Wczesną wiosną 1940 r.(w marcu, o ile pamiętam) któregoś wieczoru
przyszedł do mnie Jurek Nawrocki by się pożegnać. Powiedział ,że do nich do domu przyszło dwóch lotników Luftwaffe, z których jeden był majorem i on to twierdził, że był u Ungerna razem z jego ojcem (Nawrockim). Był zaskoczony, gdy dowiedział się że żona nie ma żadnych wiadomości o mężu. Ci lotnicy powiedzieli, że chcieli uratować Nawrockiego ale w tej sytuacji zamiast niego uratują jego jedynego syna.
Powiedzieli, że na lotnisku na Okęciu stoi samolot Ju-52, już załadowany i oni dwaj będą go tego samego dnia późnym wieczorem pilotować do Iranu, z zaopatrzeniem dla ambasady niemieckiej w Teheranie. Dali Jurkowi parę godzin na przygotowanie się do podróży, mieli przyjechać po niego wieczorem i lecieć nocą.

Jurek zaprosił mnie do swojego domu, bo „chce mi coś pokazać”.

Rzeczywiście pokazał : skórzaną walizeczkę o rozmiarze ok. 30 x 20 cm i glęboką na ok. 20 cm.- pełną złotych monet. Było tego z 8-10 kg.
„To zabieram ze sobą” – mówił i dodał, że część tego da tym pilotom za przysługę. To były monety zarówno carskie jak i z chińskimi napisami.
„Ojciec przywiózł też stamtąd carskie banknoty, bo myślał że może tu
będą mieć jakąś wartość”. Dał mi na pamiątkę jedną sturublówkę, która mam do dziś.

W roku 1965 byłem w Londynie u mojego brata. Opowiedziałem mu tą historię z Jurkiem Nawrockim i poszliśmy do siedziby Związku Lotników Polskich , by spróbować odnaleźć jakiś ślad po kpt. Nawrockim i ewentualnie po Jurku. Niestety, po kapitanie nie było nic, natomiast był ślad po Jurku. Przez Teheran dostał się do Palestyny, stamtąd do Anglii. W Anglii ukończył szkołę pilotażu i zaginął podczas lotu na Francję 6 czerwca 1944.

Kilka miesięcy przed wojną Ossendowski zwrócił się z żartobliwym pytaniem do Ossowieckiego: ”kiedy i jak umrę ?” – a ten odpowiedział bez namysłu: „umrzesz z rąk Ungerna”. „Żartujesz, przecież Ungerna powiesili bolszewicy w Nowosybirsku!” „A jednak....” po Powstaniu Warszawskim Ossendowski zamieszkał u swej siostry w Skolimowie pod Warszawą. W listopadzie 1944 przed jej domek zajechał samochód z numeracją „SS”. Wysiadł oficer w stopniu Obersturmführera (odpowiednik porucznika), który właścicielce domu przedstawił się jako „baron von Ungern” (bratanek krwawego barona). Był w gabinecie Ossendowskiego około godziny, poczym Ossendowski wyszedł trzymając pod pachą egzemplarz swojej ksiązki „Przez kraj bogów, zwierząt i ludzi” gdzie podobno zakodował miejsce ukrycia części skarbu... Nieprawdą jest – że „Ossendowski zmarł w pól godziny po jego wyjściu”. SS-man zabrał go ze sobą do samochodu i pisarz nigdy nie wrócił. W załączeniu: miniaturka tej sturublówki pochodzącej od Ungerna...

Pią 16 Wrz, 2011 7:11

Powrót do góry
seth
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 7603
Pochwał: 35
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Jaki jest cel powielania mitu Ungerna i wydumanej roli Ossendowskiego Question To wkleił Erkael to powszechnie znane bajki, które niczego istotnego nie wnoszą do historii. Całkiem niedawno była w Radiu Maryja audycja, z jakimś domorsłym historykiem, który łgał jak z nut na temat Ungerna. Wiedzy miał za grosz, ale wyobraźnię nieograniczoną. Podobnie jest z powyższym tekstem, sensacja goni sensację, ale IOH to nie forum Faktu czy Super Expressu Exclamation
Ungern był żenującą postacią. Na pewno nie był w pełni zrównoważony psychicznie, wystarczy wspomnieć jego utożsamienie się z Czyngis Chanem, o innych wariacjach nie wspominając.

Pią 16 Wrz, 2011 16:49

Powrót do góry
erkael56
Major

Major




Posty: 1569
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Większość ludzi pokroju Ungerna miała nierówno pod sufitem, ale Giżycki czy Ossendowski na pewno nie. Bajki? - być może, ale chyba widzisz, gdzie je wkleiłem... Uśmiech

Pią 16 Wrz, 2011 18:40

Powrót do góry
seth
Użytkownik zbanowany

Użytkownik zbanowany




Posty: 7603
Pochwał: 35
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

erkael56;

Cytat:
Bajki? - być może, ale chyba widzisz, gdzie je wkleiłem...



Ależ ja do Ciebie nie mam pretensji. Temat jest na pewno nośny, a przywołanie twórczości Ossendowskiego jest warte pochwały. Natomiast interpretacja jego książki „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów”, często sprowadza czytelników na manowce. Podobnie jak "Lenin".

Pią 16 Wrz, 2011 19:30

Powrót do góry
erkael56
Major

Major




Posty: 1569
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

No, Lenin zwala z nóg. Nie dziwię się, że Stalin wydał na niego wyrok śmierci za tą powieść...

Sob 17 Wrz, 2011 6:37

Powrót do góry
saddam44
Major

Major





Posty: 1680
Pochwał: 6
Skąd: Guantanamo Bay
Archiwum: Langley, Virginia
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

Jak dla mnie artykuł ciekawy bo nigdy nie słyszałem o imć baronie Ungern von Sternberg więc post erkael56 w pewnym stopniu zgłębił mi temat. Piwo
_________________
Tatarska jazda, półksiężyc i gwiazda.

Pią 23 Wrz, 2011 10:10

Powrót do góry
erkael56
Major

Major




Posty: 1569
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem

W Rosji jest tego więcej - teraz Ungern ma tam dobrą prasę, i dowiemy się jeszcze niejednego. Trzymam rękę na pulsie... Wink

Pią 23 Wrz, 2011 19:57

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki w tym forum
Możesz ściągać pliki w tym forum



Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum.
Redakcja magazynu "Inne Oblicza Historii" nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.